Umowa UE–Mercosur, Zielony Ład i gwałtowny wzrost cen energii systemowo pogarszają warunki produkcji rolnej w Polsce i w całej Europie. Hodowla trzody chlewnej upada, rodzinne gospodarstwa tracą konkurencyjność, a bezpieczeństwo żywnościowe państwa schodzi na dalszy plan. To nie jest kryzys przypadkowy, lecz efekt świadomych decyzji politycznych, których konsekwencje ponosi polska wieś.
Polskie rolnictwo znalazło się w punkcie przecięcia globalnych interesów handlowych, ideologicznych projektów regulacyjnych oraz głębokich zmian energetycznych, które coraz wyraźniej pogarszają warunki produkcji żywności w Europie. Podpisanie umowy handlowej UE–Mercosur w 2026 roku symbolicznie domknęło proces liberalizacji, który z perspektywy producentów rolnych rodzi więcej pytań niż odpowiedzi. W warunkach „wolnego handlu” europejscy rolnicy zostają bowiem postawieni w konkurencji z regionami świata, gdzie koszty energii, pracy, ochrony środowiska i dobrostanu zwierząt są nieporównywalnie niższe, a standardy produkcji dalece odbiegają od unijnych wymogów. W praktyce oznacza to transfer presji cenowej na najsłabsze ogniwo łańcucha – producenta rolnego – przy jednoczesnym wzmacnianiu pozycji globalnych podmiotów handlowych i przetwórczych: amerykańskich i chińskich.
Jak wykończono polskie świnie?
Szczególnie dramatycznie widać to na przykładzie upadającej hodowli trzody chlewnej w Polsce. Jeszcze kilkanaście lat temu Polska należała do czołowych producentów wieprzowiny w UE; dziś sektor ten jest w fazie strukturalnego załamania. Kluczowe przyczyny to wieloletnia walka z ASF, która doprowadziła do likwidacji dziesiątek tysięcy stad, brak skutecznej ochrony bioasekuracyjnej państwa, a także rosnąca koncentracja rynku i przejmowanie produkcji przez międzynarodowe korporacje dysponujące kapitałem, logistyką i odpornością regulacyjną. Lokalny, rodzinny model hodowli przegrywa nie z rynkiem, lecz z kombinacją chorób, regulacji i asymetrii ekonomicznej.
Zielony Ład – gwóźdź do trumny polskiej wsi
Na ten proces nakłada się Zielony Ład, który w obecnym kształcie coraz częściej postrzegany jest przez rolników nie jako strategia środowiskowa, lecz jako projekt destabilizujący produkcję żywności. Wysokie ceny energii elektrycznej, koszty „ekologizacji” gospodarstw, ograniczenia stosowania środków produkcji, presja administracyjna oraz ideologia „Farm to Fork” w praktyce prowadzą do spadku opłacalności, marginalizacji produkcji zwierzęcej i zaniku tradycyjnego rolnictwa lokalnego. Paradoks polega na tym, że Europa ogranicza własną produkcję, jednocześnie otwierając się na import żywności wytwarzanej w warunkach, których sama sobie zakazuje.
Transformacja energetyczna to drastyczny wzrost kosztów produkcji rolno-spożywczej
Transformacja energetyczna dodatkowo pogłębia tę nierównowagę. Marginalizacja węgla – przy jednoczesnym braku stabilnych alternatyw – przekłada się bezpośrednio na koszty przetwórstwa i produkcji rolnej. Zamknięcie bloków węglowych w Rybniku w 2025 roku i planowane odłączenie Bełchatowa w 2026 roku oznacza trwałą zmianę struktury energetycznej kraju i wzrost zależności od źródeł niestabilnych: wiatru i słońca. Dla rolnictwa i przemysłu spożywczego oznacza to nie tylko droższą energię, ale również większą niepewność dostaw – czynnik krytyczny w sektorze wymagającym ciągłości i przewidywalności.
Dramatyczna sytuacja polskich producentów żywności będzie przedmiotem dyskusji na XII Kongresie Rolnictwa RP, który odbędzie się 31 stycznia 2026 roku w Warszawie. Czy Polska zachowa zdolność do własnej produkcji żywności? XII Kongres Rolnictwa RP staje się w tym sensie nie tylko forum wymiany poglądów, lecz miejscem konfrontacji polityk z rzeczywistością gospodarstw, rynków i globalnej gry o bezpieczeństwo żywnościowe.
Dobitnie aktywnie będzie uczestniczyło w tym wydarzeniu. Wszystkie informacje znajdziecie Państwo na stronie OPZZ Rolników i Organizacji Rolniczych. Link do rejestracji:
https://www.interankiety.pl/f/rWymmANW
