Węgierskie wybory pokazały granice propagandy. W Warszawie powinni na to patrzeć bardzo uważnie

Węgierskie wybory pokazały granice propagandy. W Warszawie powinni na to patrzeć bardzo uważnie

blank

Lewica i liberałowie w euforii: Orbán, uosobienie wszelkiego zła w oficjalnej propagandzie Brukseli i Berlina, sromotnie przegrał wybory. Prorządowe portale i prorządowi eksperci w Polsce podpowiadają: wynik tych wyborów to ostrzeżenie dla prezydenta Nawrockiego i dla polskiej prawicy. Nie – to ostrzeżenie, ale dla obecnej władzy. Bo przyczyny, dla których Fidesz stracił władzę, są te same, dla których rząd Tuska może się obawiać o wynik przyszłorocznych wyborów parlamentarnych.

Okazało się, że podporządkowanie władzy większości mediów to za mało. Przemilczanie afer władzy przez mainstreamowe portale okazało się nieskuteczne. Dziś, co pokazała kłodzka afera z działaczką KO w roli w głównej, głównym nośnikiem treści są media społecznościowe. Można sobie tylko wyobrazić, co by się działo, gdyby prezydent Nawrocki nie zawetował ustawy wprowadzającej cenzurę Internetu.

Media i propaganda już nie wystarczają

Propaganda sukcesu i mobilizowanie obywateli wokół prawdziwych czy domniemanych zagrożeń, w myśl zasady: będą myśleli o wrogu, to mniej będą myśleli o pustym portfelu, nie sprawdziły się. U nas ta propaganda przyjmuje kształty już kuriozalne: okazuje się, że każdy, kto krytykuje rząd, to zwolennik Putina. Straszenie Zełenskim nie podziałało na Węgrzech; u nas straszenie Putinem odnosi taki skutek, że Polacy obojętnieją również na realne sygnały o rosyjskim niebezpieczeństwie.

Szesnaście lat temu socjaliści stracili władzę z powodu problemów węgierskiej gospodarki. Ujawnienie ich afer i kłamstw było tylko dodatkiem. I teraz było podobnie: po pandemii gospodarka na Węgrzech zahamowała, co wyborcy odczuli na własnej skórze. Afery i nepotyzm tylko dopełniły czary goryczy. W Polsce, mimo propagandy sukcesu, rośnie bezrobocie, a w wielu regionach już przekroczyło 10%.Drożyzna zabija klasę średnią, a raczej coś, co w normalnych warunkach miałoby szansę ewoluować w stronę klasy średniej.

Przejmowanie instytucji daje władzę tylko na chwilę

TISZA skupiła się także na krytyce przejmowania instytucji państwa, także tych z definicji niezależnych, przez obóz Orbána. Przejmowaniu po to, by zamiatać afery pod dywan i by zagwarantować sobie władzę na długie lata. Dokładnie to samo dzieje się nad Wisłą, co pokazują próby przejęcia Krajowej Rady Sądownictwa, obsadzenia „swoimi” Trybunału Konstytucyjnego, a nawet położenia łap na banku centralnym. Symbolicznym początkiem było siłowe przejęcie mediów publicznych i zrobienie z nich propagandowego paździerza.Oczywiście, propagandową tubą rządu były wcześniej, ale nie były tak przaśne, paździerzowe, jak obecnie. I drugi symbol – to wymiana na polecenie Donalda Tuska szefa GUS, bo wszak statystyka też musi być narzędziem sprawowania rządów.

„Politico” z brutalną szczerością stwierdziło, że wśród największych wygranych wyborów nad Balatonem jest Ursula von der Leyen. Pytanie, jak długo zwycięska opozycja wytrzyma bez skakania sobie do gardeł i czy Magyar okaże się umiejętnym graczem, który nie da swojego kraju zwasalizować Brukseli – gdzie afer, korupcji i łamania prawa nie ma wcale mniej, niż na Węgrzech rządzonych przez Fidesz.

Autor tekstu
Marcin Rosołowski

Marcin Rosołowski

Marcin Rosołowski. Jest członkiem Rady Fundacji Instytut Staszica, współprowadzącym podcast @Podwojnyprosty na YouTube. Z wykształcenia prawnik, z zawodu specjalista od public relations i public affairs. Autor książek poświęconych historii polskiej gospodarki i Warszawy. Dla Dobitnie.pl pisze o polityce i kulturze..

Wyszukiwarka
Kategorie
Marcin Rosołowski

Marcin Rosołowski

Marcin Rosołowski. Jest członkiem Rady Fundacji Instytut Staszica, współprowadzącym podcast @Podwojnyprosty na YouTube. Z wykształcenia prawnik, z zawodu specjalista od public relations i public affairs. Autor książek poświęconych historii polskiej gospodarki i Warszawy. Dla Dobitnie.pl pisze o polityce i kulturze..

blank
Pobierz artykuł w PDF
Czytaj więcej
blank