Od kilku miesięcy stałem się użytkownikiem platformy X. Trochę z ciekawości, trochę z obowiązku, by w ten sposób wspierać rozwój mediów DOBITNIE – świeżo uruchamianego portalu i działającego kanału youtube, których stałem się współudziałowcem. Trochę też z chęci komentowania bieżących wydarzeń, nierzadko polemicznie.
Staram się nie przekraczać poziomu dyskusji ergo nie dawać upustu emocjom. Wychodzi to pewnie różnie, ale mimo wszystko staram trzymać w tym wszystkim fason. No i wyznaję dwie zasady: nie pisać nieprawdy, a opinie mają odnosić się do tego, co rzeczywiście uważam. Specyfika platformy jest taka, że najchętniej komentuję polemicznie i z reguły ironicznie. I tu odkryłem zaskakującą zasadę. Często ci, z którymi polemizuję nie chcą dyskusji, a już do szału doprowadza ich… prawda. Niby powinienem to wiedzieć, ale jednak trochę mnie to zaskakuje. A moje zaskoczenie obficie zasilane jest kolejnymi „banami”, które zarabiam. I może poza jednym, to blokowany jestem za komentarze odwołujące się do faktów.
Na sowieta
I tak, bana otrzymałem od generała Stanisława Kozieja. Przypomnę, to słynny „szogun” Prezydenta Bronisława Komorowskiego,szef BBN za czasów tej prezydentury, w III RP piastujący różne funkcje, także w czasie pierwszego rządu PiS.
A za co ten Ban? Generał w lipcu zareagował na materiał Interii zajawiony na platformie X, że Szymon Hołownia, wtedy jeszcze marszałek Sejmu, otrzymał od premiera Tuska sugestię, żeby przesunąć termin zaprzysiężenia Karola Nawrockiego na Prezydenta. Trochę o tym zapominamy, ale przecież groźba jakiegoś konstytucyjnego zamachu była realna. I na to właśnie wskazywał źródłowy tekst w Interii. Jak gen. Koziej uznał to skomentować? Ano tak: „To byłaby oczywiście trudno akceptowalna metoda „na PiS”, czyli falandyzacji „szarych stref” prawa. Ale gdyby w wyniku takiego manewru można było naprawić popsute przez PiS/PAD podobną metodą prawo, to Pan MSzH być może mógłby dla tego celu poświęcić się i… uświęcić taki środek”.
Wymowa tej wypowiedzi jest oczywista, to zachęta kierowana do marszałka Sejmu by wziął udział w tlącym się konstytucyjnym rokoszu. Nie ukrywam, że bezczelność w takim bolszewickim wydaniu, dość mocno mnie poirytowała, więc postanowiłem odwołać się do historii kursu generała na sowieckiej uczelni wojskowej. Stanisław Koziej zaliczył taki kurs na Akademii Sztabu Generalnego Sił Zbrojnych ZSRR w 1987 r. Niektóre źródła sugerują, że taki kurs musiał być zabezpieczany przez GRU. Tego nie wiem, ale brzmi to dość prawdopodobnie.
Tak czy tak, postanowiłem zareagować. Na wprost składaną propozycję gwałtu trudno dyskutować o konwenansach, więc odpowiedziałem dość krótko: „To silniejsze od Pana, prawda? Te sowieckie szkolenia?”. Czyli zapytałem o prawdziwe zdarzenia z życiorysu generała, ale widać, byłem na tyle niegrzeczny, że mnie zablokował. Ale warto było.

