SEPT – Subiektywny Energetyczny Przegląd Tygodnia – odc.19

SEPT – Subiektywny Energetyczny Przegląd Tygodnia – odc.19

blank

Poniedziałek – 3 listopada

Znacząca podwyżka opłaty mocowej w 2026 r. Trzeba wspierać wiatraki i panele.

Nowa Prezes Urzędu Regulacji Energetyki (URE) opublikowała komunikat o zmianach w stawkach z tytułu tzw. opłaty mocowej. Procentowo wzrosty rzeczywiście są znaczne, bo dla gospodarstw domowych sięgają ok. 50%, dla biznesu to ok.55%. Pociechą może być fakt, iż kwotowo zmiany te już tak znaczne nie będą, co nie oznacza, że nie pozostaną bez wpływu na nasze budżety. Dla gospodarstw domowych będą to podwyżki w postaci zryczałtowanych kwot. Dla większości z nas oznacza to miesięczne wzrosty rachunków o 5,74 zł. lub 8,04 zł. na gospodarstwo domowe. Dla odbiorców komercyjnych zasada rozliczenia będzie inna bo podwyżka będzie przypisana do zużycia energii elektrycznej i tacy odbiorcy uiszczą opłatę mocową w wysokości 0,2194 zł. za KWh (obecnie jest to 0,1412 zł).

Tu należy podkreślić, iż to nie są podwyżki dotyczące zużycia energii elektrycznej. Czekamy na nowe taryfy, jakie URE określi dla przedsiębiorstw energetycznych, a warto pamiętać, że zgodnie z decyzją rządu przestały obowiązywać mechanizmy mrożenia cen energii. Należy mieć nadzieję, że nowe propozycje dla odbiorców końcowych będą niższe niż wcześniej obowiązujący próg wynikający z mechanizmu mrożenia ceny (500 zł./MWh). Takie obietnice zdaje się składać minister energii, Miłosz Motyka.

Opłata mocowa to składnik rachunku za prąd przeznaczony na finansowanie rynku mocy – czyli mechanizmu, który m.in. ma zapewnić, że w okresach szczytowego zapotrzebowania system energetyczny będzie dysponował wystarczającą mocą (np. przez utrzymanie elektrowni konwencjonalnych w gotowości). Jak to jest istotne pokazał blackout w Hiszpanii i Portugalii z kwietnia b.r. Prawda jest jednak bardziej zniuansowana, ponieważ rynek mocy potrzebuje wsparcia, by można było utrzymywać w ryzach system w co raz większym stopniu budowany o niestabilne OZE generujące energię z wiatru i słońca. Tak więc, te podwyżki staną się kolejnym elementem wsparcia dla wiatraków i paneli. Oczywiście, każdy zwolennik OZE oburzy się, że to nieprawda, ale przecież od dawna wielu ekspertów postuluje by ujawniać wszystkie koszty związane z energetyką opartą na niestabilnych źródłach. Jakiś czas temu pisałem o raporcie Polskiego Instytutu Ekonomicznego „Przekroczyć LCOE. Obliczanie kosztów energii w formowaniu polityk energetycznych”. Analitycy zwracali uwagę, że dyskusja o opłacalności inwestycji w energetykę wiatrową powinna uwzględniać wszystkie okoliczności towarzyszące uzyskaniu przedmiotowej energii. Innymi słowy, nie powinniśmy ograniczać kalkulacji do technicznego kosztu wytworzenia energii przez dane źródło, ale patrzeć systemowo, i dostrzegać inne koszty konieczne dla prawidłowego funkcjonowania w systemie elektroenergetycznym jednostek napędzanych wiatrem i słońcem. Eksperci zwracali uwagę właśnie na koszty związane z koniecznością utrzymywania mocy dyspozycyjnych opartych na konwencjonalnych źródłach (koniecznych jako zabezpieczenie niestabilnych OZE), a także o podwyższonych dla OZE kosztach utrzymywania sieci elektroenergetycznych i kosztach spowodowanych nadpodażą energii elektrycznej.

Tak więc, każdy odbiorca prądu dopłaca do utrzymania bezpieczeństwa energetycznego kraju, ale dopłacać musi więcej, bo trudniej jest utrzymywać system elektroenergetyczny przy stale wzrastającej podaży energii z niestabilnych OZE.

