Poniedziałek – 10 listopada
W Wielkiej Brytanii energetyka oparta o biomasę jeszcze się trzyma, co nie budzi zachwytu rządu i lewicowo nastawionych komentatorów. Rząd przedłużył wsparcie dla elektrowni Drax na lata 2027-2031 korzystając z mechanizmu Kontraktu różnicowego (CfD). Jak obliczają eksperci przywoływani przez Guardiana może to być nawet 460 mln funtów rocznie.
Drax wzbudza rosnącą niechęć w łonie rządzącej w Wielkiej Brytanii Partii Pracy i części opinii publicznej. Wprawdzie do niedawna przyjmowano z ulgą, że odchodzi się od węgla i konwersja na biomasę nie była za bardzo kontestowana, ale teraz nastroje się zmieniły. Węgiel jest zły, ale biomasa też już jest zła, bo okazało się, że z jej spalania emisje CO2 są wysokie. To znaczy, dla każdego średnio choćby zorientowanego w naukach przyrodniczych to było oczywiste od zawsze, ale jednak niektórzy musieli do tego dojść z opóźnieniem. Jak można przypuszczać, rząd i wszyscy krytycy najchętniej zamknęliby elektrownię, ale nie mogą, bo jej znaczenie dla brytyjskiego systemu elektroenergetycznego jest kolosalne. Drax ma bardzo istotną rolę w stabilizacji tamtejszego systemu co raz mocniej doświadczanego rosnącym udziałem energii z niestabilnych źródeł OZE (przede wszystkim energia z wiatru, w mniejszym zakresie słoneczna). Łączna moc to blisko 4GW, z czego ok. 2,6GW to bloki biomasowe powstałe z konwersji jednostek węglowych, resztę stanowią moce węglowe. Elektrownia odpowiada za ok. 5% produkcji brytyjskiej energii elektrycznej, a w segmencie OZE to już ok. 12%. Nie można więc jej w tak prosty sposób wyłączyć. Ale można uprzykrzyć funkcjonowanie, więc na posterunku meldują się aktywiści, media i politycy. Guardian dość regularnie publikuje artykuły pokazujące elektrownię z niekorzystnej strony, a to, że palą 250-letnimi drzewami z Kanady, a to że sprowadza się surowiec z Afryki i, że w za małym stopniu spełniają warunki „zrównoważenia”. No i jest tak strasznie emisyjna. Sekundują im w tym politycy. Minister energii ogłasza, że oferta Drax jest nieatrakcyjna ekonomicznie, pojawiają się połajanki, a nawet groźby kar w sprawie „niezrównoważonego” surowca drzewnego. Jest i nowy, wyraźnie niższy poziom subsydiowania – dla porównania w ubiegłym roku wsparcie osiągnęło poziom blisko 870 mln funtów (stało się to przez określenie dużo mniejszego czasu pracy objętego wsparciem i to mimo 10-procentowego wzrostu stawki za 1MWh w CfD z 142,24 do 157,50 funtów).

Na razie więc perspektywa funkcjonowania Drax jest zakreślona do 2031 r. Co będzie dalej? Czy Brytyjczycy do reszty oddadzą się zielonemu szaleństwu, czy jednak rozsądek nakazujący utrzymywanie w stabilności system elektroenergetyczny zwycięży. W jednym muszę się jednak zgodzić z krytykami biomasowego komponentu Drax: utrzymywanie tak wielkich mocy opartych na biomasie jest pozbawione sensu, ale raczej z innych powodów niż wskazują klimatyści. Dużo bardziej ekonomiczne byłoby podtrzymywanie tych mocy w oparciu o dostępny na miejscu węgiel kamienny. W Polsce podobny problem, choć na mniejszą skalę mamy w Połańcu należącym do ENEI. To jednak temat na odrębne rozważania.
Wtorek – 11 listopada
Święto Niepodległości. To dobry moment by przypominać, jak ważnym elementem naszej niepodległości jest bezpieczeństwo, w tym bezpieczeństwo energetyczne. I suwerenność energetyczna.
Staram się o tym pisać tak często, jak to możliwe. Podobnie inni autorzy DOBITNIE. Uznaliśmy jednak, że warto ten temat podjąć w szerszej formule, dyskusji ekspertów, praktyków, związkowców i wszystkich, którym na sercu leży problem naszej energetycznej pomyślności. Dlatego też postanowiliśmy, jako środowisko DOBITNIE zorganizować Konferencję „Polska Następny Krok, Rozwój, Atom, Węgiel – Dobitnie 2025”.
