Organizacja Obywatele RP wezwała do własnych obchodów 62. rocznicy Powstania Warszawskiego i Godziny W, które mają być wymierzone w… Roberta Bąkiewicza, bo – jak się okazuje – o walkę z nim powstańcom chodziło. Muszę przyznać, że są takie żarty, które bawią mnie za każdym razem, i wciąż ten numer mnie śmieszy.
Ciekawie było zresztą dowiedzieć się, że szanowni Obywatele wciąż istnieją. Zdaje się, że wraz z panią Szczepkowską nie bardzo przyjmują wielki triumf demokracji, polskie zburzenie Bastylii z 15 października 2023 roku, i wciąż uważają, że Polską rządzi PiS-owski deep state, ukryci agenci, z którymi nieszczęsny Tusk sobie nie radzi, bo są zbyt potężni.
Wracając jednak do Powstania – przez ich apel i niezbyt imponującą w skutkach inicjatywę przebrzmiewa stary lament: „Prawica nam zawłaszczyła obchody rocznicy Powstania”.
Przeproście Powstańcy
Lament ten znamy i od prezydenta Trzaskowskiego, i z „Gazety Wyborczej”, „Polityki”, OKO.press, „Krytyki Politycznej” i tak dalej. „Prawica nam zawłaszczyła Powstanie” – mówi zgodny chór wujów i ciotek rewolucji z Agory i okolic. A przecież my mieliśmy jedną, pokazywaną wciąż tę samą powstankę – jakby nie było żadnych innych – panią Wandę Traczyk-Stawską, a oprócz tego szereg pięknych refleksji dotyczących Powstania, które w ciągu ostatnich trzech dekad staraliśmy się tak mocno naświetlić.
Przecież „Gazeta Wyborcza” tak sugestywnie przekonywała, że powstańcy dożynali niedobitków z getta. Że martyrologia powstańcza szkodzi dzieciom i młodzieży i nie przystaje do naszych czasów. Że syreny – to moje ulubione – w godzinę W płoszą wróble, a do tego są nadużywaniem urządzeń alarmowych.
Co mogło pójść nie tak? Przecież kiedy się okazało, że nie da się tego odbudowanego przez Lecha Kaczyńskiego punktu zbornego tożsamości ogromnej masy warszawiaków i wielu Polaków obrzydzić, to trzeba było go przejąć, ale jakoś nie szło. Jakoś straszny Bąkiewicz był w upamiętnianiu go wiarygodniejszy. I jakoś naprawdę tylko Obywateli RP przekonują opowieści, że powstańcy walczyli o Unię Europejską. Raczej byli właśnie przeciwko projektom zjednoczeniowym – zarówno temu z Zachodu, jak i temu ze Wschodu.
Walczyli za Polskę, czyli za to, co dla Obywateli RP i ich medialnych wychowawców ma wartość tylko wtedy, gdy ich ekipa jest u władzy i zaspokaja ich najgorsze emocje. Inaczej nawet tankują na zagranicznych stacjach benzynowych, nie mówiąc już o czymkolwiek więcej.