Wtorek – 4 listopada

Protest central górniczych na Śląsku.

W Katowicach miał miejsce marsz gwiaździsty wszystkich liczących się central związkowych działających na Śląsku. Wcześniej reaktywowano po latach zawieszenia Międzyzwiązkowy Komitet Protestacyjno-Strajkowy Regionu Śląsko-Dąbrowskiego. Szli więc związkowcy z „Solidarności”, w drugiej kolumnie podążali przedstawiciele „Sierpnia-80” a z trzeciego punktu w kierunku Urzędu Wojewódzkiego wymaszerowali członkowie OPZZ i Forum Związków Zawodowych. I choć przeważali związkowcy z sektora górniczego, hutniczego i energetycznego, to jak podkreślano, protestujący przyszli się upomnieć o cały Śląsk i przemysł, który zmaga się z narastającymi problemami. Jako przyczynę pogarszającej się sytuacji przemysłu na Śląsku wskazywano Unię Europejską z jej kolejnymi fatalnymi politykami (Zielony Ład, ETS etc.) i decyzjami (np. bezrefleksyjne otwieranie się na towary z Ukrainy) i równie złą działalność polskiego rządu. Dramatycznym przykładem wspominanym bardzo często w trakcie demonstracji jest sytuacja Jastrzębskiej Spółki Węglowej, największego w Europie producenta węgla koksującego, spółki o strategicznym znaczeniu dla polskiego przemysłu. Często można było usłyszeć pretensje o podejście rządzących do „umowy społecznej dla górnictwa węgla kamiennego”.

Dobrze te nastroje oddał Dominik Kolorz, szef Śląsko-Dąbrowskiej „Solidarności” w wypowiedzi dla PAP: „Walczymy o Śląsk, walczymy o śląski przemysł, walczymy o to, żeby przetrwały polskie huty funkcjonujące na Śląsku, kopalnie, Jastrzębska Spółka Węglowa, koksownictwo, motoryzacja. Nie chcemy powtórki sprzed 25 lat, kiedy tzw. transformacja doprowadziła do biedy na Śląsku, w tej chwili zagląda nam to w oczy”.

Związkowcy zapowiadają dalsze protesty.

(Więcej o demonstracji w relacji Adama Gorszanowa: Czy Śląsk obudzi Polskę? Relacja z demonstracji – Dobitnie)

Środa – 5 listopada

„Jak nie idzie, to nie idzie” pisałem tydzień temu o problemach morskiej energetyki wiatrowej w Europie , cytując jednego z towarzyszy z Lewicy. Trzymając się tej poetyki, nie idzie dalej. Teraz Holandia.

Ostatnia aukcja na budowę morskich elektrowni wiatrowych (offshore) o mocy 1GW zakończyła się klęską. Używam słowa klęska, ponieważ za takową uważam sytuację, gdy w odpowiedzi na program rządowy nie ma żadnych ofert. Złożyło się na to kilka przyczyn, ale jedna zdecydowanie dominująca – brak w tej edycji wsparcia państwa dla inwestorów. Nawiązuje do tego minister ds. klimatu i zielonego wzrostu Holandii, Sophie Hermans w liście do Parlamentu Europejskiego: „Nie wpłynęły żadne wnioski. Potwierdza to, że weszliśmy w sytuację rynkową, w której wsparcie rządowe jest kluczowe, aby zapobiec zastojowi w rozwoju morskiej energetyki wiatrowej.” A ponieważ pani minister nie wyobraża sobie świata i energetyki niderlandzkiej i europejskiej bez wiatraków, to co postuluje? Tak, więcej subsydiów. Taki błąd, że nie wspiera się publiczną kroplówką kolejnych elektrowni wiatrowych już nie może się powtórzyć, więc następny planowany przetarg na offshore w Holandii – teraz na 2GW mocy – będzie już zawierał mechanizmy wsparcia państwa. Pani minister przedstawia też cały pakiet planowanych działań i narzędzi wsparcia dla tego segmentu energetyki, by wymienić tylko intensywniejsze stosowanie kontraktów różnicowych CfD (Contract of Difference), które przez mechanizm ceny gwarantowanej są zabezpieczeniem dla inwestorów. Dopowiedzmy, że hojnie subsydiowanym z publicznych środków.

