Kup pan cegłę. Konferencja Nawrockiego i Glapińskiego i dramat Tuska

Kup pan cegłę. Konferencja Nawrockiego i Glapińskiego i dramat Tuska

blank

Jakoś tak w połowie lutego Donaldowi Tuskowi wydawało się, że ma w ręku politycznego św. Graala. Przy pomocy programu SAFE chciał załatwić jednocześnie dwie rzeczy: wygrać wybory, być może przyspieszone, za pomocą stworzenia podziału na „zdrajców” i „patriotów”, oraz opanować problemy budżetowe dzięki prędkiemu napływowi gotówki.

Ta gotówka w dłuższym terminie oczywiście musiałaby zostać rozliczona i wszystko by wylądowało w odpowiednich szufladkach, ale w krótkim terminie nikt by się nie zorientował, co jest gdzie, i pan premier szedłby do wyborów jako patriota i obrońca ojczyzny, który potrafił opanować problemy budżetowe, jakie pozostawił mu po swoich rządach zły Morawiecki. Aż przyszła wczorajsza konferencja prasowa prezydenta Nawrockiego i prezesa Glapińskiego i cała koncepcja runęła w gruzy… Tylko współczuć.

Jeszcze kilka dni temu taki poseł Zembaczyński, wierny hunwejbin i tak zwany „walczak”, co to nie rozumie wiele, ale dzielnie staje zawsze po właściwej stronie, krzyczał do kamery o zdrajcach ojczyzny, co to nie chcą zatwierdzić zbawczego programu pożyczkowego SAFE. A komentatorzy zastanawiali się na serio, czy aby Tusk nie zechce przyspieszyć wyborów, bo trafiła mu się taka ładna narracja.

I wszyscy patrzyli na Karola Nawrockiego, przed którym stała decyzja: wetować czy nie, jakby ta decyzja przypominała rosnący w oczach z każdą chwilą iceberg, o który nieuchronnie musi się rozbić prezydencka wiarygodność. Już sobie ostrzyli zęby niezależni dziennikarze, żeby unieść się oburzeniem, że oto, jeśli Polska przegra wojnę, to na pewno winny będzie Nawrocki. Napięcie rosło jak w westernie, tuż przed kulminacyjną strzelaniną.

No i wyszli na scenę Nawrocki z Glapińskim i przedstawili projekt, do którego bardzo trudno się przyczepić, oparty na polityce, za jaką Glapińskiemu od lat obrywało się od niezależnych dziennikarzy, czyli na zakupie złota. Mam nadzieję, że wszyscy pamiętają obowiązującą przez lata narrację? – Po co ten Glapiński nasze pieniądze ładuje w to pisowskie złoto? Tak pytał zatroskany każdy niezależny dziennikarz, czyż nie? No i się okazało, że to złoto, którego cena tymczasem poszybowała w górę – jak to w niespokojnych czasach – jest idealnym wehikułem do stworzenia montażu finansowego, który jest po prostu lepszy od pożyczki uwarunkowanej politycznie, nawet nisko oprocentowanej.

Pan premier Tusk prawie 24 godziny się zastanawiał, co z tym fantem zrobić, bo na pierwszy rzut oka było widać, że dawna narracja o „zdradzie” nijak się nie da zastosować, bo kupią to tylko najgłupsi zwolennicy, a tych – mimo wysiłków MEN – nadal jest zbyt mało, by wygrać wybory.

I dziś po południu wyszedł i postanowił wykonać stary, dobry numer handlarza używanymi samochodami:

– Panie kochany, tu nie ma czasu, to jest dla pana interes życia! Co się pan będziesz zastanawiać? Lać benzynę i jeździć! Jak pan dalej będziesz myślał, to pan sam stracisz.

Nie wiem, jak Państwo, ale ja mam wrażenie, że on na tym wyborów nie wygra…

Autor tekstu
Robert Bogdański

Robert Bogdański

Publicysta niezależny. Pisał w Do Rzeczy, Tygodniku TVP, Idziemy. W przeszłości szef anglojęzycznego portalu TVP, prezes Polskiej Agencji Prasowej, dziennikarz BBC i Reuters

Wyszukiwarka
Kategorie
Robert Bogdański

Robert Bogdański

Publicysta niezależny. Pisał w Do Rzeczy, Tygodniku TVP, Idziemy. W przeszłości szef anglojęzycznego portalu TVP, prezes Polskiej Agencji Prasowej, dziennikarz BBC i Reuters

blank
Pobierz artykuł w PDF
Czytaj więcej
blank