Poniedziałek – 15 grudnia
Prezydent Karol Nawrocki podpisał 15 ustaw, w tym nowelizację ustawy górniczej. Jak wskazuje Kancelaria Prezydenta, ustawa jest kontynuacją ustaleń poczynionych w porozumieniu z 28 maja 2021 r. zawartym w Katowicach pomiędzy stroną rządową, stroną społeczną reprezentowaną przez centrale związkowe, gminami górniczymi i przedsiębiorstwami. To element procesu stopniowego wygaszania wydobycia węgla kamiennego w Polsce do 2049 r. Przewiduje harmonogram likwidacji 17 podziemnych zakładów górniczych oraz wprowadza mechanizmy wsparcia dla przedsiębiorstw górniczych objętych tym procesem. Nowelizacja umożliwia finansowanie likwidacji kopalń, zabezpieczania sąsiednich zakładów, naprawy szkód górniczych, rekultywacji terenów oraz zagospodarowania majątku likwidowanych kopalń, w pierwszej kolejności ze środków własnych, a następnie z dotacji budżetowych. Ustawa rozszerza system wsparcia także na górnictwo węgla kamiennego koksującego. Zapewnia pracownikom świadczenia osłonowe w postaci urlopów górniczych, urlopów dla pracowników przeróbki mechanicznej węgla lub jednorazowych odpraw pieniężnych, a także renty wyrównawcze. Jednorazowe odprawy zostają zwolnione z podatku dochodowego. Wchodzi w życie od nowego roku.
Podpisanie ustawy spotkało się z pozytywną opinią Śląsko-Dąbrowskiej „Solidarności”. W komunikacie związku możemy przeczytać, iż to „ważna i wyczekiwana przez branżę decyzja”. Związkowcy wskazują, iż brak nowelizacji ustawy górniczej mógłby grozić spółkom węglowym jeszcze większymi kłopotami, niż te, z którymi borykają się obecnie.
Dominik Kolorz, lider regionalnej „Solidarności” podkreślił przy tej okazji, iż „Pan prezydent dotrzymał słowa, które dał górnikom 5 grudnia w Katowicach. Podpisał ustawę bez zbędnej zwłoki, co gwarantuje, że wejdzie ona w życie zgodnie z planem, czyli od 1 stycznia. Posłowie, którzy próbowali robić wokół tej ustawy polityczny teatr, powinni się uczyć od pana prezydenta, jak zachowuje się odpowiedzialny polityk”.
Cieszę się z podpisu Prezydenta bo wiem, że ustawa była wyczekiwania na Śląsku, to jednoznacznie potwierdza opinia „Solidarności”. Z drugiej jednak strony mam obawy, że te wszystkie programy, dekarbonizacje, likwidacje pójdą za daleko. A my z czym zostaniemy? Jedną, może dwiema elektrowniami jądrowymi, ogromną liczbą wiatraków, paneli, ze sporą reprezentacją jednostek pracujących na importowanym gazie? I na osłodę zbudujemy trochę siłowni biomasowych plus te niewielkie moce energetyki wodnej? A tego czego mamy najwięcej, jest najtańsze i najbardziej efektywne energetycznie już nie będziemy wykorzystywać? A przecież zapotrzebowanie na energię elektryczną będzie rosło, to pokazują chyba wszystkie analizy. No i czy mamy pewność, że za jakiś czas nie okaże się, że te globalne ocieplenie to niekoniecznie jest proces trwały? Czym się wtedy ogrzejemy?
