Okazuje się, że najskuteczniejszym sposobem na walkę z globalnym ociepleniem jest po prostu wymazanie upałów z przeszłości. Udowodnili to holenderscy inżynierowie pogodowej rzeczywistości z instytutu KNMI (skrót od Koninklijk Nederlands Meteorologisch Instituut, czyli Królewski Niderlandzki Instytut Meteorologiczny). Badacze instytutu zostali bowiem przyłapani na majstrowaniu przy danych, które nie pasowały do jedynej i słusznej wizji świata.
Przez dekady karmiono nas opowieściami o tym, że historia pogodowa zaczyna się dopiero wczoraj. Urzędnicy z KNMI postanowili udowodnić to za pomocą magicznego algorytmu, który historyczne upały zamienił w przyjemny chłód. Metoda była genialna w swojej prostocie, ponieważ wystarczyło uznać, że dawne termometry były zbyt głupie, by poprawnie mierzyć temperaturę. W ten sposób w 2016 r. z oficjalnych rejestrów wycięto dziesiątki dni, które psuły idealnie rosnącą krzywą współczesnej katastrofy.
Sercem tej operacji stała się tzw. homogenizacja danych – termin brzmiący profesjonalnie, za którym kryje się zwykłe poprawianie przeszłości. Oficjalnym pretekstem była zmiana konstrukcji klatek meteorologicznych; uznano, że stare osłony typu pagoda rzekomo dawały zbyt wysokie odczyty, więc historię należało „skorygować” matematycznym modelem. W efekcie tej technokratycznej tresury faktów z rejestrów głównej stacji w De Bilt jednym pociągnięciem pióra wymazano aż 16 z 23 fal upałów, które wystąpiły przed 1951 rokiem.
Kiedy w 2021 roku niezależni eksperci – w tym badacze z fundacji Clintel – udowodnili czarno na białym, że instytut zwyczajnie oszukuje rzeczywistość, urzędnicy zaczęli nerwowo szukać drogi wyjścia. Zamiast publicznej pokuty wybrali jednak metodę cichego wycofywania się z błędu. Niedawno wprowadzono więc nową metodologię, która nagle i bez zbędnego rozgłosu przywróciła do życia siedem fal upałów, które wcześniej rzekomo nigdy się nie wydarzyły. Można? Można.
Czy przypadek z Niderlandów to tylko wierzchołek góry lodowej? Od dawna wiadomo, że dane meteorologiczne są narzędziem politycznym. Skoro jedna agencja potrafiła wymazać lata historii pogodowej, warto zapytać, ile podobnych operacji plastycznych na danych odbywa się w tej chwili w innych europejskich stolicach.
