Tatuaż z fakenewsem

Tatuaż z fakenewsem

blank

Wyobraź sobie. „Imagine”… ale nie jak w piosence, nie lennonowsko-leninowską komunę z nakazowym ateizmem, lecz pewną dużo bardziej przyziemną i możliwą sytuację. Taką, gdzie to, co przydarzyło się średniej wielkości gwieździe rządowej propagandy, przydarzyłoby się komuś innemu.

Karolina Opolska z TVP w likwidacji do tej pory znana była głównie z reklamowania swoich tatuaży, którymi pokryła się od dekoltu do góry szyi, jako elementu ekspresji i wolności. Okazały się one tak „wolnościowe”, że pani Karolina, po dołączeniu do ekipy arcykapłanów propagandy, występowała w ciasno podciągniętym pod brodę golfie. Właściwie tatuaże stały się w naszych czasach rzeczą nudną i powszednią, a w propagandzie kilku zawodników w TVP jest dużo ostrzejszych, więc i pani Karolina zaczęła znajdować się w lekkim cieniu, zajmując się cenną i modną walką z fejkami i manipulacją. Pani Karolina odkryła w sobie wybitną erudytkę i sięgała wręcz do prawieków manipulacji, choć oczywiście zapewne jej szczytem (manipulacji, nie pani Karoliny) mialy być walka z jedyną „prawdą o klimacie”, ewentualnie na gruncie krajowym zadawanie jakichkolwiek pytań o katastrofę smoleńską. Następnie pani Karolina napisała książkę i pojawił się problem.

Okazało się, że to szczytowe dzieło literatury faktu, oprócz niezbyt pogłębionej treści, ma problem z przypisami. Pojawiają się tam nieistniejące pozycje, co dopiero mówić o paginacji, czyli numerach stron. Pani Karolina, jak i wydawnictwo, ogłosili, że to tylko kilka pomyłek, więc w internecie zaczęły się kwerendy jednoznacznie wskazujące na zastosowanie narzędzi AI i nawet ich nieweryfikowanie. W przypadku przyzwoitego wydawnictwa powinno to być przyczynkiem do wycofania książki. Ale wiadomo, pani Karolina pada ofiarą prawicowego hejtu, więc tym bardziej kupujcie jej książkę. Jedni się pośmiali, inni oburzyli i po temacie.

A ja zastanawiam się, co by się działo, gdyby dziś w naszych czasach praworządności walczącej coś takiego przydarzyło się jakiemuś prawicowemu, czy po prostu nielubianemu przez władzę dziennikarzowi. Rachoniowi, Ziemkiewiczowi, Lisickiemu, Jastrzębowskiemu, Staniszewskiemu, mojej skromnej osobie.Zajmowałby się każdym z nas prokurator, a sprawę nadzorował osobiście minister Żurek albo któryś z jego zastępców, a minister Gawkowski traktowałby to jako asumpt do przyspieszonych prac nad wprowadzeniem cenzury, tfu, walki z fejkami w sieci.

Skoro ze struktury urzędniczej można zrobić organizację przestępczą, skoro z przekazywania pieniędzy na OSP można zrobić korzyść majątkową, to można i z pomylenia przypisów zrobić fałszowanie dokumentów, oszustwo masowe albo jedno i drugie. Doprowadzenie w kajdankach na przesłuchanie, może areszt, przeszukania w domu, zatrzymania komputerów dzieci. Sam premier mógłby, słysząc o tym, zrobić sobie dobrze tak samo jak zawsze ma w zwyczaju, gdy słyszy, że komuś, kogo nie lubi, a nie lubi prawie wszystkich, dzieje się krzywda.

A jakież potępienia moralne by szły. Wieliński i Czuchnowski domagaliby się zamykania mediów i straszyli reklamodawców.Wewnętrznie rozedrgane oburzeniem byłyby Kataryna i Dominika Wielowieyska. Do tego mądre, moralizatorskie, pogłębione refleksje Michała Szułdrzyńskiego i Tomasza Terlikowskiego skreślające autora plagiatu z grona ludzi etycznych. A wiadomo, że ludzie naznaczeni przez naszych krajowych etyków jako nieetyczni są wyjęci spod prawa jako podludzie. I tak dalej.

Oczywiście aż tak by pewnie nie było. Ale byłoby inaczej. Przyznacie?

Autor tekstu
Wiktor Świetlik

Wiktor Świetlik

Współtwórca Kanału i mediów Dobitnie. Redaktor naczelny Dobitnie.pl. Były szef Centrum Monitoringu Wolności Prasy i radiowej Trójki, a także pełnomocnik zarządu PAP ds. walki z deziformacją. Autor 4 książek.

Wyszukiwarka
Kategorie
Wiktor Świetlik

Wiktor Świetlik

Współtwórca Kanału i mediów Dobitnie. Redaktor naczelny Dobitnie.pl. Były szef Centrum Monitoringu Wolności Prasy i radiowej Trójki, a także pełnomocnik zarządu PAP ds. walki z deziformacją. Autor 4 książek.

blank
Pobierz artykuł w PDF
Czytaj więcej
blank