Wtorek – 16 grudnia
Polskie Sieci Elektroenergetyczne (PSE) zaprezentowały strategię do 2040 roku, która ma być odpowiedzią na transformację polskiej elektroenergetyki. Dokument jest obszerny, technicznie dojrzały i – co trzeba uczciwie przyznać – znacznie bardziej realistyczny niż polityczne, czy raczej ideologiczne, wizje „zielonego przełomu”. Jednocześnie jednak strategia PSE pozostaje próbą pogodzenia dwóch niespójnych porządków: fizyki systemu elektroenergetycznego oraz polityczno-ideologicznego założenia dominacji niesterowalnych OZE (np. w 2035 r. ponad 60 proc. miksu ma stanowić energia z OZE). Kierownictwo PSE szuka wiec sposobów godzenia wody z ogniem tzn. celów zwiększania OZE w systemie ze stabilnością sieci. Pojawiają się różne propozycje technologicznego i systemowego okiełznania problemu. Mowa jest o kompensatorach synchronicznych, technologiach grid forming oraz inercji syntetycznej. Operator zakłada, że stare bloki węglowe i gazowe będą pracować jako źródła mocy wirującej, zasilane energią z sieci, po to, by stabilizować system, który sam z siebie nie potrafi się ustabilizować. Całościowo jest to podejście technicznie sensowne, ale zmuszające do refleksji. Wygląda bowiem na energetykę protez – konieczną w tej sytuacji, ale rodzącą pytania o koszty i strategiczny sens takich działań.
Strategia PSE zakłada wielkie inwestycje, przekraczające 64 mld zł do 2035 r. W ich ramach powstaną nowe linie przesyłowe o napięciu 400 kV o łącznej długości ok. 4,5 tys. km oraz 29 nowych stacji elektroenergetycznych, wraz z rozbudową istniejących, sprzęgających sieć najwyższych napięć z poziomem 110 kV.
Przedmiotowy dokument uwzględnia – chciałoby się powiedzieć, wreszcie – energetykę jądrową. Pierwsza elektrownia tego typu ma ruszyć w 2036 r., a w 2040 r. moc z tych źródeł ma wynieść ok. 5,3 GW. Oznacza to jedno: do 2040 roku Polska będzie miała tylko jedną dużą elektrownię jądrową. Atom pojawia się za późno i w zbyt małej skali, by realnie przejąć funkcję stabilizacyjną.
Strategia zawiera oczywiście znacznie więcej propozycji. Pojawia się Trójpak Mocy – zestaw rozwiązań mających zapewnić wystarczalność i zwiększyć elastyczność KSE, który obejmuje rozwój rynku mocy, magazyny energii oraz mechanizm „jeden za jeden”. Na uwagę zasługują wątki bezpieczeństwa sieci i współpracy instytucjonalnej np. pomysł powołania Centralnego Ośrodka Alarmującego, Wewnętrznej Służby Ochrony PSE. Ciekawie wygląda koncepcja Rady Konsultacyjnej Rynku Bilansującego.
Operator nie ucieka od problemów, nie obiecuje cudów i nie walczy z fizyką. Jednocześnie pozostaje zakładnikiem założenia, którego sam nie jest w stanie w pełni obronić: że system oparty na dominacji OZE da się ustabilizować technologicznymi obejściami. Widać jednak wyraźnie, że PSE robi wszystko, by system się „nie wywrócił” i by nie doszło do scenariusza blackoutu znanego z Półwyspu Iberyjskiego, który w polskich warunkach mógłby kosztować nawet 40 mld zł w ciągu jednego dnia.
Strategia nosi podtytuł „Strażnik i architekt”. Rola strażnika jest w PSE dobrze rozumiana i realizowana. Gorzej niestety z rolą architekta. Tym niemniej, na tle dokumentów powstających choćby w Ministerstwie Klimatu i Środowiska, analizowana strategia prezentuje wysoki poziom merytoryczny.
Środa – 17 grudnia
Dwa ważne wydarzenia: Prezes URE ogłosiła nowe taryfy dla przedsiębiorstw energetycznych. Regulator zatwierdził taryfy na sprzedaż energii elektrycznej dla gospodarstw domowych czterem głównym sprzedawcom czyli: PGE Obrót, Tauron Sprzedaż, ENEA i Energa Obrót, a także pięciu największym dystrybutorom: PGE, Tauron, ENEA, Energa i STOEN Operator (tzw. OSD czyli Operatorzy Systemu Dystrybucyjnego). Tu warto pamiętać, że taryfy na sprzedaż energii dotyczą przede wszystkim gospodarstw domowych, a taryfy na dystrybucję dla wszystkich grup taryfowych, w tym przedsiębiorców.
