Poniedziałek – 20 lipca
Hiszpania Mistrzem Świata w piłce nożnej! Tak, wiem, to nijak się ma do przeglądu energetycznego, ale z drugiej strony, to kto wie? Taki mecz, to ogromne emocje nie tylko w Hiszpanii czy Argentynie, ale na całym Świecie. Jak czytam, na żywo mógł zgromadzić nawet 1,5 mld widzów. Sporo energii…
***
Wojna w rejonie Zat. Perskiej trwa. Do gry wrócili „starzy znajomi” czyli wspierani przez Iran szyiccy bojownicy Huti.Zagrozili, że będą blokować transporty ropy naftowej z Arabii Saudyjskiej. Huti od lat prowadzą działania wojenne przeciw rządowi Jemenu skutecznie destabilizując sytuację w południowej części płw. arabskiego, zagrażając m.in. szlakom morskim prowadzącym przez Morze Czerwone i Kanał Sueski. Rebelianci nie tylko dokonywali ostrzału statków handlowych, czasem porywali jednostki żądając później okupu za załogę i przewożone ładunki. Zdarzały się też ataki rakietowe na Izrael. Oczywistą determinantą aktywności Huti był interes polityczny i militarny Teheranu. Dlatego trudno się dziwić, że przy eskalacji napięcia wojennego pomiędzy USA a Iranem pojawili się znów Huti. Tu warto zauważyć, że mimo szczerej wrogości wobec władz w Rijadzie, Huti często powstrzymywali się od jawnego atakowania saudyjskich interesów, a i Saudowie nie zawsze gorliwie pomagali władzom Jemenu w walce z rebelią. Teraz to się zmieniło, co może wskazywać, że sytuacja jest poważna.
Dla Polski to może być poważny problem, ponieważ Arabia Saudyjska jest głównym dostawcą ropy do naszego kraju. To już blisko 50% naszego importu. Zapowiedzi Huti plus kolejna blokada cieśniny Ormuz nie wróżą dla nas i generalnie Europy niczego dobrego. Ciekawie w tym kontekście prezentują się notowania węglowodorów na giełdach. Tak, jakby rynki przyzwyczaiły się do niepewności. Cena ropy Brent w minionym tygodniu wahała się między 80 a 84,5 USD za baryłkę. To oczywiście wciąż wysokie kursy, ale jednak dość stabilne. Dobrze to było widać w poniedziałek, kiedy rynki reagowały na oświadczenie Huti. Było sporo nerwowości, wahań, ale kurs na koniec dnia sięgnął ok. 84 USD za baryłkę Brent, czyli mniej więcej tyle, ile na początku dziennych notowań.
Wtorek– 21 lipca
Jakby Europa miała mało kłopotów z dostawami paliw, to szykuje się metanowa wojna między Komisją Europejską a koncernami paliwowymi. Jak donoszą europejskie media, wzbiera opór przeciw unijnym regulacjom dotyczącym metanu. Teraz głównym przeciwnikiem Komisji wydają się koncerny naftowe, a trzeba przyznać, że mają solidne argumenty w ręku. Słyszymy więc o możliwym wstrzymaniu dostaw paliw począwszy od stycznia 2027 r. Na razie nikt nie używa słów „bojkot”, „embargo” czy „zakaz”, ale atmosfera wyraźnie gęstnieje.
Sprawa dotyczy rozporządzenia metanowego, które od nowego roku ma objąć większymi rygorami firmy paliwowe. Nowe przepisy będą regulować importowaną ropę, gaz ziemny i LNG. Eksporterzy będą musieli wykazać, że spełniają wymagania dotyczące monitorowania emisji metanu, raportowania i weryfikacji danych, a docelowo także ograniczania emisji w całym łańcuchu dostaw. Nie dziwi więc, że firmy – szczególnie spoza UE – protestują. Niezadowolenie wyrażają również niektóre rządy państw eksportujących. A mowa o producentach z USA, Kataru, Zjednoczonych Emiratów Arabskich czy Arabii Saudyjskiej. To wystarczy, aby na rynku i w Brukseli zrobiło się nerwowo.
