Mentzen starł się z generałem. Politycznie zaszkodził całej prawicowej opozycji

Mentzen starł się z generałem. Politycznie zaszkodził całej prawicowej opozycji

blank

Atak Sławomira Mentzena na szefa Sztabu Generalnego wywołał konsternację w samej Konfederacji. Musi wywoływać też osłupienie politycznych komentatorów. Zostawiając na boku dyskusje o zasadności czy też braku zasadności podnoszonych przez polityka argumentów trudno dostrzec tutaj potencjalne polityczne korzyści. A sam Mentzen nie dość, że nie wycofał się ze swojej wypowiedzi, to jeszcze dodał, iż żałuje, że nie sformułował jej ostrzej. Serio? W kraju, gdzie wojsko należy do instytucji cieszących się bardzo wysokim społecznym zaufaniem?

Generał Kukuła, współtwórca WOT, awansujący za rządów PiS, harmonijnie współpracuje z obecną ekipą, przede wszystkim z wicepremierem Kosiniakiem-Kamyszem. Jego krytyki unikają zarówno politycy obecnej opozycji, jak i rządu. Prezydent Nawrocki w ramach wsparcia dla generała po ataku lidera Konfederacji, nazwał go „pierwszym żołnierzem Rzeczypospolitej”. Dlaczego Sławomir Mentzen postanowił się z tego szeregu wyłamać?

Merytoryczne pytania utonęły w wiecowej retoryce

Poseł twierdzi, że Polska zbyt późno wyciąga wnioski z rewolucji dronowej na wojnie w Ukrainie i wciąż reaguje w sposób niewspółmierny do skali zagrożenia. Wskazywał, że Rosja i Ukraina produkują dziś miliony dronów rocznie, podczas gdy polskie wojsko chwali się zamówieniem 10 tys. dronów w wieloletnim kontrakcie, co określał jako niewystarczające. Skrytykował fakt, że do neutralizacji relatywnie tanich środków napadu powietrznego używa się bardzo drogich efektorów, a to świadczy o słabym przygotowaniu państwa do nowoczesnego konfliktu. Jego zdaniem wojsko, mimo ponad czterech lat wojny za wschodnią granicą, nadal nie wypracowało odpowiedniej skali, tempa i ekonomiki obrony przeciw dronom.

To argumenty, nad którymi można dyskutować. Sęk w tym, że wyzywanie szefa Sztabu Generalnego od „nienormalnych” i ocenianie jego wojskowych kompetencji przez osobę, która z wojskiem nie ma i nie miała nic wspólnego, jest i kuriozalne, i politycznie krótkowzroczne. Przypomnę badania CBOS – wojsko znajduje się na szczycie instytucji, którym ufają Polacy, z ponad 80-procentowym poparciem. Dokładnie na przeciwległym biegunie są partie polityczne. Pół politycznej biedy, gdyby Mentzen przypuścił atak na rząd czy ministra obrony. Jednak zdecydował się na ostre atakowanie szanowanego dowódcy.

Ostro zareagowali zarówno Władysław Kosiniak-Kamysz, jak i Mariusz Błaszczak. Charakterystyczne, że głosu nie zabrali czołowi politycy KO. To milczenie może być obliczone na rozdźwięk między PiS i Pałacem Prezydenckim a Konfederacją. I rozdźwięk w samej Konfederacji, gdzie Krzysztof Bosak jednoznacznie odciął się od ataku na szefa Sztabu Generalnego, a Mentzen rzuca mu rękawicę, podtrzymując swoje słowa i nie widząc nic złego w formule swojej wypowiedzi.

Atak na generała daje korzyści KO, a szkodzi całej prawicy

Dlaczego zatem Sławomir Mentzen nie skorzystał z okazji, by zamknąć sprawę, ale daje do zrozumienia, że będzie wręcz ją eskalował?

W epoce social mediów liczy się bardziej to, jak się mówi niż co się mówi. Problem w tym, że zamiast obudzić społeczną dyskusję o racjonalności wydatków na zbrojenia, Mentzen wywołał solidarne oburzenie. Zamiast rozmowy o tym, czy lepiej inwestować w drony, czy rakiety, spowodował rozmowę o języku debaty publicznej i o granicach krytyki wojskowych. Czyli poszedł w dokładnie przeciwnym kierunku.

A taki obrót spraw jest dla KO i koalicji rządzącej bardzo przydatny. Konfederacja razem z PiS krytykuje pożyczkę SAFE, między innymi za brak gwarancji, że te środki pójdą na to, co polskiej armii naprawdę jest niezbędne. Teraz łatwiej będzie unikać odpowiedzi na ważne pytania, sprowadzając całą rzecz do bluzgającego Mentzena.

Ciekawe jest to, co napisał Onet. Mianowicie podczas posiedzenia RBN generałowie mieli liderowi Konfederacji „bardzo dosadnie” tłumaczyć, iż działania wojska – zestrzeliwanie dronów kosztownymi rakietami – były „absolutnie niezbędne” i że dysponują szerszą wiedzą niż polityk. Mimo to Mentzen po spotkaniu ogłosił, że nie czuje się uspokojony, a wręcz ma więcej wątpliwości niż wcześniej. Szkopuł w tym, że te wątpliwości przełożył na wiecową retorykę, a nie na szerszą debatę. Która jest potrzebna. Bo to w końcu nasze pieniądze i nasze bezpieczeństwo. Tylko, że pretensje po pierwsze – powinny być adresowane pod właściwym adresem (rządu, nie dowódców), po drugie – powinny być merytoryczne i odpowiednio argumentowane, po trzecie zaś trzeba się zdecydować: albo dyskusja, albo emocjonalne pokrzykiwanie.

Koalicja Obywatelska skutecznie przejęła od prawej strony narrację dotyczącą wzmacniania armii i bezpieczeństwa. Zaiste, w sferze retorycznej dużo się zmieniło od czasów kwestionowania potrzeby ochrony wschodniej granicy przed nachodźcami Łukaszenki. Prawica – jak widać, nie tylko PiS, ale i Konfederacja – nie ma pomysłu, jak to pole odzyskać. A temat bezpieczeństwa w kampanii parlamentarnej z pewnością będzie zajmował poczesne miejsce.

Autor tekstu
Marcin Rosołowski

Marcin Rosołowski

Marcin Rosołowski. Jest członkiem Rady Fundacji Instytut Staszica, współprowadzącym podcast @Podwojnyprosty na YouTube. Z wykształcenia prawnik, z zawodu specjalista od public relations i public affairs. Autor książek poświęconych historii polskiej gospodarki i Warszawy. Dla Dobitnie.pl pisze o polityce i kulturze..

Wyszukiwarka
Kategorie
Marcin Rosołowski

Marcin Rosołowski

Marcin Rosołowski. Jest członkiem Rady Fundacji Instytut Staszica, współprowadzącym podcast @Podwojnyprosty na YouTube. Z wykształcenia prawnik, z zawodu specjalista od public relations i public affairs. Autor książek poświęconych historii polskiej gospodarki i Warszawy. Dla Dobitnie.pl pisze o polityce i kulturze..

blank
Pobierz artykuł w PDF
Czytaj więcej
blank