Niewiele. Tyle potrzeba, by zorganizować krótki pobyt seniorów, naszych Rodaków ze Lwowa w Polsce. Państwo polskie, mające tyle instytucji i tyle mówiące o pomaganiu Polakom za granicami jest nieobecne. To już nie jest tylko wstyd, to jest właśnie hańba.
Właściwie nie powinienem tłumaczyć, jak ważne jest utrzymywanie związków z Polakami, którzy mieszkają za granicami Polski. Absolutnie szczególne miejsce zajmują w tym gronie Polacy, którzy zamieszkują na terenach dawnej Rzeczypospolitej lub, którzy zmuszeni byli osiedlać się na terenach przymusowych, zbrodniczych wywózek po 1939 r. (Kazachstan, Rosja). Bo wbrew temu, co pletli niedawno najwyżsi przedstawiciele obozu rządowego, to nie jest Polonia, to są Polacy zamieszkujący poza granicami Polski. Oni nigdy z Polski się nie wyprowadzili, zostali jej pozbawienie przez kaprys obcych mocarstw lub zbrodniczą politykę sowietów. Miłość do Ojczyzny w ich wykonaniu często zapiera dech w piersiach i może zawstydzić przeciętnego mieszkańca obecnej Polski. Utrzymywanie relacji z Rodakami ze Wschodu to poza oczywistym obowiązkiem, też ogromny dar i nieustające wezwanie dla naszych sumień.
Jedną z takich inicjatyw jest zaproszenie na cztery dni do Polski grupy seniorów ze Lwowa. To naprawdę zacne grono 23 osób zaangażowanych w Katolicki Uniwersytet Trzeciego Wieku, działający przy Katedrze Lwowskiej. Wydaje się, inicjatywa oczywista, budżet całego przedsięwzięcia to ok. 14 tys. zł. Jak się okazuje, Polska nie jest w stanie pomóc i brakuje 9 tys. zł.
Jest wiele inicjatyw, które wspierają na różne sposoby Polaków ze Wschodu, ale wszystkie one borykają się z ogromnym problemem, braku środków(tu na razie pominę problemy, jakie stwarzają władze innych państw). Kiedyś starało się tu być obecne państwo polskie np. przez działalność Senatu RP. Były państwowe Fundacje, wsparcie spółek Skarbu Państwa. Ostatnio sytuacja uległa bardzo wyraźnej zmianie na gorsze i potwierdzają to nieoficjalnie właściwie wszyscy zaangażowani w taką działalność. A dramatyczny brak środków powoduje, że co raz częściej słyszymy o gaszeniu ognisk polskości. W 2025 r. zakończyły działalność wszystkie sekcje najstarszego, funkcjonującego obecnie, polskiego klubu sportowego Pogoni Lwów, czterokrotnego piłkarskiego Mistrza Polski, ukochanego klubu Kazimierza Górskiego. Środków zabrakło nawet na szkółkę piłkarską dla dzieci!
Jest coś głęboko nie na miejscu, jeżeli państwo tak ostentacyjnie nie realizuje swoich obowiązków, w tym wypadku wyrzekając się jednocześnie Rodaków.W efekcie wiele inicjatyw może liczyć wyłącznie na aktywność społeczników i organizacji pozarządowych, ale raczej nie tych obficie finansowanych przez różnych Sorosów czy z funduszy norweskich. Jednym z takich środowisk jest grupa kibiców Legii Warszawa – Old Fashion Man Club, wspierana przez inne grupy kibicowskie stołecznego klubu, a także, ponad podziałami, przez kibiców innych drużyn, np. Radomiaka Radom, Lechii Gdańsk, Chrobrego Głogów, Wisły Kraków, czy Widzewa Łódź, jak miało to miejsce na okoliczność pomocy w zorganizowaniu niedawnych Mikołajek dla dzieci z polskich szkół we Lwowie. Kibice, którzy na miarę swoich skromnych możliwości organizują się i wspierają takie przedsięwzięcia, nie zawsze jednak są w stanie zrobić wszystko. Czasami udaje im się uzyskać wsparcie oficjalnie działających podmiotów, jak chociażby Fundacja Legii, ale są to sytuacje wyjątkowe. W „nagrodę” słyszą z ust premiera, zresztą który to już raz, że są kibolami i państwo się z nimi się policzy. Hm… to może na razie niech da te brakujące środki?
Oczywiście obok kibiców obecne są na naszych Kresach inne organizacje,by wymienić tu Fundację „Wolność i Demokracja” i zaangażowaną w niniejszą akcję Fundację „Bratnia Dusza”. Widać też zaangażowanie niektórych samorządów. W przedmiotowej inicjatywie pomoc okazał Burmistrz Miasta Piwniczna-Zdrój. Niestety, to wszystko za mało.
Może podarowałbym sobie tak mocne słowa, ale w czasie gdy niemal codziennie słyszymy, jak marnowane są miliony, pewnie miliardy, to te 9 tys. zł. brzmi, jak oskarżenie.Dla porównania, to tylko odrobinę więcej niż jednomiesięczna dopłata do wynajmu apartamentu przez członka Zarządu spółki CPK, który niezależnie od tego otrzymuje – jak podają media – pensję z kontraktu w wysokości 40 tys. zł. miesięcznie. Te 9 tys. brzmi nijak, jeżeli porównamy to z kwotami przeznaczanymi przez Polskę na wsparcie Ukrainy. I by była jasność, nie dyskutuję teraz nad samą pomocą dla Kijowa – to zdecydowanie materia na osobny obszerny tekst – ale jeżeli wysyłamy znaczne kwoty na Ukrainę, to czy nie możemy przeznaczyć minimalnej sumy na Polaków na Ukrainie? Polaków, którzy są tam reprezentantami Polskości obecnej na tych terenach od setek lat? Dłużej niż sama Ukraina.
Jak powiedział niedawno jednemu z organizatorów akcji pomocy bardzo znany polityk, który lubi zabierać głos w sprawie Polaków za granicą i zawsze są to odezwy pełne słusznych haseł, temat ten… „nikogo nie obchodzi”! Pominę, który to z liderów zdobył się na taką szczerość, bo jednak stara się coś robić, choć chyba bez większych sukcesów, to jednak nie zgodzę się i już zapowiadam, że przynajmniej na lamach DOBITNIE temat ten będziemy podejmować; tu trzeba oddać, że z pasją sprawami Polaków na Wschodzie zajmuje się Radio WNET. Należy się to naszym Rodakom, którzy nie z własnej woli, a w wyniku decyzji obcych mocarstw znaleźli się poza granicami Polski. Należy się też to nam, bo jeżeli my o nich zapomnimy, to kim my będziemy?
P.S. Po sobotniej audycji w Radiu WNET i apelu kibiców zaczęły wpływać środki, więc aktualne potrzeby mogą być mniejsze, ale w żaden sposób to nie zmienia wymowy niniejszego tekstu.
Poniżej list, jaki wystosowali szefowa Fundacji „Bratnia Dusza” i Burmistrz Piwnicznej-Zdroju.
Informacji można też szukać na stronie Fb Old Fashion Man Club: https://www.facebook.com/legiawarszawaofmc/?locale=pl_PL.

