Rozwój, który trzeba udźwignąć

Rozwój, który trzeba udźwignąć

blank

W Polsce trudno dziś powiedzieć, że jest się przeciwko rozwojowi. Brzmi to niemal jak wyznanie winy. Kto normalny chciałby mniej inwestycji, słabszej infrastruktury, droższej energii, gorszej kolei, mniejszego bezpieczeństwa i państwa skazanego na cudze technologie? Sama ambicja rozwojowa ma więc ogromną siłę moralną. Kto mówi „budujmy”, natychmiast wygląda poważniej niż ten, kto pyta: „za ile?”, „jak?”, „kto to utrzyma?” i „co będzie, jeśli prognozy się nie sprawdzą?”.

Stąd bierze się pierwszy odruch: entuzjazm. Polska ma nadrabiać, przyspieszać, doganiać, przeskakiwać etapy.CPK, atom, porty, przemysł obronny, infrastruktura cyfrowa – wszystko zostaje wpisane w jedną narrację o państwie, które wreszcie chce być podmiotem, a nie podwykonawcą. To zrozumiałe. Państwo położone tam, gdzie leży Polska, nie może tylko administrować własnym zapóźnieniem. Nie może udawać, że bezpieczeństwo energetyczne, transportowe, technologiczne i militarne zapewni się samo. Brak decyzji też jest decyzją bardzo kosztowną.

Ale jest też drugi odruch: podejrzliwość. Słowo „rozwój” bywa przecież wygodnym parawanem. Pod jego osłoną można ukryć słabe kosztorysy, polityczną propagandę, brak kadr, chaotyczne zarządzanie, uzależnienie od wykonawców i projekty, których nie da się później skorygować bez utraty twarzy. Sceptyk widzi więc w wielkich inwestycjach nie tylko ambicję, ale także ryzyko megalomanii, zadłużenia i budowania pomników zamiast zdolności.

Problem w tym, że oba odruchy łatwo zamieniają się w karykaturę. Entuzjaści rozwoju zaczynają traktować każde pytanie jako sabotaż. Sceptycy zaczynają traktować każdą ambicję jako fanaberię. Jedni monopolizują aspiracje, drudzy racjonalność. W efekcie zamiast rozmowy o państwie mamy pojedynek etykiet: budowniczowie kontra hamulcowi, wizjonerzy kontra księgowi, modernizatorzy kontra maruderzy.

A prawdziwe pytanie leży gdzie indziej. Nie brzmi: czy Polska ma się rozwijać? Bo musi. Brzmi: czy rozwój będzie wzmacniał państwo, czy państwo stanie się zakładnikiem własnych projektów?

Bo wielka inwestycja nie jest jeszcze dowodem sprawczości, lecz może być jej testem. CPK nie sprawdzi tylko tego, czy potrafimy zbudować lotnisko i kolej. Sprawdzi, czy umiemy koordynować resorty, samorządy, spółki, wykonawców i finansowanie. Atom nie sprawdzi tylko poparcia dla technologii. Sprawdzi regulatora, kadry, sieci, model finansowania i zdolność utrzymania strategii ponad kadencjami. Cyfryzacja nie sprawdzi tylko tego, czy urząd ma nowoczesny system. Sprawdzi, czy państwo kontroluje dane, standardy i kompetencje, czy jedynie dzierżawi własną nowoczesność od dostawcy.

Parcie do rozwoju nie może więc przesłonić zadania mniej widowiskowego: odbudowy i przebudowy instytucji. To one są gwarantem trwałości i ciągłości państwa. Nie wizualizacja, nie konferencja, nie mapa przyszłych inwestycji, lecz zdolność do wyboru, korekty, audytu, kontynuacji i przyznania się do błędu bez niszczenia całego projektu.

Państwo dojrzałe nie boi się wielkich ambicji. Ale odbiera im status sakralny. Potrafi budować i sprawdzać. Kontynuować i poprawiać. Przyspieszać, kiedy trzeba, i zwalniać, kiedy ryzyko zaczyna wyprzedzać zdolność kontroli.

Sama ambicja nie jest strategią. Strategią staje się dopiero wtedy, gdy otrzymuje instytucjonalną formę. Rozwój bez instytucji jest tylko obietnicą, że przyszłość usprawiedliwi dzisiejsze braki. A państwo nie powinno wymagać od obywateli, by zostali zakładnikami jego wiary we własną wielkość.

Autor tekstu
Łukasz Turkowski

Łukasz Turkowski

Od ponad 15 lat działa na styku marketingu, komunikacji strategicznej i biznesu. Łączy doświadczenie korporacyjne, agencyjne i przedsiębiorcze. Obecnie zajmuje się doradztwem w obszarach komunikacji, strategii i new media, a także rozwija inicjatywy związane z bezpieczeństwem gospodarczym i informacyjnym.

Wyszukiwarka
Kategorie
Łukasz Turkowski

Łukasz Turkowski

Od ponad 15 lat działa na styku marketingu, komunikacji strategicznej i biznesu. Łączy doświadczenie korporacyjne, agencyjne i przedsiębiorcze. Obecnie zajmuje się doradztwem w obszarach komunikacji, strategii i new media, a także rozwija inicjatywy związane z bezpieczeństwem gospodarczym i informacyjnym.

blank
Pobierz artykuł w PDF
Czytaj więcej
Przemysław Miśkiewicz
blank