Precz z komuną kontra precz z PiS

Precz z komuną kontra precz z PiS

blank

Kiedyś krzyczeliśmy razem „Precz z komuną!!” My zostaliśmy przy tym okrzyku, jednak dla dużej części komuna to mały pikuś. Teraz jest coś zdecydowanie ważniejszego: byle nie PiS.

 Aferą Rywina żyła cała Polska, starsi doskonale pamiętają, wtedy wróciły antykomunistyczne nastroje i czuło się, że niedługo rząd Leszka Millera zatonie. Marcin Król i inne autorytety, wzywały do obywatelskiego nieposłuszeństwa. Co do tego, że Cimoszewicz, Miller, Belka to ostatnie polityczne kanalie, była pełna zgoda w obydwu partiach, które dopiero raczkowały w polityce i w sejmie na komisji śledczej, badającej aferę, zbijały polityczny kapitał. Gdyby wtedy ktoś powiedział, że któraś z tych partii weźmie na swój pokład tak znienawidzonych polityków,  zostałby uznany za durnia albo prowokatora. Cimoszewicz, Miller, Belka na jednej liście z politykami PO? Chyba Cię pogięło, Precz z komuną!!

Przecież wiadomo, że władza jest po to, żeby ludowi było lepiej i nikt tej władzy, sensowniej niż my, nie jest w stanie sprawować. Jednakże kiedy pojawia się zagrożenie, że tą władzę może wziąć inna siła polityczna, wtedy zaczyna się mądrość etapu.Niestety dotyczy to wszystkich ugrupowań. I ponieważ obecny etap jest taki, że najważniejszą osobą w Państwie jest Karol Nawrocki, związany ideowo z PiS (wiadomo – znarkotyzowany alfons i Batyr, wybrany dzięki oszustwom wyborczym opozycji itp.), to drugą pod względem ważności musi zostać, ktoś kto będzie jego przeciwieństwem. I będzie to przesympatyczny Włodek Czarzasty, jeden z „bohaterów” afery Rywina. Człowiek, który mógłby być „modelem z Sevres” aparatczyka partyjnego, cudownie uwłaszczonego na państwowym majątku. Gość, który wpisał się do PZPR w stanie wojennym, robił karierę w młodzieżówkach studenckich, a w aferze Rywina był jedną z głównych postaci. Wtedy odsądzany od czci i wiary zgodnie przez PiS i PO, obecnie ma zostać marszałkiem sejmu. A jest to funkcja niebagatelna, o czym mieliśmy okazję przekonać się kilkanaście lat temu, kiedy po śmierci Prezydenta Lecha Kaczyńskiego funkcje prezydenta rzejął Bronisław Komorowski, który w tym czasie był marszałkiem. I o ile można mieć bardzo dużo zastrzeżeń do Komorowskiego, to jednak w czasie, gdy on był ścigany przez bezpiekę, Czarzasty składał kwiaty pod pomnikami utrwalaczy władzy ludowej i chodził na pochody pierwszomajowe. Ale wiadomo: byle nie PiS.

Ale to nie wszystko, duży artykuł o Czarzastym napisałem dwa lata temu i nie ma sensu, żebym się powtarzał. Jednak dopiero teraz trafiłem na kwestię, która mi wcześniej, zupełnie umknęła. Otóż chodzi o panią Janinę Sokołowską, która była dyrektorem Departamentu Prawnego KRRiT i jedyną osobą skazaną w procesie dotyczącym sfałszowania projektu o radiofonii i telewizji.Oczywistym jest, że dostała zawiasy, nikt jej nie trzymał w areszcie wydobywczym i ogólnie nie spędziła tam nawet pięciu minut. Podobno cały czas wybielała Czarzastego, co opisują wszystkie gazety z tamtego okresu, na które natknąłem się w necie, od Polityki czy TVN do Rzeczpospolitej. Ale to  nie koniec sprawy, gdyż w 2008 roku Pani Sokołowska zmarła. I teraz uwaga, bo istotne jest miejsce, gdzie znaleziono ciało. Według słów jej matki, umarła w mieszkaniu należącym do Czarzastego, w którym mieszkała od kilku miesięcy. Pan Włodzimierz, wtedy szanowany wydawca i hotelarz, nie przyznał się, aby był właścicielem tego mieszkania i mimo, że wszelkie media o sprawie pisały, nigdy opinii publicznej nie podano ani przyczyny śmierci, ani też nie potwierdzono, czy właścicielem był Czarzasty. Oczywistym jest, że zupełnie nie zmienia to faktu, że kandydat na marszałka zasługuje na pełne zaufanie, bo wiadomo: byle nie PiS.

