USA mają problem w Iranie, więc i my mamy problem – Marek Budzisz w Kanale Dobitnie o sytuacji strategicznej Polski

USA mają problem w Iranie, więc i my mamy problem – Marek Budzisz w Kanale Dobitnie o sytuacji strategicznej Polski

blank

Polska klasa polityczna dyskutuje o sprawach „drugorzędnego, a może nawet sześciorzędnego znaczenia”, podczas gdy kluczowe pytania strategiczne pozostają bez odpowiedzi. Marek Budzisz (Strategy&Future) w rozmowie z Wiktorem Świetlikiem analizuje sytuację geopolityczną: od konfliktu USA-Iran, przez relacje z Chinami, po kontrowersyjny program SAFE.

Dwa tygodnie po rozpoczęciu amerykańskich uderzeń na Iran sytuacja strategiczna Stanów Zjednoczonych pozostaje niejasna. Choć wojskowo Amerykanie wygrywają wszystkie starcia, politycznie sprawa jest znacznie bardziej skomplikowana. Marek Budzisz zwraca uwagę na fundamentalną kwestię, którą często pomija się w analizach militarnych: – Wojna to nie jest domena wojskowych – podkreśla. – Wojna to osiąganie celów politycznych przy użyciu narzędzi wojskowych. W związku z tym trzeba mieć strategię zwycięstwa, wiedzieć czego się chce i wiedzieć jak długo toczyć tę walkę i jaka jest wreszcie strategia wyjścia z konfliktu.

Zdaniem Budzisza, administracja Donalda Trumpa zakładała, że silne uderzenie dekapitacyjne – które wyeliminowało około 50 wyższych rangą duchownych, ajatollahów, polityków i wojskowych – zmusi Teheran do negocjacji. Ten scenariusz się nie sprawdził, a Budzisz wyjaśnia: – Amerykanie najprawdopodobniej uważali, że to zmusi rząd irański do rozpoczęcia jakichś negocjacji. No i teraz jest pytanie, na które nie znamy odpowiedzi: czy dwa tygodnie to już jest ten czas, gdzie Amerykanie się przeliczyli i mają tego świadomość, czy raczej są gotowi na dłuższe i silniejsze uderzenia. Sygnałem pewnej „konfuzji strategicznej” Waszyngtonu była rozmowa telefoniczna Trumpa z Władimirem Putinem – pierwsza od grudnia 2017 roku, zainicjowana przez stronę amerykańską. Co istotne, rosyjski prezydent połączył kwestię Iranu z wojną na Ukrainie. – Putin uznał to za przyznanie się w gruncie rzeczy do faktu, iż ten pierwotny plan zawiódł. To jest oczywiste, że Kreml chce coś na tej sytuacji wygrać – ocenia Marek Budzisz.

Chiński czynnik i słabnące odstraszanie

Szybkie zwycięstwo nad Teheranem miało wzmocnić amerykańską siłę odstraszania wobec Chin przed planowanym spotkaniem Trumpa z Xi Jinpingiem. Budzisz tłumaczy mechanizm tego myślenia: – Siła odstraszania jest związana zarówno z potencjałem wojskowym, jak i z gotowością do jego użycia. Gdyby Amerykanie skutecznie doprowadzili do przełomu geostrategicznego w Iranie w ciągu tygodnia, ich siła odstraszania wobec Chin by wzrosła. Niepowodzenie zmienia jednak układ sił – Chiny mogą teraz negocjować z silniejszej pozycji. Co więcej, głosy o budowie własnych zdolności jądrowych w Japonii i Korei Południowej nie są świadectwem umocnienia sojuszu, wręcz przeciwnie. – Nasilające się zarówno w Japonii, jak i w Korei Południowej głosy o potrzebie budowy własnych zdolności jądrowych są świadectwem słabnięcia wiary w amerykańskie rozszerzone odstraszanie, a nie wzmocnienia – przekonuje Budzisz. – To jest dramatyczna diagnoza dla nas.

W kontekście relacji polsko-chińskich Marek Budzisz przestrzega przed naiwnością, ale jednocześnie przed nadmiernym radykalizmem. – We współczesnym świecie nie ma żadnego Business as Usual. Warunki prowadzenia handlu mają wymiar polityczny. Państwo chińskie wpływa na te ramy – podkreśla. Jednocześnie Budzisz przestrzega przed powtórzeniem błędu Litwy, która przyjęła zbyt radykalną postawę wobec Pekinu w kontekście Tajwanu: – Nie możemy popełniać błędu, że będziemy bardziej radykalni niż nasi sojusznicy, którzy rywalizują z Chinami. Litwa ma swoje kalkulacje. My jesteśmy znacznie większym państwem i powinniśmy uprawiać zupełnie inną politykę.

Kluczowe dla polskiej polityki wobec Chin powinno być zrozumienie charakteru relacji rosyjsko-chińskich. Budzisz wskazuje na fundamentalną zmianę w dyslokacji sił rosyjskich – z równomiernego rozmieszczenia w czasach ZSRR do koncentracji na kierunku zachodnim. – Putin mówił dziesiątki razy, że granica rosyjsko-chińska jest „granicą pokoju”. Obie strony są zainteresowane, żeby na tym kierunku nie było znaczących sił – przypomina Marek Budzisz. – To jest fundament sojuszu między Chinami a Federacją Rosyjską.