Razem z innymi organizatorami: NSZZ „Solidarność” – Region Śląsko-Dąbrowski i EC Zagłębia Dąbrowskiego chcemy zmierzyć się z pytaniem, właściwie całą sekwencją pytań o przyszłość polskiej energetyki. Czy jest tak, jak chcą niektórzy, że wszystko już jest zdecydowane i dysponentami kluczy do polskiej energetyki są politycy i urzędnicy w Brukseli, a nasi miejscowi wybrańcy mogą być tylko wykonawcami tamtejszych dyspozycji? A wtedy wiadomo, konsekwentna (może nawet brutalna) dekarbonizacja i program „wiatrak w każdym domu”. A może przeciwnie, jest jeszcze miejsce na suwerenność i samodzielne definiowanie, jak należy rozumieć bezpieczeństwo energetyczne? Jak w takiej sytuacji określić ramy transformacji energetycznej? No i jak na to wszystko wpływają żywioły geopolityczne targające Polską, Europą i Światem.
Wiele pytań, ale przynajmniej część wydaje się koniecznych, jeżeli chcemy dyskutować o energetyce w kontekście suwerenności i bezpieczeństwa. Trochę to wygląda, jak węzeł gordyjski, ale może przy odpowiedniej dozie zaangażowania struktur państwa i względnego konsensusu politycznego i społecznego jesteśmy w stanie to zrealizować.
Przewidujemy trzy panele:
- Transformacja czy likwidacja? Polska energetyka i przemysł w obliczu Zielonego Ładu.
- Wdrażanie polityki klimatycznej UE uwarunkowania prawne i ich kolizja z prawem polskim.
- Drogi do suwerenności i bezpieczeństwa energetycznego Polski.
Warunkiem niezbędnym poważnej dyskusji jest kompetentne grono uczestników. Obok zespołu DOBITNIE (Mariusz Staniszewski, Wiktor Świetlik, Adam Gorszanów i niżej podpisany) zaprosiliśmy m.in. prof. Macieja Chorowskiego, prof. Jana Tomasza Grosse, dr Ziemowita Malechę, Tomasza Wróblewskiego Dominika Kolorza, Sławomira Wołyńca.
Konferencja będzie miała miejsce 25 listopada w absolutnie unikalnych wnętrzach Muzeum Górnictwa Węglowego w Zabrzu (Sztolnia Królowa Luiza). Dla chętnych dodatkowa atrakcja: zwiedzanie unikalnych obiektów dawnego górnictwa.
Link do zgłoszenia uczestnictwa https://polskanastepnykrok.pl .Zachęcam do rejestracji, bo liczba miejsc ograniczona. Udział bezpłatny.
Środa – 12 listopada
Szukali, szukali i wreszcie Niemcy znaleźli sposób, jak nie importować rosyjskiego LNG. Po blisko czterech latach wojny na Ukrainie.
Jak donosi Muncher Merkur powołując się na niemieckie ministerstwo gospodarki „po latach dylematów niemiecki rząd w końcu widzi sposób, aby importer gazu SEFE uwolnił się od kontraktu z Rosją.” Dla wyjaśnienia, SEFE GmbH, to dawna spółka Gazprom Germania GmbH, a przedmiotowy kontrakt, de facto to stary kontrakt jamalski, opiewa na dostawy 2,9 mln ton skroplonego gazu rocznie do 2040 r. Sposobem, o którym mowa w artykule jest Unia Europejska. Złośliwie mógłbym powiedzieć, raczej pretekstem czy może alibi. Bo oto trzeba było czekać na 19 pakiet sankcji unijnych wobec Rosji i przepisy dyrektywy REPowerEU, by takie działania wobec rosyjskiego LNG podjąć. Ale zapobiegawczo, by nikt nie mógł zarzucić Niemcom działania niezgodnego z prawem i jakiegoś uprzedzenia wobec Rosji, to w komunikacie rządu w Berlinie jest mowa o… sile wyższej. Trochę to groteskowe, tak jakby chciano wysłać komunikat do Moskwy: musimy, bo Unia nam każe. Ciekawa była w tym kontekście informacja rosyjskiej agencji prasowej TASS, w pełni kontrolowanej przez Kreml. Spokojne odnotowanie komunikatu Berlina, bez żadnych, typowych dla Rosjan komentarzy i połajanek w kierunku Niemiec, coś w stylu: rozumiemy, musicie, poczekamy.
