SEPT – Subiektywny Energetyczny Przegląd Tygodnia – odc. 31

SEPT – Subiektywny Energetyczny Przegląd Tygodnia – odc. 31

blank

Poniedziałek – 2 marca

Kolejny dzień wojny USA i Izraela z Iranem. Giną przywódcy i wysocy dowódcy irańscy. Teheran odpowiada atakami na Izrael i państwa Bliskiego Wschodu, na terenie których znajdują się bazy państw NATO. Bombarduje też infrastrukturę krytyczną sojuszników USA m.in. instalacje LNG w Katarze. Cena ropy Brent od rana wystrzeliła do góry już i tak z wysokiego pułapu nieco ponad 73 USD za baryłkę z piątkowego zamknięcia. Notowania zbliżyły się do 80 USD, potem nieco spadły. Jak już pisałem, z takich cen na pewno mogą się cieszyć przywódcy Rosji, bo w ten sposób choćby częściowo rekompensują straty z ostatnich miesięcy, kiedy notowania były wyraźnie niższe. Z drugiej strony, Rosja za chwilę może stracić kluczowego sojusznika w koalicji antyzachodniej. Podobnie Chiny.

USA pracują też usilnie nad tym, by radość z tytułu wyższych cen ropy nie trwała na Kremlu zbyt długo i trzeba przyznać, z umiarkowanymi sukcesami.  Oto kraje zrzeszone w OPEC+, w szczególności Arabia Saudyjska, Irak, ZEA, Kuwejt, Kazachstan, zgodziły się na zwiększenie wydobycia ropy o ok. 206.000 baryłek dziennie od kwietnia 2026 r. To dużo więcej niż się spodziewali się analitycy. Decyzja zapadła w odpowiedzi na napięcia w regionie Bliskiego Wschodu, ale trzeba uczciwie przyznać, że niepokój rynków jest dalej bardzo duży (o czym świadczy ruch od rana na giełdzie) i ta decyzja, choć w zamierzeniu, ma rozładowywać napięcie inwestorów, to nie przyniesie w pełni uspokojenia nastrojów. Klucz do tego mają przywódcy zaangażowanych w konflikt państw.

***

Teraz tym bardziej staje na agendzie temat magazynów surowców strategicznych: gazu ziemnego, ropy naftowej i paliw gotowych, o czym wielokrotnie wspominaliśmy na łamach DOBITNIE.  Jakby w odpowiedzi stosowne oświadczenia wydali operatorzy infrastruktury krytycznej PERN i Gaz-System.

PERN: „Obecna sytuacja na Bliskim Wschodzie nie wpływa na ciągłość dostaw ropy naftowej i paliw do Polski. System logistyczny działa stabilnie, a dostawy realizowane są zgodnie z harmonogramem. Bezpieczeństwo energetyczne kraju w sektorze naftowym pozostaje zapewnione. Polska dysponuje rozbudowaną infrastrukturą magazynową ropy i paliw gotowych. Infrastruktura zarządzana przez PERN zapewnia elastyczność operacyjną, co pozwala utrzymać stabilność dostaw i ciągłość funkcjonowania systemu. Bazy magazynowe oraz sieć rurociągów pracują bez zakłóceń.”

Gaz-System:W związku z sytuacją geopolityczną na Bliskim Wschodzie informujemy, że krajowy system przesyłowy gazu ziemnego funkcjonuje stabilnie, a bezpieczeństwo dostaw tego surowca do Polski pozostaje w pełni zabezpieczone. Polska infrastruktura przesyłowa i regazyfikacyjna jest przygotowana do odbioru dostaw gazu ziemnego z dowolnego kierunku na świecie. Dywersyfikację źródeł zapewniają połączenia międzysystemowe z państwami Unii Europejskiej, gazociąg Baltic Pipe oraz Terminal LNG w Świnoujściu, którego przepustowość umożliwia pokrycie istotnej części krajowego zapotrzebowania.

