Poniedziałek – 23 lutego
Szał na rynku węgla, ceny pelletu wystrzeliły. Rynek wyczyszczony – alarmuje portal WNP.pl. W Polsce, gdzie jeszcze niedawno mówiono o „odchodzeniu od paliw stałych”, dziś opał dla odbiorców indywidualnych stał się bohaterem dramatycznej epopei. Tegoroczna zima nie tylko przypomniała… czym jest zima i, że z tym globalnym ociepleniem, to może byśmy ciut ostrożniej gardłowali, ale mocno też zdewastowała kieszenie wszystkich właścicieli indywidualnych źródeł ciepła. I o ile odbiorcy gazu, choć płacą więcej, to jednak problemów z paliwem raczej nie mają, to właściciele kotłów na węgiel czy biomasę już niekoniecznie. Szczególnie to dotyczy właścicieli jednostek na pellet drzewny. Fatalna polityka obecnego rządu – tu szczególne ukłony dla gabinetu osobliwości z ministerstwa klimatu i środowiska – wpędziły całą branże w kłopoty, a odbiorców końcowych w dramatyczne dylematy, czym grzać!
Warto też zaznaczyć, że do tego stanu rzeczy przyczyniły się wyraźnie zwiększone w 2025 r. zakupy biomasy, w tym pelletu przez energetykę zawodową. To przede wszystkim ENEA, która potrzebuje dla Połańca milionów ton tego surowca. Niestety, w ubiegłym roku poznańska spółka skokowo zwiększyła i tak ogromne zapotrzebowanie na biomasę. A kiedy taki gigant wyraźnie zwiększa zakupy, to musi to wpłynąć na stabilność całego rynku. Przed takim scenariuszem przestrzegaliśmy na łamach DOBITNIE. Ostra zima tylko zwiększyła rozmiar pelletowego dramatu.
Jak komentują przedstawiciele branży, mamy do czynienia z prawdziwym „wyzerowaniem rynku” – zapasy węgla i pelletu zostały po prostu wyczyszczone. Pojawiły się już głosy o „pelletowym kryzysie”, a analitycy rynku ostrzegają, że kto nie kupił wcześniej, dziś może tylko… przewietrzyć kocioł i trzymać kciuki. Nie dziwne więc, że i ceny poszybowały. I o ile cena węgla opałowego trzyma się w przedziale około 1300–1800 zł za tonę (to często więcej niż w dramatycznym 2022 r., kiedy ówczesny rząd organizował interwencyjne zakupy węgla za granicą), to przy pellecie mamy prawdziwy roller-coaster, nawet 3000 zł za tonę! A przecież kaloryczność energetyczna pelletu jest wyraźnie niższa niż węgla kamiennego.
Zamiast obiecywać „zieloną transformację” bez przygotowania łańcuchów dostaw, może warto zapytać: czy przyszłość energetyczna Polski nie zaczyna się tam, gdzie kończą się zapasy opału? A jaka jest odpowiedź rządu, który „robi nie gada”? Od rana w mediach przetacza się kampania, jak to za czasów poprzedników sprowadzano bezużyteczny węgiel. Ponoć są opinie ekspertów, że węgiel był złej jakości, no i obecni ministrowie załamują ręce, co z tym węglem zrobić, że wielomilionowe straty. Mnie ciekawi, że w RARS i rządzie dopiero teraz, po dwóch latach, zorientowano się, że jest węgiel na hałdach. Już abstrahuję od okoliczności, w jakich węgiel ten sprowadzano w 2022 r., kiedy w konsekwencji agresji Rosji na Ukrainę i embarga na węglowodory z Rosji, brakowało w krajowym bilansie milionów ton tego surowca i trzeba było uruchamiać interwencyjne zakupy. Ale proszę bardzo, sprawdzajmy. Pytanie tylko, czy od tego sprawdzania i tropienia poprzedników zwiększy się podaż węgla i pelletu jeszcze w obecnym sezonie grzewczym?
