Ceuta? Kochani, nic się nie stało

Ceuta? Kochani, nic się nie stało

blank

Kolejny kryzys migracyjny? Przecież już przywykliśmy. Stare przysłowie mawia, że człowiek nie świnia, wszystko zeżre. Do wszystkiego się przyzwyczai. Tylko, że wcale nie oznacza to, że będzie cały czas tak samo.

Przecież w ogóle ta Ceuta jest tak daleko. Jak zauważyli niektórzy komentarzy, ci sami zresztą którzy w innych okolicznościach wcale tak skorzy do podobnych porównań nie są, to nie Europa, a Afryka. A Afryka wiadomo – dzika. Po drugie wszyscy przywykli. Dla millenialsów i młodszych w ogóle problemy Zachodu z migrantami to stan zastany, odwieczny, a historię o czasach kiedy Niemcy na prowincji nie zamykali domów i samochodów brzmią jak bajka o żelaznym wilku albo “za górami, za lasami”.

Może czasem coś wybuchnie

Nawet ten terroryzm. No jest w Niemczech jarmark świąteczny to wiadomo, że się musi coś zdarzyć, w sumie mimo wszystko mamy dużo większe szanse, że zginiemy w wypadku komunikacyjnym, na raka albo depresję, że wykończy nas stres lub zwariujemy od smartfona. Trochę zmienia się na gorsze, ale wszyscy się przyzwyczaili, że się zmienia. Jakoś trzeba żyć. Szczególnie, że Europa wciąż istnieje, a jakie ma plany! Wciąż zamierza zbawić całą ludzkość w temacie zmian klimatycznych, a i to dopiero początek. 

To przyzwyczajenie, przyzwyczajenie do stanu terminalnego, może go przyspieszyć bardziej niż cokolwiek innego. W końcu, gdy w 376 roku Goci prosili o azyl na terytorium Cesarstwa to Rzymianie też  pozwolili i jakoś się dalej żyło. Potem tylko narastał chaos, pod Adrianopolem legiony cesarskie zostają zmiażdżone, rozpoczął się proces, który skończył się upadkiem zachodniej części Imperium. Migracje same w sobie pewnie nie niszczą państw. Niszczy je utrata kontroli nad własnymi granicami i utrata wiary, że państwo w ogóle ma prawo tych granic bronić. Takich jak Pedro Sanchez, premier Hiszpanii.

Final countdown?

W Ceucie, na terytorium Unii Europejskiej, kilkadziesiąt tysięcy ludzi wdarło się w kilkadziesiąt godzin do miasta liczącego niecałe 85 tysięcy mieszkańców. Europejskie terytorium na kilka godzin faktycznie przestało być kontrolowane. Miliony z  2015 roku rozłożyły się na miesiące i lata. Tu wszystko wydarzyło się w mgnieniu oka. Gdyby podobny scenariusz powtórzył się jednocześnie w Melilli, na Wyspach Kanaryjskich i na greckich wyspach, a nie można wykluczyć, że się nie zdarzy, to będziemy świadkami gwałtownego końca cywilizacji.

Niezależnie od tego, czy Rabat celowo poluzował kontrolę, czy tylko pozwolił wydarzeniom biec własnym torem – efekt jest ten sam. Kraj spoza Unii w ciągu jednego dnia potrafił stworzyć kryzys humanitarny i polityczny na terytorium UE. Jasny sygnał dla każdego, kto kiedykolwiek będzie chciał wywierać presję na Europę: wystarczy poluzować granice. I zaakceptować ten finał. A to już często się dzieje.

Autor tekstu
Wiktor Świetlik

Wiktor Świetlik

Współtwórca Kanału i mediów Dobitnie. Redaktor naczelny Dobitnie.pl. Były szef Centrum Monitoringu Wolności Prasy i radiowej Trójki, a także pełnomocnik zarządu PAP ds. walki z deziformacją. Autor 4 książek.

Wyszukiwarka
Kategorie
Wiktor Świetlik

Wiktor Świetlik

Współtwórca Kanału i mediów Dobitnie. Redaktor naczelny Dobitnie.pl. Były szef Centrum Monitoringu Wolności Prasy i radiowej Trójki, a także pełnomocnik zarządu PAP ds. walki z deziformacją. Autor 4 książek.

blank
Pobierz artykuł w PDF
Czytaj więcej
Przemysław Miśkiewicz
blank