Czyli, jak nie idzie, to więcej publicznej kasy. Skąd my to znamy?

Ale są miejsca w Europie, gdzie rozwój offshore nie zwalnia tempa. Polska.W lutym rozpoczęły się prace budowlane przy pierwszej polskiej instalacji offshore Orlenu. Swoje projekty mają państwowe PGE i Energa, a jest jeszcze inwestycja Polenergii należącej do Dominiki Kulczyk prowadzona razem z norweskim Equinor. Wszystkie przedsięwzięcia z obfitym wsparciem państwa. Według rządowych założeń do 2030 r. moc zainstalowana w urządzeniach offshore będzie wynosić 5,9GW, a do 2040 r. 11GW. Planowany koszt całego programu morskiej energetyki wiatrowej to… 130 Mld zł.!

I właśnie w tym świetlanym planie rozwoju rodzimego offshoru (rodzimego, bo my będziemy płacić) kolejny sukces. Jak poinformowało PGE w komunikacie: „Regionalny Dyrektor Ochrony Środowiska w Gdańsku wydał decyzję o środowiskowych uwarunkowaniach dla morskiej farmy wiatrowej Baltica 1. Tym samym projekt będzie mógł wystartować w aukcji zaplanowanej na 17 grudnia br.” Baltica 1 (zainstalowana moc ok. 0,9 GW) powinna zostać oddana do eksploatacji do końca 2032 roku. Warunkiem jest sukces we wspomnianej aukcji na kontrakt CfD. PGE uzyskało już pozwolenie lokalizacyjne i umowę przyłączeniową, dysponuje także badaniami geotechnicznymi i geologicznymi na morzu i lądzie, a także pomiarami wietrzności, prądów morskich oraz zafalowania. Cały portfel offshorowy GK PGE to osiem projektów na Bałtyku o łącznej mocy ponad 6GW. Jeden z nich realizowany wspólnie ze stojącym do niedawna na skraju bankructwa, duńskim Ørsted.

Jak widać, Polska ratunkiem dla jednych i inspiracją dla innych w UE. Szkoda, że my wszyscy musimy się na to składać.

To nie koniec dobrych wiadomości dla zwolenników morskiej energetyki wiatrowej w Polsce. Prezydent Karol Nawrocki podpisał nowelizację ustawy popularnie nazywanej offshorową (ustawa z dnia 9 października 2025 r. o zmianie ustawy o promowaniu wytwarzania energii elektrycznej w morskich farmach wiatrowych oraz niektórych innych ustaw). Przedstawiciele resortów energii, a także klimatu i środowiska nie kryją entuzjazmu. Jak możemy przeczytać w komunikacie ministerstwa klimatu i środowiska: „Ustawa umożliwi usprawnienie realizacji projektów morskiej energetyki wiatrowej oraz efektywne przeprowadzenia pierwszej aukcji dla farm wiatrowych na morzu i innych odnawialnych źródeł energii. Ustawa doprecyzowuje przepisy i wypełnia luki prawne, tak aby aukcja zakończyła się sukcesem”. Wspomniana aukcja odbędzie się 17 grudnia b.r. Rzeczywiście, przyjęcie nowelizacji powinno być okolicznością działającą na korzyść planowanego konkursu. Jak będzie w rzeczywistości, przekonamy się wkrótce.

Czwartek – 6 listopada

Media informują, że na szczycie Rady UE ds. środowiska zawarto kompromis. Odsunięto o rok na 2028 r. wejście w życie systemu ETS2, za to zgodnie z wcześniejszymi propozycjami, określono cel redukcji emisji CO2 w całej UE o 90% do 2040 r. Kompromis. Hm…

To zacznijmy od kwestii odłożenia w czasie ETS2. Zdaniem niektórych, to sukces. Rzeczywiście, bo przesuwa demolkę portfeli milionów Polaków o rok. I tylko cień na ten entuzjazm rzucają spekulacje, że ten rok, to ze względu na wybory, które w 2027 r. będą się odbywać w kilku ważnych państwach. Czyli w skrócie, co raz więcej obywateli w państwach UE nie akceptuje pomysłów dot. ETS2, to żeby ich nie denerwować przed wyborami i nie dawać paliwa wyborczego tzw. „populistom”, to wejście w życie całego programu odłożono trochę w czasie. Obywatele tego nie chcą, ale my, elity i tak to wprowadzimy, ale rok później, by wyborów nie wygrała Le Pen, Kaczyński z Mentzenem i inni straszni „populiści”.

