W świecie, w którym debata publiczna coraz częściej przypomina okładanie się cepami, a politycy powtarzają wyuczone formułki, najnowsza książka duetu Rafał Ziemkiewicz – Paweł Lisicki wpada w ten pejzaż jak granat odłamkowy. „Elektorat łyknie wszystko” to pozycja, z którą można – a momentami wręcz trzeba – się nie zgadzać, ale którą trudno po prostu zignorować.
Najnowsza publikacja Wydawnictwa Fabryka Słów to zapis rozmów dwóch publicystów od lat kształtujących prawą stronę polskiej debaty. Tym razem Ziemkiewicz i Lisicki biorą na warsztat krajobraz po politycznym trzęsieniu ziemi – od powrotu Donalda Trumpa, przez wojnę na Ukrainie, po nasze lokalne, polskie piekiełko. Tytuł jest prowokacją, ale treść to chłodna, chwilami brutalna analiza końca starego porządku.

Koniec zielonych złudzeń
Najmocniejsze fragmenty książki to te, w których autorzy rozprawiają się z gospodarczymi mitami Unii Europejskiej. W dobie rosnących cen energii rozdział poświęcony Zielonemu Ładowi czyta się momentami jak thriller. Publicyści przytaczają konkretne przykłady, które rzadko przebijają się do głównego nurtu – jak historia niemieckiej farmy wiatrowej Alpha Ventus. Jak piszą, Niemcy demontują ją, bo bez państwowych dopłat przestaje się opłacać. W tym samym czasie w Polsce zapowiadane są bliźniacze projekty jako cywilizacyjny sukces.
Ziemkiewicz ironicznie pyta, czy przypadkiem „nie odkupimy od nich tego złomu”. To fragmenty, które mogą boleć, ale jednocześnie zmuszają do zastanowienia się, na ile polityka klimatyczna jest jeszcze ekonomią, a na ile ideologią.
Geopolityka bez sentymentów
Najwięcej dyskusji wywoła zapewne część geopolityczna. Autorzy stawiają tezę o końcu amerykańskiego parasola ochronnego w dotychczasowej formie. Zwycięstwo Trumpa interpretują jako symboliczny koniec „woke’owej” wizji polityki i powrót do twardej gry interesów.
Jeszcze ostrzej robi się przy analizie wojny na Ukrainie. Ziemkiewicz i Lisicki odrzucają dominującą w Polsce narrację o moralnym obowiązku bezwarunkowej pomocy. Stawiają tezę, że polska strategia bycia „sługą narodu ukraińskiego” poniosła porażkę. Sugerują, że Kijów – kierując się własnymi interesami i licząc na niemieckie pieniądze – grał na zmianę rządu w Warszawie.
Można się na te słowa oburzać, można zarzucać autorom przesadny pesymizm czy cynizm, ale trudno odmówić im jednego: zmuszają do ponownego przemyślenia naszych wyobrażeń o sojuszach. To lekcja realizmu – bolesna, ale, zdaniem autorów, konieczna w nadchodzących latach.
Proroctwo polityczne?
Ciekawa jest również warstwa, którą można nazwać quasi-profetyczną. Analizując kondycję polskiej prawicy i zużycie duopolu PO–PiS, Ziemkiewicz i Lisicki wysuwają śmiałą tezę o prezydenturze Karola Nawrockiego. Czytane dziś, gdy jesteśmy już po wyborach, te fragmenty pokazują, jak głęboko autorzy siedzą w kulisach krajowej polityki – albo przynajmniej, jak dobrze potrafią czytać jej wewnętrzną logikę.
Werdykt
„Elektorat łyknie wszystko” nie jest książką dla tych, którzy szukają pocieszenia ani prostych odpowiedzi. To publicystyka ostra, chwilami agresywna, stawiająca ryzykowne tezy, które naturalnie budzą sprzeciw. I właśnie dlatego warto po nią sięgnąć.
W zalewie przewidywalnych komentarzy Ziemkiewicz i Lisicki proponują czytelnikowi intelektualne starcie. Niezależnie od tego, czy uznasz ich diagnozy za trafne, czy kompletnie chybione, po lekturze jedno jest pewne: trudniej będzie „łykać” bezrefleksyjnie to, co każdego dnia serwują politycy i media.
Ignacy Konstanty Krasicki