Nie ma miejsca na komfortowe złudzenia: świat, w którym Polska mogła „po prostu się rozwijać” w cieniu stabilnych reguł, kończy się. Prof. Ireneusz Dąbrowski widzi nadchodzącą dekadę jako czas geopolitycznej korekty. Od unipolarnej dominacji USA do układu multipolarnego z Chinami w roli głównego konkurenta. Stawia tezę, że państwa średnie nie przetrwają na autopilocie. Polska ma być nie peryferią, lecz węzłem: regionu, przepływów, energii i nowych technologii. Bez strategii i konsekwencji grozi jej powrót do roli wygodnego wykonawcy w cudzych planach.
W rozmowie z Wiktorem Świetlikiem dla Dobitnie.pl oraz serwisu „Nowy Świat 24” obecnego na X ekonomista i członek Rady Polityki Pieniężnej prof. Ireneusz Dąbrowski przedstawia swoją diagnozę geopolityczną i zarys strategii rozwojowej dla Polski.
Polska w świecie po „starym porządku”
Prof. Ireneusz Dąbrowski patrzy na bieżącą politykę międzynarodową jak na etap przejściowy po rozpadzie układu, do którego Zachód przywykł po zimnej wojnie. Jego zdaniem kończy się era stabilnego, unipolarnego świata z USA jako gwarantem reguł, a zaczyna rzeczywistość multipolarna, w której siła ekonomiczna i polityczna przesuwa się w stronę Chin. To nie jest chwilowe „wahnięcie”, tylko zmiana strukturalna, która wymusza na państwach średniej wielkości brutalnie konkretne wybory: co budują, na czym zarabiają, jak się bronią i z kim układają interesy.
1) Globalizacja z ukrytą asymetrią i korekta reguł przez USA
W interpretacji Dąbrowskiego Zachód stworzył system wolnego handlu, który miał wzmacniać USA i Europę, ale w praktyce umożliwił Chinom przyspieszoną ekspansję gospodarczą. Kluczowym momentem było wejście Chin do WTO: od tego czasu mechanizm globalizacji zaczął produkować gigantyczne nadwyżki po stronie Chin (oraz częściowo Niemiec), które musiał „wchłaniać” przede wszystkim rynek amerykański.
Konsekwencja jest logiczna: konflikt handlowo-technologiczny nie wynika z kaprysu polityków, tylko z tego, że USA nie chcą już być amortyzatorem cudzych nadwyżek. Dąbrowski zakłada więc, że Ameryka będzie przepisywać zasady gry tak, by odzyskać przewagi — nawet kosztem dotychczasowych dogmatów wolnego handlu.
2) Unia Europejska: projekt wspólny, interesy niekoniecznie wspólne
W jego ujęciu problem UE nie polega na tym, że integracja „nic nie daje”, ale że zyski z integracji są rozdzielane nierówno. Najwięksi gracze — szczególnie Niemcy i Francja — mają zdolność ustawiania mechanizmów tak, by system premiował ich modele gospodarcze i polityczne, a mniejszym zostawiał ograniczoną pulę korzyści.
Drugi zarzut jest ustrojowy: Bruksela rozszerza wpływ poza gospodarkę, wchodząc w sferę polityczno-społeczną pod hasłami typu „praworządność”. Dąbrowski widzi w instrumentach finansowych (jak KPO) nie tylko narzędzie rozwoju, ale także dźwignię nacisku. Podkreśla też, że im bardziej rozbudowane i niejednoznaczne są traktaty, tym łatwiej uzasadnić nimi niemal dowolną decyzję polityczną — co napędza eurosceptycyzm.
3) Polska nie jako peryferia, tylko jako węzeł: strategia czterech filarów
Rdzeń jego myślenia jest państwowotwórczy: Polska ma nie „dostosowywać się”, tylko budować trwałe przewagi i stać się punktem koniecznym dla regionu. Proponuje cztery filary:
- Hub logistyczny: wykorzystanie położenia i infrastruktury (z CPK jako elementem większej układanki), by Polska była węzłem dla Europy Środkowej, także dla państw bez dostępu do morza. To ma dawać wpływy, pieniądze i znaczenie.
- Hub energetyczny: bezpieczeństwo energetyczne oparte na źródłach stabilnych (akcent na energetykę jądrową) i na infrastrukturze przesyłowej. Ambicja nie kończy się na „niezależności” — celem jest rola dostawcy dla regionu.
- Biegun bezpieczeństwa: armia jako narzędzie realnej sprawczości, nie tylko koszt. Polska ma być zdolna bronić siebie i stabilizować otoczenie. Wojna w Ukrainie jest tu argumentem, że sprawczość państwa ujawnia się w momentach próby.
- Centrum technologiczne: odejście od modelu podwykonawcy na rzecz własnych technologii. Dąbrowski podkreśla sens wykorzystania dużych wydatków obronnych do rozwoju technologii „podwójnego zastosowania” (wojskowych i cywilnych), żeby zbrojenia nie były wyłącznie zakupem gotowych rozwiązań za granicą.
4) Krytyczny pragmatyzm wobec Zielonego Ładu
Dąbrowski jest sceptyczny wobec kosztownej transformacji narzucanej w tempie i formule, które obniżają konkurencyjność gospodarki. W tej logice, jeśli najwięksi gracze globalni luzują podejście (bo liczą koszty), to jednostronne utrzymywanie najbardziej wymagających standardów staje się dla UE — a zwłaszcza dla krajów doganiających — obciążeniem rozwojowym.
5) Potrzeba przywództwa strategicznego zamiast polityki emocji
Ważny rys jego poglądów to przekonanie, że państwo potrzebuje długofalowej strategii i liderów zdolnych ją konsekwentnie prowadzić. Odwołanie do Piłsudskiego ma tu znaczenie strategiczne: chodzi o umiejętność myślenia geopolitycznego i manewrowania w otoczeniu silniejszych graczy, nie o wzór polityki wewnętrznej. Dąbrowski krytykuje współczesną politykę za „plemienność” i zastępowanie sporów programowych zarządzaniem emocjami.
6) Złoto: bufor i sygnał, ale nie cudowny lek
Zakupy złota przez NBP interpretuje wielowarstwowo:
- jako racjonalną lokatę (wzrost wartości),
- jako sygnał wiarygodności dla inwestorów,
- jako zabezpieczenie na czas kryzysów walutowych.
Jednocześnie zaznacza, że rezerwy same w sobie nie tworzą dobrobytu: o wzroście decydują warunki dla inwestycji i polityka gospodarcza państwa.
