Jak Tusk rozgrywa prawicę. Dlaczego PiS może przegrać wybory 2027

Jak Tusk rozgrywa prawicę. Dlaczego PiS może przegrać wybory 2027

blank

Wybory za 20 miesięcy i choćbyśmy bardzo chcieli, aby były szybciej, to nic na ten moment nie wskazuje, żeby tak się stało. Ich wynik jest niestety nieoczywisty, chociaż dziś raczej skłaniam się ku zwycięstwu prawicy, ale… I tu zaczyna się cały problem.

Pisałem już o tym kilkukrotnie, że PiS ma iluzoryczne szanse na samodzielną władzę, ba – nawet na odgrywanie roli starszego brata, który będzie dobrotliwie decydował, jak ten rząd ma wyglądać. Czy Koalicja Obywatelska z przystawkami może wygrać wybory? Jakieś spektakularne sukcesy raczej Polsce nie grożą, więc przekonanie nowych wyborców jest mało realne, ale kapitalny zmysł kreowania negatywnego obrazu prawej strony, który jest podstawą władzy Donalda Tuska, pozostaje największą pożywką dla obecnie rządzących.

Innymi słowy, to Tusk rozgrywa prawicę, a szczególnie jej największą partię, która idzie jak w dym drogą, którą mu pokazuje. Dokładnie tak, jak przez ponad sześć lat robił to z Platformą Jarosław Kaczyński.

PiS w potrzasku. Prawica jako element cudzej strategii

Spróbujmy na początek przeanalizować ostatnie kilkanaście miesięcy. Zajmę się głównie PiS-em, bo raczej to on będzie miał najlepszy wynik po prawej stronie. Polska nie jest wyspą, która żyje bez styku z resztą Europy. Mieszkamy w globalnej wiosce i to, co dzieje się w życiu politycznym poza naszymi granicami, musi prędzej czy później znaleźć odbicie również u nas.

Jeżeli we Francji czy Niemczech od lat istnieje tzw. skrajna prawica, czyli Front Narodowy i AfD, to pewnikiem u nas też musi powstać coś podobnego. Doskonale rozumieli to główni gracze polityczni – Tusk i Kaczyński. Ten drugi starał się zagospodarować maksymalnie całą prawą stronę, aby nie dopuścić do powstania radykalnych ruchów. Wszystko wskazuje na to, że kiedy wymknęło mu się to spod kontroli, stał się bezradny.

Tusk straszył PiS-em jako skrajną prawicą, jednak kiedy powstały ruchy jeszcze bardziej na prawo i samo hasło stało się zbyt delikatne, trzeba było wymyślić epitety zupełnie nieracjonalne, ale chwytliwe – w tym antyzachodniość i prorosyjskość, które mają się nijak do rzeczywistości. Ale to nie ma żadnego znaczenia, bo rzeczywistość w obecnej dobie jest zupełnie nierzeczywista.

PiS robił wszystko, aby być nowoczesną i nienacjonalistyczną prawicą, i stawiał tamę, aby ta narodowa nie wkradła mu się za plecy. Tu nie miejsce na pytanie, czy słusznie. W efekcie, dzięki działaniom Tuska, PiS jest postrzegany jako symbol oszołomstwa, chamstwa, nieudacznictwa i wiochy przez lewą stronę oraz jako zdrajca ideałów prawicy i uosobienie tego samego nieudacznictwa w czasie rządów – przez stronę prawą.

Są to zarzuty irracjonalne, ale tak to już działa – prawda interesuje niewielu. Trzeba jeszcze dodać niewypowiadany głośno, ale pojawiający się wśród skrajnego elektoratu leitmotiv, który utopił już wiele ugrupowań na całym świecie. Otóż zbrodnię, którą można zarzucić każdemu i bardzo trudno udowodnić, że nie jest prawdziwa: PiS idzie na pasku ŻydówKaczyński jest dogadany z Żydami.

Imigranci, Rosja i korupcja. Jak buduje się narrację wyborczą

I teraz należy zastanowić się, jakie były największe pisowskie „przestępstwa” i skąd się one wzięły. PiS doszedł do władzy w 2015 roku m.in. na hasłach antyimigranckich. Platforma chciała wtedy uszczęśliwić Polskę kilkoma tysiącami imigrantów z krajów muzułmańskich, które według rozdzielnika miały trafiać do członków UE. Partia Kaczyńskiego wyprodukowała spoty telewizyjne przedstawiające zagrożenia i moim zdaniem to dało główne paliwo do zwycięstwa.