A sama taryfa na sprzedaż energii dla gospodarstw domowych będzie wynosić od nowego roku 495,16 zł./MWh. Oznacza to spadek w stosunku do stawek obecnie obowiązujących, które w wyniku systemu „mrożenia” cen sytuowały się na poziomie 500 zł./MWh. Tu ważne rozróżnienie: taryfy, jakie były zatwierdzone dla przedsiębiorstw energetycznych na 2025 r. były zauważalnie wyższe (ok. 14%), co było wynikiem wysokich cen paliw, z którymi borykaliśmy się przez kilka ostatnich lat. Tym niemniej, w wyniku stosowania od 2022 r. rządowych tarcz osłonowych – czego widomym efektem było wspomniane „mrożenie” cen – odbiorcy końcowi nie byli narażeni na konieczność płacenia bardzo wysokich rachunków. Koszty tarcz w zasadniczej części rekompensował przedsiębiorstwom energetycznym budżet państwa.
Od pewnego czasu było wiadomo, że rząd nie będzie kontynuował systemu wsparcia w takiej formule, co budziło zrozumiały niepokój obywateli. Jednakże sytuacja na światowych rynkach paliw, mimo napiętej sytuacji międzynarodowej i trwających konfliktów, była względnie ustabilizowana, nie było więc powodu, by przedsiębiorstwa energetyczne występowały o tak wysokie taryfy, jak jeszcze w ub. roku. Do tego nawiązywał od kilku miesięcy Miłosz Motyka, minister energii zapowiadając wszem i wobec, że jego zdaniem stawki nowych taryf będą niższe niż poziom mrożonych cen. Można tu mieć wątpliwości, czy to nie była niedozwolona presja na niezleżany organ regulacyjny, ale zdaje się, że przy wszystkich problemach trapiących naszą energetykę, to jest jeden z najmniejszych.
Tu warto przypomnieć, że zgodnie z wcześniejszymi decyzjami Prezes URE wzrosły opłata mocowa i opłata OZE, które są elementami taryf dystrybucyjnych. Procentowo wzrosty są znaczne, ale w wartościach bezwzględnych to nie będą znaczące uszczerbki dla naszych portfeli.
(…)
Popołudniem w Ministerstwie Energii zaprezentowano założenia zaktualizowanego Krajowego Planu na rzecz Energetyki i Klimatu.Dokument ma trafić do uzgodnień w ramach agend rządowych (Komitety RM) i po uzgodnieniu i ostatecznym zatwierdzeniu zostanie wysłany do Komisji Europejskiej. Jak zapowiedział minister Motyka powinno to się stać na przełomie stycznia i lutego 2026.
KPEiK to dokument o dużej doniosłości, ale już w ramach tej koalicji widziałem ileś projektów i prezentacji, więc z jego ostatecznym omówieniem wstrzymam się do momentu przyjęcia rzez Radę Ministrów. Tu przywołam tylko słowa ministra Motyki z konferencji, na której prezentowano założenia Planu, iż KPEiK zakłada „rozwój energetyki na podstawie duetu energetyki jądrowej i odnawialnej wspieranej magazynami energii”. To właściwie wskazuje, w którym kierunku prowadzić nas będzie rząd opracowując przedmiotowy dokument.
Dodam tylko, że równolegle omawiane są dwie wersje Planu, „ambitna” i bardziej zrównoważona. Jedna i druga to koszt bilionów złotych, tyle, że ta ambitna oznacza szybszą i dolegliwszą dla nas wszystkich katastrofę, o ile oczywiście będziemy próbowali plan w takiej formie wdrażać. To też trochę tłumaczy, dlaczego nie mam ochoty zagłębiać się szczegółowo już teraz w te dokumenty. Przyjemność średnia, nerwy gwarantowane, a i tak nie wiadomo co ostatecznie zostanie uchwalone.