Wtorek – 24 lutego
Czwarta rocznica pełnoskalowej agresji Rosji na Ukrainę. Te cztery lata to i w energetyce czas dużych turbulencji, które także w Polsce mocno odczuliśmy, szczególnie w 2022 r. Pamiętamy, braki w dostawach węgla, biomasy, światowe rekordy cen gazu ziemnego. Ale – paradoksalnie – mieliśmy też wtedy okazję do… dumy. Bo właśnie w tym roku świeżo ukończony Balticpipe (jeszcze raz wypada podziękować ministrowi Piotrowi Naimskiemu, prezesowi Tomaszowi Stępniowi i innym) z wcześniej uruchomionym gazoportem (2015) spowodowały, że przestaliśmy być wrażliwi na rosyjski szantaż gazowy. Tak, byliśmy wtedy przykładem jak prowadzić sprawy bezpieczeństwa energetycznego.
I można tylko westchnąć, szkoda, że inni nie byli równie skuteczni. No, ale Europa dzielnie ogłaszała – wciąż ogłasza – kolejne pakiety sankcji i nawet chyba pojawiły się jakieś sukcesy. Przynajmniej deklaratoryjnie, np. RePowerEU przyjęty w 2022 r. nakazujący odwrót od rosyjskiego gazu. Ale niemiecka rafineria Schwedt jest dalej własnością Rosnieftu, cieśniny duńskie są wciąż otwarte dzięki czemu Rosja eksportuje z bałtyckich portów ropę w świat, a tankowce widmo hulają na całego. Niemcy, choć znacjonalizowały aktywa Gazpromu, to dalej importują gaz z Rosji mocno przy tym kombinując. Ale jak byśmy zajrzeli do niemieckich mediów czy posłuchali tamtejszych polityków, to można odnieść wrażenie, że największą zbrodnią w czasie wojny było wysadzenie kilku nitek Nord Stream i Nord Stream 2.
A, że można lepiej i skuteczniej pokazuje administracja Donalda Trumpa. To ciągły nacisk na światowych producentów ropy, by zwiększali wydobycie, dzięki czemu ceny na rynkach sukcesywnie spadają. Wprawdzie ostatnie zamieszanie wokół Iranu, akurat ten trend zatrzymały, ale generalnie ceny ropy są niższe, niż rok czy pół roku temu, a przez to wpływy do budżetu Rosji są zdecydowanie mniejsze. Zresztą Amerykanie sami stale zwiększają podaż ropy, uzyskując tym samym dodatkowy argument nacisku na inne państwa by ograniczały zakupy z Moskwy. To jest skuteczna broń. Świetnym przykładem są Indie, wyraźnie zmniejszające dostawy rosyjskiej ropy. A wiemy, że i inne państwa ograniczają zakupy. Rosja jest zmuszona sprzedawać ropę z dużymi dyskontami, zdecydowanie poniżej założonych w budżecie cen. Bez wątpienia, kluczowe znaczenie mają sankcje ogłoszone przez USA w październiku ub.r. wobec dwóch rosyjskich gigantów naftowych: Rosnieftu i Łukoila i stała presja Białego Domu. Cios bolesny, bo obie firmy znajdują się w ogromnych opałach zmuszone do pozbywania się kolejnych zagranicznych aktywów np. w Iraku, gdzie władze przejmują kontrolę nad ogromnym polem naftowym West Qurna 2, należącym w 75% do rosyjskiego Łukoila.
Polityka energetyczna Donalda Trumpa to nie tylko sankcje czy cła, to generalny odwrót od polityki klimatycznej tak forsowanej w Europie. Odwrót od OZE, promowanie energetyki atomowej i wielki come back paliw kopalnych. Mógłby ktoś zauważyć, ze to podanie ręki Kremlowi, ale to nie takie oczywiste, co dość wyraźnie pokazują sankcje na naftowe koncerny z Rosji. To przede wszystkim, promowanie własnej produkcji, rodzimego przemysłu i wzmacnianie pozycji wobec Chin. A jaką odpowiedź ma Europa? Jak posłuchamy przewodniczącej KE, to w największym skrócie, jeszcze więcej tego samego. Więcej wiatraków, więcej paneli słonecznych, więcej redukcji CO2. No i rzecz jasna więcej ETS-ów i innych szalonych regulacji. Tyle, że ostatnie wypowiedzi kanclerza Niemiec, prezydenta Francji na temat systemu ETS – o premierach Słowacji i Czech nawet nie wspominając – i konkretne posunięcia rządu Włoch wskazują na to, że i klimatyczny unijny mur zaczyna się kruszyć. Na razie powoli, ale już widać szczeliny.
