Kiedy system zaczyna mówić językiem swoich krytyków. „Antysystem” Cejrowskiego i Lisickiego

Kiedy system zaczyna mówić językiem swoich krytyków. „Antysystem” Cejrowskiego i Lisickiego

blank

Polityka ma krótką pamięć. Temat, który jeszcze niedawno uchodził za przesadę albo polityczną prowokację, kilka lat później może znaleźć się w oficjalnym raporcie, strategii bezpieczeństwa czy deklaracji przywódców. Europa coraz głośniej mówi o utracie konkurencyjności, państwa NATO zobowiązały się do radykalnego zwiększenia wydatków na obronę, a Stany Zjednoczone otwarcie definiują politykę przez pryzmat własnego interesu. Jedna z najciekawszych rzeczy w „Antysystemie” Wojciecha Cejrowskiego i Pawła Lisickiego polega właśnie na wychwytywaniu takich zmian. Autorzy pytają, dlaczego system tak niechętnie przyznaje, że wcześniejsze założenia wymagają korekty.

Nie chodzi przy tym o prostą opowieść pod tytułem „mieliśmy rację, a wszyscy inni się mylili”. Świat się zmienia, więc polityka musi zmieniać się razem z nim. Problem pojawia się wtedy, gdy instytucje zmieniają język, priorytety i działania, ale niemal nigdy nie wracają do pytania, dlaczego jeszcze kilka lat wcześniej podobne diagnozy traktowano jako przesadzone.

Cejrowski i Lisicki mają wyjątkowo czuły radar na takie momenty. Niekiedy wyciągają z nich bardzo daleko idące wnioski, ale „Antysystem” jest najlepszy właśnie wtedy, gdy zmusza czytelnika do porównania tego, co mówiono wczoraj, z tym, co oficjalnie mówi się dzisiaj.

Najpierw przeczytać, później oceniać

Książka zaczyna się od Donalda Trumpa i nowej amerykańskiej strategii bezpieczeństwa. To dobry wybór, bo już pierwsze strony pokazują metodę, która będzie powracać dalej.

Paweł Lisicki przyznaje, że jego pierwsza reakcja na medialne omówienia strategii była negatywna. Z przekazów wynikało, że Stany Zjednoczone wybierają izolacjonizm i odwracają się od Europy. Dopiero lektura dokumentu zmieniła jego ocenę. Lisicki zwraca uwagę, że amerykańska strategia zaczyna od trzech prostych pytań: czego USA chcą, jakimi środkami dysponują i jak połączyć jedno z drugim.

To pozornie banalna rzecz, ale w politycznej publicystyce wcale nie tak oczywista. Najpierw przeczytać dokument, później komentarze.

Cejrowski idzie krok dalej. Jego zdaniem Trump patrzy na politykę przede wszystkim jak na bilans możliwości i interesów:

„Donald Trump stawia sobie pewne cele i ogarnia wzrokiem środki, które pozwalają mu do nich dojść.”

Można nie zgadzać się z oceną każdego posunięcia amerykańskiego prezydenta. Sama metoda patrzenia na politykę przez cele, dostępne narzędzia i interes państwa stanowi jednak jeden z najmocniejszych motywów książki.

Europa sama zaczęła mówić o swojej słabości

W rozmowie o amerykańskiej strategii autorzy zatrzymują się nad gospodarczą pozycją Europy. W „Antysystemie” diagnoza jest ostra: Unia powiększała się, ale jej względne znaczenie w światowej gospodarce malało i maleje. Cejrowski i Lisicki dużą część odpowiedzialności przypisują regulacjom oraz konstrukcji europejskiej gospodarki.

Tu warto zachować proporcje. Sam spadek udziału w światowym PKB nie oznacza, że europejska gospodarka się kurczy. Ogromne znaczenie ma szybki rozwój Chin, Indii i innych gospodarek. Eurostat podaje jednak, że w 2023 roku Unia odpowiadała już za 14,7 proc. światowego PKB, zajmując trzecie miejsce za Chinami i Stanami Zjednoczonymi.