I tylko mógłby ktoś zapytać, jak to możliwe, że Niemcom zajęło to tyle czasu i konieczna była do tego UE? Ale wiadomo, Niemcy to najbardziej praworządne państwo UE i oni nie mogli tak po prostu zerwać kontraktów na dostawę rosyjskiego LNG. Nie mogli też tak pochopnie zrobić porządku z wszystkimi rosyjskimi aktywami Łukoil i Rosnieft (zrobiono to tylko z aktywami Gazpromu, stąd stroną przedmiotowego kontraktu jest już niemiecka SAFE GmbH, a nie Gazprom Germania). Nie mogli też zrobić innych rzeczy. Ale za to mogli i chętnie napominali innych, wyrażali moralne sądy retorycznie pasując się w pierwszym szeregu krytyków Putina, bo teraz też ministerstwo gospodarki podkreśla, że wspiera wszelkie sankcje przeciw Rosji. A gaz z Rosji płynął i płynie na rożne sposoby, choćby przez terminale LNG we Francji. W mediach niemieckich, temat dostaw z Rosji był mało eksploatowany, po co w końcu martwić opinię publiczną, za to mogliśmy dużo czytać o innych prawdziwych lub domniemanych przyjaciołach Putina.
Mimo wszystkich moich zastrzeżeń do hipokryzji Niemiec, to dobre informacje. Oczywiście, o ile czegoś nie wymyślą, by wrócić do biznesu jak dawniej, a że będą o tym myśleć, to pewne.
Czwartek – 13 listopada
Złych informacji dla Rosji ciąg dalszy. Szybki przegląd wiadomości z ostatnich dni.
Rosja jest zmuszona do intensywniejszych przecen ropy Urals oferowanej do załadunku w bałtyckim porcie Primorsk i czarnomorskim Noworosyjsku. Ten dyskont wobec ropy Brent wg. notowań z 10 listopada to już blisko 20USD. Na początku miesiąca ta różnica w notowaniach wynosiła 13-14USD, a przed ogłoszeniem sankcji 11-12USD.
Polska, Ukraina, Słowacja. Pisałem już o koncepcji hubu gazowego, jakim miałaby się stać Polska dla Ukrainy. W piątek w Atenach przy okazji Konferencji P-TEC ORLEN i ukraiński Naftogaz podpisały list intencyjny na dostawy amerykańskiego gazu skroplonego. Obecny był sekretarz energii w administracji Donalda Trumpa, Chris Wright. Pierwsze dostawy na Ukrainę to I kwartał 2026 r. To nie koniec, bo poważnie rozważa się zastosowanie podobnego mechanizmu w stosunku do Słowacji co pomogłoby uniezależnić naszego południowego sąsiada od dostaw z Moskwy. O tym m.in. rozmawiał w ub.tyg. Prezydent Karol Nawrocki ze słowackimi politykami.
Bułgaria.Premier Rosem Zhelyazov poinformował, że władze zaczynają intensywniej przyglądać się należącej do Łukoilu rafinerii Neftochim w Burgas (największa na Bałkanach) i przewidują kontrole zakładów i wdrażanie – jak to określono – „środków bezpieczeństwa”. Rząd nie ukrywa, że to przygrywka do nacjonalizacji rafinerii. W ub.tyg. parlament przyjął stosowną ustawę w tej sprawie.
Rumunia. Podobna sytuacja jak w Bułgarii. Rządrumuński publicznie deklaruje zamiar objęcia kontroli nad rosyjskimi aktywami w sektorze energetycznym w kraju. Tu także parlament uchwalił pakiet przepisów skierowanych przeciw firmom objętym sankcjami.
Finlandia. Banki zaczęły zamrażać operacje finansowe wykonywane na rzecz sieci stacji benzynowych Teboil należącej do Łukoilu.
Szwajcaria. Reuters podał, że firma Litasco z siedzibą w Genewie będąca narzędziem operacji handlowych Łukoilu ma problemy z czarterowaniem statków. Dzieje się tak, ponieważ maklerzy brytyjscy działający na rynku frachtów morskich odmawiają współpracy z agendami Łukoilu. Litasco rozpoczęło zwolnienia pracowników.