A my powinniśmy uważnie analizować sytuację w światowej energetyce i podejmować decyzje, ale nie pod wpływem popularnych opinii i w żadnym stopniu, pod dyktando obcych, choćby zaprzyjaźnionych stolic i zagranicznych lobbies przemysłowych. Przede wszystkim nasz interes i nasze bezpieczeństwo, także energetyczne. Widać, że rozumieją to obywatele, na co wskazuje lawinowy wzrost poparcia społecznego dla energetyki jądrowej. Polacy jednoznacznie oczekują poprawy bezpieczeństwa państwa, słusznie identyfikując to także ze wzrostem bezpieczeństwa energetycznego i z technologiami atomowymi. Czy rozumieją to nasi politycy?
Środa – 25 lutego
I jeszcze o wojnie na Ukrainie i skuteczności różnego rodzaju sankcji na Rosję. Financial Times opublikował wstrząsający jednak materiał na temat całego dość potężnego systemu omijania sankcji. Podkreślmy, nie organizowanego tylko przez Rosjan. Prawie 50 firm, niby niezależnych, niby z różnych adresów, a jednak powiązanych jednym drobnym szczegółem: tym samym prywatnym serwerem poczty e‑mail. To właśnie dzięki analizie tego mailowego śladu brytyjscy dziennikarze odkryli siatkę, która przeszmuglowała rosyjską ropę wartą co najmniej… 90 mld USD! Mimo embarga. Tylko jeden z zaangażowanych podmiotów, z Dubaju, miał wyeksportować rosyjską ropę o wartości 5,6 mld USD!
To już nie drobny handel, niewielki przemyt i liczenie, że małe wolumeny ropy nie rzucą się w oczy wszelkim agencjom kontrolnym. To poważna machina handlowa, choć przypięta do jednej skrzynki e-mail. Efekt? Sankcje, które miały moc zmniejszenia wpływów Kremla i ograniczenia wojennej machiny, stały się… opowieścią, bajką dla tych, co to wierzą w moc sankcji i wspólnej słusznej walki ze złym reżymem. Walka, owszem, słuszna ale biorąc pod uwagę skutek i skalę procederu to narażająca świat Zachodu na śmieszność. Przez jedną skrzynkę e-mail załatwiono sprzedaż ropy za 90 mld USD? Przecież do tego potrzebna była mała armia ludzi, logistyka, obsługa finansowa, bankowa. organizacja handlu. Nikt nie zwrócił na to uwagi? To jak te sankcje są nadzorowane? I ile jest jeszcze takich „skrzynek”?
***
Paweł Wojtunik został członkiem zarządu ORLENU. Hm… Nie wiem dlaczego, ale przypomniała mi się jedna z rozmów z 2013 lub 2014 r. z restauracji „Sowa i przyjaciele”, w której uczestniczyła była minister rozwoju w rządzie Donalda Tuska, Elżbieta Bieńkowska i ówczesny szef CBA… Paweł Wojtunik. Przedmiotowa rozmowa zapadła nam w pamięci, po słowach minister Bieńkowskiej, która wyraźnie podekscytowana zawołała w pewnym momencie… chyba wszyscy pamiętamy…
Czwartek – 26 lutego
Ciekawy materiał na temat magazynów do składowania surowców strategicznych pojawił się na blogu Wojciecha Jakóbika. Autor zajął się magazynami na gaz, mocno w tym eksponując wątek magazynów kawernowych. O magazynach kawernowych przeznaczonych do składowania ropy naftowej i paliw gotowych pisałem już na łamach DOBITNIE (O bezpieczeństwie energetycznym w Święto Niepodległości. Budujmy magazyny paliw! – Dobitnie) zainspirowany opracowaniem pt. „Raport na rzecz reformy sytemu zapasów interwencyjnych w Polsce” przygotowanym przez ekspertów Kancelarii KDCP przy współpracy przedstawicieli z branży. Temat ten pojawił się też na naszej Konferencji energetycznej, którą w listopadzie organizowaliśmy w Zabrzu razem z Śląsko-Dąbrowską „Solidarnością” i EC Zagłębie Dąbrowskie (Polska – Następny Krok – Rozwój, atom, węgiel). Zresztą już zapowiadam, że w ramach DOBITNIE pracujemy nad kolejnymi materiałami w tej sprawie.
