Wbrew narracji bliskich rządowi mediów, weto Karola Nawrockiego dotyczące ustawy o SAFE jest taką decyzją, która dla prezydenta i obozu prawicy niesie najwięcej korzyści. Ba, można odnieść wrażenie, że Tusk i jego akolici wręcz zachęcali głowę państwa do odesłania ustawy do Sejmu. Czy bowiem groźby, pohukiwanie i naciski na natychmiastowe podpisanie ustawy mogły zachęcić prezydenta, by swój podpis złożył? Polaryzacja w głośnych społecznie tematach jest okazją, na którą czyhają i PiS, i KO.
Projekt ustawy o SAFE 0% (czy też o SEJF-ie, bo terminologia jest różna) był sprytną politycznie odpowiedzią na naciski rządu. I zaskoczeniem dla obozu rządzącego. Narracja, że opozycja chce zablokować środki na zbrojenia i rozwój przemysłu, a nie proponuje nic w zamian, stała się z dnia na dzień nieaktualna. Każdy z obozów zyskał własny sztandar – unijny SAFE dla koalicji, polski SEJF dla prawicowej opozycji. Prawica zyskała więc moment mobilizacyjny. Od tej pory mieliśmy do czynienia w sferze narracyjnej z wyborem między dwoma wizjami finansowania armii, a nie między działaniem pozytywnym a pustym sprzeciwem.
SAFE kontra SEJF: jak spór o finansowanie obronności stał się politycznym paliwem
Koalicji nie pomogły kolejne informacje, pojawiające się w przestrzeni publicznej. Na przykład o tym, że na SAFE zarobią instytucje finansowe wskazane przez Komisję Europejską. Cóż za zaskoczenie – nie ma wśród nich ani jednej polskiej.Dominują – och, kolejne zaskoczenie – niemieckie. Są też francuskie i hiszpańskie. Nie pomogło również nagłośnienie przez portal Niezależna.pl faktu, że po cichu jesienią ubiegłego roku Agencja Uzbrojenia tak zmieniła reguły dotyczące SAFE, aby z kredytu można było fundować broń dla Ukrainy. Nie negując potrzeby militarnego wsparcia dla naszego walczącego sąsiada: okazało się, że pożyczka w pewnej skali (nie wiemy w jakiej) pójdzie na europejską pomoc dla Kijowa. Za polskie pieniądze.
No i Komisja Europejska nie przyczyniła się do uwiarygodnienia narracji tych polskich polityków, którzy uspokajali, że zasada warunkowości w odniesieniu do SAFE dotyczy tylko prawidłowości wydatkowania środków. Bo oto Węgry, które złożyły plan dotyczący SAFE (nawiasem mówiąc – czy ta pożyczka jest szatańskim narzędziem Brukseli, skoro Orban się na nią zdecydował?), usłyszały: decyzja dopiero po wyborach. Czyli – wygra Magyar, pieniądze będą, wygra Orban, to nie będzie. Jeżeli zatem KE warunkuje udział w projekcie słuszną opcją u steru rządów beneficjenta, to czy zawaha się przed wstrzymaniem środków gdy Polska np. odmówi relokacji nielegalnych migrantów?
Polaryzacja zamiast debaty: dlaczego konflikt opłaca się obu stronom
Ataki ze strony obozu rządowego i jego zaplecza medialnego nie tylko nie zaszkodziły Karolowi Nawrockiemu w kampanii, ale pomogły mu wygrać. Teraz mamy poniekąd do czynienia z podobnym scenariuszem: kto nie za SAFE, ba – kto zadaje pytania, ten ruski agent, a na pewno ćwok. Pamiętajmy też, że SAFE sprzeciwiała się także Konfederacja. Prezydent Nawrocki swoją decyzją pokazał wyborcom Konfederacji, że nadal jest ich prezydentem. To element, który będzie miał znaczenie, gdy przyjdzie do sklejania pokłóconej prawicy pod kątem wspólnego rządzenia. Jedynym ośrodkiem, który może się podjąć tej misji, jest Pałac Prezydencki.
Dla koalicji i dla samego Tuska konfrontacyjna narracja pomoże zewrzeć szeregi. To ważne w perspektywie wyborów, zwłaszcza że zapewne będą one przebiegać w sytuacji rosnącego bezrobocia i coraz droższej energii.Manichejska opowieść o walce dobra ze złem będzie służyć odwróceniu uwagi wyborców od codziennych problemów.
Zatem – politycznie – obie strony są na kwestii SAFE wygrane.
