Pirotechnika to nie tylko Sylwester. Państwo może stracić kompetencje, których będzie potrzebować

Pirotechnika to nie tylko Sylwester. Państwo może stracić kompetencje, których będzie potrzebować

blank

Będziemy coraz częściej ścierać się na argumenty, których nie można podzielić łatwo na te słuszne i te niesłuszne. Z jednej strony ochrona przyrody, zwierząt i środowiska. Z drugiej: bezpieczeństwo energetyczne, infrastruktura i odporność państwa. Im więcej inwestycji strategicznych, tym częściej administracja będzie musiała odpowiadać na pytanie, gdzie kończy się konieczna ochrona, a zaczyna blokowanie decyzji ważnych dla bezpieczeństwa ludzi i dla polskiej gospodarki.

Dobrym przykładem jest terminal FSRU w Zatoce Gdańskiej. To inwestycja, która ma pozwolić Polsce odbierać co najmniej 6,1 mld m sześc. gazu rocznie. W praktyce chodzi więc o bezpieczeństwo energetyczne państwa, a nie o lokalny projekt infrastrukturalny. Tym większe wrażenie zrobiła informacja, że w decyzji środowiskowej pojawił się także wątek montażu budek lęgowych dla ptaków.

Ochrona przyrody przy dużych inwestycjach jest potrzebna. Ten przykład pokazuje jednak napięcie wokół ważnego problemu: państwo potrafi bardzo szczegółowo regulować kwestie środowiskowe, ale równocześnie musi pilnować, by procedury nie przesłaniały strategicznej skali inwestycji. Projekty kluczowe dla bezpieczeństwa nie mogą być oceniane wyłącznie przez najbardziej drobiazgowy filtr przyrodniczy.

W przypadku FSRU inwestor zapewniał, że harmonogram nie jest zagrożony. Dobrze, ale sam mechanizm jest ważniejszy niż finał jednej sprawy. Podobne napięcia pojawiają się w obszarze energetyki wiatrowej, przy drogach i inwestycjach publicznych. Raz chodzi o ptaki, innym razem o inny chroniony gatunek albo o szczegółowe warunki kompensacji środowiskowej.

Każdy taki przypadek ma swoją dokumentację, swoje racje i swoje uzasadnienie. Razem pokazują jednak szerszy dylemat: państwo coraz częściej musi rozstrzygać konflikt między ochroną przyrody, a projektami kluczowymi dla bezpieczeństwa i gospodarki. Te wątpliwości będą narastać. Polska potrzebuje sprawnego rozwoju, ale potrzebuje też ochrony środowiska. Słabość zaczyna się wtedy, gdy system nie potrafi sprawnie powiedzieć, gdzie kończy się rozsądna ochrona, a zaczyna kosztowny paraliż.

Pirotechnika wpadła do złej szuflady

Jednym z bardziej aktualnych przykładów tej logiki jest spór o pirotechnikę. W debacie publicznej temat najczęściej dotyczy sylwestrowego hałasu, przestraszonych zwierząt, urazów i pożarów.  Tych argumentów nie wolno lekceważyć. Nieodpowiedzialne obchodzenie się z fajerwerkami może powodować urazy, zwiększać stres u zwierząt, ryzyko pożarów czy problemy u osób szczególnie wrażliwych na hałas.

Z tej diagnozy łatwo jednak przejść do fałszywych uproszczeń. Wystarczy uznać, że pirotechnika to petardy pod blokiem i kilka minut huku w noc sylwestrową. Wtedy zakaz wygląda jak oczywista odpowiedź. Tyle, że legalna branża pirotechniczna nie kończy się na amatorskim odpalaniu fajerwerków.

Pirotechnika znajduje zastosowanie w szkoleniach wojskowych, w tym w Wojskach Obrony Terytorialnej, gdzie służy do symulacji działań operacyjnych, oznaczania pozycji oraz ćwiczeń taktycznych.Wyroby pirotechniczne – takie jak flary czy sygnały dymne – są wykorzystywane w ratownictwie górskim czy wodnym do lokalizowania poszkodowanych i oznaczania miejsc zdarzeń. Część tych kompetencji ma charakter dual-use, czyli może działać zarówno w zastosowaniach cywilnych, jak i w sytuacjach kryzysowych.

Nie wszystko da się przećwiczyć na sucho

Tu zaczyna się najważniejszy argument praktyczny. Żołnierz, funkcjonariusz, ratownik albo uczestnik szkolenia obrony cywilnej może obejrzeć film i przeczytać instrukcję. Reakcję na huk, dym, błysk i dezorientację najlepiej ćwiczyć jednak w kontrolowanych warunkach.

Nie chodzi o zastępowanie wojska cywilną pirotechniką, lecz o oswojenie ludzi z warunkami, które w kryzysie mogą decydować o skuteczności działania. Po 2022 r. lepiej widać, że cywilne produkty i kompetencje mogą zyskać nowe znaczenie. Wystarczy spojrzeć na drony, łączność czy logistykę. Pirotechnika mieści się w tym samym myśleniu: część jej zastosowań może wzmacniać realistyczne szkolenie i działania ratownicze.