KE znalazła się w sytuacji, której sama chyba nie przewidziała. Z jednej strony, ze względów prestiżowych, nie może sobie pozwolić na polityczne wycofanie się z jednego z filarów unijnej polityki klimatycznej. Dlatego oficjalnie przekonuje, że rozporządzenie wejdzie w życie zgodnie z planem i nie będzie renegocjacji. Z drugiej strony Bruksela doskonale widzi, że świat nie funkcjonuje według logiki unijnych dyrektyw i rozporządzeń. Globalny rynek energii jest bezwzględny. Jeżeli dostawy do Europy staną się bardziej kosztowne, bardziej ryzykowne i obciążone dodatkowymi obowiązkami administracyjnymi, eksporterzy nie muszą prowadzić ideologicznych sporów z Komisją. Wystarczy, że skierują część sprzedaży tam, gdzie handel jest prostszy i bardziej przewidywalny. Część, nie całość, ale w obecnej sytuacji każde kolejne ograniczanie dostaw może przynieść dramatyczne skutki dla odbiorców w UE.
Dlatego obok twardych deklaracji pojawiają się informacje o przygotowywaniu łagodniejszego podejścia do egzekwowania nowych przepisów w pierwszych latach ich obowiązywania. Formalnie nic się nie zmienia. W praktyce KE próbuje zyskać czas i zmniejszyć ryzyko gwałtownego konfliktu z dostawcami surowców. To polityczna gra, która ma pozwolić zachować twarz: wobec zwolenników ambitnej polityki klimatycznej pokazać determinację, a wobec rynku – odrobinę pragmatyzmu.
To jednak może nie wystarczyć. Energetyka nie zawsze chętnie reaguje na deklaracje polityczne, lecz na rachunek ekonomiczny. A ten coraz częściej przypomina Europie, że nawet jeden z największych rynków świata nie jest jedynym miejscem, w którym można sprzedać ropę czy LNG. I właśnie dlatego przepisy metanowe mogą okazać się dużo większym problemem, niż początkowo zakładano.
Środa – 22 lipca
Rząd Niemiec w sprawie Rafinerii Schwedt gra dalej w to co zawsze świetnie wychodziło, czyli zabawę w kotka i myszkę. Pisałem o tej sprawie wielokrotnie w ramach SEPT, o ciągłym przedłużaniu zarządu powierniczego nad rosyjskimi aktywami Rosnieftu. Niemcy nie byli skłonni do zmiany stanowiska ani pod wpływem propozycji odkupu Rafinerii składanych przez nasz ORLEN pod kierownictwem Daniela Obajtka, ani pod wpływem presji ze strony USA, które w ubiegłym roku nałożyły sankcje na zagraniczne aktywa rosyjskich gigantów: Rosnieftu i Łukoila. Berlin, jak rasowy bokser uchylał się od ciosów, potrafił „ustać” i przeczekać zagrożenie, nawet w momencie silnej presji ze strony USA. Widać słabość do rosyjskiej własności Rafinerii Schwedt jest silniejsza od wszystkiego. Oczywiście, Rosjanie są wyłączeni z bezpośredniego wpływu na sytuację w Schwedt, ale dlaczego nie zostali z niej skutecznie wyeksmitowani? Wystarczyło tylko ogłosić nacjonalizację przedmiotowego majątku. Precedensy w UE, ale też samych Niemczach już były.