Czwartek – 18 grudnia
Teraz spójrzmy na wydarzenia na forum unijnym. Komisja Europejska przedstawiła plan wycofania się z zakazu od 2035 r. aut spalinowych. Jeden z najważniejszych, a zarazem najbardziej idiotycznych elementów „zielonej rewolucji” powoli przechodzi do lamusa. Przypomnijmy: Unia w 2023 r. przyjęła regulacje o redukcji emisji CO₂ dla nowych samochodów do 100% od 2035 r. W praktyce oznaczało to zakaz sprzedaży nowych aut spalinowych. Porozumienie wykrystalizowało się jesienią 2022 r., Parlament zatwierdził je w lutym 2023 r., Rada przyjęła w marcu, a regulacja weszła w życie wiosną 2023 r. Na każdym etapie ignorowano liczne głosy krytyków, którzy przedstawiali cały katalog argumentów przeciw tym pomysłom. Wszystko na nic. Ważniejsza była ideologia, tu ucieleśniana zgrabnymi hasłami o elektromobilności wspomagana koniecznością redukcji emisji, bo wiadomo – planeta płonie. W praktyce okazało się, że „zapomniano” zapytać o koszty dla gospodarki, dla obywateli, nie przeanalizowano dokładnie łańcuchów dostaw i elementów krytycznych.
No i stało się coś, co dla wielu było oczywiste od początku. Wielka idea elektromobilności nie bardzo wyszła. I o ironio, Niemcy, którzy byli jej jednym z najważniejszych motorów stali się jej największą bodaj ofiarą. A w tle Chiny. I tak, jak naiwnie myślano w Berlinie, że jak będzie kupować się gaz od Rosji, to ta porzuci agresywne plany, tak podobnie wyszło z elektromobilnością i współpracą z Pekinem. A Chiny, owszem, wzięły pomysł, ale nie pokwitowały. I teraz to oni, nie Niemcy są największym na świecie producentem aut elektrycznych. I dlatego Europa może się z tego genialnego planu Berlina wycofać. Właściwie musi. Dla wszystkich zasmuconych, może zawstydzonych tą sytuacją, na pociechę powiem, że nie tylko w Europie podejmuje się podobne decyzje, oto Ford, amerykański gigant motoryzacji ogłosił wycofanie się z produkcji samochodów elektrycznych.
To nie korekta kursu, lecz polityczna ucieczka. Niemcy i przemysł wymusili rewizję planu, a Bruksela, zamiast przyznać się do przeszacowania, lawiruje między ideologią a realną gospodarką. Lekcja jest prosta – transformacja nie znosi dyrektyw pisanych zza biurka; wymaga infrastruktury, surowców i realnych oszacowania kosztów społecznych i rozmowy z obywatelami. A jeśli się tego nie rozumie to potem płacą za to konsumenci i podatnicy. Dlatego wszystkim, którzy martwią się co z nami będzie po wejściu w życie ETS2, dyrektywy budynkowej, metanowej i jakiej tam jeszcze, mogę powiedzieć: nie traćcie nadziei! Czas Adwentu szczególnie temu sprzyja.
(…)
Na firmamencie unijnym pojawia się kolejny poważny przeciwnik mądrości płynących z Brukseli. To nowy (stary) premier Czech Andrej Babiš. Na dzień dobry, po zaprzysiężeniu zapowiedział sprzeciw wobec ETS2.
Na pierwszym posiedzeniu gabinet odrzucił implementację tych regulacji (także paktu imigracyjnego) do czeskiego prawa, argumentując, że ETS2 podniesie ceny energii i zaszkodzi konkurencyjności przemysłu. Premier Babiš zapowiedział poszukiwanie sojuszników w UE, by zablokować lub wykreślić te inicjatywy ze wspólnotowego porządku prawnego. Według komentatorów ten kurs stawia Czechy na kolizyjnym kursie wobec Brukseli i może skutkować procedurami o naruszenie prawa UE oraz ryzykiem utraty części środków unijnych.
Warto przypomnieć, że podobne stanowisko już rok temu wyraził premier Słowacji, Robert Fico. Obaj szukają sojuszników. Pewnie w naszym rządzie ich nie znajdą, ale w opozycji? Sprawa dotyczy naszych fundamentalnych interesów. No i mamy kolejny argument w dyskusji, że nie wszystko jest stracone.
Piątek – 19 grudnia
Pozostajemy na forum międzynarodowym. Dwie interesujące wiadomości ze Świata z ostatnich dni. Pierwsza, o której poinformował Reuters – kolejne starcie Waszyngton kontra Bruksela, a metan jako linia frontu.
