KPO – Donald wpadł we własne sidła

KPO – Donald wpadł we własne sidła

blank

Po ci to było Donaldzie Tusku? Blokowałeś pieniądze z KPO, by nie mógł się nimi pochwalić Mateusz Morawiecki. Chwaliłeś się nimi, bo to miał być dowód sprawczości. Teraz musisz się tłumaczyć, że kupowano za nie jachty.

To musi być jakaś klątwa. Kto się tych pieniędzy dotknie to zaraz wpada w polityczne turbulencje. Mateusz Morawiecki najpierw długo negocjował z Ursulą von der Leyen warunki korzystania z pieniędzy, a potem został wystawiony do wiatru i kasa z KPO stała się biczem, który sam na siebie skręcił. Opozycja i wyborcy domagali się wynegocjowanych śrdokków, szefowa Komisji Europejskiej obiecywała, że już, już będą tylko jeszcze jedną sprawę trzeba załatwić. Gdy i tę przeszkodę udawało się pokonać, pojawiała się następna.

Oczywiście chodziło o to, by pokazać, że prawicowy, polski rząd jest w konflikcie z Unią Europejską, nie przestrzega praworządności i w ogóle nie spełnia standardów cywilizowanego państwa. Dzięki KPO można było grillować Morawieckiego i zmuszać go do kluczenia między racjonalną polityką, a szaleńczymi zabiegami, by otrzymać środki.

Gdy się okazało, że miliardy euro są już  na wyciągnięcie ręki, to znów pojawiało się drugie dno. Znaczna część pieniędzy musiała trafić na realizację obłędnej polityki klimatycznej i energetycznej zaprogramowanej przez Unię Europejską.

Dochodząc do władzy Tusk chwalił się, że pieniądze odblokuje od razu. Zajęło mu to nieco czasu, ale wreszcie się udało. Tyle tylko, że do realizacji dużych projektów zostało za mało czasu. Pieniądz stał się niebezpieczny, bo gdyby pojawiły się jakieś uchybienia lub termin nie zostałby dotrzymany, to kasę trzeba oddać w całości.
Na dodatek awantura, jaką Tusk rozpętał ze ściganiem wszystkich, którzy korzystali z dotacji za czasów rządów PiS, spowodowała dużą rezerwę do całego programu. Urzędnicy nie organizowali konkursów, bo bali się, że trafią za kratki. Przedsiębiorcy obawiali się fali kontroli, z którymi zmagali się ci, którzy wzięli pieniądze za kadencji Morawieckiego.

Aby w ogóle kasa w Polsce została trzeba było uprościć procedury, by zachęcić firmy do składania wniosków. Gdy to się wreszcie udało, okazało się, że kasa idzie na jachty, maszynki do robienia lodów i oczywiście dla znajomych z PO. Choć samo w sobie nie musi to oznaczać marnotrawstwa, to jednak w przekazie medialnym wygląda fatalnie.

I tak polityka zatoczyła koło. Pieniądze, które miały być symbolem sukcesu Tuska teraz stają się dla niego kulą u nogi. Prowadzą go ku przepaści.

Mariusz Staniszewski

Autor tekstu
Mariusz Staniszewski

Mariusz Staniszewski

dziennikarz, był m.in. wiceprezesem Polskiego Radia, prezesem TechFilm i wicenaczelnym Wprost, współtwórca Kanału Dobitnie i prezes Dobitnie Media.

Wyszukiwarka
Kategorie
Mariusz Staniszewski

Mariusz Staniszewski

dziennikarz, był m.in. wiceprezesem Polskiego Radia, prezesem TechFilm i wicenaczelnym Wprost, współtwórca Kanału Dobitnie i prezes Dobitnie Media.

blank
Pobierz artykuł w PDF
Czytaj więcej
blank