Na profesjonalistki
Drugi ban, to Stefan Niesiołowski. Wiem, to sięganie do rynsztoka i właściwie nie powinienem akurat tą postacią – dość obrzydliwą w ostatnich latach – zawracać sobie głowy.Ale szybko, pan Stefan, zwany złośliwie w Internetach „jurnym Stefanem” wyprowadził mnie na prostą i zafundował bana. Muszę przyznać, że jestem mu za to wdzięczny, bo uzmysłowiłem sobie, po co się w to akurat pakowałem?
Ale jestem winny Państwu informację, za co ta blokada. Właściwe za to, o czym właśnie wspomniałem. Za przypomnienie, że kilka lat temu ten moralista, który przez lata pouczał nas, jak trzeba żyć w zgodzie z Ewangelią okazał się… jakby to powiedzieć, człowiekiem przyjmującym korzyści w naturze. A dokładniej w naturze, a raczej postaci dam nienajcięższego prowadzenia. Sprawa znana, która właściwie zakończyła karierę polityczną tego człowieka. Smutne, że to dopiero, a nie prawdziwe festiwale nienawiści do PiS, do Kościoła, do Jana Pawła II. Bo na stare lata wraz z niepohamowaną nienawiścią do przeciwników politycznych, pan Stefan stał się zajadłym krytykiem Kościoła.
Sama wymiana zdań, dość krótka, a przyczynkiem było weto Prezydenta Karola Nawrockiego do ustawy rządowej o kryptowalutach. Nie będę się już rozwodził nad samą materią kryptowalut, były na ten temat teksty na DOBITNIE, ale sprawą postanowił zająć się specjalista od wszystkiego, czyli pan Stefan, który na X napisał: „Koalicja nacjonalistów pod wodzą Batyra odrzuciła rządową ustawę, która regulowała rynek kryptowalut. Działa na rzecz Rosji, rodzimych gangsterów cwaniaczków i środków płatniczych gangów. Kryptowaluty to często waluta rosyjskiej agentury. Tę agenturę poparł Batyr, PiS i konfa”.Fachowość tej analizy wręcz zniewalała, więc postanowiłem odwołać się do doświadczeń autora i przypomnieć, że są inne metody rozliczania zobowiązań, chyba preferowane przez niego: ”Ja rozumiem, że lepiej płacić pro…fesjonalistkami.” Wiem, mało to finezyjne, ale uznałem że jak na ten egzemplarz, w sam raz. Tak czy tak, chyba „jurnemu Stefanowi” było za wiele.

Na Rosję
Ostatni ban, jaki chcę tu opisać, otrzymałem od senatora Adama Szejnfelda.Świeżutki, raptem sprzed kilku dni. I tu muszę przyznać, że ten sprawił mi pewną przykrość, bo akurat senatora miałem okazję poznać, ba, nawet mieliśmy okazję współpracować, gdy dla Fundacji Republikańskiej przygotowywałem projekty dotyczące zamówień publicznych. Było to mniej więcej w latach 2013-2014, wtedy poseł Szejnfeld zajmował się w imieniu rządzącej PO tematyką zamówień publicznych, stąd mój zawodowy kontakt. Muszę przyznać, że rozmowy i współpraca były rzeczowe, pan poseł naprawdę miał wiedzę o zamówieniach, co w tamtym okresie nie było częstą cechą wśród parlamentarzystów. Dlatego teraz pojawiła się nutka żalu.
A powód prozaiczny: PiS, PO i Rosja. To znaczy pan senator źle zareagował, jak byłem łaskawy przypomnieć fakt głębokiej współpracy pierwszych dwóch rządów Donalda Tuska z Rosją, coś co dzisiaj jest wymazywane bardzo intensywnie przez otoczenie premiera. Ale cóż, należy jednak o tym przypominać, szczególnie gdy trwa wojna, w której Rosja jest agresorem a przyjaźń z Rosją próbuje się wdrukować w historię PiS. To bezczelne kłamstwo i należy reagować. Wprawdzie, Adam Szejnfeld wprost o tym nie wspominał, ale na moją ironiczną uwagę zareagował bardzo nerwowo i mnie zablokował. A wymiana zdań wyglądała tak. Adam Szejnfeld: „PiS niszczył relacje z każdym Partnerem. Skandal!!!”. Moja odpowiedź: „Panie Senatorze, PiS jest okropny, a już najbardziej zniszczył relacje z rosyjskim partnerem, które Wy tak bardzo pracowicie układaliście”. Koniec. Ban. I znów za powiedzenie prawdy.

Są inni. Czy będą następni?
Jak widać, nie jest łatwo być aktywnym użytkownikiem X. Nawet nie łamiąc zasad.Bana mi wlepiali jacyś nołnejmi ze stajni wiadomo, którego… konia, ale to akurat przyjmuję z dużą ulgą, mniej tego towarzystwa, tym lepiej dla poczucia elementarnej estetyki. Blokadę zafundował mi jeszcze redaktor Wieliński z Gazety Wyborczej, ale mając na uwadze, że to dziennikarski Niesiołowski, to nawet się cieszę.
Bana otrzymałem też od Szymona Jadczaka, ale tu za dosadną opinię na temat jego krytyki Bogdana Rymanowskiego za słynną rozmowę z prof. Grażyną Cichosz.A szkoda, bo później chciałem podać dalej któryś z jego, wartościowych moim zdaniem, wpisów i już nie mogłem, ale widać redaktor jest czuły na własnym punkcie. Trudno.
O innych blokadach nie wiem, pewnie się pojawią. Pytanie, ile z nich za napisanie prawdy?