Ale nic to, będziemy dalej obserwować przedłużanie kolejnych zarządów powierniczych. Potwierdza to odpowiedź rządu federalnego na interpelację posłów Lewicy. Wynika z niej, że Niemcy nie planują przejmować udziałów Rosnieftu w Rafinerii, nie spieszą się również z definitywnym rozwiązaniem kwestii właścicielskiej. Zamiast tego utrzymują zarząd powierniczy jako podstawowy instrument kontroli nad przedmiotowymi aktywami. I tak w kolejnych 6-miesięcznych cyklach. Który mamy teraz? Ósmy, dziewiąty? I tak bez… Nie, nie bez końca. Bądźmy spokojni, że jak tylko zakończy się wojny na Ukrainie, wtedy prędziutko wróci się do „business as usual”. Oczywiście nie, żeby zarabiać, tylko dla budowania pokoju i dobrosąsiedzkich relacji z Rosją. Czy jakoś podobnie. Bo przecież nie można myśleć tylko o wojnie. Niemcy, jak powszechnie wiadomo, nie są tacy sami, jak „kumpel Putina” Wiktor Orban. Premier Węgier chciał tylko zarabiać, „żyrując politykę zbrodniarza z Kremla”. Niemcy inaczej, to mocarstwo moralne…
Proszę wybaczyć mój sarkazm, ale ciągle słychać ten irytujący, bo na wskroś przepełniony hipokryzją, ton elit niemieckich. Już naprawdę, lepiej by zrobili, gdyby wprost powiedzieli: tak, wrócimy do biznesu z Rosją „taką, jaka ona jest”. Dlatego nie dam się zwieść różnym deklaracjom o definitywnym biznesowym rozwodzie z Rosją. Tak samo z ostrożnością patrzę na zapowiedzi np. rozbudowy rurociągu Rostock–Schwedt, który miałby stać się jednym elementów uniezależnienia Rafinerii od rosyjskiej infrastruktury. Poczekajmy na konkrety, ale jeżeli intencje tych planów są takie, jak słyszymy, to mam jedno pytanie do Niemców: dlaczego skutecznie nie pozbędziecie się Rosjan ze struktury właścicielskiej Schwedt?
***
Przesadzam? No to właśnie Prezydent Azerbejdżanu Ilhan Aliew zdetonował bombę dyplomatyczną ujawniając, że na terytorium jego kraju dochodziło do tajnych spotkań wpływowych polityków Niemiec i Rosji.Według dziennikarskich ustaleń uczestniczyli w nich m.in. były szef Urzędu Kanclerskiego Angeli Merkel Ronald Pofalla i były premier Brandenburgii Matthias Platzeck, a po stronie rosyjskiej – Wiktor Zubkow, były premier Rosji i przewodniczący rady nadzorczej Gazpromu.
Kanclerz Friedrich Merz zapewnia, że nic o tych rozmowach nie wiedział. No tak, to tylko kanclerz Niemiec, ale jak się okazuje, wiedział przywódca Azerbejdżanu i postanowił to ogłosić. Co ciekawe, zrobił to podczas wspólnej z Merzem konferencji prasowej w Berlinie przy okazji wizyty w Niemczech, czym wprawił niemieckich partnerów w niemałą konfuzję. Aliew zwrócił uwagę, że Azerowie też nie byli informowani o tych rozmowach, ale jak widać nie przeszkodziło to właściwym służbom w uzyskaniu wiedzy na ten temat.
Według ustaleń mediów, niemieckie służby bezpieczeństwa obawiają się, że takie kanały mogą być wykorzystywane przez Rosję jako nieformalny sposób oddziaływania na niemiecką debatę polityczną, zwłaszcza w kwestiach dotyczących wojny w Ukrainie i przyszłych relacji z Moskwą. Hm, to chyba oczywiste! A do wyciągnięcia podobnych wniosków nie trzeba całego aparatu analitycznego niemieckich służb. Chociaż może trzeba? Niemcy od lat słyną z tego, że w sprawach rosyjskich są zawsze jakby spóźnieni i ślepi na jedno oko. Ta sprawa zdaje się to tylko potwierdzać.
Czwartek – 23 lipca
NATO to także bezpieczeństwo energetyczne. Rada Atlantycka zatwierdziła budżet w wysokości 27 mld Euro na budowę infrastruktury przesyłu i magazynowania paliw na wschodniej flance Sojuszu. Dla Polski przedmiotowa decyzja to bardzo dobra wiadomość, bo istotna część tych środków miałaby być spożytkowana na inwestycje w naszym kraju.