Ton tych komunikatów jest zrozumiały i dość oczywisty w tej sytuacji. Wiem jednak, że sytuacja w wymiarze strategicznej analizy naszych możliwości magazynowania surowców krytycznych nie jest bezproblemowa, jak chcą nas przekonać kierownictwa obu spółek. Dotyczy to sytuacji magazynów kawernowych na paliwa płynne (ropa naftowa i paliwa gotowe) i problemów w ramach GK ORLEN i tamtejszej spółki IKS Solino (więcej o tym w moim tekście Bliski Wschód płonie, a jak przedstawia się sytuacja z zapasami surowców strategicznych? Operatorzy uspokajają, ale… – Dobitnie). Trudna sytuacja jest też w przypadku magazynów kawernowych na gaz ziemny, o czym pisał kilka dni temu Wojciech Jakóbik na swoim blogu.

Wojna na Bliskim Wschodzie powinna być dla nas sygnałem alarmowym. Nie wiem, którym już, ale dobrze by wreszcie skutecznym.

Wtorek – 3 marca

Premier Donald Tusk wprost zasugerował, że możliwe są interwencje w ceny paliw. Uzasadnieniem dla takich działań jest niestabilna sytuacja na światowych rynkach w związku z konfliktem na Bliskim Wschodzie. Jak stwierdził: „Nie będziemy dyktowali cen gazu i ropy, ale Orlen użyje narzędzi dostępnych dla niego, także finansowych, związanych z marżą, tak aby ewentualny skoki cen ropy na giełdach światowych nie odbiły się w sposób dokuczliwy na cenach paliw w Polsce. (…) Nie możemy oczywiście zagwarantować nienaruszalności cen w tym czasie. Wojna ma swoje konsekwencje na rynkach globalnych i Polska nie będzie izolowana, ale spółki, które są w tym czy innym stopniu pod kontrolą Skarbu Państwa, będą miały na uwadze, by łagodzić wzrosty cen”. Poinformował też, iż rozmawiał już na ten temat z szefem resortu aktywów państwowych Wojciechem Balczunem.

Okazuje się więc, że można.  To, co za czasów premiera Morawickiego było niedozwoloną ingerencję w rynek i funkcjonowanie spółek Skarbu Państwa działających w branżach paliwowej i energetycznej teraz jest dopuszczalne. Przypomnijmy tylko, że poprzedni rząd musiał zmagać się z konsekwencjami pandemii (cokolwiek dzisiaj byśmy myśleli o samej pandemii), kryzysu energetycznego i pełnoskalowej wojny na Ukrainie. Każda z tych okoliczności i to rozpatrywana osobno, biła mocniej w polską gospodarką niż obecna sytuacja związana z wojną w Zat. Perskiej. Ale wtedy rząd nie mógł liczyć na ciepłe słowa ze strony opozycji.

No cóż, jak napisałem na forum serwisu Energy Drink, ujawnia nam się tutaj „kalizm” w czystej postaci. Ale za sam pomysł nie będę premiera krytykował. Z tych właśnie powodów, by nie zaliczono mnie do wielbicieli filozofii życiowej sympatycznego Afrykańczyka, bohatera „W pustyni i w puszczy”.

Środa – 4 marca

Kolejny dzień zmagań wojennych. Iran ponosi ciężkie straty, ale też mocno i boleśnie się odgryza. Strategia Teheranu wydaje się dość jasna. Wojciech Jakóbik na swoim blogu napisał, iż Iran chce podpalić rynek ropy, by przetrwać i wypada się z taką diagnozą zgodzić. Tak więc mamy serię ataków na inne państwa w regionie, w tym mocno na cel brana jest infrastruktura paliwowo-energetyczna. Iran zdążył już ostrzelać obiekty w Arabii Saudyjskiej, Zjednoczonych Emiratach Arabskich, Katarze, Kuwejcie, Bahrajnie, Omanie, Iraku i Jordanii. Do tego zapowiedzi wysoko postawionych przedstawicieli reżymu, że każdy statek z produktami naftowymi przepływający przez cieśninę Ormuz, (przez którą transportowane jest ok. 20% światowej produkcji ropy, ponad 20 mln baryłek dziennie), zostanie zaatakowany. Po obu stronach cieśniny stłoczone są już setki statków, nie tylko tankowców są tam też jednostki przewożące LNG i inne produkty ropopochodne, o statkach handlowych nawet nie wspominając. Groźby Teheranu podziałały na towarzystwa ubezpieczeniowe, które wycofują się z ubezpieczania takich frachtów. Interwencyjne ubezpieczenia zalecił opracować Donald Trump, ale to też wymaga czasu, trzeba to przygotować prawnie, organizacyjnie i kapitałowo. Prezydent USA nakazał też ochronę konwojów płynących przez tamtejsze wody.

