Polski minister sprawiedliwości wygraża nielegalnymi działaniami, konkretnie porwaniem osoby na terenie innego państwa, z którym Polska utrzymuje normalne stosunki dyplomatyczne i z którym współtworzymy zarówno Unię Europejską, jak i NATO. I co? I — jak śpiewał kiedyś Dezerter w utworze Najprościej jest nie myśleć — „wszyscy się przyzwyczaili i nikogo to nie wzrusza”.
Ekipie Donalda Tuska trzeba przyznać jedno: regularnie robią rzeczy, o których wydawało się, że nikt w Polsce się nie odważy, nie mówiąc już o kwestiach werbalnych. Waldemar Żurek jest pod tym względem naprawdę dość ekstraordynaryjny. Wynika to zapewne częściowo z ekonomicznego trybu pracy umysłowej pana ministra, ale częściowo też z zapotrzebowania samego „pierwszego”, który z euforyczną satysfakcją konsumuje swój żurek.
„Naprawdę, gdybyśmy chcieli, to byśmy go w bagażniku przywieźli. Służby na całym świecie robią takie rzeczy” — stwierdził w rozmowie z Onetem pan minister na temat Zbigniewa Ziobry. Oto więc minister rządu wygraża innemu krajowi, że mógłby zlecić tam porwanie. I co? I nic. Przecież tak sobie gada. Dziś oni wszyscy tak sobie gadają. A przecież gdyby Polska naprawdę spróbowała przeprowadzić taką akcję na terenie Węgier, skończyłoby się to dramatyczną kompromitacją, upadkiem rządu i nawet Berlin nie zdołałby uratować Tuska. USA zapewne wycofałyby ambasadora i wpisały nas na listę państw wspierających terroryzm. Po co to rozwijać. Przecież to brednie starego frustrata.
Tyle że tym bredzącym frustratem jest minister sprawiedliwości. A ten rodzaj bredzenia nie pozostaje bez wpływu. Po pierwsze kompromituje Polskę za granicą. Jak państwo mające takie elity ma samo o sobie decydować? Niech więc na G20, w Genewie czy w Kijowie decydują o nim dojrzali politycy z Berlina albo nawet z Finlandii. Po drugie to trening części Polaków w akceptacji, że w walce z PiS, z mediami opozycyjnymi, w końcu z tą nielubianą częścią Polski, wszystkie chwyty są dozwolone. Jeśli ludzie zaakceptują gadki o bezprawiu, to i bezprawie zaakceptują. A brak natychmiastowej dymisji Żurka jest jego ewidentnym przejawem.
