Moje zmagania z Ukrainą…

Moje zmagania z Ukrainą…

blank

Kiedy niektórzy moi przyjaciele mówili, że Ukraińcy powinni przeprosić za Wołyń ja cały czas uważałem, najpierw, że problem nie istnieje, że nic nie wiedzą itp. Potem, że to nie ten moment, że mają większe problemy. Aż wreszcie zorientowałem się, że wiedzą i mają to w d…ie, że na tym zbudowali swoją tożsamość, że Zeleński jest skończonym cynikiem…

Byłem we Lwowie w 23 rocznicę powstania Ukrainy. To było już po Majdanie, w którym brałem udział i po którym pokochałem Ukrainę i Ukraińców jeszcze mocniej niż wcześniej. Patrzyłem na piękne kobiety w wiankach na głowach i mężczyzn w koszulach ludowych czyli wyszywankach lub soroczkach. Pomyślałem, że mimo tej wojny i zajęcia Krymu to jednak szczęśliwy naród. Wtedy nie przychodziło mi na myśl, że będzie prawdziwa wojna pełnoskalowa i ten mój kochany Lwów też jej doświadczy. Wydawało mi się, że to powszechne noszenie koszul i wianków to kapitalny pomysł na takie święto i że u nas to by nie przeszło. Bo nasze rocznice muszą być zawsze bardzo patetyczne. Mnie to absolutnie nie przeszkadza, ale do młodych średnio przemawia. Ludzie chodzili po ulicach, uśmiechali się, wchodzili do knajp, bawili się, mieli swoje Święto Niepodległości. I mimo, że to Lwów, nie nosili żadnych symboli banderowskich. Nie było flag czarno-czerwonych i mimo, że była już na Rynku „Kryjówka” – knajpa odnosząca się właśnie do OUN UPA to zdecydowanie była antykomunistyczna, a nie antypolska.

Na Ukrainę jeździłem od końca XX wieku. Krym, Odessa, Iliaczewsk (obecnie Cziernomorsk), Kijów i oczywiście Lwów, w którym w samym 2014 roku byłem ponad 30 razy. Pola słoneczników to symbol tego kraju i jadąc przez Ukrainę latem widać je wszędzie. Słoneczniki są wszechobecne, a olej z przepalanego słonecznika spod Chersonia był tak zjawiskowy, że kupowałem go na targu we Lwowie i przywoziłem do domu w każdych możliwych ilościach. Genialne sery białe o takiej ilości tłuszczu, że czasami nie trzeba było dodawać śmietany. Jedzenie fantastyczne i ogólnie wszystko super. Podróże na Krym i stacja Piatichatki (to nie te pod Charkowem) z babciami sprzedającymi pierogi, pielimienia i ogólnie wszystko włącznie z zimnym piwem i wódką. Kochałem jeździć tamtędy i czekałem zawsze na ten moment. Ukraina miała zawsze u mnie dobre konotacje. Ostatni raz byłem po roku wojny i również było super. Spotkałem przyjaciół, Andrieja i Igora, wypiliśmy, porozmawialiśmy i nic nie wydarzyło się takiego co by zapowiadało, że następne blisko cztery lata tam nie pojadę. I właściwie nic się nie stało bo jeszcze przez jakiś czas organizowałem pomoc, ale nie składało się żeby zajechać. Może też z braku czasu i zmianie kierunku wakacyjnego na Bułgarię.

Kiedy niektórzy moi przyjaciele mówili, że Ukraińcy powinni przeprosić za Wołyń ja cały czas uważałem, najpierw, że problem nie istnieje, że nic nie wiedzą itp. Potem z kolei, że to nie ten moment, że mają większe problemy. Aż wreszcie zorientowałem się, że wiedzą i mają to w d…ie, że na tym zbudowali swoją tożsamość, że Zeleński jest skończonym cynikiem i potraktowanie go przez Trumpa w Białym Domu to nie wybryk megalomana, tylko przemyślana strategia, prawdopodobnie przygotowana przez wywiad. I mimo mojej miłości, która nie wygasła, ale stała się, że tak powiem bardziej dojrzała uznałem, że non posumus. Oczywiście, że mamy obowiązek pomagać, ale nie możemy zgodzić się na dawanie bez pokwitowania. Z przykrością patrzę na przegadywanie się polityków prawicy, co więcej głupiego na temat Ukrainy można powiedzieć. Domaganie się jakichś deportacji jest po pierwsze kompletnie jałowe, a po drugie blisko milion osób pracujących i płacących ZUS to dla nas skarb. A jak ktoś rozrabia to go za łeb i spadaj. Średnio mi się podoba nagłaśnianie ponad miarę złych zachowań polskich chamów wobec Ukraińców, przy równoczesnym zatajaniu lub co najmniej nie nagłaśnianiu sytuacji odwrotnych, a nawet dużo gorszych. O kierowcy będącym na zwolnieniu, który zrugał dziewczynki w autobusie słyszała cała Polska, o mordzie w Bytowie, którego sprawcami byli Ukraińcy już nie. To są trudne tematy, ale musimy umieć trzymać jakąś równowagę.

Minęła 35 rocznica powstania Ukrainy, cieszę się, że nadal istnieje, że będzie istnieć – oby jak najdłużej. Ale polityka giedroyciowska stosowana od początku lat 90 średnio się sprawdziła. Kwaśniewski, mówił, że wychowywał się na Kulturze Paryskiej (chyba musiał mieć schizofrenie bo był ministrem w rządzie, który konfiskował całe nakłady Kultury, które trafiały do Polski). Wszystkie rządy tę politykę stosowały. Wkurza mnie nowo nawrócony Miller, który nagle doznał objawienia i staje się guru polskiej prawicy. Mało kto zwraca uwagę, że ten były premier, facet, który nigdy nie odpowiedział za moskiewską pożyczkę, obecnie opowiada i mądrzy się całymi sloganami z rosyjskiej propagandy. I to, że często mówi prawdę nie zmienia faktu, że ta prawda jest da Rosji bardzo wygodna. Nie odmawiam mu prawa do swobodnych wypowiedzi, wkurza mnie, że ma tylu bezkrytycznych fanów. O bzdurach Brauna i jemu podobnych nawet nie warto pisać, ale też jakieś głupoty i podpisywanie apeli o delegalizacji Konfederacji KP to najlepszy sposób na podbicie ich notowań.

Na koniec truizm. Ukraina i Polska są na siebie skazane i to się nigdy nie zmieni. To może by tak nasi politycy zamiast patrzyć na słupki sondażowe zastanowili się co z tą naszą przeszłością i przyszłością można zrobić. Jeżeli ktoś naiwnie sądzi, że problem zniknie to jest w głębokim błędzie. Ten problem nie powstał 35 lat temu i nie jest to problem jednostronny. A ja jestem najlepszym przykładem, że można trochę zweryfikować swoją postawę.

Autor tekstu
Przemysław Miśkiewicz

Przemysław Miśkiewicz

Publicysta. Działacz podziemia z lat 80. Przewodniczący Śląskiej Rady Konsultacyjnej ds. Działaczy Opozyzycji Antykomunistycznej, członek Stowarzyszenia Pokolenie. Zoologiczny antykomunista

Wyszukiwarka
Kategorie
Przemysław Miśkiewicz

Przemysław Miśkiewicz

Publicysta. Działacz podziemia z lat 80. Przewodniczący Śląskiej Rady Konsultacyjnej ds. Działaczy Opozyzycji Antykomunistycznej, członek Stowarzyszenia Pokolenie. Zoologiczny antykomunista

blank
Pobierz artykuł w PDF
Czytaj więcej
blank