Wiadomo, że przedłużający się konflikt wywinduje ceny ropy naftowej i gazu ziemnego do bardzo wysokich poziomów, a tego to właściwe nikt sobie nie życzy; może z drobnymi wyjątkami. Bo nawet producenci ropy wcale nie muszą odczuwać z tego tytułu samych korzyści. One, owszem są zauważalne, bo ropa naftowa i gaz ziemny są droższe, ale na drugiej szali leży chaos na światowych rynkach, a dla państw Zat. Perskiej, gdzie położone jest gros największych producentów ropy i gazu, ryzyko ataków z Teheranu. Który producent życzy sobie takich atrakcji?

Na to gra Iran.  Wielkie kryzysy energetyczne to zawsze czas światowych turbulencji, które potrafią zmieść niejeden rząd, szczególnie w państwach demokratycznych. Wymiana ciosów trwa piątą dobę, a ropa Brent we wtorek wieczorem osiągnęła cenę nieco ponad 82 USD za baryłkę. A jeszcze w poł. grudnia oscylowała wokół 60 USD. Od początku marca 2022 – pierwszych dni pełnoskalowej agresji Rosji na Ukrainę – gdzie w szczycie potrafiło to być ponad 130 USD cena sukcesywnie spadała. Ten trend był mocniej zarysowany w ostatnich kilkunastu miesiącach po kolejnych działaniach administracji Donalda Trumpa, która z jednej strony poddawała presji producentów zrzeszonych w OPEC, by zwiększali podaż surowca, z drugiej nakładała sankcje na rosyjskie giganty naftowe (Łukoil i Rosnieft). Nie bez znaczenia miała też akcja sił specjalnych USA i porwanie wenezuelskiego uzurpatora Nicholasa Maduro.

Teraz to się może zmienić i cena ropy przy przedłużającym się konflikcie będzie rosła.  Do jakiego poziomu? Jaką cenę są w stanie znieść inne państwa i społeczeństwa, szczególnie umownego Zachodu? 100 dolarów za baryłkę, 150? A gaz ziemny? Tu już abstrahuję od ograniczeń w podaży paliw i stanu napełnienia magazynów paliw płynnych gazu ziemnego. Pisałem kilka tygodni temu, jak źle to wygląda w Niemczech (o sytuacji w Polsce wcześniejsza notka). Nie trzeba chyba udowadniać, jak na europejskie gospodarki, targane niemiłosiernie „dobrodziejstwami” Zielonego Ładu, wpływałaby taka sytuacja. I pytanie, chyba retoryczne, gdzie państwa Europy mogłyby szukać wtedy ratunku? Ktoś może odpowiedzieć, że w USA. Owszem, ale na pewno nie wszyscy potrzebujący za Oceanem szukaliby pomocy. No właśnie… dla niektórych rozwiązanie jest bliżej. A dostawca, o którym myślę już teraz może zacierać ręce. Ostatnie miesiące były dla Rosji bardzo nieudane pod tym względem. Konieczność sprzedaży ropy z ogromnymi dyskontami poniżej cen założonych w budżecie musiała Kreml mocno niepokoić. Budżet na prowadzenie wojny się kurczył. Teraz jest czas rekompensowania strat. A więc, przedłużający się konflikt, to też prezent dla Rosji.

Dlatego miejmy nadzieję, że obecna, gorąca faza konfliktu na Bliskim Wschodzie szybko się zakończy.

