Wiek podeszły to przekleństwo i błogosławieństwo. Po pierwsze, czasy, które dla wielu są odkryciem historii sprzed lat, dla nas są przypomnieniem wydarzeń, w których ledwo co braliśmy udział. Z kolei do wydarzeń bieżących umiemy zachować dystans i nie podchodzić do nich zbyt emocjonalnie.
Dla mnie ocena afery pedofilskiej w Kłodzku wymyka się schematom złej KO czy PO i dobrego PiS, jednak reakcja Tuska, Wielichowskiej itp. tym schematom się nie wymyka. To, że nie widzą problemu, że taka osoba była nie tylko w partii, ale i publicznie tę partię reprezentowała, będąc jej pełnomocnikiem w wyborach samorządowych 2024 roku, wpisuje się dokładnie w jej filozofię działania. Jeżeli ktoś z prawicy przejechał na czerwonym, to znaczy, że robi tak zawsze i jest potencjalnym mordercą, ale jeżeli nasz tak zrobił, to biedak pewnie jest daltonistą i należy go żałować. I nie interesuje mnie po 2,5 roku od wyborów, że za PiS było to czy tamto, bo teraz miało być pięknie i zupełnie inaczej. I jeszcze raz podkreślam, nie podchodzę do sprawy emocjonalnie i nie wiążę Tuska czy innych osób z koszmarnymi czynami skazanej byłej działaczki. Tu nie ma zgody, żeby obarczać innych odpowiedzialnością.
Ale jeżeli tak bardzo oskarżamy księży i mówimy o odpowiedzialności biskupów, którzy nie przeciwdziałali i ukrywali, to mamy prawo domagać się jednak jakichś rozliczeń. Jeżeli szef rządu coś tam opowiada, bo opowiadać lubi, o powołaniu komisji sejmowej w kwestii Epstina, to może powie, czemu takowej komisji nie powołuje w tej sprawie? Bardzo ciekawe jest pytanie, kto decydował o przyznaniu mieszkań dla pani zoofilki i jej rodziców, w ramach pomocy dla powodzian. Przedtem mieszkali ponoć w jednym, teraz dostali dwa i to na wypasie. Ciekawe, czy ich mieszkanie było zniszczone, czy tylko wykorzystali sytuację? To tylko kilka pytań, które pozwalam sobie zadać w tej sprawie, z perspektywy swojego wieku i doświadczenia. I mimo, że tematów bieżących jest bez liku, jak chociażby kwestia sześciu wybranych, a dwóch zaprzysiężonych (absolutnie zgodnie z prawem) członków Trybunału Konstytucyjnego, to od bieżączki jeszcze raz uciekam. Jednak bardziej mnie interesuje to, co było. I najchętniej pisałbym tylko o przeszłości i w wyjątkowych przypadkach komentowałbym obecną sytuację, ale wiem, ze oczekiwania są inne. Szczególnie widząc obrzydliwe działania rządzących i jakiś, niezrozumiały dla mnie, brak koncepcji opozycji.
Tak więc drogi szefie portalu Dobitnie, obiecuję się poprawić, jednak dzisiaj jeszcze wspomnę o rocznicach…
Rocznica śmierci Papieża, toż to ledwie wczoraj, a przecież pamiętam doskonale dzień jego wyboru sprzed niespełna 50-ciu lat. A sama śmierć? Dzień przed moimi urodzinami, byliśmy w Sopotni, w gronie przyjaciół, od 21.37 nie było już tańców, ale piliśmy odrobinkę, a może i więcej. Rano wcześniej na mszę i Komunia w intencji szybkiej kanonizacji Ojca Świętego. Co ciekawe, dziś nierealne, na urodzinach byli zarówno poseł z PiS jak i koleżanka senator z PO. Dziś pewnie by obydwoje wylecieli ze swoich partii, gdyby się władze dowiedziały. A potem, w Katowicach, kilka dni później, spontaniczny marsz kilku tysięcy osób z Katedry na Muchowiec. Teraz, jak patrzę na tamten czas, mam wrażenie, że mając 43 lata byłem jakoś niewyobrażalnie młody. Papież był dla nas prawdziwym przewodnikiem, drogowskazem, człowiekiem, który zwyciężył komunizm. My Jemu pomogliśmy, ale to Jego zasługa, bez Niego by się nie wydarzyło. Dlatego kiedy poszedł atak na Papeża, to tak, jakby chcieli nam powiedzieć, że to my jesteśmy winni, że to my jesteśmy źli, że to my krzywdziliśmy dzieci. Uznaliśmy, że będziemy Go bronić. I dogadaliśmy się, zrobiliśmy zbiórkę i razem z Wydawnictwem Rafael wydaliśmy gazetę papieską, w nakładzie miliona egzemplarzy, która poszła na całą Polskę. I wiem, że tak trzeba było i tak należało zrobić. Okazało się, że jeszcze jest duch w narodzie i nie da się, ot tak, zabrać i zohydzić Polakom Jana Pawła II.
