Zielona utopia Niemiec – miliony turbin, miliardy w błoto

Zielona utopia Niemiec – miliony turbin, miliardy w błoto

blank

Transformacja energetyczna to pomalowana na zielono łopata pieniędzy, która wykopuje oszczędności zwykłych obywateli i transferuje je do światowych korporacji.

Przeczytałem ostatnio na niemieckim portalu achtgut.com, który dobitnie pisze o sytuacji społeczno-gospodarczej i politycznej Niemiec, ciekawy tekst dotyczący nowego „świętego Graala” euroentuzjastów europejskiego Zielonego Ładu – energetyki wodorowej. Pomijają oni milczeniem wstydliwy dla nich fakt, że na instalacjach OZE wiatrowo-słonecznych nie da się zbudować stabilnego, dla państwa i czwartej gospodarki na świecie, systemu energetycznego, a słynne powiedzenie „zawsze gdzieś wieje wiatr” jest bezsensowne. Natomiast odkryli cudowny lek na te dolegliwości.

Schyłek rządów Angeli i ambitne plany Petera Altmaiera

Zanim jednak napiszę o tej kolejnej idiotycznej i kosztownej koncepcji, należy się cofnąć do roku 2020, schyłku rządów Angeli, kiedy jej harcownik Peter Altmaier, wtedy minister gospodarki i energii, ogłosił z dumą, że Niemcy będą światowym liderem transformacji energetycznej. Że przy wsparciu sojuszniczej Rosji – kto wtedy pamiętał już aneksję Krymu i Donbasu – dokona się przeskok do „zielonej gospodarki”, a drogą do tego mają być Nord Stream 1 i 2. Nie był to lotny polityk, raczej aparatczyk partyjny, nigdy nie splamiony normalną robotą. Jednak w tym czasie i miejscu, przy starzejącej się kanclerz Angeli, mógł wykazać się dużą pomysłowością.

Kto mu w tym doradzał? Pewnie rosyjscy przyjaciele i ich niemieccy poplecznicy. Zresztą Altmaier, w wolnym tłumaczeniu „Stary Dzierżawca”, pilnie realizował sugestie, pomstując równocześnie na wprowadzanie sankcji na Rosję.

Robert Habeck i elektrownie gazowe przystosowane do produkcji wodoru

W jego ślady poszli inni, korygując nieco swoje poglądy pod wpływem rosyjskiej inwazji na Ukrainę. Polityk „zielonych” Robert Habeck w latach 2021–2025, wicekanclerz oraz minister gospodarki i ochrony klimatu, wezwał do budowy elektrowni gazowych przystosowanych do produkcji wodoru, zasilanych zielonym wodorem, wytwarzanym z nadwyżek energii słonecznej i wiatrowej, które mają być elementem stabilizującym system energetyczny.

Aby zaspokoić aktualne zapotrzebowanie liczące 171,3 TWh, potrzeba stabilnych źródeł zielonej energii o mocy 35,5 GW, co ma zastąpić obecne 45 GW mocy w energetyce węglowej. To ma spełnić wybudowanie elektrowni gazowych przystosowanych do produkcji wodoru! Niemcy będą produkować czystą energię z energii brudnej – kopalnej!

Jest tylko mały kłopot. Dzisiaj działa jedynie jedna, eksperymentalna elektrownia tego typu w Niemczech i ma moc 125 MW. Potrzeba zatem takich elektrowni 284, co kosztowałoby 60 mld euro. No, do nich należałoby sprowadzić gaz, który w 95% Niemcy importują.

Wodór również ma być wytwarzany przez elektrolizery z nadmiaru energii słońca i wiatru. Do 2030 r. moc takich urządzeń ma wynieść 10 GW. Jest tylko mały problem – takich urządzeń o zdolnościach produkcyjnych, nie laboratoryjnych, nie ma i długo nie będzie.

Problemy z magazynowaniem nadwyżek energii z OZE

A co w międzyczasie? Co zrobić z nadwyżkami energii z OZE, jak je magazynować? Guru transformacji energetycznej, profesor dr Claudia Kemfert, stwierdziła, że Niemcy mają mnóstwo magazynów energii, które są w stanie zmagazynować tę potrzebną na – 1 godzinę zużycia. Minister Habeck stwierdza, że problem rychło będzie rozwiązany, gdyż w 2030 roku 15 mln samochodów elektrycznych posłuży jako magazyny energii. W żargonie transformacji energetycznej nazywa się to ładowaniem dwukierunkowym.