Brazylia. Jak donosi Financial Times kraj ten, jeden z największych odbiorców paliw z Rosji, gwałtownie zmniejsza import rosyjskiego oleju napędowego. Udział rosyjskiego surowca w brazylijskim imporcie spadł z 60% w poł. roku do 17% pod koniec ub. miesiąca. Kto zajmie miejsce Rosji?
Irak. Łukoil właściciel 75% udziałów w wielkim polu naftowym West Qurna-2 (jedno z największych na świecie, możliwości przerobu nawet 480 tys. baryłek ropy naftowej dziennie) ma problemy z prowadzeniem działalności i obsługą swoich aktywów. Strona iracka wstrzymała płatności i załadunek kolejnych transportów ropy wydobytej przez Rosjan. Łukoil w odpowiedzi zgłosił „siłę wyższą” i zapowiedział wstrzymanie eksploatacji złóż. W tle słyszy się pogłoski o możliwej sprzedaży aktywów przez Rosjan pojawiają się też bardziej radykalne pomysły rozwiązania nabrzmiałych problemów.
USA. Wieczorem media na świecie obiegła informacja, że amerykańska firma private equity Carlyle bada możliwości zakupu aktywów zagranicznych rosyjskiego koncernu naftowego Łukoil (jako pierwszy podał ją Reuters). Sprawa trudna, wymaga iluś zgód, przede wszystkim w samych Stanach Zjednoczonych, ale to poważny sygnał potwierdzający trudną sytuację Rosjan.
Właściwie każdego dnia docierają podobne informacje, pisałem wcześniej o problemach Rosji w kontraktach paliwowych z Indiami i Chinami. A w tle zapowiedzi z innych państw, choćby Turcja, która chce zmienić dostawców paliw z rosyjskich na amerykańskich. Mają one wszystkie wspólny mianownik: polityka Donalda Trumpa, której najmocniejszym akcentem były sankcje przeciw paliwowym gigantom z Rosji. To pokazuje nam, kto ma realną siłę. Europa wprowadza właśnie 19 pakiet sankcji, ale co osiągnęła poprzednimi 18? Pewnie jakiś efekt był, może nawet duży, ale nie było widać, by wywarło to jakieś wrażenie na głównym lokatorze Kremla. Do gry musiał wkroczyć poważny zawodnik, zadał właściwie jeden cios i nagle sytuacja zaczęła się realnie zmieniać. Nam wypada nie tylko kibicować Amerykanom, ale odnaleźć też formułę na biznesowe i polityczne zdyskontowanie tej sytuacji. Jak widać coś tu staramy się robić, zarówno rząd jak i prezydent.
Piątek – 14 listopada
Urząd Regulacji Energetyki (URE) zapowiada podwyżkę kolejnej opłaty, jaka znajduje się w rachunkach za energię elektryczną. Mowa tu o opłacie OZE.Prezes URE poinformowała w komunikacie, iż od nowego roku stawka z tytułu przedmiotowego świadczenia będzie wynosić 7,30 zł za MWh. Procentowo to znaczny wzrost bo blisko 110% z kwoty 3,50 zł., ale kwotowo dla przeciętnego gospodarstwa domowego będzie właściwie niezauważalna. Przy założeniu rocznego zużycia energii elektrycznej na poziomie 5MWh (to już naprawdę dużo) to wzrost roczny dla takiego gospodarstwa domowego będzie wynosił 19 zł.
Problem jednak jest gdzie indziej. To podwyżka kolejnej opłaty w rachunkach za energię elektryczną. Po opłacie mocowej, teraz opłata OZE. I teoretycznie, tylko opłata OZE ma służyć wsparciu dla producentów energii odnawialnej. Jak już jednak pisałem w poprzednim SEPT, opłata mocowa też de facto jest związana z rosnącym udziałem energii z niestabilnych źródeł OZE (wiatr, słońce) w miksie energetycznym, przez co skokowo wzrastają potrzeby stabilizacji systemu elektroenergetycznego. I dlatego moim zdaniem, należy się zastanowić nad sensem samej opłaty OZE. Wprowadzona do naszych rachunków w 2016 r. zmusza nas wszystkich do wspierania producentów OZE. A co, jeżeli nie mamy ochoty dotować właścicieli wiatraków i paneli fotowoltaicznych? Bo np. nie dostrzegamy samych pozytywów w tym rodzaju energii albo nie chcemy z naszych portfeli wspierać inwestorów OZE takich jak Pani Dominika Kluczyk? Niestety, nie mamy tu nic do powiedzenia. I słabą pociechą jest fakt, że rocznie to będzie tylko 15-30 zł.