Ale wróćmy do tekstu Wojciecha Jakóbika. Autor trafnie punktuje problem: Polska zwiększyła możliwości importowe gazu, ale zdolności jego magazynowania nie rosną w tym samym tempie. Terminal LNG i nowe połączenia międzysystemowe wzmacniają dywersyfikację, jednak bez odpowiedniego zaplecza magazynowego trudno mówić o pełnej odporności systemu. W sytuacji kryzysowej liczy się nie tylko kierunek dostaw, ale także ilość surowca, którą można szybko uwolnić na rynek.
Szczególne znaczenie mają wspomniane już magazyny kawernowe – tworzone w wysadach solnych, umożliwiające szybkie zatłaczanie i odbiór gazu. To rozwiązania droższe inwestycyjnie, ale bezcenne operacyjnie. Pozwalają reagować na skoki zapotrzebowania zimą, stabilizować ceny i ograniczać ryzyko paniki rynkowej. W realiach napięć geopolitycznych magazyn staje się elementem infrastruktury krytycznej porównywalnym z elektrownią czy gazociągiem.
Problem ma charakter systemowy.Transformacja energetyczna (cokolwiek pod tym terminem rozumiemy) zwiększa zmienność podaży i popytu. Gaz pełni funkcję paliwa przejściowego, stabilizującego system oparty coraz szerzej na OZE. Jeśli więc rośnie jego rola w bilansie mocy, musi rosnąć także bufor bezpieczeństwa. Niedoszacowanie tej potrzeby może skutkować wyższymi cenami dla przemysłu i gospodarstw domowych, a w skrajnym przypadku – ograniczeniami dostaw. Co więcej, dyskusja o magazynach gazu powinna być częścią szerszej strategii obejmującej ropę, paliwa gotowe, a w przyszłości także wodór czy inne nośniki energii. Państwo, które nie posiada odpowiednich rezerw, traci swobodę manewru. Państwo, które je buduje – zyskuje czas, stabilność i przewagę negocjacyjną.
Dlatego rozbudowa magazynów nie jest technicznym detalem polityki energetycznej. To kwestia bezpieczeństwa narodowego. I właśnie w tej kategorii powinna być rozpatrywana – zanim kryzys przypomni nam o tym w sposób bolesny i kosztowny. A czy trzeba komuś dzisiaj przypominać, że bezpieczeństwo powinno być fundamentalnym elementem każdej dyskusji i tym bardziej decyzji o charakterze strategicznym?
Piątek – 27 lutego
Niemcy wycofują się z rygorystycznych przepisów dot. indywidualnych systemów grzewczych. Ma wrócić wolność wyboru! Rząd Niemiec podjął decyzję o poważnej zmianie przepisów dotyczących ogrzewania budynków. W ramach nowych regulacji, Niemcy wycofują się z obowiązku 65-proc. udziału OZE w nowych systemach grzewczych i przywracają swobodę instalowania pieców gazowych, a nawet olejowych! Powód? Oczywisty, koszty, nastroje społeczne, realia gospodarcze.
Długo zastanawiałem się, jak to skomentować. Czy pisać po raz setny o hipokryzji naszych zachodnich sąsiadów, czy o ich realizmie? Denerwować się po raz kolejny, czy raczej cieszyć, bo jak oni wprowadzają takie zasady, to i w innych państwach też taka swoboda wkrótce się pojawi. No, chyba że uznamy, że co „wolno wojewodzie, to nie tobie…”. No bo jednak to Berlin jeszcze wczoraj pouczał Europę o konieczności bezwzględnego przyspieszania transformacji energetycznej. Ambitne cele, zero wyjątków, szybkie odchodzenie od paliw kopalnych. Kto protestował, ten był hamulcowym postępu. I naprawdę nie ma tu znaczenia, że kiedy uchwalano pierwotne przepisy (2023 r.) to w koalicji rządowej byli Zieloni, a teraz ich nie ma, bo dalej jest SPD i CDU/CSU. Ile było przemądrzałych napomnień o „odpowiedzialności za planetę”, ile mentorskich uwag wobec państw Europy Środkowej, które pokazywały koszty społeczne, szczególnie bolesne w naszym regionie, biedniejszym i z surowszym klimatem. Dopiero musiały zmarznąć tyłki przeciętnym Schmitom, by kanclerz Niemiec zaczął mówić językiem zdrowego rozsądku. Bo ta decyzja, to jest oczywiście krok w słuszną stronę i przejaw tyleż racjonalnej co realistycznej polityki. Jest też ważna, bo musi moim zdaniem wpływać na korekty w polityce innych państw członkowskich i samej UE.
