To jest niby drobiazg, ale wcale nie, to nie jest żaden drobiazg! Mogłem machnąć na to ręką, ale nie mogę machać na to ręką, my nie możemy machać na to ręką, bo to jest dewastujące, denerwujące i nie do przyjęcia, my nie możemy się na to zgadzać!
Na taką lipę, na taką tandetę umysłową. No nie! Wiceministra (słowo potworek) sprawiedliwości Maria Ejchart, nie Dubois, bo jest jednak po rozwodzie (jeśli ktoś z Państwa nie kojarzy, to ta pani, która ma oczy jakby zjadła czerwonego kapturka) postanowiła pochwalić się swoimi zawodowymi, rządowymi osiągnięciami na portalu X. Nagrała filmik, który trwa minutę 44 sekundy i słowo honoru daję, że gdyby w jej towarzystwie znalazła się choćby jedna życzliwa osoba to rzekłaby: „Marysiu, ty nic nie nagrywaj, ty Marysiu weź idź na spacer, ja cię proszę”. Lecz w całej Warszawie nie było ani jednej życzliwej osoby…
Pani Maria zaczyna na filmiku mówić o polskim więziennictwie i o dużych pozytywnych w nim zmianach w następujący sposób: „Co zrobiliśmy? Przede wszystkim pracujemy nad rozwinięciem systemu dozoru elektronicznego”. I tu mi się delikatnie zapala pomarańczowa lampka. Zaraz, zaraz, co ta pani mówi? „Co zrobiliśmy?” to czas przeszły dokonany, coś zrobiono, ukończono, koniec kropka. Gotowym produktem można się pochwalić, ale… Już w następnym zdaniu mamy katastrofalne pomieszanie porządków i czasów, gdyż pani mówi: „Pracujemy nad…”. Oczywiście „pracujemy nad” jest chwalebne, ale to czas teraźniejszy, oznacza, że niczego nie zrobiliście, bo robicie, czysta logika. Nie wiadomo, czy zrobicie i co zrobicie, robicie. Za wcześnie na pokazywanie dokonań. Logiki powinni uczyć na studiach prawniczych, gdyż niezbędna jest w życiu, a dla prawników jest tlenem, więc ten fragment wypowiedzi ministry to oblany egzamin. Dalej? No skoro chcą Państwo czytać… Dalej pani Maria mówi: „Pracujemy też nad tak zwanym aresztem elektronicznym”, czyli niezrobione, bo prace w toku. „Chodzi o to, żeby stworzyć alternatywę dla tymczasowego aresztowania, które w Polsce jest nadużywane”. Zaraz, zaraz. Abstrahując od tego, że pomysł uważam za dobry i uważam też, że areszty są nadużywane, to jednak wypowiedź wiceministra sprawiedliwości, że areszty tymczasowe są nadużywane potwornie mnie razi. Bo jeśli ktokolwiek może coś zrobić, żeby nie były nadużywane to chyba pierwszeństwo ma ministerstwo sprawiedliwości i obóz rządzący, który może modyfikować przepisy. Może trzeba wykonać pracę z prokuratorami, żeby nie wnioskowali o areszt, bo ktoś ukradł batonik? Ja nie wiem, jak trzeba zmodyfikować przepisy dotyczące środków zapobiegawczych, ale to chyba właśnie powinna wiedzieć pani Maria i to zmienić? Zgoda?
Następnie pani wiceministra chwali się likwidacją: „Zlikwidowaliśmy Inspektorat Wewnętrzny Służby Więziennej. To służba specjalna, która funkcjonowała w polskich więzieniach”, kropka i przechodzi do następnego tematu. Zaraz, zaraz. Ale ja nie wiem czy to dobrze, czy to może bardzo niedobrze, że zlikwidowaliście. Nikt mi nie wytłumaczył czemu to dobrze, nie padły żadne argumenty. Absolutnie zdecydowana większość ludzi nie miała najmniejszego pojęcia, że taki Inspektorat funkcjonował. Ja, ponieważ jestem tym zawodowo zainteresowany, pamiętam, że ludzie tam pracujący zajmowali się między innymi wykrywaniem korupcji wśród funkcjonariuszy, ale nie tylko. Dobrze, że zlikwidowano? Jeżeli chcemy się czymś nieoczywistym chwalić, to trzeba to wytłumaczyć. Niby proste, ale za trudne.
Potem jeszcze, że funkcjonariusze służby więziennej dostali podwyżki. Pani minister nie mówi, że 5 procent, czyli w zasadzie wyrównanie inflacji, ale dostaną też kilka dodatków, co należy mimo wszystko docenić.
Filmik kończy się „To są fakty, to są konkretne zmiany, przed nami bardzo wiele, ale dużo udało nam się już zrobić”. Szanowna Pani Minister. Do tego, co trzeba zrobić dodałbym znalezienie jednego życzliwego w ministerstwie, który miałby głowę na karku i możliwość konsultowania pani wypowiedzi. Pozdrawiam.