A dzień po rocznicy śmierci Ojca Świętego kolejna, tym razem przyjemna. Pisałem, że wydaliśmy jednorazowo gazetę w nakładzie miliona, a tu rocznica wydania pierwszego numeru Tygodnika Solidarność, którego 45-lecie wypada w moje urodziny. Pamiętam ten pierwszy wyczekiwany numer w nakładzie 500 tysięcy. Nakład kolejnych numerów to już milion egzemplarzy i czytane od dechy do dechy. Redaktorem naczelnym był Tadeusz Mazowiecki, a pisali wszyscy, który uważali, ze komunizm panujący w Polsce nie do końca jest o.k. Osoby, które obecnie, o ile żyją, mają diametralnie inne poglądy: Bohdan Cywiński, Małgorzata Niezabitowska, Jarosław Szczepański, Ernest Skalski, Waldemar Kuczyński czy Krzysztof Wyszkowski. To było zjawisko wykraczające poza ramy komunizmu. Tygodnik Solidarność wychodził w państwie realnego komunizmu, przechodził przez cenzurę i pisał o wydarzeniach historycznych, o których nie mogła napisać inna gazeta. To były jedyne kolejki (poza alkoholem), w których mogłem stać. Bo mimo ogromnego nakładu, dostanie Tysola to nie była łatwa sprawa. Tygodnik miał jeszcze swoje 5 minut po 1989, kiedy naczelnym został Jarosław Kaczyński i zebrała się w nim śmietanka powstającej po kilkudziesięciu latach prawicy. Wtedy to gazeta popierała Lecha Wałęsę w wyborach prezydenckich i głosiła hasło przyspieszenia. Na drugim biegunie stała GW i tak zaczął się podział polskiej sceny politycznej.
W 2011 była 30 rocznica Tysola, a my byliśmy w szale robienia Encyklopedii Solidarności. Okazało się, że nikt nie planuje jakiegoś spotkania. I wtedy, podczas rządów PO, dzisiaj to zupełnie nierealne, udało się zdobyć pieniądze i tę imprezę zrobić. I tak Stowarzyszenie Pokolenie i IPN zorganizowały w Warszawie spotkanie, panele i trwające do północy kuluary z winem. Spotkać się mogli dawni przyjaciele, obecnie zagorzali przeciwnicy polityczni i porozmawiać. Charakter był wspomnieniowy, Andrzej Friszke zaapelował, aby nie mówić o bieżącej polityce: „Nie ruszajmy tematów bieżących, bo sie pokłócimy”. Ale jednak dało się jeszcze rozmawiać. Obecnie się niestety już nie da. Ja zresztą też już nie mam o czym rozmawiać z ludźmi, z którymi razem strajkowałem, a którzy z nienawiści do PiS uznali, że Czarzasty to fajny gość. No nie o to walczyliśmy, czytaliśmy Tygodnik Solidarność i modliliśmy się na spotkaniach z Janem Pawłem II podczas Jego pielgrzymek do Polski. Nadal obowiązuje: Precz z komuną!!
