Dla jednych był to scenariusz mocno niepewny, inni nie tylko się spodziewali takiego rozwoju sytuacji, ale wręcz go oczekiwali. W każdym razie około czterdziestu posłów i europosłów PiS znalazło się dziś poza partią. W najbliższym czasie przekonamy się, jak obecna sytuacja przełoży się na przykład na sejmiki wojewódzkie i rady powiatów. Czy koalicja rządząca ma powody do triumfu i wiary w drugą kadencję? Nie do końca.
Kiedy PiS, występujący pod szyldem Zjednoczonej Prawicy, był najmocniejszy? Kiedy grupował różne nurty, od gowinowców po ziobrystów, od centrystów po narodowców. Oczywiście pod koniec rządów prawicy zaczęły w Sejmie pączkować koła, tworzone przede wszystkim po to, aby wyrwać jakieś stanowisko od Jarosława Kaczyńskiego.
Być może z roku na rok, w dobie postępującej polaryzacji, idea wielonurtowej partii przestaje być aktualna. Jeżeli tak uznać, to tym bardziej w PiS nie było miejsca i dla Przemysława Czarnka, i dla Mateusza Morawieckiego. Wedle tajemniczych wewnętrznych sondaży Nowogrodzkiej Rozwój Plus nie wchodzi do parlamentu, a Prawo i Sprawiedliwość traci ledwie 0,7 punktu procentowego poparcia. Wedle publikowanych w ostatnich dniach sondaży ugrupowanie Mateusza Morawieckiego mogłoby zebrać na starcie ponad 6 proc. poparcia, a PiS zleciałby do ok. 17 procent i ścigałby się z Konfederacją.
Czarny scenariusz dla prawicy? Niekoniecznie
Jeżeli hipotetyczna partia Morawieckiego faktycznie weszłaby do parlamentu, to mogłoby okazać się, że do stworzenia rządu anty-KO nie jest potrzebny Braun. A Braun z wozu, wszystkim lżej. Kolejna kwestia: pojawiłaby się partia centroprawicowa, a więc akceptowalna dla tych, którzy nie chcą głosować na żadną z Konfederacji, a Przemysław Czarnek ani Patryk Jaki nie są politykami ich marzeń. Nie będzie to partia walcząca o 20 procent, ale o 10 procent – czemu nie? Obecnie centrysta ma do wyboru albo ludowców, albo umierającą z godnością Polskę 2050. PiS z uporem dla mniej absolutnie niezrozumiałym bije się o wyborców z Konfederacjami, które wszak zawsze mogą przelicytować partię Kaczyńskiego w radykalizmie. Zresztą fakt, że afery związane z działaczami KO w ogóle nie pomogły odbić się PiS-owi są najlepszym świadectwem błędności tej taktyki. PiS, Rozwój Plus, dwie Konfederacje – jeśli wszyscy wejdą, prawica może mieć więcej mandatów, niż przy wariancie (pozornie) zjednoczonego Prawa i Sprawiedliwości.
Wszystko jeszcze jest w grze. Grze o wszystko
Na pewno twardy orzech do zgryzienia będzie miał Karol Nawrocki,któremu marzy się wspólna lista prawicy co najmniej do Senatu. Nie ma co kryć, że rozłam w PiS czyni z tego marzenia… marzenie. I nic ponadto.
Pamiętajmy, że do wyborów parlamentarnych pozostał ponad rok. Wiele może się wydarzyć. Wszak mówi się o jakimś wspólnym projekcie Rafała Brzoski i ludowców.W każdym razie i dla PiS, i dla Morawieckiego lepiej, że rozwód nastąpił teraz, a nie za kilka miesięcy, na etapie kłótni o układanie list wyborczych.