Czwartek – 5 marca

Sporo się dzieje w spółce Polskie Elektrownie Jądrowe (PEJ). Spółka zmienia siedzibę, następują też zmiany w składzie zarządu.  Odwołany został Piotr Piela, nie wiadomo jeszcze, kto go zastąpi. Sama spółka ma przenieść siedzibę do Gdańska. To niekontrowersyjny pomysł, sam wspierałem podobne koncepcje przenoszenia siedzib ważnych spółek poza Warszawę, ale ogłoszony został na Kongresie Samorządowym w Mikołajkach przez wicemarszałka województwa pomorskiego, Leszka Bonnę. Wypada zapytać, a co to za tryb, że o decyzjach korporacyjnych w strategicznej spółce Skarbu Państwa informuje lokalny samorządowiec? Fatalny sygnał, bo wpycha ważną dla bezpieczeństwa państwa spółkę w partyjne rozgrywki i to jeszcze w lokalnym wydaniu. By tego było mało, wraz z informacjami o odwołaniu członka zarządu i zmianie siedziby spółki pojawiły się informacje, że do władz spółki ma być powołany ktoś z Pomorza. To znów zapytam, a z jakiej to przyczyny? Czy w statucie spółki jest zadekretowane stanowisko członka zarządu dla „kogoś z Pomorza”? Po wysypie tych informacji, głos zabrał prezes PEJ Marek Woszczyk uzasadniając decyzję o zmianie siedziby. To dobrze, tylko trochę za późno. Zresztą wicemarszałek pomorski, korzystając z okazji jaką stwarzał Kongres w Mikołajkach, dość szeroko wypowiadał się na temat i PEJ i budowy hubu atomowego na Pomorzu, śmiało formułując oczekiwania wobec projektu. Hm, czyżby kandydował na opróżnione właśnie stanowisko wiceprezesa spółki? Jest z Pomorza, więc chyba się nadaje.

W Gdańsku odbyła się też konferencja organizowana przez PEJ z udziałem Westinghouse poświęcona perspektywom z uczestnictwa w projekcie firm z Polski. Na spotkaniu wzięli udział przedstawiciele zainteresowanych podmiotów. O zaangażowaniu polskich firm dość dużo mówili w ostatnich miesiącach i premier Donald Tusk i minister aktywów państwowych, Wojciech Balczun. A termin local content odmawiany był na różne sposoby. Konferencja była też chyba dobrą okazją, by uspokoić przedsiębiorców zainteresowanych udziałem w projekcie, którzy mogli poczuć się zdezorientowani niedawnymi słowami odwołanego już członka zarządu. Piotr Piela wskazywał, że możliwości partycypacji polskich firm w projekcie są ograniczone co wynika przede wszystkim z niewystarczającego doświadczeniem rodzimych podmiotów w sektorze jądrowym. Z jednej strony to prawda, ale właśnie rolą osób funkcyjnych zaangażowanych w przedsięwzięcie powinno być stwarzanie możliwości  do budowania takich kompetencji. Chwila szczerości, która chyba kosztowała pana prezesa Pielę utratą stanowiska. W tym kontekście, słusznie.

Piątek – 6 marca

Wojna trwa. Cena ropy rośnie, osiągając w trakcie dnia już blisko 93,5 USD za baryłkę.  Jeżeli spojrzymy na kurs zamknięcia z piątku 27 lutego (73,21 USD) to przez tydzień mamy wzrost o blisko 28%. Niedobrze…

***

Są też politycy, którzy delikatnie mówiąc, nie pomagają. Saad al‑Kaabi, minister energetyki Kataru,  równocześnie szef QatarEnergy stwierdził w rozmowie z Financial Times, że trwający konflikt na Bliskim Wschodzie może mieć „znaczące konsekwencje dla światowej gospodarki”. Dalej jest tylko gorzej, padają słowa o „załamaniu gospodarki światowej” i deklaracja/ostrzeżenie(?), że kraje eksportujące ropę i gaz w regionie będą zmuszone ogłosić „force majeure” (siłę wyższą) i… zatrzymać produkcję, co może nastąpić w ciągu kilku dni. Oczywiście, Katar i inni producenci zarabiają na wyższych cenach paliw ropopochodnych (pisałem o tym we wcześniejszej notce), ale sprowadzanie tej wypowiedzi tylko do podbicia ceny nie wyjaśnia moim zdaniem, clou problemu.