A może zrezygnować z tej opłaty? Taki projekt przedstawił w ub.tyg. Prezydent Karol Nawrocki w projekcie ustawy pn. „Tani prąd – 33 procent”. Znalazła się tam też propozycja likwidacji opłaty mocowej. I jeszcze opłaty kogeneracyjnej i przejściowej.
Na koniec przypomnę, że oplata OZE (także oplata mocowa) to nie są podwyżki dotyczące zużycia energii elektrycznej. Czekamy na nowe taryfy URE dla przedsiębiorstw energetycznych, a warto pamiętać, że zgodnie z decyzją rządu przestały obowiązywać mechanizmy mrożenia cen energii. Należy mieć nadzieję, że nowe propozycje dla odbiorców końcowych będą niższe niż wcześniej obowiązujący próg wynikający z mechanizmu mrożenia ceny (500 zł./MWh). Takie obietnice składał ostatnio minister energii, Miłosz Motyka.
Sobota – 15 listopada
A prezydencki projekt „Tani prąd – 33 procent” budzi dość ciekawe rozbieżności w szeroko rozumianym obozie władzy. Z jednej strony, opinie krytyczne. Niestety zdecydowana większość, to rytualne wręcz zawołania z reguły pozbawione merytorycznych argumentów, takimi nie będę zaprzątał głowy. Ale na tym tle wyróżnia się dość merytoryczna opinia Grzegorza Onichimowskiego, prezesa Polskich Sieci Elektroenergetycznych. Prezes skrytykował pomysł niższego VAT, który wiązany – finansowany de facto – ze środkami pochodzącymi z ETS nazwał „rozdawnictwem”. Zdobył się jednak też na pochwałę wskazując, że wsparcie rynku mocy tymi środkami to ruch w dobrym kierunku, ale dalece nie wystarczający do sfinansowania prezydenckich propozycji.
Na drugim biegunie znalazła się Katarzyna Pełczyńska-Nałęcz, minister funduszy i polityki regionalnej, która wyraziła się dość pochlebnie o prezydenckim projekcie. Kilka cytatów:
„W prezydenckim projekcie ustawy, mającej na celu obniżenie cen energii elektrycznej, są ciekawe rozwiązania systemowe.” I dalej: „Mam wrażenie, że prezydent sięga do różnych ciekawych środowisk merytorycznych i zaciąga różną ciekawą ekspertyzę, także ekspertyzę rozwojową i ja się zagłębiam np. w tę ustawę o obniżeniu cen energii.” I jeszcze jeden: „O ile nie mamy do czynienia z obniżeniem cen energii po 100 dniach, tak jak pan prezydent obiecywał, to są tam ciekawe rozwiązania systemowe.”
Ciekawe, dość zaskakujące i dające maleńką nadzieję, że można inaczej debatować o najważniejszych sprawach.
Niedziela – 16 listopada
Niedawno ukazał się Raport URE „Energetyka cieplna w liczbach. 2024”. Dokument ważny, stanowiący solidną dawkę informacji na temat polskiego ciepłownictwa systemowego, które jest ewenementem na skalę UE, co zawsze warto podkreślać.
Jak możemy przeczytać w komunikacie URE: „Rok 2024 przyniósł stabilizację na rynku paliw dla ciepłownictwa systemowego, ale jednocześnie dalszy spadek zapotrzebowania na ciepło. Sektor nadal stoi przed ogromnymi wyzwaniami związanymi z transformacją, choć widać stopniową zmianę miksu energetycznego i potencjał współpracy z elektroenergetyką.”Nie będę teraz skrupulatnie przedstawiał wszystkich, skądinąd ciekawych danych opisujących sektor ciepłownictwa systemowego w Polsce, zachęcam do sięgnięcia po raport, a przynajmniej jego omówienie na stronach URE. Tu tylko zwrócę uwagę na kilka dosłownie interesujących informacji.
Nie zmieniła się liczba koncesjonowanych podmiotów ciepłowniczych – 398. Sprzedano o 3,8% mniej energii niż w roku poprzednim, za to wydłużyła się, wprawdzie nieznacznie długość sieci cieplnych z 22.837,8 km do 23.016,54 km.