Polska od dawna zabiegała o rozszerzenie systemu paliwociągów NATO na wschód Europy. Chodzi o rozbudowę istniejącej sieci CEPS (Central European Pipeline System) stworzonej jeszcze w czasach zimnej wojny, aby zapewnić wojskom Sojuszu dostawy paliwa w razie konfliktu. Dziś podobne instalacje w Europie obsługują zarówno potrzeby wojskowe, jak i cywilne. To klasyczna infrastruktura podwójnego zastosowania – użyteczna w czasie pokoju i bezcenna w czasie kryzysu.
Polskie plany są ambitne. Nie chodzi wyłącznie o sam rurociąg, ale także o magazyny, rozgałęzienia i cały system zabezpieczenia dostaw paliw. Mówi się m.in. o paliwociągu do Polski zgodnie z projektami MON i PERN z wykorzystaniem infrastruktury Ropociągu „Przyjaźn”. To bardzo ważne, a potwierdzają to doświadczenia wojny na Ukrainie. Jak zauważa Wojciech Jakóbik w serwisie Energy.Drink „Paliwociąg zapewniłby paliwo Wojsku Polskiemu w razie konfliktu, nawet w razie zniszczenia polskich rafinerii. To lekcja z inwazji Rosji na Ukrainie, w której toku sektor rafineryjny ofiary agresji został zniszczony w pierwszych tygodniach.” Przez lata NATO kojarzyło się przede wszystkim z żołnierzami i całą sferą militarną. Tymczasem wojna za naszą wschodnią granicą przypomniała wszystkim brutalną prawdę: armia bez paliwa nie pojedzie, nie poleci i nie będzie walczyć. Logistyka, magazyny i rurociągi są równie ważne jak nowoczesny sprzęt wojskowy.
Ta decyzja przypomina nam, iż NATO nie jest wyłącznie polityczną deklaracją ani abstrakcyjnym artykułem 5. Sojusz to też inwestycje w infrastrukturę – drogi, terminale, magazyny, sieci przesyłowe, rurociągi – długo by wymieniać. Bo NATO to również inwestycja cywilizacyjna. I właśnie dlatego – wbrew licznym i często głośnym malkontentom, którzy ciągle przekonują nas, że Sojuszu już nie ma – warto skonstatować: dobrze, że jesteśmy w NATO!
Piątek – 24 lipca
Prezydent wraca z inicjatywą referendum ws. unijnej polityki klimatycznej. Karol Nawrocki nie porzucił idei zwrócenia się do narodu z pytaniem o politykę klimatyczną. Tym razem pytanie zostało zmienione i brzmi: „Czy jest Pani/Pan za realizacją przez Polskę polityki klimatycznej Unii Europejskiej?”. To odpowiedź na zastrzeżenia, które zgłaszał Senat i liczni komentatorzy wobec pierwszego wniosku, skierowanego do izby wyższej w maju.
W normalnie funkcjonującym państwie, w którym rząd i parlament poważnie traktują obywateli, taki wniosek powinien zostać rozpatrzony bez politycznych kalkulacji. Zielony Ład i kolejne unijne regulacje coraz mocniej wpływają na codzienne życie Polaków – od rachunków za energię i ogrzewanie, przez ceny paliw, aż po koszty funkcjonowania przemysłu, rolnictwa i samorządów. Trudno wskazać dziś drugi projekt unijny, który w tak szerokim stopniu oddziałuje na gospodarkę i portfele obywateli. To wystarczający powód do wysłuchania głosu obywateli.
Referendum nie oznacza przecież automatycznego odrzucenia polityki klimatycznej. Oznacza jedynie oddanie – przyznajmy, wyjątkowo – głosu społeczeństwu. Zwolennicy Zielonego Ładu powinni być więc pierwszymi, którzy poprą takie rozwiązanie. Jeżeli są przekonani, że większość Polaków akceptuje obecny kierunek unijnej polityki klimatycznej, nie mają powodów, by obawiać się wyniku głosowania.
Obawiam się jednak, że marszałek Małgorzata Kidawa-Błońska i większość senacka po raz kolejny zrobią wszystko, aby referendum nie doszło do skutku.Trzeba przyznać, że podejmują tu ryzyko polityczne, bo takie proste wyrzucenie inicjatywy referendum do kosza, to byłby czytelny sygnał, że problemem nie jest treść pytania, lecz sama możliwość zapytania obywateli o zdanie. Bo jeśli politycy naprawdę wierzą, że działają w interesie społeczeństwa, to dlaczego mieliby bać się usłyszeć odpowiedzi Polaków?
