PiS miał dziesięć lat na zniesienie art. 212 kk. Adam Borowski powinien podziękować poprzedniej władzy

PiS miał dziesięć lat na zniesienie art. 212 kk. Adam Borowski powinien podziękować poprzedniej władzy

blank

Orzeczenie przez sąd kary pół roku bezwzględnego więzienia dla Adama Borowskiego, człowieka zaangażowanego w solidarnościowe podziemie, słusznie wywołało oburzenie w kręgu opozycji, a konsternację po stronie rządowej. Pomijam fakt, że Adam Borowski, którego miałem przyjemność poznać trzy dekady temu, jeszcze jako licealista, jest człowiekiem o wielkiej uczciwości i twardym kręgosłupie. Nie tylko dlatego, że działał na rzecz wolności, a nie zasiadał w radzie konsultacyjnej przy generale Jaruzelskim.

Przy okazji pojawiły się, jakże słuszne, głosy oburzenia, że artykuły 212 i 216 powinny z kodeksu karnego zniknąć. Szkoda, że dziesięć lat rządów z odpowiednią sejmową większością i swoim prezydentem okazało się ku temu zbyt krótkim czasem. Szybko też okazało się, że co oburza w wykonaniu Romana Giertycha, to nie oburza w wykonaniu Bogdana Święczkowskiego.

Oburzenie, które szybko mija

Kilka dni po informacji o haniebnym orzeczeniu w sprawie Borowskiego prezes Trybunału Konstytucyjnego poinformował, że składa prywatny akt oskarżenia przeciwko ministrowi sprawiedliwości Waldemarowi Żurkowi. „Akt oskarżenia dotyczy zniesławiających twierdzeń Waldemara Żurka jakoby Bogdan Święczkowski, gdy sprawował urząd Prokuratora Krajowego, naruszył swoje uprawnienia i ujawnił prawnie chronione tajemnice prokuratorowi Prokuratury Krajowej, zlecając mu kontrolę nad czynnościami operacyjno-rozpoznawczymi prowadzonymi przez Centralne Biuro Antykorupcyjne wobec Romana Giertycha, a także polecając wykonanie w tym celu kopii materiałów CBA, w celu pozyskania informacji o życiu osobistym i zawodowym oraz prowadzonej działalności politycznej” – powiadomił pełnomocnik prezesa Święczkowskiego. Jak widać, gdzie nie spojrzeć, tam Giertych.

Mniejsza zresztą z Giertychem. Oburzenie, jak widać, ma swoje granice. Wspomniane artykuły kodeksu karnego dotyczą zniesławienia i znieważenia – w przypadku tych przestępstw (a także naruszenia nietykalności cielesnej i krótkotrwałego uszkodzenia ciała) sam pokrzywdzony, a nie prokuratura, składa akt oskarżenia. Sąd może jednak wymierzyć za te czyny nawet karę pozbawienia wolności.

Art. 212 i 216 kk: przepisy, które wszystkim się przydają

Utrzymywanie karalności tych czynów jest absurdem i nie można znaleźć żadnego dobrego argumentu na obronę tego stanu rzeczy. Przecież istnieje droga cywilna, na której można ubiegać się o odszczekanie kłamstw i o odpowiednią rekompensatę. Pomówiony z wsadzenia za kraty pomawiającego będzie miał jedynie słodki smak osobistej zemsty – a wszak chodzi o to, by usunąć możliwie skutecznie negatywne skutki kłamstw bądź zniewagi. To, że sankcje za znieważenie i zniesławienie wciąż figurują w kodeksie karnym, jest w oczywisty sposób efektem tego, że po tę pałkę sięgają nie zwykli ludzie, których obrzucono kalumniami, lecz politycy i inne osoby publiczne. Z wielką werwą ślą do sądów akty oskarżenia. Co gorsza, to również użyteczny środek do zastraszania dziennikarzy. Nie dość, że typa, który grzebie zanadto w interesach polityka czy menedżera można pozwać, to jeszcze dowalić mu kodeksem karnym.

Dlatego ze skreśleniem artykułów 212 i 216 z kodeksu karnego jest jak z odpolitycznieniem spółek kontrolowanych przez Skarb Państwa. Czy z lewa, czy z prawa (z małymi wyjątkami), politycy w wywiadach taktycznie się opowiadają za zmianami, ale w praktyce palcem nie ruszą. Bo na tym korzystają.

Oburzenie na pokaz, prawo bez zmian

W 2024 roku sądy prowadziły w pierwszej instancji 20,6 tys. spraw karnych z oskarżenia prywatnego, a rozstrzygnęły 9,3 tys. W tymże roku do sądów trafiło aż 12,2 tys. takich spraw. Zapewne znacząca część dotyczy omawianych dwóch typów przestępstw prywatnoskargowych. To oczywiście nieznacząca ilość w porównaniu ze sprawami z oskarżenia publicznego, ale odciążenie wymiaru sprawiedliwości od tych kilkunastu tysięcy spraw też by się przydało. Utemperowanie pieniactwa, jakże polskiej cechy, byłoby z pożytkiem dla wszystkich.

Kolejni Rzecznicy Praw Obywatelskich od lat opowiadają się za wykreśleniem art. 212 i 216 z kodeksu karnego. W tej sprawie w 2016 roku do Zbigniewa Ziobry pisał – naturalnie bezskutecznie – Adam Bodnar. Sam Ziobro trzy lata później deklarował gotowość do rozmowy o zniesieniu art. 212 kk. Tuż przed wyborami, w lipcu 2023 PiS wreszcie złożył w Sejmie odpowiedni projekt. Ale od złożenia do uchwalenia droga długa i kręta i w rezultacie nic się nie zmieniło.

Obecna opozycja dzisiaj zbiera plony dziesięciu lat uników, wykrętów i pozorowanych działań. A gdy ma okazję, wali w przeciwników politycznych prywatnymi aktami oskarżenia, na nadużywanie których ze strony polityków dzisiaj rządzących się skarży. Cóż, kalizm nie jest penalizowany.

Autor tekstu
Marcin Rosołowski

Marcin Rosołowski

Marcin Rosołowski. Jest członkiem Rady Fundacji Instytut Staszica, współprowadzącym podcast @Podwojnyprosty na YouTube. Z wykształcenia prawnik, z zawodu specjalista od public relations i public affairs. Autor książek poświęconych historii polskiej gospodarki i Warszawy. Dla Dobitnie.pl pisze o kulturze, historii i nowych książkach.

Wyszukiwarka
Kategorie
Marcin Rosołowski

Marcin Rosołowski

Marcin Rosołowski. Jest członkiem Rady Fundacji Instytut Staszica, współprowadzącym podcast @Podwojnyprosty na YouTube. Z wykształcenia prawnik, z zawodu specjalista od public relations i public affairs. Autor książek poświęconych historii polskiej gospodarki i Warszawy. Dla Dobitnie.pl pisze o kulturze, historii i nowych książkach.

blank
Pobierz artykuł w PDF
Czytaj więcej
blank