W ub.r. poprawiła się dość wyraźnie kondycja ekonomiczna przedsiębiorstw ciepłowniczych. Należy jednak podkreślić, iż zbiorczo to wciąż wynik na poziomie -0,49% (wobec -9,5% w 2023 r.). To wyraźny sygnał, że branża powoli wygrzebuje się z zapaści, w jaką została wpędzona europejskim kryzysem energetycznym lat 2021-2023, wzmocnionym wybuchem pełnoskalowej wojny na Ukrainie. Co ciekawe, dużo lepiej radziły sobie ciepłownie pracujące w systemie niekogeneracyjnym osiągając zbiorczy wynik rentowności na poziomie 5,07%. Jednostki kogeneracyjne miały wynik -3,67%. Biorąc pod uwagę fakt, iż kogeneracja jest modelem do, którego zachęca się przedsiębiorstwa energetyczne wpisując to w założenia procesów transformacyjnych polskiego sektora energetycznego (w tym ciepłownictwa), takie wyniki martwią. Średnia cena ciepła wzrosła w 2024 r. w stosunku do 2023 o ok. 1% osiągając poziom 105,74 zł./GJ, z tym że wyraźnie mniejsze stawki były tam, gdzie sprzedawano ciepło pochodzące z kogeneracji, średnio to było 99,66 zł./GJ (wzrost r.d.r. o ok. 7%). Ciepło wytwarzane w systemie nieskojarzeniowym kosztowało średnio 116,63 zł./GJ (i to był spadek o ok. 7%). Tu widać, jak dla odbiorców końcowych lepszą propozycją jest ciepło, które jest produkowane w procesie Kogeneracji – w 2023 r. różnice w średniej stawce za GJ wynosiły ponad 31 zł./GJ, wobec 17 zł. w 2024 r.
Ciekawe zmiany nastąpiły w strukturze paliw w ciepłownictwie systemowym. Konsekwentnie zmniejsza się udział węgla kamiennego: 57,4% wobec 61,2% w 2023 r. Niemal na tym samym poziomie pozostaje udział OZE w ogólnym miksie paliwowym 14,7% wobec 14,4% rok wcześniej. Tu jedno zastrzeżenie, w ciepłownictwie nie stosuje się technologii opartych na energię wiatrową, a słoneczna jest na znikomym poziomie. Tu OZE oznacza inne technologie: biomasa, biogaz, geotermia, ciepło odpadowe. Za to 2024 r. to zauważalny wzrost udziału gazu ziemnego z 13% do ponad 15%.
Materiał powstał dzięki współpracy z Wojciechem Jakóbikiem i serwisem Energy Drink.
Teraz z przyczyn organizacyjnych nastąpi kilkutygodniowa przerwa w ukazywaniu się rubryki. Następna edycja, to 7 grudnia. Zapraszam.
Źródła:
www.theguardian.com/business/2025/nov/05/drax-power-plant-to-go-on-earning-over-1m-a-day-from-burning-wood-pellets
www.powerstations.uk/drax-power-station-north-yorkshire/?utm_source=chatgpt.com
www.merkur.de/wirtschaft/bruch-mit-russlands-gas-deutscher-energieimporteur-schafft-es-aus-vertragsklausel-zr-94025594.html
www.tass.com/economy/2042353?utm_source=chatgpt.com
www.united24media.com/latest-news/russias-oil-discounts-surge-to-record-levels-as-us-sanctions-take-effect-13340?utm_source=chatgpt.com
www.ft.com/content/0dd2d694-e31c-4a67-96b8-302d113acc18
www.reuters.com/business/energy/iraq-cancels-lukoil-oil-cargoes-loading-amid-sanctions-sources-say-2025-11-04/?utm_source=chatgpt.com
www.reuters.com/business/energy/romania-must-take-control-over-russias-lukoil-local-company-energy-minister-says-2025-11-11/?utm_source=chatgpt.com
www.reuters.com/business/energy/carlyle-exploring-options-buy-lukoil-foreign-assets-sources-say-2025-11-13/
www.ure.gov.pl/pl/urzad/informacje-ogolne/komunikaty-prezesa-ure/12948,Informacja-nr-612025.html
www.money.pl/gospodarka/ciekawe-rozwiazania-minister-chwali-projekt-prezydenta-7221337285995392a.html?utm_source=chatgpt.com
www.ure.gov.pl/pl/urzad/informacje-ogolne/aktualnosci/12935,Prezes-URE-publikuje-raport-Energetyka-cieplna-w-liczbach-za-2024-r.html