Znacznie ciekawsze jest to, co wydarzyło się później w samej Brukseli.

Komisja Europejska poprosiła Mario Draghiego o przygotowanie raportu dotyczącego konkurencyjności. Oficjalna diagnoza wymienia dziś spowalniającą produktywność, problemy demograficzne, wysokie ceny energii i rosnącą globalną konkurencję jako zagrożenia dla długoterminowego dobrobytu Europy. Na podstawie raportu powstał później unijny Kompas Konkurencyjności.

Nie oznacza to, że Komisja Europejska przyjęła diagnozę Cejrowskiego i Lisickiego. Pokazuje jednak coś ważniejszego: problem konkurencyjności, który przez lata znajdował się głównie na drugim planie europejskiej debaty, stał się jednym z jej centralnych tematów.

I właśnie takich przesunięć „Antysystem” szuka.

Kto ma płacić za bezpieczeństwo Europy?

Podobny mechanizm widać jeszcze wyraźniej w NATO.

Cejrowski krytykuje w książce europejskie przyzwyczajenie do sytuacji, w której Stany Zjednoczone ponoszą nieproporcjonalnie duży ciężar utrzymania zdolności obronnych Sojuszu. W jego interpretacji Trump mówi Europie: jeżeli chcecie być poważnym partnerem, musicie również poważnie traktować własną obronę.

Dzisiaj ten spór wygląda inaczej niż jeszcze kilka lat temu.

Na szczycie NATO w Hadze w 2025 roku państwa Sojuszu zobowiązały się do przeznaczania do 2035 roku 5 proc. PKB na obronność oraz wydatki związane z bezpieczeństwem, z czego przynajmniej 3,5 proc. ma trafiać na podstawowe potrzeby wojskowe. NATO informuje też, że europejscy członkowie Sojuszu i Kanada zwiększyli w 2025 roku swoje wydatki obronne łącznie o niemal 20 proc. w ujęciu realnym.

Oczywiście byłoby uproszczeniem przypisywać tę zmianę wyłącznie Trumpowi. Najważniejszym czynnikiem pozostaje rosyjska agresja na Ukrainę i radykalna zmiana sytuacji bezpieczeństwa w Europie.

Nie zmienia to faktu, że coś, co przez lata było przedmiotem amerykańskich pretensji wobec europejskich partnerów, stało się dziś oficjalnym zobowiązaniem całego Sojuszu. Sekretarz generalny NATO Mark Rutte mówił po szczycie wprost, że USA oczekują większego wkładu Europy i Kanady, a sojusznicy deklarują większą odpowiedzialność za wspólne bezpieczeństwo.

Cejrowski może przesadzać w opisie europejskiej bezradności, ale pytanie, które stawia, trudno dziś uznać za egzotyczne: czy sojusz jest naprawdę partnerski, jeżeli jedna strona nie jest gotowa ponosić odpowiedniej części kosztów własnego bezpieczeństwa?

Politycy są od robienia polityki

W tym miejscu pojawia się jeszcze jeden, mniej spektakularny, ale bardzo ciekawy temat „Antysystemu”: sprawczość.

Lisicki komentuje początek drugiej kadencji Trumpa:

„Wreszcie widzę sprawczość. Ludzie wybierają polityków po to, żeby coś zrobili.”

Dalej przeciwstawia amerykańskie tempo działania europejskiemu schematowi, w którym po wyborach przychodzą negocjacje, kompromisy i tłumaczenia, dlaczego kolejnych obietnic nie dało się zrealizować.

Można mieć poważne zastrzeżenia do konkretnych decyzji Trumpa, ale problem opisany przez Lisickiego jest znacznie szerszy niż obecny prezydent USA.

Demokracja zakłada przecież nie tylko możliwość wyboru władzy. Zakłada również związek pomiędzy tym, co polityk zapowiedział przed wyborami, a tym, co robi po ich wygraniu. Jeżeli tego związku nie ma, kolejne kampanie stopniowo zamieniają się w rytuał, któremu wyborcy coraz mniej ufają.

I tu „Antysystem” wychodzi poza typową książkę o bieżącej polityce.