***
I zostajemy przy Karolu Nawrockim. Sprawa podatku od „nadzwyczajnych zysków” spółek paliwowo-energetycznych trafia do Trybunału Konstytucyjnego. To nie jest weto, jak już oczami wyobraźni widzieli co zapalczywsi krytycy i zdawał się pokrętnie sugerować Premier Donald Tusk, ale skorzystanie z prerogatyw i wysłanie sprawy niejasnej prawnie do właściwej instytucji. Główny zarzut wobec nowych przepisów dotyczy zasady lex retro non agit, czyli zakazu działania prawa wstecz. Ustawa miała wejść w życie dopiero po jej ogłoszeniu, ale obejmować zyski osiągnięte już od 1 marca 2026 r. W ocenie Prezydenta przedsiębiorcy nie mogą być obciążani nowym podatkiem za okres, w którym takie przepisy jeszcze nie obowiązywały.
To sprawa wykraczająca daleko poza sektor energetyczny. TK będzie musiał odpowiedzieć na fundamentalne pytanie: czy państwo może zmieniać reguły gry już po zakończeniu części roku podatkowego? Od tego orzeczenia może zależeć nie tylko los tej ustawy, ale także przyszłość podobnych nadzwyczajnych danin nakładanych na przedsiębiorców. To będzie ważny test dla konstytucyjnych zasad pewności i stabilności prawa.
***
Rozłam w PiS. A nie, zaraz, to nie ta rubryka…
Sobota– 25 lipca
Bez węgla ani rusz!PSE opublikowało dane dot. produkcji energii elektrycznej w czerwcu i za pierwsze sześć miesięcy 2026. Podsumowując: więcej energii, więcej węgla, mniej wiatru. Cytując wielkiego artystę: dla mnie bomba! Widać, iż nastąpił dość wyraźny wzrost produkcji energii w stosunku do analogicznego okresu 2025 r. Miniony miesiąc zamknął się wolumenem 13,491 TWh co stanowiło wzrost r/r o 7,23% (z 12,58 TWh w 2025). Podobnie – biorąc pod uwagę dynamikę wzrostu – przedstawia się sytuacja za pierwsze pół roku: 89,082 TWh w 2026 w stosunku do 84,418 co stanowiło wzrost o 5,53%.
Dominuje wciąż energetyka oparta na węglu. W czerwcu stanowiła aż o 58,5% całej produkcji energii elektrycznej, w tym udział węgla kamiennego to 38,6%, a węgla brunatnego 19,9%. Jeżeli dodamy jeszcze 8,71% energii pochodzącej ze źródeł gazowych, to paliwa kopalne odpowiadały w czerwcu za 67,21% krajowej produkcji. Energia pochodząca z OZE (za wyjątkiem wiatrowej i wodnej) to było 23,18% miesięcznej generacji. Elektrownie wiatrowe zapewniły w czerwcu 8,04% a energetyka wodna 1,56%.
W wolumenach przedstawiało się to następująco:
Węgiel kamienny. Produkcja na poziomie 5,208 TWh w czerwcu 2026 wobec 4,185 TWh w czerwcu 2025 (wzrost r/r o 24,45%). Wzrósł też procentowy udział węgla kamiennego w ogólnym czerwcowym miksie paliwowym w stosunku do analogicznego okresu 2025 – z 33,26% w 2025 r. do wspomnianego 38,6%.
Węgiel brunatny. Produkcja energii 2,684 TWh w minionym miesiącu wobec 2,247 TWh w czerwcu 2025 (wzrost o 19,45%). Wzrósł też udział tego paliwa w ogólnym miesięcznym miksie z 17,86 do 19,9%.