Minister klimatu i środowiska, Paulina Hening-Kloska na Konferencji EuroPOWER ogłosiła: „Przywożę państwu kompromis klimatyczny, który łączy ambicje z rozsądkiem. (…) Wprowadza kontrole cen dla gospodarstw domowych i biznesów tak, aby nasze gospodarki mogły funkcjonować stabilnie i konkurować globalnie.” Dobrze, że siedziałem czytając te słowa, bo mogłem rozsmakować się w każdym z nich. Tylko mój nastrój mąciło jedno skojarzenie historyczne. Kiedyś, blisko 90 lat temu jeden ważny polityk, wprawdzie Brytyjczyk, no ale Europejczyk, też coś przywiózł. Wysiadając z samolotu, wymachiwał jakimś świstkiem, twierdził, że pokój. Wiem, skojarzenie może nazbyt brutalne, ale skoro pani minister sama z egzaltacją używa frazy, że przywiozła coś z zagranicy i to coś to samo dobre, to – proszę wybaczyć – trudno się powstrzymać.

I druga sprawa: ustalenie celu redukcji emisji CO2 o 90% do 2040 r. Dla porządku przyznajmy, że Polska, też kilka innych państw, były przeciw, ale to było za mało by propozycję zablokować. Nasz delegat, wiceminister Krzysztof Bolesta próbował później łagodzić nastroje, że ten cel 90% to nie do końca tak, bo będą mechanizmy dające możliwość zmniejszenia o 5%, może więcej, bo prace nad szczegółami będą jeszcze trwały i realnie to będzie mniej. Powiedzmy sobie jednak szczerze, co to ma za znaczenie? Przecież ten koncept jest absurdalny i nierealny! Ale wdrażanie tego na siłę to narażanie na śmierć całej gospodarki UE i dramatyczne zubożenie obywateli. I co zmienią jakieś kombinacje, że będzie się kupowało certyfikaty z tytułu zalesiania w Afryce lub gdziekolwiek indziej i w ten sposób pokrywało niedobory w realizacji celu redukcji w Unii, wobec dramatycznych konsekwencji przyjętego planu? Co najwyżej wprowadzimy do obrotu kolejne narzędzia finansowe, które spotęgują wrażenie niejasnych powiązań elit i podejrzanych operacji, w efekcie których, państwa takie jak Polska i ich obywatele będą wspierać międzynarodowe syndykaty finansowe. Ale przynajmniej nadano im ładną nazwę: kredyty węglowe.

Dla porządku przyznajmy, że są w Polsce ludzie uszczęśliwieni decyzjami podjętymi w Brukseli, to środowisko tzw. „zielonych”, z którego wywodzi się wiceminister klimatu i środowiska Urszula Zielińska. Zieloni obwieścili triumfalnie na platformie X: „Mamy to!” Rzeczywiście, oni to mają.

I na koniec nachodzi mnie refleksja, czy my mamy jeszcze jakieś realnie wspólne interesy z wszystkimi państwami w UE? Albo inaczej, czy te interesy nie są skutecznie demolowane decyzjami innych stolic? Szczególnie tak absurdalnymi? Bo naprawdę nie wiem, co myśleć, jak czytam w Reutersie, że delegacje z Holandii, Hiszpanii i Szwecji wskazywały na konieczność przeciwdziałania „pogarszającym się warunkom pogodowym”. Ale to nie wszystko, państwa te poważnie podnosiły argument dogonienia Chin w produkcji zielonych technologii! Przecież UE tak goni te Chiny, że one nam co raz szybciej uciekają. I ta ucieczka jest wprost proporcjonalna do kolejnych planów i koncepcji gonienia państwa środka i wdrażania następnych „skoków technologicznych”. Czy ci ludzie niczego się nie nauczyli? Czy przykłady przemysłu samochodowego i produkcji paneli fotowoltaicznych nie były dość wymowne? I wisienką na torcie jest informacja (też z Reutersa), że Unia chce tymi deklaracjami dać przykład całemu światu przed zbliżającym się szczytem ONZ COP-30 w Brazylii. Czyli my, UE chcemy zawstydzić cały świat naszą szlachetną walką o ratowanie planety! Przecież to jest w najczystszej formie absurd, starszym osobom znany z czasów upadającego bloku sowieckiego.