Poniekąd w odpowiedzi, Komisja Europejska oświadczyła, że nie ma natychmiastowego zagrożenia dla dostaw ropy i gazu do Europy. Ciekawe, bo Katar już zdążył zgłosić siłę wyższą wobec dwóch dostaw gazu do Polski. Niedobrze…

***

Nie koniec nienajlepszych wiadomości. Administracja USA luzuje sankcje wobec niemieckich aktywów Rosnieftu. Departament Skarbu przez jedną ze swoich agend (Amerykański Urząd ds. Kontroli Aktywów Zagranicznych – Office of Foreign Assets Control) wydał stosowne rozstrzygnięcie (Licencja generalna nr 129) na mocy, którego niemieckie spółki Rosnieft (Rosneft Deutschland GmbH i RN Refining & Marketing GmbH) mogą normalnie działać i prowadzić transakcje międzynarodowe, mimo że firma macierzysta w Rosji jest objęta sankcjami. To zmiana w stosunku do wcześniejszych działań administracji USA wobec Rosnieft i Łukoilu. Niedobrze…

Sobota – 7 marca

Na weekend może nieco więcej optymizmu. W ostatnich tygodniach widać wyraźny spadek notowań uprawnień CO2.  Rynek zareagował nerwowo na sygnały polityczne płynące z kluczowych państw UE, gdzie coraz głośniej mówi się o potrzebie rewizji mechanizmu handlu emisjami. Przemysł energochłonny w wielu krajach traci konkurencyjność, a rządy – pod presją kosztów energii i nastrojów społecznych – zaczynają wysyłać komunikaty o możliwej interwencji w rynek ETS. Sam fakt, że polityczna sugestia wystarczyła do istotnego tąpnięcia cen, pokazuje, jak dalece system ten jest konstrukcją regulacyjną, żerowiskiem dla spekulantów i elementem dociskania słabszych, a nie naturalnym rynkiem świadczącym o sile gospodarki z którą jest związany. To nie jest więc przypadkowa korekta. To reakcja na rosnące napięcie między ideologiczną architekturą Zielonego Ładu a realiami gospodarczymi.

Zwolennicy ETS przez lata przekonywali, że wysoka cena CO₂ to racjonalny, przewidywalny impuls inwestycyjny, bo związany ze specjalnie na tę okazję stworzonym rynkiem.  Nowym doskonałym narzędziem czasów „końca historii”, niby kierującym się zasadami gry rynkowej, ale mocno dociskanym licznymi elementami regulacyjnymi i „słuszną” ideą ratowania „płonącej planety”. Politycy, eurokraci, aktywiści, eksperci byli zachwyceni. Ale by rynek działał jeszcze lepiej, to do regulacji, decyzji i całego tego unijnego instrumentarium dołożono jeszcze jedno: wpuszczono do systemu kapitał spekulacyjny, który przez charakterystykę swojego działania miał dodatkowo drenować portfele uczestników systemu. I trzeba przyznać, drenował.

A teraz, kiedy ten sztuczny system się chwieje, nie dziwne, że inwestorzy zaczynają kalkulować.  Słuchają polityków, przedstawicieli przemysłu, związków zawodowych. Spadek cen CO₂ krótkoterminowo da oddech dla energetyki opartej na paliwach kopalnych i dla przemysłu. Długoterminowo jednak rodzi pytania o wiarygodność całego mechanizmu. Wiele więc wskazuje, że obecne tąpnięcie cen to nie tylko epizod. To sygnał, że konsensus wokół ETS przestaje być oczywisty. W momencie spowolnienia gospodarczego i narastających kosztów życia priorytety polityczne ulegają zmianie. A gdy polityka jeszcze bardziej zaczyna korygować „rynek”, który i tak z rynkiem ma mało wspólnego, to te wspaniałe narzędzia inżynierii finansowej przestają być opłacalne i skuteczne. A co wtedy?

Dla mnie sprawa jest oczywista: ETS powinien być obalony!

