Przemysław Czarnek. Game changer czy mission impossible?

Przemysław Czarnek. Game changer czy mission impossible?

blank

Jarosław Kaczyński postawił na Przemysława Czarnka. Problem w tym, że nie jest to kandydat, który poszerza elektorat. Przeciwnie – może tylko przesunąć PiS w stronę radykalizacji, w której partia musi konkurować z tymi, którzy w tej roli są bardziej wiarygodni.

Cofnijmy się wstecz, najpierw o lat kilkadziesiąt. Dlaczego Solidarność wygrała wybory w 1989 roku? Wydaje się to pytaniem głupim, ale jeżeli się zastanowić, to głupie ono nie jest. I nie chodzi mi o rozważanie, czy te wybory były wolne, czy nie, i czy skorzystano z szansy, która pojawiła się, kiedy dzięki postawie głosujących przepadła lista krajowa. Tu mam jednoznaczny pogląd, że zwycięstwo zostało zmarnowane i że płacimy za to wszyscy do dziś. Może nie wszyscy, bo Czarzasty i reszta komuchów dostała ogromną nagrodę i teraz odcina kupony. Ale wracając do pytania. Otóż jednym z powodów tego zwycięstwa był wizerunek Wałęsy, który gwarantował, że każdy, kto sobie zrobi z nim zdjęcie, to jest gość, na którego warto głosować. I czy nam się to dziś podoba, czy nie, to chwyciło. Dlaczego Lech Wałęsa wygrał wybory prezydenckie w 1990 roku? Otóż odciął się od tego rządu, któremu wcześniej patronował, i stanął w kontrze. A że przeciwników miał kosmicznie słabych, włącznie z Mazowieckim, który czuł się zwycięzcą zaraz po ogłoszeniu kampanii i nic nie rozumiał z tego, co się dzieje, to tylko ułatwiało rozgrywkę.

Zajmuję się tylko kandydatami prawej strony, chociaż kusiłoby mnie przeanalizowanie przeciwników. Lech Kaczyński wygrał przemyślaną kampanią Polski solidarnej i liberalnej oraz zdecydowanym poszerzeniem elektoratu poza prawicę. Pamiętane do dziś podziękowania Adamowi Gierkowi, synowi Edwarda. Andrzej Duda i Karol Nawrocki bezbłędnie wykorzystali zadufanie w sobie przeciwników i kompletną nieumiejętność zrozumienia rzeczywistości, ale też walczyli o szeroki elektorat. A co powiedzieć o PiS podczas zwycięskich kampanii? Dokładnie to samo – im więcej ataków i kwilenia autorytetów, tym wyższe notowania, ale uśmiechy i zachęty do elektoratu socjalnego zawsze były. Jednakże w żadnej z tych kampanii, czy to prezydenckich, czy też parlamentarnych, nie było po prawej stronie poważnego kontrkandydata. Tu nie było konkurencji, więc ci, co nie chcieli lewicy, głosowali na PiS czy jego kandydatów. Ludzie głosowali na wymienione wcześniej partie i osoby, bo były one najbardziej akceptowalne i zbierały głosy centroprawicy, ale też sięgały do elektoratu socjalnego, nawet tego, który został osierocony przez SLD.

Jednak teraz sytuacja się mocno zmieniła. PiS, a konkretnie Jarosław Kaczyński, zawsze dbał, żeby po prawej stronie była tylko ściana. Gdzieś tam był nieobliczalny Korwin-Mikke, ale kiedy tylko szykował mu się wynik powyżej 3%, natychmiast mówił coś takiego, że elektorat się kurczył.I tak było super, dobrze i wygodnie – PiS przyciągał najbardziej ugodowych narodowców, którzy chcieli mieć możliwość posłowania. Tylko procesy polityczne i społeczne w całej Europie poszły w kierunku radykalizacji i tak, jak w innych krajach, wyrosły całkiem potężne siły, które na dobre zadomowiły się na prawo i bardzo na prawo (we współczesnym rozumieniu oznacza to coś innego niż dawniej) od PiS. A na to Kaczyński nie był przygotowany. Zaczął się wyścig na radykalizm, który był sztuczny i dla części wyborców nieakceptowalny. PiS stracił około 25% swoich wyborców, którzy poszli do Brauna, Konfy czy po prostu zaszyli się w prywatność.