Poziom polskiego Ministerstwa Klimatu budzi śmiech i wstyd, ale to, co w zakresie polityki klimatycznej wyprawiają politycy niemieccy, wywołuje niedowierzanie.

Dzisiaj Niemcy, poprzez swoją głupią politykę, są uzależnione od importu energii. Prawie 30% jej rocznego zapotrzebowania pokrywa import, głównie z krajów skandynawskich. Te zresztą zaczynają się buntować, gdyż niestabilność niemieckiego systemu energetycznego, uzależnionego, jak mówi szwedzka minister energii Ebba Busch, „od łaskawości bogów pogody”, wpływa destrukcyjnie na energetykę Norwegii i Szwecji. Hurtowe ceny energii gwałtownie rosną, co uderza w gospodarki i obywateli tych krajów. Kraje nordyckie zdecydowały zatem o zamrożeniu budowy nowych połączeń linii energetycznych do Niemiec.

Fatalny stan sieci elektroenergetycznej w Niemczech

Do tego dochodzi fatalny stan sieci elektroenergetycznych w samych Niemczech. Dowodzi tego liczba interwencji wymaganych przez operatorów sieci w celu jej stabilizacji, która wzrosła z mniej niż pięciu (5) rocznie w 2005 r. do ponad 30 000 rocznie obecnie. Sieć jest zagrożona okresami słabego wiatru, silnych bryz i ciągłym zmniejszaniem się masy wirującej.

Zielony „niemiecki” cel ratowania świata zakłada, że do 2045 roku w Niemczech jako źródło energii będzie wykorzystywana wyłącznie zielona energia elektryczna. Obecnie, przy zużyciu energii elektrycznej na poziomie około 600 TWh, z czego 300 TWh pochodzi ze źródeł odnawialnych, stanowi ona jedynie ¼ całej energii potrzebnej Niemcom. Pełna zielona transformacja oznacza, że do 2045 roku będzie potrzebne z energii wiatrowej, słonecznej i biomasy, zamiast obecnych 600 TWh, aż 2500 TWh. Obejmie ona ogrzewnictwo, transport, przemysł i wszystkie inne aspekty życia.

Wymagałoby to dziesięciokrotnego zwiększenia ilości energii elektrycznej wytwarzanej obecnie z wiatru i słońca do 2045 r. Oznaczałoby to, że zamiast dzisiejszych 33 000 turbin wiatrowych w 2045 r. potrzebnych byłoby około 300 000 turbin wiatrowych, a zamiast dzisiejszych 3,5 miliona paneli słonecznych – około 300 milionów paneli słonecznych.

Obraz jest ponury, a wiążacej refleksji brak. Niestety, wspomniana na początku łopata wykopuje tylko pieniądze; wszystko inne w transformacji energetycznej nie działa – ani oszczędności w emisji CO₂, ani niezależność od obcych krajów i dyktatorów.

Autor tekstu
Adam Gorszanów

Adam Gorszanów

Adam Gorszanów. Uczestniczy w projekcie DOBITNIE PL, Menadżer , przedsiębiorca działający w branży paliwowo-energetycznej. Założyciel i wieloletni Prezes Izby Gospodarczej Sprzedawców Polskiego Węgla. Wiceprezes Polskiej Grupy Górniczej S.A. ds handlowych. Działał w podziemiu niepodległościowym za co został odznaczony przez ŚP. Prezydenta Lecha Kaczyńskiego - Złotym Krzyżem Zasługi

Wyszukiwarka
Kategorie
Adam Gorszanów

Adam Gorszanów

Adam Gorszanów. Uczestniczy w projekcie DOBITNIE PL, Menadżer , przedsiębiorca działający w branży paliwowo-energetycznej. Założyciel i wieloletni Prezes Izby Gospodarczej Sprzedawców Polskiego Węgla. Wiceprezes Polskiej Grupy Górniczej S.A. ds handlowych. Działał w podziemiu niepodległościowym za co został odznaczony przez ŚP. Prezydenta Lecha Kaczyńskiego - Złotym Krzyżem Zasługi

blank
Pobierz artykuł w PDF
Czytaj więcej
blank