Balast, obciach, najsłabsze ogniwo, sabotażysta – politycy Koalicji Obywatelskiej głowią się pewnie teraz które określenie najlepiej pasuje do ministra sprawiedliwości. Bo, że ośmiesza premiera to oczywiste. Pytanie tylko dlaczego.
Miał przyspieszyć rozliczenia pisowców, rozprawić się z Sądem Najwyższym, Trybunałem Konstytucyjnym, Krajową Radą Sądownictwa i wszystkimi sędziami, którzy otrzymali nominacje po 2018 roku. Niczym wielki inkwizytor, młot na czarownice, Robespierre czy Feliks Dzierżyński miał być bezwzględny wobec wrogów i nie znać litości. Okazało się jednak, że z bulteriera zrobił się jamnik, który co prawda potrafi robić dużo hałasu, ale kąsać nie bardzo.
Najbardziej kompromitujący nie jest nawet ten brak rozliczeń, ale kompletny paraliż Ministerstwa Sprawiedliwości oraz bunt sędziów, którzy co rusz dają Waldemarowi Żurkowi po nosie. A to cofną Europejski Nakaz Aresztowania dla Marcina Romanowskiego, albo ośmieszają podległą ministrowi sprawiedliwości prokuraturę, gdy składa ona wniosek o areszt dla Zbigniewa Ziobry, a to znów przyznają rację Tomaszowi Sakiewiczowi w sporze z Tomaszem Grodzkim i pozwalają byłego marszałka Senatu nazywać „zwykłym łapówkarzem”. Na dodatek sędzia Dariusz Łubowski pozwala sobie określić, że obecna władza przypomina „kryptodyktaturę”, co uderza bezpośrednio w Donalda Tuska i Waldemara Żurka.
Wielu wyborców KO jeszcze pokłada w nim nadzieję, licząc, że będzie miał w sobie tyle siły, by przełamać opór sędziów i docisnąć opozycję. Co bardziej wytrawni politycy partii rządzącej już wiedzą, że nic z tego dobrego nie wyjdzie. Im dłużej Żurek będzie pełnił funkcje ministra i prokuratora generalnego, tym bardziej będzie ośmieszany. Tym więcej zapadnie wyroków niekorzystnych dla władzy.
On sam robi dobrą minę do złej gry, jednak kompromitacja z próbą zatrudnienia torturowanej przez bodnarowców i oskarżanej o udział w grupie przestępczej urzędniczki do rozpatrywania wniosków składanych do Fundusz Sprawiedliwości jest koronnym dowodem nie tylko nieudolności, ale także jego niekompetencji i zwykłej głupoty. Oczywiście polityczna pamięć jest krótka, ale trudno o większą kompromitację.
Tej katastrofy nie da się już zatrzymać. Zwłaszcza, że sam minister zamiast brać się do pracy, nagrywa idiotyczne filmiki i puszcza je w sieć. Jakby chciał nam wszystkim powiedzieć, że on jest kimś innym niż ten Żurek, który zdemolował wymiar sprawiedliwości, zakorkował sądy, niszczy prokuraturę i system pomocy ofiarom przestępstw. Niestety – dla nas i dla niego – to ciągle ta sama osoba, która ciągle pełni jedną z najważniejszych funkcji w państwie.