***

Prof. Przemysław Czarnek jest kandydatem Prawa i Sprawiedliwości na premiera.  W okolicznościowym przemówieniu, nominat stwierdził m.in. „Dzisiaj Polacy mają najdroższy prąd w Europie. Ceny prądu szaleją. To nie jest kłopot tylko dla najbiedniejszych. To jest problem dla nas wszystkich, ponieważ firmy padają, bezrobocie rośnie. Co państwo powinno zrobić? Powinno pojechać do Brukseli i wypowiedzieć ETS-y. (…) Nie mamy żadnego Zielonego Ładu, żadnych OZE-sroze dofinansowanych z dopłatami, mamy nasz miks węglowy, bo my mamy nasze bogactwa naturalne i wara wam od nich, my mamy nasz węgiel. Mamy węgiel, wracamy do normalności, bo każde normalne państwo robi to, co umie najlepiej, wykorzystuje swoje potencjały. My mamy węgiel i co z tego, ze ktoś tego nie ma. (…) Nasze firmy węglowe, nasze kopalnie będą wydobywać węgiel i na nim bazować. Chcemy mieć czyste źródła energii, chcemy mieć atom, ale naszą podstawą jest węgiel.”

Słowa Przemysława Czarnka mają o tyle znaczenie, że wskazują na istotne założenia przyszłego programu głównej partii opozycyjnej. Co tu dużo kryć, w tym zakresie mnie się podobają.

Niedziela – 8 marca

Dzień Kobiet. Wszystkim Paniom ślę same ciepłe uczucia! A trzem Paniom: Ursuli von der Leyen, Paulinie Hening-Klosce i Urszuli Zielińskiej chciałbym szczególnie się ukłonić i życzyć więcej zdrowego rozsądku i mniej wiatraków w myślach.

A na zachętę, że można, a właściwie trzeba te kwestie jeszcze raz solidnie przemyśleć chciałbym dedykować niedawny raport Centre for Resaarch on Clean Air (CRCA) – skądinąd bardzo „zielonego” think tanku – pt. Analysis: Clean energy drove more than a third of China’s GDP growth in 2025 (Analiza: Czysta energia napędzała ponad jedną trzecią wzrostu PKB Chin w 2025 roku). Ale zachęcałbym, by nie poddawać się rewolucyjnemu zapałowi autorów analizy, którzy pieją z zachwytu, jak to Chiny inwestują dużo w tzw. „czyste technologie”. Rzeczywiście, w 2025 r. były to nakłady rzędu ok. 2,1 bln USD, przez co kraj ten stał się największym producentem i beneficjantem tzw. „zielonej energetyki” na świecie. To musi niepokoić, bo państwo środka staje się światowym hegemonem produkcji i eksportu tzw. „zielonych” technologii kontrolując światowe przepływy. Proces ten będzie się intensyfikował, ponieważ wzrost produkcji przewyższa wzrost zapotrzebowania. Z pewnym niepokojem zauważają to też autorzy analizy.

Ale jest jeszcze drugi niepokojący element. Co raz poważniejsze oskarżenia, że część instalacji OZE i samochodów elektrycznych zawiera komponenty umożliwiające Chińczykom zdalną kontrolę i inwigilację systemów, w których określone urządzenia funkcjonują. Słychać opinie, że może to się wiązać nawet z możliwością zakłócania systemów elektroenergetycznych!

I można – przymykając oczy na wspomniane zagrożenia – zachwycać się, że Chiny w ten sposób promują OZE kosztem paliw kopalnych i wszystko będzie jak u Shreka, takie zielone. Mniej będzie tego okropnego węgla i mniej emisji CO2.  Ale i to jest obraz daleki od prawdy, a przynajmniej bardzo niepełny, bo Pekin inwestuje też ogromne środki w energetykę węglową, trochę na zasadzie „Panu Bogu świeczkę i diabłu ogarek”. To zresztą zgodne z filozofią Chińczyków, być obecnymi w każdym segmencie, z niczego nie rezygnować do końca. W 2025 r. przyrost nowych mocy w węglowych to ok. 78GW (wzrost r/r o 66%) i 50 nowych elektrowni. Zresztą, w alarmistycznym tonie informował o tym ten sam CRCA (pisałem o tym na DOBITNIE: Miniony rok w energetyce Chin. Dla każdego coś miłego – Dobitnie).

