Kosiniak-Kamysz zyskuje grając z prezydentem

Kosiniak-Kamysz zyskuje grając z prezydentem

blank

W natłoku gorących doniesień z ostatniego piątku – od Mercosuru i protestów rolniczych po spotkanie Tusk–Nawrocki – niemal niezauważona przeszła informacja o nowej inicjatywie Pałacu Prezydenckiego. U boku prezydenta Karola Nawrockiego powstała bowiem rada parlamentarna, mająca pełnić rolę łącznika między parlamentem a prezydentem. I być może pozostałaby ona jedynie kolejnym fasadowym gremium, gdyby nie decyzja Polskiego Stronnictwa Ludowego, by wziąć w niej udział.

W skład rady wejdą bowiem posłanki PSL – Urszula Pasławska i Urszula Nowogórska, co nadaje całemu przedsięwzięciu polityczny ciężar. Koalicja Obywatelska i Nowa Lewica odmówiły udziału, a Polska 2050 wciąż waha się, czy wysłać swoich przedstawicieli. Pracami rady ma kierować Marcin Horała (PiS), co dodatkowo wzmacnia jej znaczenie jako potencjalnego kanału wpływu między Sejmem a prezydentem.

Ludowcy podejmują rękawicę, KO wybiera bojkot

Decyzja ludowców o wejściu do rady parlamentarnej jest politycznie racjonalna i długofalowo korzystna. W sytuacji, gdy relacje między Donaldem Tuskiem, Włodzimierzem Czarzastym a Karolem Nawrockim coraz bardziej przypominają zimnowojenną konfrontację, Władysław Kosiniak-Kamysz pozostaje jednym z nielicznych liderów obozu rządowego, których relacje z Pałacem Prezydenckim można określić jako poprawne. To kapitał polityczny, który PSL może skutecznie monetyzować – zarówno wewnątrz koalicji, jak i w oczach wyborców.

Wejście do rady oznacza dla PSL dostęp do nieformalnego forum rozmów z prezydentem, jeszcze na etapie kształtowania projektów ustaw. To szczególnie istotne w kontekście ustawy o osobie najbliższej, której inicjatorką jest Urszula Pasławska. Choć projekt spotyka się dziś z rezerwą PiS i sceptycyzmem Kancelarii Prezydenta, historia legislacyjna pokazuje, że ostateczny kształt ustaw często niewiele ma wspólnego z ich rządowym pierwowzorem.

Co istotne, dane sondażowe wskazują, że choć małżeństwa jednopłciowe nadal budzą sprzeciw większości Polaków, różne formy związków partnerskich przestają być tematem mobilizującym elektorat prawicy. W tym sensie kompromisowa ustawa mogłaby być korzystna nie tylko dla PSL, lecz także dla PiS, KO i nawet Konfederacji, pozwalając „zamknąć” jeden z najbardziej drażliwych tematów społecznych przed kolejnymi wyborami.

Fasada czy ostatni kanał dialogu?

Obecność przedstawicieli koalicji rządowej w radzie parlamentarnej osłabia również jeden z kluczowych argumentów Pałacu Prezydenckiego, wykorzystywany przy wetowaniu ustaw – rzekomy brak konsultacji na etapie prac legislacyjnych. Choć konstytucja nie nakłada obowiązku takich uzgodnień, istnienie rady tworzy formalne alibi dla dialogu, którego brak coraz trudniej będzie wykorzystywać jako polityczne uzasadnienie weta.

Pozostaje pytanie, czy rada parlamentarna przy prezydencie Nawrockim stanie się realnym forum rozmów, czy też pozostanie jedynie fasadowym dodatkiem do ostrego sporu między rządem a prezydentem. W obecnych realiach może się jednak okazać jednym z nielicznych kanałów nieformalnej komunikacji politycznej, dotyczącej spraw, które dla obywateli są istotniejsze niż kolejna odsłona politycznej nawalanki.

Autor tekstu
Marcin Rosołowski

Marcin Rosołowski

Marcin Rosołowski. Jest członkiem Rady Fundacji Instytut Staszica, współprowadzącym podcast @Podwojnyprosty na YouTube. Z wykształcenia prawnik, z zawodu specjalista od public relations i public affairs. Autor książek poświęconych historii polskiej gospodarki i Warszawy. Dla Dobitnie.pl pisze o kulturze, historii i nowych książkach.

Wyszukiwarka
Kategorie
Marcin Rosołowski

Marcin Rosołowski

Marcin Rosołowski. Jest członkiem Rady Fundacji Instytut Staszica, współprowadzącym podcast @Podwojnyprosty na YouTube. Z wykształcenia prawnik, z zawodu specjalista od public relations i public affairs. Autor książek poświęconych historii polskiej gospodarki i Warszawy. Dla Dobitnie.pl pisze o kulturze, historii i nowych książkach.

blank
Pobierz artykuł w PDF
Czytaj więcej
blank