Branża pirotechniczna nie zastąpi wojska ani przemysłu obronnego. Tworzy jednak solidne zaplecze cywilne, którego nie warto pochopnie osłabiać. Państwo nie musi przyjmować wszystkich argumentów branży na wiarę. Powinno jednak sprawdzić, czy pod hasłem ograniczania hałasu nie traci kompetencji, których później pod presją czasu nie będzie mogło w pełni odtworzyć. Całkowity zakaz pirotechniki oznaczałby utratę wykwalifikowanego personelu oraz zaplecza technicznego, które mogłyby być wykorzystywane na potrzeby obronności i bezpieczeństwa państwa.W praktyce prowadziłoby to do wygaszania działalności prywatnych podmiotów funkcjonujących w tej branży oraz zaniku unikalnych kompetencji budowanych przez lata. Już dziś – w obliczu niejednoznacznych sygnałów dotyczących możliwych zmian legislacyjnych – obserwowany jest spadek liczby certyfikowanych pirotechników.

Kompromis zamiast prostego zakazu

W tej sprawie łatwo zbudować fałszywy wybór: pełna swoboda albo pełny zakaz. Taka rama jest wygodna politycznie, ale słaba praktycznie. Branża pirotechniczna sygnalizuje gotowość do kompromisu: ograniczenia czasowe, eliminację najgłośniejszych materiałów (petard) oraz więcej kampanii edukacyjnych. To rozsądniejszy kierunek niż wrzucanie całego sektora do jednego worka z nieodpowiedzialnym używaniem petard.

Trzeba też uczciwie powiedzieć, że hałas nie pochodzi wyłącznie z fajerwerków. Są koncerty plenerowe, samoloty, motocykle, budowy i roboty drogowe, imprezy masowe etc. Zwierzęta reagują na wiele bodźców. Odpowiedzialna polityka państwa powinna ograniczać najbardziej uciążliwe zachowania, ale także uczyć, jak zabezpieczać zwierzęta przed stresem.

Legalny rynek ma ważną cechę: można go kontrolować i nadzorować.  Likwidując branżę lub znacząco ją ograniczając, przenosimy popyt do szarej strefy, tracąc skuteczny nadzór i wielokrotnie zwiększając skalę zagrożeń.

Państwo powinno liczyć także koszty uboczne

Według raportu KPMG, branża pirotechniczna generuje wielomilionowe wpływy do budżetu z tytułu podatków VAT, CIT i PIT, a także ceł związanych z importem i eksportem certyfikowanych wyrobów. Tylko w minionym roku obroty branży pirotechnicznej wyniosły ponad 1 mld zł.

Gospodarka to tylko część rachunku. Druga część dotyczy kompetencji. Polska dużo mówi dziś o odporności, obronie cywilnej i przygotowaniu obywateli na kryzys. MON uruchomił program „wGotowości”, czyli dobrowolne szkolenia obronne dla obywateli. Skoro państwo chce budować praktyczną gotowość, powinno mapować zasoby, które już istnieją poza administracją i wojskiem.

W takich zasobach mieszczą się firmy, ludzie z uprawnieniami i doświadczenie w pracy z ryzykiem. Tego rodzaju zaplecze nie powstaje z dnia na dzień.

Granica rozsądku

Dobre prawo musi być stanowione z myślą o więcej, niż jednym skutku. Przy budowie terminala gazowego stawką jest bezpieczeństwo energetyczne. Przy modernizacji dróg stawką jest sprawna infrastruktura. Przy pirotechnice dochodzi jeszcze potencjał ludzi z doświadczeniem w pracy z materiałami niebezpiecznymi.

Polska wchodzi w czas, w którym odporność państwa przestaje być ideowym hasłem z dokumentów strategicznych. Lepiej wykonać krok do tyłu, wstrzymując się z błędnymi decyzjami niż podejmować pochopnie kosztowny krok naprzód. 

Dobrostan zwierząt, bezpieczeństwo ludzi, infrastruktura i obronność nie muszą być traktowane jak wrogie sobie światy. Dobra regulacja powinna umieć je pogodzić. Gdy wybiera drogę na skróty ryzykuje, że rozwiąże jeden problem, a po cichu generuje szereg następnych.

Autor tekstu
Ignacy K. Krasicki

Ignacy K. Krasicki

Absolwent Studium Europy Wschodniej Uniwersytetu Warszawskiego. Zajmuje się historią i polityką regionu Europy Środkowo-Wschodniej. Dla Dobitnie pisze m.in. o nauce, nowych technologiach i gospodarce.

Wyszukiwarka
Kategorie
Ignacy K. Krasicki

Ignacy K. Krasicki

Absolwent Studium Europy Wschodniej Uniwersytetu Warszawskiego. Zajmuje się historią i polityką regionu Europy Środkowo-Wschodniej. Dla Dobitnie pisze m.in. o nauce, nowych technologiach i gospodarce.

blank
Pobierz artykuł w PDF
Czytaj więcej
Przemysław Miśkiewicz
blank