Ja absolutnie nie sugeruję, że bohater dzisiejszego felietonu jest wampirem i zamordował panią Janinę, było po procesie, okazało się, że problemu nie ma, a sam Czarzasty mógł spać zupełnie spokojnie. Jednak pewne sprawy powinny być wyjaśnione, a szczególnie kwestia własności  mieszkania. Media szalały, starając się wyjaśnić sprawę mieszkania kandydata na urząd prezydencki, a nie są zainteresowane sprawą mieszkania drugiej osoby w Państwie? Tyle się mówi o podwójnych standardach, ale wiadomo: byle nie PiS. Być może sprawa jest dęta i to ja pałam żądzą odwetu na niewinnym komuszku, który w życiu złego uczynku nie uczynił. Jednak w necie nie znalazłem żadnej informacji, czy to wszystko zostało jakoś wyjaśnione. To, że Leszek Miller, który przywoził w reklamówkach pieniądze z Moskwy na ratowanie partii komunistycznej, jest obecnie autorytetem, który recenzuje wydarzenia na scenie politycznej, już przestało mnie dziwić. Jednak robienie Czarzastego marszałkiem jest obrzydliwe, a jeszcze bardziej jest obrzydliwe, że elektorat Koalicji 13 Grudnia nie ma nic przeciwko temu. Nawet nie uraża go, jak sobie zakpił z Frasyniuka, który coś bajdurzył o zwycięstwie nad komuną. „Żeście komunistów pokonali? No nie, wyście się z nami, k…wa, przy Okrągłym Stole i 4 czerwca do-ga-da-li.” No to mamy tego skutki. Mam nadzieję, że chociaż część elektoratu będzie miała kaca po wyborze. I tego Wam życzę, chociaż nie spodziewam się prawdę powiedziawszy, bo przecież wiadomo: byle nie….. Chyba nie mogę dzisiaj zakończyć inaczej jak Precz z komuną!! I niech brzmi i dźwięczy jak najdłużej i jak najmocniej dobitnie.

PS: Trochę z innej beczki, a jednak po trochu nie. Prezydent Nawrocki odmówił awansowania 46 sędziów. Niewiele mnie obchodzi czy jest to zgodne z konstytucją, czy nie. Kiedy Duda mianował, to było niezgodne, kiedy Nawrocki odmawia – jest też niezgodne. W tę konstytucję nikt praktycznie nie wierzy i naciąga ją w swoją stronę. Mam nadzieję, że Prezydent nie ustąpi i konsekwentnie będzie odmawiał zaprzysiężeń i nominacji. Bo to jedyny sposób, żeby konstytucję zmienić, a jeżeli to jest niemożliwe, to chociaż uporządkować ten sądowy koszmar i zrobić prawdziwą i mądrą reformę. Bo wszystko co się dzieje, od Ziobry porzez Bodnara i Żurka do teraz, to jest parodia. A wcześniej też lepiej nie było. Oj wyć się chce, ale przecież to nie praworządność jest najważniejsza. Przecież wiadomo: Byle nie PiS.

Autor tekstu
Przemysław Miśkiewicz

Przemysław Miśkiewicz

Publicysta. Działacz podziemia z lat 80. Przewodniczący Śląskiej Rady Konsultacyjnej ds. Działaczy Opozyzycji Antykomunistycznej, członek Stowarzyszenia Pokolenie. Zoologiczny antykomunista

Wyszukiwarka
Kategorie
Przemysław Miśkiewicz

Przemysław Miśkiewicz

Publicysta. Działacz podziemia z lat 80. Przewodniczący Śląskiej Rady Konsultacyjnej ds. Działaczy Opozyzycji Antykomunistycznej, członek Stowarzyszenia Pokolenie. Zoologiczny antykomunista

blank
Pobierz artykuł w PDF
Czytaj więcej
blank