Zaraz po nim szedł słuszny zarzut wobec PO o prorosyjskość i chęć współpracy z Rosją taką, jaka jest. Kolejne tematy to słabe zarządzanie państwem, nadużycia władzy, kradzieże majątku narodowego oraz słynne ośmiorniczki, które od strony finansowej były drobiazgiem, ale pokazywały pogardę wobec elektoratu.

Myślę, że Tusk te kwestie drobiazgowo przemyślał i główne ataki na PiS poszły właśnie w tych kierunkach. Tu poszły mu na rękę – nie wiedzieć czemu – służby specjalne z czasów Zjednoczonej Prawicy, które odkryły „aferę wizową”tuż przed wyborami w 2023 roku. W tej sytuacji można było używać do oporu: antyimigranci wpuszczający setki tysięcy migrantów.

A że to nieprawda? Bez znaczenia. Elektorat KO został umocniony, kilkaset tysięcy wyborców odwróciło się od PiS i poszło do bardziej antyimigranckich partii. Do tego płot na granicy z Białorusią, wpleciony w opowieść o wizach, i mamy: kłamców z PiS, niecywilizowane konfederacje oraz cywilizowaną Koalicję Obywatelską, ponoć zawsze przeciwną imigrantom – może z wyjątkiem Lewicy, ale to już wartość dodana dla Tuska.

Prorosyjskość Platformy? A skądże znowu. To PiS był zawsze prorosyjski – taki jest przekaz dla własnego elektoratu. Jest też elektorat bardziej prawicowy niż pisowski – jego to nie boli. Tam PiS jest proukraiński i działający przeciw polskiemu interesowi. Temat trudny również dla rządzących, ale przy braku sensownych odpowiedzi – dobrze rozgrywany.

Złodzieje w Platformie? To czemu ich Ziobro nie pozamykał? Dla mnie pytanie bardzo słuszne. Złodzieje w PiS?Proszę bardzo – mamy ich na pęczki: Ziobro, Romanowski, Kuczmierowski, a właściwie wszyscy. Dobre dla elektoratu PO? Świetne. Elektorat pisowski przekona się tym do KO? Oczywiście, że nie. Część pójdzie do Brauna, bo on nie kradł – nie rządził, a wiadomo: każdy, kto rządzi, kradnie.

Zostają ośmiorniczki. Myślę, że dobrzy fachowcy już nad czymś podobnym pracują i odpalą to za kilka miesięcy. Na ten moment trzeba PiS nękać i robić wszystko, żeby rosło Braunowi. Innymi słowy: procesy za gaśnice i wypowiedzi, bo wtedy jest męczennikiem wolności słowa. A najlepiej delegalizacja, do której oczywiście nie dojdzie.

A ty siej, może coś wyrośnie.
A ty to, co wyrośnie, zbieraj
”.

Takim fragmentem z Kaczmarskiego kończę pierwszą część rozważań. To tekst o przeszłości, która wchodzi w teraźniejszość. Niestety ten fragment muszę zadedykować Donaldowi Tuskowi, który zasiał i szykuje się na zbiory w 2027 roku. Oby jednak zbieraczem był ktoś inny.

A jak to zrobić – to może jeszcze nie w kolejnym felietonie czy analizie, ale już niedługo. I sam już nie wiem, czy ktoś mnie słucha i czy powinienem o tym pisać bardzo dobitnie.

Autor tekstu
Przemysław Miśkiewicz

Przemysław Miśkiewicz

Publicysta. Działacz podziemia z lat 80. Przewodniczący Śląskiej Rady Konsultacyjnej ds. Działaczy Opozyzycji Antykomunistycznej, członek Stowarzyszenia Pokolenie. Zoologiczny antykomunista

Wyszukiwarka
Kategorie
Przemysław Miśkiewicz

Przemysław Miśkiewicz

Publicysta. Działacz podziemia z lat 80. Przewodniczący Śląskiej Rady Konsultacyjnej ds. Działaczy Opozyzycji Antykomunistycznej, członek Stowarzyszenia Pokolenie. Zoologiczny antykomunista

blank
Pobierz artykuł w PDF
Czytaj więcej
blank