Energetyka odnawialna (bez wodnej i wiatrowej) m.in. biomasa, energia słoneczna, geotermia, energia odpadowa, biogaz i biometan. Produkcja w czerwcu 2026 to 3,127 TWh i był to wyraźny wzrost r/r o 21,42% z 2,576 TWh. Procentowy udział w ogólnej produkcji też większy – 23,18% wobec 20,47% w 2025.
Energetyka wiatrowa. Produkcja w czerwcu 2026 to 1,085 TWh wobec 2,280 TWh w czerwcu 2025 r. Spadek aż o 52,41%! Rzecz jasna spadł też udział procentowy w krajowej miesięcznej produkcji z 18,12% do 8,04%. Co ciekawe, dane za pierwsze półrocze w relacji r/r też pokazują wyraźne spadki.
Energetyka gazowa. Też wyraźne wzrosty: czerwiec b.r. to produkcja na poziomie 1,176 TWh wobec 1,076 TWh w 2025 (wzrost o 9,22%). Procentowy udział energetyki gazowej w ogólnej produkcji energii w obu analogicznych okresach na podobnym poziomie – 8,5% do 8,7%.
Paliwa kopalne zbiorczo – pierwsze sześć miesięcy. Ogólna produkcja z tych źródeł w pierwszych sześciu miesiącach wzrosła r/r o 7,38% z 60,454 TWh w 2025 do 64,914 w 2026. Procentowo udział paliw kopalnych kształtował się na podobnym poziomie: 71,61% w 2025 i 72,87% w 2026. To dobra wiadomość, bo wiemy, że stabilność systemu przy takich wynikach produkcji energii nie jest zagrożona.
Trudno w tym kontekście nie zauważyć wyraźnego spadku w produkcji energii z energetyki wiatrowej. To zasługuje na bardziej pogłębioną analizę przyczyn takiego stanu rzeczy, ale ja z tego powodu rozpaczać nie będę. Tym bardziej, że inne źródła OZE notują wyraźnie większą produkcję i w czerwcu i generalnie w 2026. A to ma o tyle znaczenie, że poza energią słoneczną, pozostałe OZE to stabilne źródła energii.
(Szersze omówienie danych przedstawionych przez PSE w moim tekście: Bez węgla ani rusz! – Dobitnie)
Niedziela – 26 lipca
Dziś weekendowo. Dzień przerwy.
***
FOT. Obraz wygenerowany przez AI.
***
Źródła:
- www.investing.com
- www.energydrink.today/2026/07/20/huti-blokada-morska-arabia-saudyjska-morze-czerwone-wojna-iran-energetyka-ropa-paliwa/
- www.reuters.com/business/environment/eu-waives-penalties-oil-gas-firms-that-breach-methane-law-2026-07-20/?utm_source=chatgpt.com
- www.background.tagesspiegel.de/verkehr-und-smart-mobility/monitoring/bundesregierung-schliesst-kauf-von-pck-aus?utm_source=chatgpt.com
- www.welt.de/regionales/mecklenburg-vorpommern/article6a60e70edf889b74b6648c5d/ministerium-verhandlungen-fuer-oelpipeline-ausbau-gestoppt.html?utm_source=chatgpt.com
- www.reuters.com/world/azerbaijan-president-says-german-russian-talks-were-held-baku-2026-07-21/?utm_source=chatgpt.com
- www.energydrink.today/2026/07/23/jest-decyzja-nato-o-pieniadzach-na-paliwociagi-polska-chce-miec-taki-na-wypadek-wojny/
- www.rmf24.pl/fakty/polityka/news-drugie-podejscie-do-referendum-prezydent-nawrocki-zlozyl-wni%2CnIdn%2C1011161?utm_source=chatgpt.com
- www.pap.pl/aktualnosci/prezydent-nawrocki-skierowal-do-tk-ustawe-o-podatku-od-nadzwyczajnych-zyskow-firm?utm_source=chatgpt.com
- www.pse.pl/dane-systemowe/funkcjonowanie-kse/raporty-miesieczne-z-funkcjonowania-kse/raporty-miesieczne?safeargs=5f7261706f7274796d6965736965637a6e655f5741525f7261706f7274796d6965736965637a6e65706f72746c65745f666f6c64657246726f6d55726c3d323132
