Czterej jeźdźcy (współczesnej) apokalipsy

Czterej jeźdźcy (współczesnej) apokalipsy

blank

Apokalipsa świętego Jana. Cztery postacie na koniach, które symbolizują kataklizmy, mające nadejść przed Sądem Ostatecznym: wojnę, głód, zarazę oraz śmierć.

Obiecywałem sobie, że nie będę pisał o Jurasie czerwonoportkim, ale nagle naszło mnie spostrzeżenie, ze jest on fragmentem większej całości, że jest jednym z najgorszych szkodników w historii III RP. Wiem, że to co przeczytacie, dla wielu osób jest nieakceptowalne. Bo przecież Urban korzystał z wolności słowa i ogólnie to miał rację. Michnik – bohater i jak sam kiedyś powiedział, może go krytykować tylko ten, co siedział tyle, co on. Kwaśniewski, no sam pisałem, ze był dobrym prezydentem. Ale ten czwarty? No przecież to świecki święty. I niby czemu on wśród tej gromadki, ten dobry człowiek? Przecież On ratuje służbę zdrowia, pięknie się rozlicza, duża część ludzi prawicy go – jeżeli nie uwielbia (a oczywiście powinna) – to jednak tę cudowna akcję popiera.

Pamiętam moje dwa największe upokorzenia, jeżeli chodzi o politykę. Pierwsze – wywalony jęzor Urbana, trzymającego wielką butlę szampana na wieczorze wyborczym w 1993 roku, po zwycięstwie SLD. To było prologiem do drugiego, czyli zwycięstwa Kwaśniewskiego dwa lata później. Wtedy czułem, jakbym dostał w pysk, ponad 50% społeczeństwa uznało, że to nie Solidarność i takie Przemki Miśkiewicze mieli rację, tylko miłośnicy Jaruzelskiego i członkowie PZPR. Można powiedzieć – biedny Przemuś, nie wyszło na jego, to się obraził. Jednak to nie to.

Aby nomenklatura mogła się uwłaszczyć i mógł sobie spokojnie zapanować postkomunizm na kilkadziesiąt lat, potrzebne było kilka elementów. To kwestia podręcznikowa. Po pierwsze – trzeba było oswoić i zrelatywizować historię. Komuniści nie byli wcale tacy źli, gdzie indziej było dużo gorzej (bo było), a my sami nie jesteśmy tacy cudowni bo… i tu cała litania grzechów głównych, z mordami na Żydach na czele. Tu wchodzi do gry Gazeta Wyborcza z Adamem Michnikiem. Zresztą naczelny, jeszcze będąc posłem, głosuje za przekazaniem SLD majątku po PZPR.

Jeżeli chce się zmienić mentalność narodu, trzeba uderzać z kilku stron. Najlepiej w wiarę, bo jest ona w tym ciemnogrodzkim społeczeństwie najważniejsza. Trzeba pokazać, że to opium dla ludu, nigdy tego dosłownie nie pisząc. Na jednych działa ośmieszanie – tu fantastycznie gra Urban, gość, który nienawidzi Kościoła, zakłada tygodnik NIE, z czasem osiągający ponad milionowy nakład. Za wszelakie zło jest odpowiedzialny Kościół, a ludzie z prawicy mają kochanki, kradną, piją i ogólnie rzec można: komuno wróć.

Organ Michnika pracuje w inny sposób, oni mają trafić do inteligencji. Nie piszą, że „ksiądz to pedał” i łonacy się z ministrantami. Nie tędy droga, to czas późniejszy, teraz jest troska i takie wskazanie: chyba nie uważacie, że człowiek inteligentny może popierać prawicę, wierzyć w Boga – i owszem może, (to oznacza tolerancję, tak jak my ją rozumiemy), chodzić na mszę, no trudno, ale tylko do tych księży, którzy czytają Wyborczą, oczywiście ze zrozumieniem.

Mamy więc NIE dla plebsu i GW dla światłych. Po sześciu latach urabiania przez Michnika i Urbana społeczeństwo jest gotowe na recydywę komunizmu. Przychodzi Kwaśniewski, który jest trochę gazetowyborczy, a trochę urbanowy. Jest po prostu swój chłopak i co robi? Uwłaszcza jeszcze bardziej, wcześniej już uwłaszczoną nomenklaturę razem z komunistami z rządu, a każdy, kto to widzi, jest oszołomem i staje pod pręgierzem. To wtedy zdecydowanie przyśpiesza kariera Włodka Czarzastego, Marka Siwca czy Roberta Kwiatkowskiego.

