Ministra funduszy i polityki regionalnej Katarzyna Pełczyńska-Nałęcz zareagowała oburzeniem po decyzji prezydenta Karola Nawrockiego, który zawetował tzw. ustawę wiatrakową. Wyprowadziła „śmiertelny cios” obnażając całą prawdę o nierentownym polskim górnictwie, dotowanym z budżetu, jako przykład patologii, jaką wspiera prezydent.
Pani ministra ma ogromny deficyt wiedzy w tym zakresie, pewnie, dlatego, że nie czyta Dobitnie.pl, gdzie obnażamy niekompetencję i bierność obecnie rządzących krajem w obszarze strategii klimatyczno-energetycznej.
Odsyłam wpierw panią do mojego tekstu: egzekucja-polskiego-gornictwa-upadek-pgg-zamykanie-kopaln-i-import-wegla, gdzie wymieniam zasługi rządu Donalda Tuska dla poprawy efektywności produkcji. Czy widziała Pani jakiekolwiek działania w tym zakresie ze strony pani koleżanki ministry przemysłu? W 2023 górnictwo polskie zakończyło rok wynikiem (zyskiem) 7,5 mld złotych, gdy pierwszy rok Pani rządu zaowocował 11 mld straty. To, że nie podejmowano żadnych działań naprawczych w górnictwie, to też wyłącznie wasza wina. Obecna katastrofalna sytuacja to efekt zaniechań oraz braku strategii energetycznej.
Jeżeli zaś chodzi o koszty, jakie obywatele Polski ponoszą za wdrażanie polityki klimatycznej UE, która z uporem maniaka próbuje walczyć z ociepleniem klimatu poprzez mordowanie rodzimego przemysłu odsyłam do publikacji Pawła Przychodzenia, a szczególnie 8-powodow-dlaczego-prezydent-powinien-zawetować-ustawę-wiatrakową, oraz Dlaczego Dominika Kulczyk nie musi martwić się o swoje wiatrowe interesy?.
Gigantyczne koszty wdrażania Zielonego Ładu wynoszące już grubo powyżej 300 mld złotych Polskę, likwidacja miejsc pracy w przemyśle energochłonnym oraz żałosne efekty takiej polityki to największe grzechy rządzących.
No i największy „smaczek”. Gdy wiatrakowa rewolucja w Europie dogasa, zaś nawet jej zażarci zwolennicy z „podkulonym ogonem” przyznają, że nie da się wyłącznie na OZE budować stabilności energetycznej w gospodarce. Gdy kolejne kraje europejskie rozbudowują swój potencjał energetyki jądrowej, wasz rząd skutecznie odstrasza inwestorów w stabilne źródła energii dążąc do zbudowania Polski wiatrakowej. Nawet Niemcy przyznają, że nie ma szans dla dalszego energetyki wiatrowej bez silnego subwencjonowania. Do ostatnich aukcji na inwestycje w tym obszarze, ale bez wsparcia budżetowego, nie przystąpił nikt. Ten segment energetyki wyczerpał już swój potencjał, ponieważ jest kosztowny dla obywateli, agresywny środowiskowo oraz nie daje bezpieczeństwa i stabilności systemu energetycznego.
Nie mam zamiaru dochodzić, kto tak mocno napiera na rząd D. Tuska, aby tę ustawę uchwalić, nawet zaszywając w niej obietnicę zamrożenia cen energii. Jednak walka o tę sprawę, ze strony rządzących a zwłaszcza Polski 2050, musi budzić zaniepokojenie.
Panie Prezydencie. Psy szczekają, ale karawana musi iść dalej. Tym, co dławi naszą gospodarkę i grozi egzystencji Polaków jest klimatyczna polityka UE. Krok po kroku musimy od niej odchodzić i racjonalizować podejście do spraw klimatycznych, bez histerii i ideologii.