Najpierw własny interes

Trump prowadzi autorów do jeszcze jednego pytania, które przewija się przez tematy dotyczące Ukrainy, Unii Europejskiej i polskiej polityki zagranicznej: czy Polska potrafi definiować własny interes?

W jednym z późniejszych fragmentów Lisicki dochodzi do bardzo prostej konkluzji: Polska powinna kierować się własnym interesem, a nie stanowiskiem konkretnego zachodniego polityka. Cejrowski odpowiada, że właśnie w tej sprawie zgadzają się od początku swoich rozmów.

To prawdopodobnie najmniej „antysystemowa”, a zarazem jedna z najbardziej uniwersalnych tez książki.

Stany Zjednoczone mają interes amerykański. Niemcy mają interes niemiecki. Ukraina ma interes ukraiński. Członkostwo w NATO czy Unii Europejskiej nie powinno oznaczać rezygnacji z polskiego punktu widzenia, lecz umiejętność odnajdywania miejsc, w których interesy sojuszników się spotykają.

Cejrowski ujmuje to zwykle znacznie ostrzej. Lisicki częściej szuka granicy pomiędzy realizmem a zobowiązaniami wynikającymi z sojuszy. Dzięki temu książka nie jest prostym manifestem izolacjonizmu.

To rozmowa o tym, jak być częścią Zachodu, nie przestając myśleć we własnym imieniu.

„Antysystem” najlepiej działa jako test politycznych pewników

Cejrowski i Lisicki zbierają przykłady momentów, w których polityczne pewniki zaczynają się chwiać. Europa odkrywa problem własnej konkurencyjności. NATO zmienia skalę oczekiwań wobec wydatków obronnych. Ameryka coraz otwarciej mówi językiem interesu narodowego. Dawne modele współpracy muszą być negocjowane na nowo.

Autorzy oczywiście nie są neutralni. Cejrowski ma niezwykle silne przekonania i lubi puentę bardziej niż zastrzeżenie zapisane małym drukiem. Lisicki jest spokojniejszy, chętniej sięga do dokumentu albo próbuje osadzić bieżącą wiadomość w szerszym kontekście.

Właśnie dlatego dobrze się uzupełniają.

Nie trzeba zgadzać się ze wszystkimi ocenami zawartymi w „Antysystemie”. Byłoby nawet dziwne, gdyby przy tak szerokim katalogu tematów czytelnik podpisywał się pod każdym zdaniem obu autorów.

Warto natomiast potraktować książkę jako test własnych politycznych przyzwyczajeń.

Czy opinia, którą uznawaliśmy kilka lat temu za oczywistą, nadal wytrzymuje konfrontację z faktami? Czy instytucja potrafi zmienić kierunek, zanim zmusi ją do tego kryzys? Czy politycy potrafią realizować zapowiedziany program? Czy Polska wie, czego oczekuje od swoich sojuszników?

To są pytania znacznie trwalsze niż kolejny polityczny news.

I właśnie dlatego „Antysystem” warto przeczytać nawet wtedy, gdy dobrze wiemy, że z Cejrowskim albo Lisickim będziemy się spierać. Dobra publicystyka nie musi dostarczać czytelnikowi gotowej odpowiedzi. Czasem wystarczy, że zmusi go do ponownego sprawdzenia odpowiedzi, którą już uważał za oczywistą.

Autor tekstu
Ignacy K. Krasicki

Ignacy K. Krasicki

Absolwent Studium Europy Wschodniej Uniwersytetu Warszawskiego. Zajmuje się historią i polityką regionu Europy Środkowo-Wschodniej. Dla Dobitnie pisze m.in. o nauce, nowych technologiach i gospodarce.

Wyszukiwarka
Kategorie
Ignacy K. Krasicki

Ignacy K. Krasicki

Absolwent Studium Europy Wschodniej Uniwersytetu Warszawskiego. Zajmuje się historią i polityką regionu Europy Środkowo-Wschodniej. Dla Dobitnie pisze m.in. o nauce, nowych technologiach i gospodarce.

blank
Pobierz artykuł w PDF
Czytaj więcej
blank