Broń jądrowa dla Polski: polityka ważniejsza niż technika

Wypowiedzi prezydenta Nawrockiego i premiera Tuska o polskim programie nuklearnym Budzisz traktuje jako kolejny sygnał słabnącego zaufania do amerykańskiego parasola ochronnego. Jednak kwestie techniczne to – według niego – „co najwyżej 10% tematu”. – Kwestie polityczne są tutaj prymarne. Kwestie doktryny jądrowej są jeszcze istotniejsze – podkreśla Budzisz. – Jak chcemy używać tej broni i po co chcemy jej używać? Jaką wojnę mamy zamiar prowadzić, jeśli zawiedzie odstraszanie? Na te pytania trzeba znać odpowiedzi.

Marek Budzisz zwraca uwagę na jeszcze jeden aspekt – głęboką polaryzację polityczną w Polsce, która czyni jakąkolwiek strategiczną dyskusję niemal niemożliwą. – Wyobraźmy sobie teoretycznie sytuację, że budzimy się jutro i mamy broń jądrową. Jak będziemy używali tej broni? Jak będziemy się komunikowali na poziomie sygnalizacji strategicznej z naszymi rywalami i sojusznikami? W tak silnie spolaryzowanym politycznie państwie, gdzie nie ma żadnej kwestii wspólnej, tylko wszystko jest kontestowane – pyta retorycznie.

Program SAFE: „choroba polskiego świata polityki”

Najbardziej krytycznie Marek Budzisz odnosi się do debaty wokół programu SAFE i weta prezydenta Nawrockiego. Oskarżenia o „zdradę” nazywa „świadectwem zaślepienia i braku racjonalności”.– Debata na temat SAFE jest debatą świadczącą o głębokiej chorobie polskiego świata polityki. Dyskutujemy i podniecamy się bardzo emocjonalnie podchodząc do spraw drugorzędnego znaczenia, albo może nawet sześciorzędnego znaczenia – mówi Budzisz bez ogródek. Sam program SAFE nie jest problemem – problemem jest skala uzależnienia od niego. Polska zamierza sfinansować z tego źródła 40 miliardów euro, podczas gdy Finlandia tylko miliard dolarów, a Francja – zaledwie 10% swoich nakładów na modernizację sprzętową. – Dlaczego Francuzi, mając znacznie większy dług publiczny, nie robią tego samego co my? Warto by poznać motywacje Francuzów – zauważa Budzisz.

Szczególnie ostro Marek Budzisz krytykuje utajnienie listy programów finansowanych z SAFE. – W Rumunii lista programów jest publicznie znana i dyskutowana, a w Polsce musi być tajna. Dlaczego? Normą w państwach europejskich jest publiczny charakter wiedzy na temat tego, jakie programy zbrojeniowe są finansowane z pieniędzy podatników. My jesteśmy poniżej standardu – punktuje Budzisz.

Efektywność wydatków: pytania bez odpowiedzi

Budzisz zadaje fundamentalne pytanie, które w polskiej debacie publicznej pozostaje bez odpowiedzi: dlaczego Polska wydaje więcej na zbrojenia w kwotach nominalnych niż Izrael i Turcja, nie mając przy tym porównywalnych zdolności wojskowych? – Dlaczego Izrael mógł zbudować Żelazną Kopułę, wydając na to 2 miliardy dolarów, a my musimy na byle co wydawać znakomicie więcej? To jest pytanie o efektywność wydatkowania środków. Nie jest powodem do dumy wydawanie dużych pieniędzy. Powodem do dumy powinno być wydawanie mądrze – podkreśla Marek Budzisz.

Program SAFE niesie też inne zagrożenie – blokadę dostępu do najnowocześniejszych technologii spoza Unii Europejskiej. Ograniczenie udziału komponentów z państw trzecich do 35% uniemożliwia zakupy izraelskich systemów Arrow-3, a nawet rakiet europejskiego koncernu MBDA, których silniki produkowane są w Wielkiej Brytanii. – Świadomie zamykamy sobie drogę do pozyskania pewnych zaawansowanych technologii wojskowych. Stworzono dla nas skomplikowany i kosztowny algorytm, którego efektem jest blokada unowocześnienia i racjonalizacji naszej armii – konkluduje Budzisz.


Wywiad przeprowadził Wiktor Świetlik. Całość tutaj

Autor tekstu

Analiza Dobitnie

Analiza zespołu serwisu i kanału Dobitnie. Staramy się przenikać medialną fasadę, obnażać mechanizmy, proponować rozwiązania, unikać pustych emocji i politycznych narracji. Naszym celem jest dobro Polski. Zespół Dobitnie.

Wyszukiwarka
Kategorie

Analiza Dobitnie

Analiza zespołu serwisu i kanału Dobitnie. Staramy się przenikać medialną fasadę, obnażać mechanizmy, proponować rozwiązania, unikać pustych emocji i politycznych narracji. Naszym celem jest dobro Polski. Zespół Dobitnie.

blank
Pobierz artykuł w PDF
Czytaj więcej
blank