Piątek – 7 listopada

Polacy mają rozmawiać o umowach długoterminowych na dostawy LNG z USA na Słowację oraz Ukrainę informuje Reuters.

Te informacje potwierdzają pogłoski, jakie od pewnego czasu pojawiały się w mediach branżowych. Pisałem też o tym w niniejszej rubryce korzystając z informacji podawanych przez Wojciecha Jakóbika w serwisie Energy Drink. Wprawdzie dotyczyło to dostaw na Ukrainę, Słowacja jest tu nowym elementem, ale to cały czas ta sama koncepcja większego zaangażowania energetycznego USA w naszym regionie. Podstawą jest amerykański gaz skroplony, polskie możliwości rozładunku i rozbudowana infrastruktura przesyłowa. A cel jest dość oczywisty, nowa architektura polityczna w regionie i przedefiniowanie zasad bezpieczeństwa energetycznego zainteresowanych państw. No i oczywiście, dobry biznes, choć tu – nie czarujmy się – głównym beneficjantem będą Stany Zjednoczone.

Słowacja jest rzeczywiście nowym elementem, ale bardzo ważnym. Kraj jest uzależniony od gazu rosyjskiego co powoduje, że kontestuje większość akcji polityczno-gospodarczych skierowanych przeciw Rosji. To powinno dać do myślenia różnym rozemocjonowanym politykom i komentatorom w czambuł potępiających Bratysławę. Mniej krytykujmy, dawajmy więcej szans. Tu niektórzy i słusznie wskazują na bardzo pozytywną rolę Preezydenta Karola Nawrockiego, który ostatnio gościł na Słowacji i usilnie przekonywał tamtejszych polityków do nowego otwarcia energetycznego. Jak widać, są efekty.

Informacja została ostatecznie potwierdzona w Atenach na Konferencji P-TEC (Partnership for Transatlantic Energy Cooperation inicjowana przez Departament Energii USA), gdzie w obecności sekretarza energii USA, Chrisa Wrighta podpisano list intencyjny pomiędzy ORLENEM a ukraińskim Naftogaz. Pierwsze dostawy na Ukrainę to I kwartał 2026 r. Trzymamy kciuki i czekamy na podobne porozumienia ze Słowacją.

Prezydent Karol Nawrocki ogłosił inicjatywę ustawodawczą zawierającą program obniżki rachunków za energię elektryczną, co zapowiadał w czasie kampanii wyborczej.

Ustawa o nazwie „Tani prąd – 33 procent” zawiera pakiet propozycji wpisujących się w deklarowaną obniżkę rachunków. Po pierwsze, to rezygnacja z kilku opłat, które są zaszyte w naszych rachunkach: mocowej, kogeneracyjnej, OZE i przejściowej Po drugie, obniżka opłat dystrybucyjnych ponoszonych przez odbiorców końcowych. Po trzecie, obniżka stawki podatku VAT z tytułu sprzedaży energii niekomercyjnym odbiorcom końcowym z 23 do 5%. I po czwarte, stopniowe wygaszanie tzw. zielonych certyfikatów.

Prezydent w trakcie prezentacji programu stwierdził, iż „ETS powinien zostać odrzucony. Wtedy nie mielibyśmy problemów, które sygnalizują gospodarstwa domowe i przedsiębiorstwa.” Wskazał, że potrzebne jest rozwiązanie możliwe do realizacji w takich warunkach.

Ponadto Karol Nawrocki podkreślił, że „zbyt wiele płacą gospodarstwa domowe i przedsiębiorcy. Te ceny uruchamiają cały krwioobieg polskiej gospodarki. Jeśli przedsiębiorca płaci zbyt wiele za prąd, to konsument płaci zbyt wiele za to, co produkuje przedsiębiorca. (…) Proponuję nie tylko tarczę, ale także realny miecz do wycięcia z rachunków Polaków za energię obciążeń, których nie powinni ponosić. Płacą za transformację energetyczną podwójnie.”