Administracja USA wystosowała do Komisji Europejskiej pismo, które pokazuje, jak krucha bywa „zielona jedność” Zachodu, gdy w grę wchodzą realne interesy energetyczne. Waszyngton domaga się zwolnienia amerykańskiej ropy i gazu – w praktyce głównie LNG – z unijnych przepisów dotyczących emisji metanu. Chodzi o regulacje, które nakładają na importerów obowiązek monitorowania, raportowania i weryfikacji emisji tego gazu w całym łańcuchu dostaw. Argument USA jest oczywisty: unijne prawo ma rzekomo tworzyć barierę handlową i zagrażać bezpieczeństwu energetycznemu Europy. W piśmie padają propozycje daleko idące – od uznania amerykańskich regulacji za „równoważne” unijnym, po odsunięcie kluczowych obowiązków nawet do 2035 roku. Innymi słowy: Europa ma zaufać, że USA same dopilnują problemu metanu, a Bruksela nie powinna „komplikować” handlu.
Komisja Europejska na razie nie zamierza wycofywać się z rdzenia przepisów, oferując jedynie techniczne ułatwienia. Spór jednak odsłania coś więcej niż różnice regulacyjne. Pokazuje, że gdy klimatyczna ambicja UE zderza się z interesami największego dostawcy energii, narracja szybko zmienia się z „ratowania planety” na „ochronę rynku”. Metan stał się więc nie tylko problemem środowiskowym, lecz także narzędziem presji politycznej. A Europa znów stoi przed pytaniem, które zna aż za dobrze: ile jej zielone deklaracje są warte w starciu z geopolityką i gazem z importu.
Ciekawe, kto postawi na swoim i dlaczego mam wrażenie, że to nie będzie Bruksela?
(…)
Druga z blogu Wojciecha Jakóbika, który opisuje napiętą sytuację na światowych rynkach ropy naftowej, która może mieć poważne negatywne konsekwencje dla sektora naftowego i budżetu Rosji.
Ten ładunek wybuchowy to nadpodaż ropy na rynkach. Sankcje i zakupy strategiczne np. przez Chiny maskują nadpodaż, która po uwolnieniu może zepchnąć ceny i uderzyć w budżet Rosji. Według Vortexa na morzach zalega ok. 1,4 mld baryłek ropy, których nie da się swobodnie rozładować. To o 24 proc. więcej niż średnia z lat 2016–2024. Ropa objęta sankcjami wzrosła aż o 82 proc. i odpowiada już za 15 proc. globalnej podaży. Część surowca trafia na rynek z opóźnieniem i po zaniżonych cenach, co ogranicza wpływy Rosji, Iranu i Wenezueli. Nadpodaż amortyzują Chiny, które według Rystad Energy odkładały w tym roku do rezerw ok. 290 tys. baryłek dziennie, gromadząc 97 mln baryłek. To sztucznie, ale tylko czsowo podtrzymuje ceny.
Tymczasem ropa Brent kosztuje ok. 61 USD, OPEC+ planuje wzrost wydobycia w 2026 r., a Rosja pompuje 9,367 mln baryłek dziennie. Popyt w Chinach słabnie: produkcja przemysłowa rośnie o 4,8 proc., to dalej dużo, ale mniej niż planowano. Jeśli Pekin przestanie gromadzić zapasy, ropa może spaść poniżej 60 USD, a Urals nawet do 40–45 USD. Dla Kremla oznacza to dziurę budżetową i przychody z ropy i gazu niższe o 22 proc. r/r.
Sobota– 20 grudnia
Oprócz omawianej wcześniej strategii PSE warto zwrócić uwagę na jeszcze jeden wielce interesujący materiał analityczny. Myślę tu o raporcie, jaki ukazał się ostatnio staraniem Fundacji SET (Security, Energy, Technology).Warto podkreślić, kolejny, bo po raporcie o surowcach teraz analitycy Fundacji zajęli się Dyrektywą EPBD (Energy Performance of Buildings Directive), zwaną popularnie dyrektywą budynkową. O tym szczególnym wykwicie prawodawstwa unijnego już na łamach DOBITNIE pisałem, przypomnijmy, że ma ona doprowadzić do „zerowej emisyjności budynków” do 2050 r. co ma przyczynić się do osiągnięcia tzw. neutralności klimatycznej całej UE.