Tak czy inaczej, rosnąca rola Chin w światowej produkcji wszelkich „zielonych” i „zeroemisyjnych” technologii musi rodzić pytania o nasze bezpieczeństwo energetyczne.  No chyba, że uznamy, iż pozycja Pekinu, jako światowego hegemona to żaden problem. Wtedy zgoda, świat wydaje się prostszy. Ale czy w ten sposób rzeczywisty i – powtórzę – bezpieczny? Niestety, obserwując aktywność wspomnianych Pań, to mam wrażenie, że hołdują bardziej takiemu, bezproblemowemu podejściu do omawianych zagrożeń.

Ale może w Dzień Kobiet nastąpi jakiś mały cud i doczekamy się zmiany nastawienia? A może chociaż trochę większej refleksji?

***

Materiał powstał dzięki współpracy z Wojciechem Jakóbikiem i serwisem Energy Drink.

***

Źródła:

  • www.investing.com
  • www.worldoil.com/news/2026/3/1/opec-to-boost-oil-production-206-000-bpd-as-iran-conflict-threatens-supply/?utm_source=chatgpt.com
  • www.pern.pl/2026/03/01/informacja-pern/
  • www.gaz-system.pl/pl/dla-mediow/komunikaty-prasowe/2026/marzec/01-03-2026-dostawy-gazu-do-polski-w-pelni-zabezpieczone.html
  • www.dobitnie.pl/bliski-wschod-plonie-a-jak-przedstawia-sie-sytuacja-z-zapasami-surowcow-strategicznych-operatorzy-uspokajaja-ale/
  • www.wjakobik.com/2026/02/26/polska-magazyny-gazu-rozbudowa-bezpieczenstwo-rynek-transformacja-energetyczna-strategia-gas-storage-poland/
  • www.energydrink.today/2026/03/03/donald-tusk-interwencja-ceny-paliw-orlen-komentarz-posiedzenie-rzadu-wojna-iran/
  • www.reuters.com/world/middle-east/iran-vows-attack-any-ship-trying-pass-through-strait-hormuz-2026-03-02/?utm_source=chatgpt.com
  • www.wjakobik.com/2026/03/03/iran-ropa-wojna-na-wyczerpanie-ciesnina-ormuz-kryzys-naftowy-energetyka-ropa/
  • www.energydrink.today/2026/03/03/polskie-elektrownie-jadrowe-dymisja-piotr-piela-siedziba-gdansk-atom-polska/
  • www.trojmiasto.pl/imprezy/Konferencja-ATOMowe-SZANSE-imp591231.html
  • www.ft.com/content/be122b17-e667-478d-be19-89d605e978ea?utm_source=chatgpt.com
  • www.ofac.treasury.gov/recent-actions/20260305?utm_source=chatgpt.com
  • www.reuters.com/business/benchmark-eu-carbon-contract-falls-7-intervention-risk-2026-02-12/?utm_source=chatgpt.com
  • www.globalbankingandfinance.com/explainer-what-drove-fall-eu-carbon-prices-matter/?utm_source=chatgpt.com
  • www.globalbankingandfinance.com/benchmark-eu-carbon-contract-falls-7-intervention-risk/?utm_source=chatgpt.com
  • www.wpolityce.pl/polityka/754890-prof-czarnek-mamy-swiety-obowiazek-harowac-dla-polski?utm_source=pushalert&utm_medium=webpush
  • www. energydrink.today/2026/03/07/kandydat-na-premiera-przemyslaw-czarnek-bije-w-oze-i-broni-wegla/
  • www.carbonbrief.org/analysis-clean-energy-drove-more-than-a-third-of-chinas-gdp-growth-in-2025/?utm_source=chatgpt.com
  • www.dobitnie.pl/miniony-rok-w-energetyce-chin-dla-kazdego-cos-milego/
Autor tekstu
Paweł Przychodzeń

Paweł Przychodzeń

prawnik, menedżer i ekspert w sektorze energetycznym, były wiceprezes PGNiG Termika (obecnie Orlen Termika).

Wyszukiwarka
Kategorie
Paweł Przychodzeń

Paweł Przychodzeń

prawnik, menedżer i ekspert w sektorze energetycznym, były wiceprezes PGNiG Termika (obecnie Orlen Termika).

blank
Pobierz artykuł w PDF
Czytaj więcej
blank