Szczęśliwy jak „Ziemkiewicz”. A mogło być bardzo źle. Dlaczego napisaliśmy tę książkę?

Szczęśliwy jak „Ziemkiewicz”. A mogło być bardzo źle. Dlaczego napisaliśmy tę książkę?

blank

Seks, religia, miłość i choroby — pamiętam z badań focusowych czytelników, z jednej z moich prac sprzed miliona lat, że te sprawy najlepiej przyciągają uwagę. Nie sądzę, żeby to się jakoś zmieniło, szczególnie że i drzewiej tak bywało. I tak w sumie moglibyśmy reklamować książkę — mój wywiad z Rafałem Ziemkiewiczem pod zaskakującym tytułem „Ziemkiewicz”, i zresztą trochę ją tym reklamujemy. Bo i w sumie tego wszystkiego w niej sporo. Ale jednak chciałbym poświęcić jej kilka słów więcej.

Książka do kupienia tu: sklep.czarnaskrzynka.com.pl

Dlaczego chcę Państwa zachęcić, żebyście przeczytali tę książkę? Po pierwsze dlatego, żebyśmy z Rafałem zarobili. To oczywiste. O pieniądzach albo, jak kto woli, „finansach”, jest tam zresztą sporo i one też zajmowały wysokie miejsce w focusie z tabloidu sprzed ponad 20 lat. Ale, last but not least, jest także kilka innych powodów, dla których książka ta powstała, dla których obaj zdecydowaliśmy się poświęcić sporo czasu nie polityce, Tuskowi, Kaczyńskiemu czy Braunowi i stworzyć dość obszerną w końcu publikację.

Przegadać naprawdę sporo godzin o sprawach czasem trudnych, czasem intymnych, w końcu i takich, które nie zawsze są komfortowe dla Rafała, a i nie zawsze czytanie o nich będzie komfortowe dla jego najbliższych. Rafał musiał się zresztą nieco przygotować ich na tę publikację.

I tu warto zastrzec jeszcze jedną sprawę. Książka ta nie miała — jak to niekiedy bywa z takimi „introspektywnymi” publikacjami — pomóc któremukolwiek z nas z czymś się mierzyć. Już żeśmy się pomierzyli, każdy po swojemu. Celem było zupełnie coś innego. Uznaliśmy, że ta historia może przydać się innym, a najlepiej wyjaśniła to Rafałowi Ola – jego żona i psycholog. Czasem zdarzało nam się rozmawiać, tak naprawdę dość zdawkowo, z Rafałem o jego małżeństwie, podejściu, ale też zdrowej refleksji na temat przeszłości, w tym dzieciństwa. Refleksji nie w stylu edukacyjnego Josepha de Maistre’a, co niekiedy przydarza się niektórym prawicowcom powtarzającym, że „kiedyś to dzieci bito i nie było tyle depresji” albo „kiedyś kuło się na pamięć łacinę i grekę i jakby teraz do tego wrócić, to problemy byłyby rozwiązane”, a refleksji, która rzeczywiście powinna prowadzić przez życie w kierunku wyciągania wniosków z błędów.A o tym w sumie jest przede wszystkim ta książka.

Ta rozmowa prowadzi od ADHD-owego „głupiego Jasia”, w którego niezbyt wierzy mama, poprzez fanzinowego freaka science fiction i rzecznika Korwina i w końcu wykończonego i zagubionego faceta wchodzącego w średni wiek, jakby szedł wprost na zatracenie, aż po gościa, który połączył rzadko skutecznie łączone rzeczy. Ogromny sukces zawodowy i finansowy, poczucie wypełniania życiowej misji i w końcu bycie oddanym rodzinie „family guyem”. Żyjącym nieustanną miłością do żony i córek, ale mającym te relacje też mocno zintelektualizowane — tak, by wszystkim służyły, a nie były ckliwym obrazkiem.

Dodajmy siłownię i po prostu znaną wśród znajomych poczciwość Rafała. Świat mediów, także publicystyki, to rzeczywistość pełna kompleksów, zawiści, dintojr, zadawnionych ran, nieufności i walki — czasem o ideę, ale często o władzę, kasę, prestiż. Widzicie to czasem w tych walkach na Facebooku, X-ie, wzajemnych złośliwościach. Tak jak w prawdziwej polityce opisywanej przez nas w „Riserczu”. Ale Rafała to mija. Dowala tym, którzy zasłużyli, ale nie uczestniczy w środowiskowych naparzankach. Nigdy nie słyszałem, żeby złośliwie „obrabiał dupę” któremuś z naszych wspólnych znajomych. A mamy ich w końcu wielu. Nie mówi o ludziach źle — poza tymi, których trzeba krytykować, bo szkodzą Polsce.

To historia bardzo szczera i, moim zdaniem, pouczająca, taka, w której kawałek siebie znajdzie każdy, ale myślę też, że każda. Może — jak sam Rafał zauważył — trąca ta historia, którą razem opisaliśmy, lekkim kabotyństwem, ale w końcu, jak sam Ziemkiewicz stwierdził, czasem, by sobie radzić, trzeba rzeczy zapamiętać po swojemu. Myślę, że jest w tym coś z nauk wracającego dziś do łask psychologa Alfreda Adlera, który w końcu radził nie, jak „żyć z traumami” i nieustannie wszystko „przepracowywać”, a jak wnioski z błędów i niezawinionych złych doświadczeń kompensować, zamieniać w swoją siłę i j jak byśmy to dziś nazwali „resilience” — nie dość tego, część z nich zamieniać w dobre doświadczenia.

blank

I w końcu to kawał historii Polski. Znanej? Sprawdźcie, czy na pewno tak ją znaliście.

A jeśli chcecie kupić książkę, wystarczy kliknąć: sklep.czarnaskrzynka.com.pl

Autor tekstu
Wiktor Świetlik

Wiktor Świetlik

Współtwórca Kanału i mediów Dobitnie. Redaktor naczelny Dobitnie.pl. Były szef Centrum Monitoringu Wolności Prasy i radiowej Trójki, a także pełnomocnik zarządu PAP ds. walki z deziformacją. Autor 4 książek.

Wyszukiwarka
Kategorie
Wiktor Świetlik

Wiktor Świetlik

Współtwórca Kanału i mediów Dobitnie. Redaktor naczelny Dobitnie.pl. Były szef Centrum Monitoringu Wolności Prasy i radiowej Trójki, a także pełnomocnik zarządu PAP ds. walki z deziformacją. Autor 4 książek.

blank
Pobierz artykuł w PDF
Czytaj więcej
blank