Propozycje interesujące, na pewno zasługują na poważną debatę i mam nadzieję, że tak się stanie. Najgorsze co mogłoby się przydarzyć, to plemienny automatyzm po stronie koalicji rządowej, uniemożliwiający rzetelną refleksję rządu i parlamentu nad problemem ceny energii elektrycznej w Polsce.

Do propozycji Prezydenta będę jeszcze wracał w ramach niniejszej rubryki.

Sobota– 8 listopada

Niepowodzenie w ograniczeniu globalnego ocieplenia do 1,5 st. C jest moralną porażką i śmiertelnym zaniedbaniem” – powiedział sekretarz generalny ONZ António Guterres podczas sesji będącej wstępem do zbliżającego się szczytu klimatycznego ONZ COP-30 w brazylijskim mieście Belém.

Nie wiem, czy jest sens tłumaczyć absurdalność takiego podejścia, choć ostatnia spektakularna wolta Billa Gatesa daje nadzieję i wskazuje, że może tak. Założyciel Microsoftu w obliczu zbliżającego się szczytu klimatycznego napisał esej, który zaszokował wielu klimatystów na całym świecie. Wprawdzie Gates nie zanegował postępujących zmian w klimacie, wciąż twierdzi, że mogą być groźne, ale zupełnie zmienił pespektywę oceny tych zjawisk.

Chociaż zmiana klimatu będzie miała poważne konsekwencje – szczególnie dla mieszkańców najbiedniejszych krajów – nie doprowadzi ona do zagłady ludzkości. (…) To szansa, aby ponownie skupić się na wskaźniku, który powinien liczyć się nawet bardziej niż emisje i zmiany temperatury: na poprawie jakości życia. Naszym głównym celem powinno być zapobieganie cierpieniu, szczególnie tym, którzy żyją w najtrudniejszych warunkach w najbiedniejszych krajach świata„. Gates prawie całe dorosłe życie przedstawiał się, jako filantrop, człowiek wrażliwy na los innych. Teraz wreszcie pokazał, że to nie muszą być puste słowa. Wielu komentatorów zastanawia się co skłoniło Gatesa do takiej metamorfozy. Zdecydowana większość wskazuje na interesy miliardera zagrożone zmianą polityki USA po objęciu urzędu przez Donalda Trumpa. Może. A może to symboliczne wejście w kolejny etap życia po skończeniu 70 lat. Nie wiem, ale dostrzegam tu szansę dla seniora Guterresa na zmądrzenie, choć już liczy 76 wiosen. A jak nie, to poczekajmy na kolejnego szefa ONZ, to już tylko 14 miesięcy.

Niedziela – 9 listopada

Warto nieco uwagi poświęcić problemowi magazynów i zapasów interwencyjnych paliwowych surowców strategicznych (ropa naftowa, paliwa gotowe). Temat rzadko goszczący w mediach, bo materia trudna, pełna hermetycznych pojęć, przez co dla przeciętnego obywatela, nudna. Ba, ona jest trudna i dość niewdzięczna także dla wielu osób z branży energetycznej. A temat jest poważny, bo wprost wpływa na bezpieczeństwo energetyczne państwa.

W moje ręce trafił wielce interesujący dokument pt. „Raport na rzecz reformy sytemu zapasów interwencyjnych w Polsce”. Opracowanie jest bardzo cennym źródłem informacji na krajowego rynku w segmentcie ropy naftowej i paliw gotowych, ze szczególnym uwzględnieniem naszych zasobów magazynowych do gromadzenia zapasów wymienionych surowców strategicznych. Dokument przygotowany przez Kancelarię KDCP (Kancelaria Doradztwa Celnego i Podatkowego Rutkowski&Wspólnicy) składa się z dwóch części: analitycznej i legislacyjnej. W przygotowanie raportu zaangażowani byli też przedstawiciele organizacji i firm z branży paliwowej i chemicznej, którzy powołali Koalicję na rzecz reformy zapasów interwencyjnych.

Raport zawiera całą gamę rekomendacji od działań organizacyjnych, administracyjnych, regulacyjnych, po szeroko zakrojone projekty inwestycyjne, gdzie diagnozuje się potrzebę wzniesienia magazynów zwiększających możliwości gromadzenia zapasów paliw gotowych z obecnych 5,8 mln m3 do 8,3–8,8 mln m3.