Akt więc zawiera cały katalog dyspozycji, które muszą być wypełnione w określonym czasie przez państwa członkowskie. I tym, a przede wszystkim kosztami tych regulacji postanowili zając się autorzy Raportu, który zatytułowano „Skutki wdrożenia Dyrektywy w sprawie charakterystyki energetycznej budynków do porządku prawnego w Polsce”.A te są ogromne. Wdrożenie Dyrektywy w jej pełnym zakresie oznacza dla Polski, głównie dla obywateli, ok. 2,5 biliona zł.! Na tę kwotę składają się:
- Wymiana indywidualnych źródeł ciepła – 16–40 mld zł.
- Modernizacja sektora ciepłowniczego – ok. 460 mld zł.
- Termomodernizacja budynków – ok. 2 bln zł.
Koszt w przeliczeniu na jednego mieszkańca to 70 tys. zł.!Dlaczego tak wysokie? W Polsce zlokalizowanych jest 15,2 mln budynków, z których ponad połowa zbudowana jest przed 1990 r. Średni wskaźnik EP (energia pierwotna) dla starych budynków jednorodzinnych w Polsce: 200–350 kWh/m²/rok, podczas gdy budynek tzw. zeroemisyjny (ZEB), jak definiuje art. 11 EPBD, musi mieć EP o minimum 10% niższe niż bieżące standardy wynoszące 70 kWh/m²/rok. To energetyczna i inwestycyjna przepaść.
Jak stwierdził na prezentacji Raportu Wojciech Dąbrowski, Prezes Zarządu Fundacji, jeden z autorów (obok Piotra Skrzydelskiego i Adama Tywoniuka): „Wprowadzenie dyrektywy EPBD oznacza bardzo wysokie obciążenia finansowe dla polskiego społeczeństwa, ponieważ koszty modernizacji budynków i wymiany źródeł ciepła znacznie przekraczają realne możliwości gospodarstw domowych. Nakładane wymagania są niemożliwe do spełnienia w tak szybkim tempie, co grozi wzrostem kosztów życia, presją inflacyjną i pogłębieniem ubóstwa energetycznego. Ujednolicone wymogi ignorują specyfikę polskiego zasobu mieszkaniowego”.
Mogę się tylko podpisać, a zespołowi Fundacji SET wypada pogratulować pracy i już czekam na kolejne analizy.
Niedziela – 14 grudnia
I zakończmy tydzień kolejną odsłoną batalii wokół Programu „Czyste Powietrze”.
Ministerstwo Klimatu i Środowiska najpierw w komunikacie na platformie X, potem na stronie ministerstwa obwieściło z triumfem sukces.Jak możemy przeczytać obecna kierownictwo resortu dzięki „dialogowi” z branżą miało skutecznie „naprawić program”. Ale cóż ja będę pisał, oddajmy głos ministerstwu. W komunikacie na stronie, we fragmencie zatytułowanym „Najważniejsze” możemy przeczytać:
- Dla Ministerstwa Klimatu i Środowiska najważniejsze jest dobro polskich rodzin – beneficjentów programu Czyste Powietrze.
- Wykonawcy – firmy dostarczające usługi i materiały – są partnerami w działaniach na rzecz beneficjentów.
- W ostatnich tygodniach w całej Polsce odbyło się 18 „okrągłych stołów”, podczas których wspólnie z wykonawcami omawiano konkretne problemy i wyzwania występujące na danym terenie.
- Zawieszona w 2024 r. formuła programu stwarzała przestrzeń do nadużyć i oszustw na szkodę beneficjentów. Do organów ścigania trafiło ponad 470 zawiadomień w takich sprawach.
- Ministerstwo Klimatu i Środowiska przygotowuje projekt ustawy o pomocy poszkodowanym w programie Czyste Powietrze.
- Nowa odsłona programu Czyste Powietrze eliminuje nieprawidłowości i zwiększa bezpieczeństwo beneficjentów programu.
