Trzej wygrani roku 2026: Karol Nawrocki, Grzegorz Braun i… Donald Tusk

Trzej wygrani roku 2026: Karol Nawrocki, Grzegorz Braun i… Donald Tusk

blank

Kolejny rok mija, a następny, jak to ma w zwyczaju, w drodze. Kto zna przeszłość, ma duże szanse na zrozumienie teraźniejszości, a kto rozumie teraźniejszość, wie co może wydarzyć się w przyszłości. Mimo, że jestem człowiekiem ułomnym i często się w tej materii mylącym, jednak pokuszę się o małą próbę podsumowania nieodległej przeszłości, czyli wydarzeń ostatniego roku.  A wszystko po to, aby postarać się wyciągnąć wnioski i spróbować przewidzieć najbliższą czyli rok 2026.

Odchodzący rok miał trzech bohaterów. Oczywiście numer jeden to Karol. Chłop, którego 12 miesięcy temu mało kto kojarzył, a kiedy ogłoszono, że będzie startował to sam zawyłem, że to nierealna kandydatura. Początek był fatalny, a potem…. było tylko lepiej. Wygrał i na ten moment wygląda na to, że prowadzi bardzo rozważną politykę i mimo ataków i wyzwisk, trzyma klasę. Drugim wygranym jest, Grzegorz Braun, który ściąga elektorat z PiS i Konfederacji, tworząc grupę wyznawców, łykających największe głupoty, które opowiada. Ale ściąga też ludzi młodych, którzy głosują na niego, mimo wszystko, bo mają dość duopolu, a Konfederacja, która straciła blask nowości w polityce, stała się dla nich mało atrakcyjna. Jest jeszcze trzeci wygrany, prawdziwy czarny charakter –  Donald Tusk, fatalny premier i świetny polityk. Gość, którego formacja leżała już na łopatkach, a on wskrzesił ją w tym roku, chociaż, po zwycięstwie Nawrockiego, wydawało się to niemożliwe. 

Jak do tego doszło? Pasowało by napisać – nie wiem, ale mnie akurat się wydaje, że wiem. Tusk, który zawsze opiera swoje istnienie polityczne na szukaniu przeciwnika i odczłowieczaniu go, wie jak jednocząć swój elektorat i rozbijać przeciwny. Obecnie przeprowadza operację „Braun”.Wykorzystuje do tego sondażownię, która tak układa pytania, że dochodzi do wachnięć w granicach 1-2%.  Ogólnopolska Grupa Badawcza – zrobiła rzetelne badania podczas wyborów prezydenckich, przewidziała wynik, była w Republice – jest poza podejrzeniami stronniczości. Zadanie jest proste, trzeba ludziom pokazać, że jedyny scenariusz, aby prawica doszła do władzy, to triumwirat dwóch Konfederacji i PiS. To skutecznie odstrasza centrum. Równocześnie, elektoratowi Koalicji, mówi się między wierszami: olaboga, jak oni z tym Braunem dojdą do władzy to nas pozamykają (jest to wielce prawdopodobne bez względu czy Braun tam będzie czy nie), dogadają się z Putinem i sprzedadzą Ukrainę, a potem wyprowadzą nas z Unii. Scenariusz ponury i wydający się wyborcom koalicji realny (w rzeczywistości, kompletnie nierealny bo Polska nie żyje w próżni tylko w konkretnej rzeczywistości politycznej). Jedynym sposobem, żeby do tego nie dopuścić to trzeba wystawić jedna listę, na której znajda się wszyscy koalicjanci, oraz inne ugrupowania typu Silni Razem czy KOD, taki Front Ludowy czy Drzewo Oliwne.

Aby to się udało potrzebne jest jeszcze kilka inicjatyw: lecimy z listą o delegalizację Konfederacji Korony Polskiej. Dla strony przeciwnej to sygnał, że Braun ma rację i jest za nią prześladowany, więc natychmiast mu słupki skoczą, a o to Tuskowi chodzi. Im więcej bzdur będzie Braun mówił, tym bardziej będziemy je nagłaśniać. A żeby dać paliwo swoim, pozamykamy jeszcze kilku pisowców, albo chociaz popróbujemy bo to jeszcze utwardzi elektorat, a tamci z prawej nas nie interesują, bo i tak są straceni. Trzeba kłamać, nawet wbrew faktom, że jest super, benzyna nie po 5 18, trzeba to będzie po 4 50.Nasz elektorat nie miauknie bo wolą jeść ziemniaki bez okrasy, byle PiS nie wróciło do żłoba. Tu robota została już wykonana, mózgi wyprane i potrzeba byłoby długiej inteligentnej terapii, żeby to zmienić. Niestety, chyba nie widać polityków zainteresowanych zmianami. Tak wygląda przekaz Tuska dla elektoratu i będzie się przez najbliższy rok pogłębiał i o ile nie będzie jakiegoś tąpnięcia w gospodarce lub afery na miarę ośmiorniczek to może przynieść efekt w wyborach 2027.