No i mamy ostatnią sobotę. Ale zanim do niej doszło, znowu trzeba się trochę cofnąć, tym razem o kilka tygodni. Prezes podczas wywiadu w Radio Maryja ogłasza ofensywę i typuje kandydata na premiera. To, że w PiS nie ma żadnej demokracji, jest zapisane w statucie, więc kwestia wyboru kandydata jest jednoosobowa. W Koalicji, która jest niby Obywatelska, jest podobnie, więc to nie jest istotne. Rusza giełda nazwisk. Przekaz jest prosty: ktoś młody, kto pogodzi zwaśnione strony i nie ma obciążeń w postaci aktywności w czasie rządów PiS. To odrzuca najważniejszych pretendentów – Mateusza Morawieckiego i Beatę Szydło. Wydawałoby się, że odrzuca też Przemysława Czarnka, który był ministrem i osobą uważaną za prawicowego jastrzębia.

Logiczne byłoby, żeby to był ktoś z otoczenia prezydenta, najlepiej Bogucki lub Szefernaker. W wypadku pierwszego Karol Nawrocki nie wyraża zgody, nie wiadomo, czy drugi dostaje propozycję. Poszukiwania trwają nadal, teraz pada na samorządowców, a PiS ma ich jak na lekarstwo. Jakub Banaszek i Lucjusz Nadbereżny. Szczególnie ten drugi wydaje się super propozycją: rządzi Stalową Wolą od 2014 roku, zaczynał kampanię Dudy w 2015, dobry mówca. Najprawdopodobniej któryś z nich przyjął propozycję, bo Polsat dostaje zlecenie reklam, czyli chodzi o promocję osoby, która jest nieznana. W czwartek Dorota Gawryluk ujawnia, że reklamy zostały wycofane. Co się wydarzyło? Można się tylko domyślać. Kaczyński prowadzi rozmowy ze wszystkimi skłóconymi stronami w partii i analizuje, jak uspokoić sytuację. Prawdopodobnie pada na Czarnka. Wychodzi jednak na to, że jest to wybór pojawiający się w ostatnim tygodniu i jest trzecim wyborem, zamiast wcześniej planowanych.

Jesteśmy, gdzie jesteśmy, i warto przyjrzeć się, co oznacza namaszczenie Profesora. Nie powiększa on bazy, jak opisani na początku zwycięzcy wszelkich kampanii. Jeżeli – to tylko w jedną stronę. A z kolei przywódcy Konfederacji nie będą zadowoleni, że ktoś chce im podkraść wyborców. Zachwytów nad wyborem dużo, umiarkowanych niepokojów równie dużo, zawodów mniej, ale też niemało. Czarnek ma za zadanie stworzyć miejsce dla wyborców, którzy przeszli do Brauna. Aby to zrobić, PiS musi stać się bardziej antyukraiński, czyli zaprzeczyć swojej dotychczasowej koncepcji patrzenia na wschód i wojnę. A co z proamerykanizmem, który jest okrętem flagowym PiS? Jaki przekaz miałby być w kwestii wojny w Iranie? Jak spojrzeć wstecz na politykę covidową i czy jest miejsce dla Mateusza Morawieckiego, który jest dla Brauna i Mentzena wrogiem numer jeden? A nawet jeżeli PiS się zradykalizuje, to po co wyborcy mają głosować na podróbkę obydwu Konfederacji, jeżeli mają oryginał?

Piszę to wszystko, będąc od zawsze wyborcą PiS. Prawdopodobnie będę nim nadal, ale martwię się, bo uważam, że to jest mission impossible, a spowoduje docelowo, w miarę radykalizacji, ucieczkę części wyborców do centrum. Tam jest pustka, a życie pustki nie znosi i być może to jest jakiś pomysł – stworzenie nowego bytu, który powstanie z namaszczenia Prezesa. Nie wiem, nie znam się, zarobiony jestem. Tyle razy uważałem, że Kaczyński robi błąd. Nie dalej niż rok temu pisałem, że Nawrocki nie wygra wyborów. Czarnek moim zdaniem to nie jest game changer, ale… Ale na ogół to Jarosław Kaczyński miał rację.

Foto: FB. Przemysław Czarnek

Autor tekstu
Przemysław Miśkiewicz

Przemysław Miśkiewicz

Publicysta. Działacz podziemia z lat 80. Przewodniczący Śląskiej Rady Konsultacyjnej ds. Działaczy Opozyzycji Antykomunistycznej, członek Stowarzyszenia Pokolenie. Zoologiczny antykomunista

Wyszukiwarka
Kategorie
Przemysław Miśkiewicz

Przemysław Miśkiewicz

Publicysta. Działacz podziemia z lat 80. Przewodniczący Śląskiej Rady Konsultacyjnej ds. Działaczy Opozyzycji Antykomunistycznej, członek Stowarzyszenia Pokolenie. Zoologiczny antykomunista

blank
Pobierz artykuł w PDF
Czytaj więcej
blank