Casino Royale w Brukseli. Krwawa gotówka Putina i nienaganni bankierzy

Casino Royale w Brukseli. Krwawa gotówka Putina i nienaganni bankierzy

blank

Miłośnicy serii o agencie 007 z pewnością pamiętają scenę rozgrywki w pokera w filmie Casino Royale. W ekskluzywnym hotelu spotykają się uwielbiający hazard milionerzy z całego świata i agenci wywiadów, a całość organizuje demoniczny przestępca, który źle zainwestował pieniądze jakiegoś afrykańskiego watażki, pardon – bojownika o wolność – i musi je zwrócić, bo inaczej ciemna jego mogiła. Każdy z uczestników angażuje po 15 milionów, a ten, kto wygra, zgarnia całość, czyli 150 milionów.

Oczywiście pieniądze nie leżą na stole, bo to nie jest jakaś amerykańska speluna, tylko porządne europejskie kasyno. I w związku z tym rzecz jest zorganizowana dyskretnie i elegancko, choć pieniądze są brudne i krwawe.

Na początku rozgrywki pojawia się więc nieśmiało uśmiechnięty, elegancki i uprzejmy szwajcarski bankier, który wyjaśnia zgromadzonym zasady, inkasuje przelewy i nadaje uprawnienia do pobrania całości, gdyby ktoś został zwycięzcą. To Pan Nienaganny, któremu może zaufać każdy szanujący się przestępca.

Spotkać go można wszędzie tam, gdzie jest potrzebny. Ostatnio na przykład był w Brukseli na szczycie Unii Europejskiej, w czasie którego miano ostatecznie zadecydować, czy użyć zamrożonych rosyjskich aktywów, aby Ukraina mogła kontynuować wojnę. Pan Nienaganny nie miał daleko, bo biuro premiera Belgii mieści się – co za miła niespodzianka! – także w Brukseli.

Dzięki temu mógł on z miłym i nieco nieśmiałym uśmiechem wyjaśnić światu, że nie – żadne pieniądze, które znajdują się w jego pieczy, nie zostaną użyte niezgodnie z wolą przestępców, którzy je u niego zdeponowali.

Pan Nienaganny z niejakim smutkiem stwierdził, że „niektórzy chcieli ukarać prezydenta Putina” zabierając te pieniądze, ale „polityka to nie jest domena emocji”. Poczuliśmy się stosownie pouczeni.

W rezultacie pryncypialnej postawy przyjętej przez Pana Nienagannego za walkę z Putinem będzie musiała zapłacić Europa, a przynajmniej te państwa europejskie, które uważają niedopuszczenie do przegranej Ukrainy za żywotnie ważne.

Z tego też powodu kwota wyasygnowana na walkę z Rosją będzie o wiele za mała, niż gdyby miano użyć zamrożonych rosyjskich funduszyKraje europejskie będą więc musiały nabyć te pieniądze na rynku, oczywiście za słoną opłatą, bo szefowa Europejskiego Banku Centralnego, pani Christine Lagarde, która oczywiście popiera z całych sił walkę ze zbrodniczym rosyjskim reżimem, nie może pozwolić, aby jej bank się jakkolwiek zaangażował, bo byłoby to nielegalne, a przecież „jesteśmy dumni z tego, że w Europie szanuje się prawo”.

Nie dodała, że tylko wtedy, kiedy czyni się to zgodnie z zaleceniami posiadaczy krwawej gotówki, trzymających za pazuchą atomówki.

Oni zresztą już zdążyli pochwalić zarówno prowadzoną przez Pana Nienagannego Europę, jak i praworządną szefową EBCPan Kirył Dmitriew, prawa ręka Putina ds. gospodarczych, powiedział, że w Europie „zwyciężyło prawo i zdrowy rozsądek”. Krzepiące.

Trzy kraje europejskie wycofały się z tej umowy pożyczkowej i można przypuszczać, że dadzą sygnał innym, aby także przemyślały swoje stanowisko. No bo skoro taka granicząca z Ukrainą Słowacja nie chce inwestować w bezpieczeństwo sąsiada i własne, to czemu ma to robić Portugalia czy Irlandia, do których ruskie czołgi na pewno nie dojadą.

Szczerze powiedziawszy, nie wróżę wielkiej przyszłości tej pożyczce.

Wygląda na to, że Europa, pod przewodnictwem bankierów i księgowych, zdecydowała się abdykować z prowadzenia prawdziwej polityki. A ta wymaga podejmowania śmiałych i ryzykownych decyzji, a potem brania za nie odpowiedzialności i w razie czego odpowiadania siłą na siłę.

Jedyne, co potrafi Pan Nienaganny, bez którego partyjka pokera w Casino Royale nie mogłaby się odbyć, to przestrzegać reguł w taki sposób, aby nie urazić silnych.

Myśl o tym, aby on sam miał się okazać silnym, zapewne zdmuchnęłaby mu z twarzy układny uśmieszek. On silnym może być tylko wobec słabych, których uczy przestrzegania reguł. Dlatego sam będzie musiał dostosować się do tego, co podyktują mu silni.

O ile wcześniej nie zostanie zrzucony z coraz bardziej narowistego konia historii.

Robert Bogdański

Fot. Kadr z filmu „Casino Royale”

Autor tekstu
Robert Bogdański

Robert Bogdański

Publicysta niezależny. Pisał w Do Rzeczy, Tygodniku TVP, Idziemy. W przeszłości szef anglojęzycznego portalu TVP, prezes Polskiej Agencji Prasowej, dziennikarz BBC i Reuters

Wyszukiwarka
Kategorie
Robert Bogdański

Robert Bogdański

Publicysta niezależny. Pisał w Do Rzeczy, Tygodniku TVP, Idziemy. W przeszłości szef anglojęzycznego portalu TVP, prezes Polskiej Agencji Prasowej, dziennikarz BBC i Reuters

blank
Pobierz artykuł w PDF
Czytaj więcej
blank