Co dalej? Czy w kolejce są następne regulacje? W sumie czemu nie? Dyrektywa budynkowa, ETS 2, a może… sam ETS? Proces demontażu chyba się zaczął.
***
Sejm przyjął ustawę sieciową. Mimo pewnych ustępstw, branża OZE raczej niezadowolona. To chyba nie jest tak źle…
Sobota – 28 lutego
USA i Izrael zaatakowały Iran. Cena ropy Brent i jeszcze w piątek osiągnęła poziom blisko 73 USD za baryłkę. To dużo. O ile wymiana ciosów potrwa dłużej niż kilka godzin to można się spodziewać dalszych wzrostów. Z tego powodu na Kremlu się cieszą, bo to oznacza większe wpływy do budżetu nadszarpniętego ostatnimi niższymi kursami. Z drugiej strony, Rosja za chwilę może stracić kluczowego sojusznika w koalicji antyzachodniej. Podobnie Chiny.
***
Mimo tego geopolitycznego zgiełku, proponuję na sobotę tekst prof. Ziemowita Malechy Klimatyczna „czarna skrzynka”opublikowanym na stronach Wszystko co Najważniejsze. Autor dość jednoznacznie dekoduje „dogmat” o rzekomym „konsensusie naukowym” nt. odpowiedzialności człowieka za zmiany klimatu. Podstawą do tych rozważań jest opracowanie grupy amerykańskich naukowców pod kierownictwem Adama B. Pollacka pt. „Unlocking the benefits of transparent and reusable science for climate risk management” opublikowanym na łamach prestiżowego czasopisma naukowego „PNAS”.
I tu zaczyna się rzecz najciekawsza. Bo to nie „klimatyczni sceptycy” biją na alarm, lecz sami badacze głównego nurtu przyznają, że system produkcji wiedzy klimatycznej ma poważny problem z przejrzystością. Z ich analizy wynika, że ogromna większość kluczowych badań opiera się na modelach i kodach, które nie są w pełni dostępne ani możliwe do odtworzenia przez niezależnych badaczy. Innymi słowy – nauka, która powinna być replikowalna z definicji, w praktyce często taka nie jest.
To przyznanie się do strukturalnej słabości systemu i do błędów metodologicznych. Do braku transparentności. A brak transparentności w nauce zawsze rodzi pytanie: czy mamy do czynienia wyłącznie z niedoskonałością warsztatu, czy z mechanizmem, który sprzyja utrwalaniu jednej narracji kosztem innych interpretacji danych? Tylko czy wtedy jest to nauka? I czy dążymy do odkrycia prawdy, a przynajmniej zbadania zjawiska?
Pollack i współautorzy nie mówią o spisku – mówią o konieczności „odblokowania” nauki poprzez jawność kodów, danych i procedur. Sam fakt, że taka potrzeba została sformułowana, jest wymowny. I choć naukowcy podpisani pod tekstem w „PNAS” nie powiedzą głośno: tak kłamaliśmy i manipulowaliśmy, nie powiedzą nawet wprost, byliśmy nierzetelni, to dla prof. Malechy jest to akt skruchy i pretensji do systemu, który żywił się bezrefleksyjnie powtarzanym sloganem o „97 proc. naukowców”. A może nawet symbolicznego oskarżenia, w którym wcale nie musi paść słowo „oskarżam”, bo to nie jest sprawa Dreyfussa, a prof. Pollack, a nawet prof. Malecha nie mają w sobie płomiennej werwy Emila Zoli. Ale wymowa obu tekstów powinna być dla nas jasna: konsensus, którego nie można zweryfikować poprzez dostęp do warsztatu badawczego, przestaje być naukowym wnioskiem, a zaczyna funkcjonować jak dogmat. A dogmat – nawet ubrany w wykresy i modele – nie zastąpi rzetelnej, otwartej debaty. Jeśli więc coś jest dziś prawdziwą „czarną skrzynką”, to nie klimat. To mechanizm wytwarzania wiedzy o klimacie. I dopóki ta skrzynka nie zostanie otwarta, każde kolejne miliardy wydawane w imię walki z katastrofą będą obciążone znakiem zapytania.
Nauka nie boi się kontroli. Ideologia – owszem. To zresztą generalny zasada, wszędzie tam gdzie wpycha się ideologia wypierając dyskusję. Tam prawda, nauka, gospodarka, zaczynają przegrywać.