Proszę mi wierzyć, to jest wierny cytat bez żadnych korekt i jak to ujął minister Marcin Kierwiński w słynnym przemówieniu z pogłosem „to są rzeczy najważniejsze” wg. MKiŚ. Ale czy na pewno? To tak wygląda rozwiązywanie nabrzmiałych problemów, gdzie w dużej części przez działania tej właśnie ekipy w MKiŚ, mamy poszkodowanych tysiące przedsiębiorców i dziesiątki tysięcy obywateli, beneficjantów programu? A niewypłacone zobowiązania mogą już sięgać miliardów złotych (w lipcu Puls Biznesu powołując się na przedstawicieli branży wspominał o 10 miliardach!).
Ten dobry humor kierownictwa MKiŚ musiał się spotkać z żywiołową reakcją wielu bezpośrednio zainteresowanych. Głos postanowił też zabrać Adam Nocoń, prezes Izby Gospodarczej Urządzeń OZE, który napisał „Gratulacje wyniku.(…) Tylko pozwolę sobie zapytać: jak ten sukces ma się do dziesiątek tysięcy pokrzywdzonych beneficjentów, którzy dziś zostali pozostawieni sami sobie.(…) Więc ponownie zapytam wprost: Czy ktoś w końcu poniesie odpowiedzialność za to, co wydarzyło się w Programie Czyste Powietrze? Bo same miliardy w komunikacie prasowym problemów ludzi nie ogrzeją…”.
Ze względu na przerwę świąteczno-noworoczną następny SEPT już w nowym roku. A wszystkim Państwu z okazji zbliżających się Świąt Bożego Narodzenia i 2026 r. życzę Łaski Pańskiej i Dobrego Nowego Roku!
Materiał powstał dzięki współpracy z Wojciechem Jakóbikiem i serwisem Energy Drink.
- Źródła:
- www.prezydent.pl/aktualnosci/wydarzenia/ustawy-z-podpisem-prezydenta,112143
- www.solidarnosckatowice.pl/prezydent-dotrzymal-slowa-ustawa-gornicza-podpisana/
- www.strategia.pse.pl
- www.energydrink.today/2025/12/16/pse-nowa-strategia-2040-elastycznosc-kompensatory-elektrownia-jadrowa-5-gw/
- www.biznesalert.pl/nowa-strategia-pse-system-bez-wegla-ale-z-atomem/
- www.ure.gov.pl/pl/urzad/informacje-ogolne/aktualnosci/13002,Prezes-Urzedu-Regulacji-Energetyki-zatwierdzil-taryfy-na-sprzedaz-i-dystrybucje-.html
- www.gov.pl/web/energia/ministerstwo-energii-opublikowalo-projekt-krajowego-planu-w-dziedzinie-energii-i-klimatu-do-2030-i-2040-roku-to-kluczowy-dokument-dla-polskiej-energetyki-i-polskiej-gospodarki
- www.energydrink.today/2025/12/17/krajowy-plan-na-rzecz-energii-i-klimatu-jest-aktualizacja/
- www.reuters.com/business/autos-transportation/eu-relent-combustion-engines-ban-after-auto-industry-pressure-2025-12-16/?utm_source=chatgpt.com
- www.reuters.com/business/autos-transportation/ford-retreats-evs-takes-195-billion-charge-trump-policies-take-hold-2025-12-15/
- www.gazetaprawna.pl/wiadomosci/swiat/artykuly/10605546,czechy-ida-na-kurs-kolizyjny-z-ue.html
- www.reuters.com/business/energy/us-demands-eu-exempt-its-gas-methane-emissions-law-document-shows-2025-12-15/
- www.wjakobik.com/2025/12/15/ukryta-nadwyzka-ropa-rosja-budzet-sankcje-flota-widmo-energetyka-ropa/
- www.set.org.pl/eksperci-fundacji-set-alarmuja-25-biliona-zlotych-za-pelne-dostosowanie-polskich-budynkow-do-nowych-standardow-unijnej-dyrektywy-budynkowej-epbd/
- www.gov.pl/web/klimat/dialog-z-wykonawcami-w-programie-czyste-powietrze
- www.pb.pl/czyste-powietrze-i-zalegle-miliardy-1245710?utm_source=chatgpt.com
