Weto w sprawie SAFE. Prosty sposób na Nawrockiego

Weto w sprawie SAFE. Prosty sposób na Nawrockiego

blank

Prezydenckie weto do rządowej ustawy o SAFE wyzwoliło demony. Radek Sikorski wystąpił z obrazkiem „Zdrada narodowa”, premier Tusk, jak to ma we zwyczaju, sugeruje nie wprost, żeby było trudno złapać go za słowo, że na Kremlu zapanowała radość, w społecznościówkach ludzie i boty mają profile pełne zaprzaństwa i głupoty, które zarzucają wszystkim popierającym decyzję Karola Nawrockiego.

Niedługo pewnie sporządzone zostaną sondaże pokazujące głębokość podziału, a na razie tylko firma badająca nastroje w mediach społecznościowych, Res Futura, podała, że zwolenników weta jest około 46%, a przeciwników około 48%. Ci ostatni są bardziej zajadli i pobudzeni, ci pierwsi wykazują pewien rodzaj triumfalizmu właściwy ludziom pozbawionym wpływu na decyzje władzy.

Po intensywności emocji generowanych przez stronę prorządową i po wypowiedziach jej prominentnych przedstawicieli wolno wnosić, że to jest właśnie linia komunikacyjna, z jaką będą chcieli zarządzać sytuacją polityczną i przygotować się do wyborów.Chodzi o nakręcanie emocji i wzbudzanie nienawiści do drugiego odłamu społeczeństwa. To jest linia groźna i może doprowadzić do tragicznych skutków. Prezydencki minister, Paweł Szefernaker, wspomniał w tym kontekście o nagonce na prezydenta Lecha Kaczyńskiego. Ważne memento.

Emocje mają to do siebie, że nie trwają zbyt długo. Trudno sobie wyobrazić podsycanie emocji aż do konstytucyjnego terminu wyborów w 2027 roku, więc eskalacja ze strony rządu mogłaby wskazywać, że Donald Tusk zechce wybory przyspieszyć, licząc na to, że jego obóz skonsoliduje się przy pomocy wspólnego przeżywania nienawiści, zaś obóz przeciwny jest podzielony i w rozsypce, bo wyznaczony na premiera Przemysław Czarnek dopiero zaczyna, a zresztą jego pozycja wśród wyborców nie jest bardzo silna. Dodatkowym problemem są pieniądze, bo wpłaty z SAFE miały po prostu ulżyć znajdującemu się w dramatycznej sytuacji budżetowi. Więc możliwe, że jeśli badania opinii wypadną po myśli premiera, to do wyborów pójdziemy może nawet wczesną jesienią.

Jest to scenariusz totalnej konfrontacji, w którym emocje zostałyby wyzwolone po obu stronach, a wynik wyborów mógłby być kontestowany podobnie jak w przypadku wyborów prezydenckich, i potem proces ewentualnego przekazania władzy mógłby być gwałtowny i trudny do skontrolowania. W skrócie rzecz ujmując: jest to scenariusz skrajnie niebezpieczny.

Tymczasem istnieje jeden scenariusz działania, który nie zakłada rozhuśtywania w Polakach negatywnych emocji, a daje obecnemu rządowi poważną szansę na uzyskanie miażdżącej przewagi nad prezydentem i obozem opozycji. Ten scenariusz to po prostu prędkie przeprocedowanie złożonej przez prezydenta ustawy o Polskim Funduszu Inwestycji Obronnych. To nic nie kosztuje, co najwyżej kilka godzin pracy parlamentu. Rząd twierdzi, że w tej ustawie „nie ma pieniędzy”. Jeżeli zostanie ona wprowadzona w życie, będzie można dokonać praktycznego sprawdzenia.

Jeżeli pieniądze znajdą się w tym funduszu, wszyscy wygramy, także rząd. Jeżeli natomiast się nie znajdą i okaże się empirycznie, że Donald Tusk miał rację, wówczas wiarygodność prezydenta Nawrockiego i prezesa Glapińskiego legnie w gruzach, a premier nie będzie się musiał spieszyć z wyborami, które i tak będzie miał w kieszeni. To jest rozwiązanie proste, potencjalnie niebezpieczne dla Belwederu, bo tak naprawdę kończy świetnie zapowiadającą się karierę polityczną jego lokatora. Tusk może je wybrać, choć i sam ryzykuje, bo jeśli to Nawrocki ma rację, wówczas to on odejdzie w niesławie. Alternatywą dla tego prostego rozwiązania jest miotanie inwektywami. Co wybierze rząd?

Fot. Mikołaj Bujak/ Kancelaria Prezydenta RP

Autor tekstu
Robert Bogdański

Robert Bogdański

Publicysta niezależny. Pisał w Do Rzeczy, Tygodniku TVP, Idziemy. W przeszłości szef anglojęzycznego portalu TVP, prezes Polskiej Agencji Prasowej, dziennikarz BBC i Reuters

Wyszukiwarka
Kategorie
Robert Bogdański

Robert Bogdański

Publicysta niezależny. Pisał w Do Rzeczy, Tygodniku TVP, Idziemy. W przeszłości szef anglojęzycznego portalu TVP, prezes Polskiej Agencji Prasowej, dziennikarz BBC i Reuters

blank
Pobierz artykuł w PDF
Czytaj więcej
blank