Ja odczytuję raport jako postulat do współpracy pomiędzy strukturami państwa (rząd, parlament, prezydent) a branżą paliwową zarówno reprezentowaną przez spółki Skarbu Państwa, jak podmioty komercyjne. A lektura raportu wskazuje, że branża ma wiele do zaoferowania.

Raport nie jest powszechnie dostępny, ale można uzyskać dostęp po uprzednim kontakcie mailowym z Kancelarią KDCP (kancelaria@kdcp.pl).

Temat ważny, zasługuje na więcej naszej uwagi i deklaruję, że będzie częściej gościł na łamach DOBITNIE, m.in. wkrótce pojawi się mój tekst szerzej omawiający główne tezy przywołanego raportu. Sprawa magazynów paliwowych znajdzie się też wśród tematów Konferencji energetycznej „Polska Następny Krok, Rozwój, Atom, Węgiel – Dobitnie 2025”, którą jako środowisko DOBITNIE współorganizujemy 25 listopada b.r. w Zabrzu w Muzeum Górnictwa Węglowego. Naszymi partnerami są NSZZ „Solidarność” – Region Śląsko-Dąbrowski i EC Zagłębia Dąbrowskiego. Link do zgłoszenia uczestnictwa https://polskanastepnykrok.pl .Zachęcam do rejestracji, bo liczba miejsc ograniczona. Udział bezpłatny.

Materiał powstał dzięki współpracy z Wojciechem Jakóbikiem i serwisem Energy Drink.

Źródła:

https://www.ure.gov.pl/pl/urzad/informacje-ogolne/komunikaty-prezesa-ure/12930,Informacja-nr-582025.html

https://pie.net.pl/najpopularniejszy-sposob-liczenia-kosztow-wytwarzania-energii-nie-uwzglednia-systemowych-wyzwan-rozwoju-oze/)

Zero Bids in 1 GW Dutch Offshore Wind Tender

https://montelnews.com/news/2c2d9ba5-51be-4563-9090-f1faf2b9d1d5/unsubsidised-dutch-offshore-wind-tender-receives-no-bids?utm_source=chatgpt.com

https://open.overheid.nl/overheid/openbaarmakingen/api/v0/attachment/5e51ec31-e99f-4fe8-a0ce-1466eef19833

https://www.gkpge.pl/grupa-pge/dla-mediow/komunikaty-prasowe/korporacyjne/projekt-baltica-1-otrzymal-decyzje-srodowiskowa

https://www.gov.pl/web/klimat/nowe-przepisy-dla-morskiej-energetyki-wiatrowej-wejda-w-zycie

https://orka.sejm.gov.pl/opinie10.nsf/nazwa/1746_u3/$file/1746_u3.pdf

https://reuters.com/sustainability/cop/eu-eyes-weaker-climate-goal-scramble-deal-by-cop30-sources-say-2025-11-05

https://www.reuters.com/business/energy/poland-talks-import-more-lng-us-supply-ukraine-slovakia-2025-11-05

https://www.reutersconnect.com/item/greece-hosts-us-led-forum-of-european-ministers-on-energy/dGFnOnJldXRlcnMuY29tLDIwMjU6bmV3c21sX1JDMldRSEFTSDZPOA?utm_source=chatgpt.com

https://www.theguardian.com/environment/2025/nov/06/missing-15c-climate-target-is-a-moral-failure-guterres-tells-cop30-summit?utm_source=chatgpt.com

https://businessinsider.com.pl/wiadomosci/bill-gates-i-list-przed-cop30-nowa-perspektywa-miliardera-na-zmiany-klimatyczne/50sc5hm

https://polskanastepnykrok.pl

Autor tekstu
Paweł Przychodzeń

Paweł Przychodzeń

prawnik, menedżer i ekspert w sektorze energetycznym, były wiceprezes PGNiG Termika (obecnie Orlen Termika).

Wyszukiwarka
Kategorie
Paweł Przychodzeń

Paweł Przychodzeń

prawnik, menedżer i ekspert w sektorze energetycznym, były wiceprezes PGNiG Termika (obecnie Orlen Termika).

blank
Pobierz artykuł w PDF
Czytaj więcej
blank