Niedziela – 1 marca
Indie: powstaje największa kopalnia węgla kamiennego na świecie. Skala wydobycia ogromna! Kopalnia odkrywkowa Gevra w stanie Chhattisgarh już w przyszłym roku ma osiągnąć produkcję 63 mln ton! To dużo więcej niż wydobywa cała Polska (wg. danych ARP w 2025 r. było to niecałe 43 mln ton). Hindusi przegonią w ten sposób Amerykanów i ich – dotąd największe – kopalnie węgla (Kopalnia Black Thunder w zagłębiu Powder River w stanie Wyoming w USA z wydobyciem na poziomie 61 mln ton). Wyrobisko ma 10 km długości i 4 szerokości. Co ciekawe, jednym z głównych wyzwań z jakim muszą się mierzyć właściciele Gevra to transport kolejowy urobku do miejsc przeznaczenia. Tu jednak bardzo mocne wsparcie deklaruje operator infrastruktury kolejowej India Railways. Gevra z jej dynamicznym wzrostem wydobycia (obecny rok to planowane 56 mln ton) jest symbolem wyraźnego renesansu przemysłu wydobywczego i energetyki węglowej w Indiach. W roku finansowym 2024–25 kraj ten wydobył ponad 1,047 mld ton węgla, co oznacza prawie 5 % wzrost w porównaniu z poprzednimi 12 miesiącami (998 mln ton). Węgiel bez zmian, odpowiada za ogromną część krajowej produkcji energii.
Dlaczego tak się dzieje? To oczywiste: w krajach rozwijających się tania i łatwo dostępna energia jest synonimem wzrostu gospodarczego i nowych lepiej płatnych miejsc pracy.To gwarancja rozwoju cywilizacyjnego. Na dodatek Indie celowo zwiększają zapasy węgla i budują nowe moce wytwórcze, także te opalane węglem, aby zabezpieczyć się przed blackoutami i niepewnością globalnych rynków energii. Oczywiście, kraj ten inwestuje też ogromne środki w OZE, ale robi to w sposób rozsądny, bo stabilizuje nowe jednostki mocami z paliw kopalnych.
To twardy kontrast do europejskich ambicji klimatycznych. U nas mówi się o rezygnacji z paliw kopalnych, o rekordach w energii odnawialnej i celach emisji CO₂. Tam, gdzie gospodarka rośnie najszybciej, paliwa kopalne nadal rosną w siłę. I choć równolegle Indie instalują rekordy mocy z OZE, węgiel nadal stanowi większość źródeł energii kraju. I to dlatego już za chwilę Indie staną się jednym z najważniejszych punktów na światowej mapie gospodarczej. Właściwie już są.
***
Materiał powstał dzięki współpracy z Wojciechem Jakóbikiem i serwisem Energy Drink.
***
Źródła:
- www.wnp.pl/energia/szal-na-rynku-wegla-ceny-pelletu-wystrzelily-rynek-wyczyszczony,1033748.html
- www.themoscowtimes.com/2026/02/20/ft-uncovers-network-of-shell-firms-exporting-90bln-in-sanctioned-russian-oil-a92013
- www.wjakobik.com/2026/02/26/polska-magazyny-gazu-rozbudowa-bezpieczenstwo-rynek-transformacja-energetyczna-strategia-gas-storage-poland/
- www.polskanastepnykrok.pl
- www.dobitnie.pl/o-bezpieczenstwie-energetycznym-w-swieto-niepodleglosci-budujmy-magazyny-paliw/
- www.www.euronews.com/2026/02/26/this-reform-is-a-disaster-climate-groups-slam-germany-for-scrapping-renewable-heating-law
- www.deloittelegal.de/dl/en/services/legal/perspectives/gebaeudemodernisierungsgesetz?utm_source=chatgpt.com
- www.wszystkoconajwazniejsze.pl/prof-ziemowit-milosz-malecha-klimatyczna-czarna-skrzynka/
- www.wnp.pl/energia/to-bedzie-najwieksza-kopalnia-wegla-na-swiecie-skala-wydobycia-poraza,1035057.html
- www.energy.economictimes.indiatimes.com/news/coal/indias-coal-sector-achieves-record-production-and-sustainability-milestones-in-2025/126181266?utm_source=chatgpt.com