„A co na to NATO – NATO na to nic”. Słowa piosenki grupy „Pogodno” są doskonałą ilustracją zachowania PiS, które nie może zrozumieć, że straciło rząd dusz po prawej stronie i wciąż bredzi o samodzielnych rządach czego nikt, praktycznie nie kupuje. Ja wiem, że Jarosław Kaczyński był odsądzany od czci i wiary już tyle razy, że można oczekiwać od niego kolejnego szatańskiego planu i zwycięstwa, ale ja tego nie widzę. Na dodatek wypychanie z partii największego aktywa jakim jest Mateusz Morawiecki, przez grupę nieudaczników, pchających PiS, w sondażach na pozycję kilkunastu procent, wygląda na piękne samobójstwo. Oczywiście jeżeli coś ma się posypać to lepiej teraz niż za rok, ale czy PiS Czarnka i Jakiego, z zapleczem Sasina i Bocheńskiego (to akurat smutne zaskoczenie) może być atrakcyjny dla ludzi z cetroprawicy? Bo jeżeli Konfederacje zepchnęły PiS do centrum, a ten z kolei zepchnął kompletnie na lewo Platformę to gdzie ma szukać swojego elektoratu? I czy nie lepiej stać się nowoczesną partią centroprawicową, co powinno być dla Jarosława naturalnym środowiskiem, a nie skrajną prawica, w której nigdy nie czuł się dobrze? Tylko wtedy trzeba jasno powiedzieć: Walczymy o jak najlepszy wynik, ale jesteśmy gotowi na koalicję. Czy z Braunem? Oby nie, ale jak nie będzie wyjścia to kto wie. Jarosław rozegrał już nie jedną partię, która zniknęła po flircie z Nim jak sen złoty. Uważam, że spokojnie można zawalczyć o koalicję z samą Konfederacją, ale do tego potrzeba zmiany taktyki, która doprowadziła do pyrrusowego zwycięstwa w ostatnich wyborach. Kiedy już było jasne, że nie da się rządzić samodzielnie włączono turbodoładowanie i zaatakowano Konfę. Efekty widzimy dzisiaj i widzieć będziemy w kolejnym roku.

Ale jest jeszcze prezydent, silny jak żaden dotychczasowy i nie mający do spłacenia żadnych długów politycznych. Nie branie go pod uwagę w myśleniu o 2027 jest bardzo poważnym błędem. A mam wrażenie, że PiS jakby nie widzi, że dobrze to już było i samodzielne rządy w obecnej sytuacji, można między bajki włożyć.

Gomułka powiedział pod koniec października 1956 na kolejnym wiecu poparcia dla niego, do kilkuset tysięcy ludzi: koniec wiecowania, teraz trzeba się wziąć do roboty. Komunistów nie trawię w żadnym wydaniu, ale cytat jest dobry i Tusk ewidentnie wziął go sobie do serca, a jeżeli prawa strona, a szczególnie PiS chce te wybory wygrać to nie może się dać rozgrywać, tylko reagować mądrze na to co się dzieje, zamiast zaklinać rzeczywistość.. I tego w tym Nowym Roku naszej prawicy życzę. A Państwu, abyście patrzyli mimo wszystko optymistycznie w najbliższą przyszłość i zaczęli więcej wymagać od polityków. Wspaniałego roku 2026.  

Autor tekstu
Przemysław Miśkiewicz

Przemysław Miśkiewicz

Publicysta. Działacz podziemia z lat 80. Przewodniczący Śląskiej Rady Konsultacyjnej ds. Działaczy Opozyzycji Antykomunistycznej, członek Stowarzyszenia Pokolenie. Zoologiczny antykomunista

Wyszukiwarka
Kategorie
Przemysław Miśkiewicz

Przemysław Miśkiewicz

Publicysta. Działacz podziemia z lat 80. Przewodniczący Śląskiej Rady Konsultacyjnej ds. Działaczy Opozyzycji Antykomunistycznej, członek Stowarzyszenia Pokolenie. Zoologiczny antykomunista

blank
Pobierz artykuł w PDF
Czytaj więcej
blank