A co z tym ma wspólnego Jurek Owsiak?Pozornie nic i nie chciałbym, żeby ktoś myślał, że ja widzę jakiś spisek tych osób i że chłopiec w czerwonych portkach brał w nim udział.  On po prostu fantastycznie wkomponował się w ten klimat. Nawet nie odmawiam mu dobrych intencji. W odróżnieniu od wielu osób nie myślę, żeby cokolwiek ukradł, aczkolwiek ilość rodzinnych powiązań i spółek jest dziwnie zagmatwana. Cała akcja jest dęta z podstawowego powodu. Ludziom wydaje się, że chłop ratuje służbę zdrowia, w rzeczywistości on daje tej służbie plasterek w kształcie serduszka, a politycy, którzy mają obowiązek o tę służbę dbać, dbają, żeby się przy Jureczku ogrzać. Nie podoba mi się ani sposób, w jaki zachowuje sie na scenie, ani cała formuła. Ale to mój problem. Jednak nie wiem, czy specjalnie, czy po prostu tak wyszło, jego hasło „Róbta co chceta” doprowadziło do zupełnej zapaści w umysłach młodzieży. Oczywiście nie można mu przypisywać demonicznych sił, bo na całym świecie młodzież głupieje. I to nie jest ględzenie dziadunia, że za moich czasów…. Ale samo hasło jest idiotyczne, bo sugeruje, żeby nie słuchać rodziców, nie chodzić do kościoła i ogólnie mieć wszystko w d… . A ponieważ Jurek jest autorytetem,  swój chłop, chodząca tolerancja i wspaniałość, to młodzież łyka. I jeżeli na początku hasło mogło być przypadkowe, to z czasem do każdego w miarę inteligentnego człowieka powinno dotrzeć, że jest fatalne.

Oczywiście zaraz można wytoczyć działa, że przecież nie o to chodzi, albo że dzieci, które kwestowały kiedyś u Owsiaka, teraz są wspaniałymi ludźmi. Jedne są, inne nie. Nie każdy, kto wypije piwo, zostaje alkoholikiem, jednak do 18 roku życia, alkoholu pod karą podawać nie wolno. Mówienie kolejnemu pokoleniu młodych ludzi, że mają robić, co im sie podoba, jest nie tylko nieodpowiedzialnością, to jest podawanie nastolatkowi sety i mówienie: wypij, starzy mogą Ci naskoczyć. Ale przecież trzeba młodych odciągać od dawnego świata wartości, co dwa lata temu zaowocowało obrzydliwym nazwaniem dużej części Polaków złem i sepsą. Jurek jest więc tą postacią, którą przez jego własną kampanię można przypisać do konkretnego jeźdźca apokalipsy.

Czterej jeźdźcy współczesnej, nadwiślańskiej apokalipsy, uwielbiani przez tłumy, prowadzą Polskę do nowego wspaniałego świata. Ale czy jest tak do końca? Rzeczywiście Jurek Owsiak wciąż pociąga za sobą tłumy, a jakakolwiek uwaga w jego stronę powoduje histerię. Jest niekwestionowanym autorytetem, dla niektórych świeckim świętym. Ale ostatnio jakby mniej nieskazitelnym. A pozostali? Urban już nie żyje, a jego dzieło wciąż rodzi jakiś plon, ale daleki od gigantycznych żniw lat’90. Michnik też jakiś stetryczały, a symbolem jego nijakości stał się słynny passus o „zakonnicy w ciąży na pasach”. Kwaśniewski jest praktycznie nieobecny, stał się bardzo europejski i nawet trudno mu zarzucić, że w swoich wypowiedziach idealizuje komunizm, a ostatnie polityczne aktywności były bardziej groteskowe.

Gdzieś tam w oddali cwałuje jeszcze jeden, który chce łączyć cechy tych czterech we własnej osobie. To Donald Tusk, ale mimo ogromnej szkodliwości nie przebije tej czwórki. To tylko pojętny naśladowca. Chociaż z kryminalistyki wiadomo, że naśladowcy są bardzo niebezpieczni. Więc może nie będzie tak źle?

No to poszedłem dobitnie…

Autor tekstu
Przemysław Miśkiewicz

Przemysław Miśkiewicz

Publicysta. Działacz podziemia z lat 80. Przewodniczący Śląskiej Rady Konsultacyjnej ds. Działaczy Opozyzycji Antykomunistycznej, członek Stowarzyszenia Pokolenie. Zoologiczny antykomunista

Wyszukiwarka
Kategorie
Przemysław Miśkiewicz

Przemysław Miśkiewicz

Publicysta. Działacz podziemia z lat 80. Przewodniczący Śląskiej Rady Konsultacyjnej ds. Działaczy Opozyzycji Antykomunistycznej, członek Stowarzyszenia Pokolenie. Zoologiczny antykomunista

blank
Pobierz artykuł w PDF
Czytaj więcej
blank