Te wszystkie Kotule, Nowackie, Tuski, Czarzaste, Biedronie czy Nitrasy muszą być w siódmym niebie – ateistycznym oczywiście. Mają nową bohaterkę. Oto nauczycielka ze Szkoły Podstawowej w Kielnie na Kaszubach miała zdjąć ze ściany krzyż i wyrzucić do kosza. Tego właśnie ci wszyscy postępowcy chcieli.
Uwielbiają tę podłą grę w podjudzanie. Przeciw księżom, Kościołowi, siostrom zakonnym, religii, sumieniu, wartościom. Pragną przekonać, że wszystko jest względne: moralność, życie, śmierć, małżeństwo, płeć. Dopóki jednak wiara w Boga jest silna, a wraz z nią nie słabnie przywiązanie do tradycji i Dekalogu, dopóty są bez szans. Nasza kultura, ba cała cywilizacja są oparte na wierze i naukach Jezusa Chrystusa. Czy im się to podoba czy nie, tak jest i koniec.
Ale nie mogą z tym żyć. Nie są w stanie pokonać wartości, dlatego próbują uderzyć w symbole. W imię świeckiego państwa, wolności, swobody, tolerancji czy wyzwolenia z więzów religii, która ma nas pętać niczym gruby powróz. Tak samo mówił Lenin, Stalin, Mao czy Hitler. Oni też nienawidzili Boga, bo sami pragnęli zająć jego miejsce.
Dzisiejsi postępowcy udają, że o tym nie pamiętają. Tamte wydarzenia są już nieważne, bo czasy były inne, ludzie głupsi, mniej świadomi, łatwiejsi do manipulowania. Współczesny człowiek jest według nich na tyle doskonały, że nie potrzebuje już Boga i tych wszystkich bajek o Jezusie, Bogu Ojcu, Duchu Świętym, apostołach, męczennikach, cudach czy objawieniach. To przecież takie staroświeckie i zaściankowe. Nieprzystające do nowoczesnego świata, w którym poskromiliśmy materię. Podporządkowaliśmy sobie już wszystko. No prawie, bo została jeszcze dusza. Ona jakoś nie daje się ujarzmić.
Wiedzą, że w do tej sfery nie mają wstępu, dlatego pragną pozbyć się krzyży, lekcji religii ze szkół, księży z oficjalnych uroczystości. By sacrum wypchnąć z przestrzeni publicznej. By stało się powodem do wstydu.
Zdają się nie pamiętać, a może zresztą tego nie rozumieją, że wypchnięcie z ludzkiego życia Boga zawsze prowadzi do Auschwitz, GUŁagów, laogai, więzień, prześladowań, egzekucji, morza krwi, łez i cierpień. Historia XX wieku jest tego oczywistym dowodem. Oni o tym wiedzą, dlatego ograniczają lekcje historii. Niby po to, by uwolnić młodych ludzi od traum ich rodziców i dziadków, ale w rzeczywistości powód jest inny. Nowe pokolenia mają nie wiedzieć, czym skutkuje rugowanie religii, moralności, sumienia i Boga.
Nauczycielka Kielna chciała się pozbyć krzyża pewnie dlatego, że bo pragnęła być w awangardzie postępu. Starała się wyzwolić siebie i uczniów z tych zaściankowych ograniczeń, jakie niesie za sobą wiara w Ukrzyżowanego. Być może nawet nie pomyślała, że wpisuje się w bolszewicko-nazistowską tradycję walki ze świętościami. Być może próbowała być po prostu taka, jak każą być w „Gazecie Wyborczej”, TVN-ie czy Onecie.
Stała się jednak kimś zupełnie innym. Od tej pory jej życie zmieni się na zawsze i to wcale nie na lepsze.
Na 8 stycznia przed szkołą w Kielnie zapowiedziana została demonstracja w obronie krzyża
Mariusz Staniszewski
