Afera Romana Giertycha. Nawet w KO są wątpliwości, czyje interesy reprezentuje

Afera Romana Giertycha. Nawet w KO są wątpliwości, czyje interesy reprezentuje

blank

Nawet politycy Koalicji Obywatelskiej mają dość wyczynów Romana Giertycha. Dostrzegli, że ich partia służy kontrowersyjnemu adwokatowi do załatwiania własnych, niejasnych interesów.

Afera Zondacrypto miała uderzyć w PiS i prezydenta Karola Nawrockiego. Wcześniej podobne operacje obecna władza przeprowadziła ze słynną kawalerką w czasie kampanii prezydenckiej, Tomaszem Mrazem, który obciążał polityków Suwerennej Polski w sprawie Funduszu Sprawiedliwości czy  Pawłem Szopą, zeznającym pod dyktando prokuratury w sprawie Rządowej Agencji Rezerw Strategicznych.

W każdym z tych przypadków udało się ekipie Donalda Tuska przy pomocy wspierających rząd mediów rozpętać medialną burzę. Tym razem jednak plany krzyżuje Roman Giertych.

Kim on jest

Adwokat rodziny Tusków w sprawie Zondacrypto występuje jednocześnie w kilku rolach. Jest posłem na Sejm, obrońcą, specjalnym wysłannikiem, negocjatorem i Bóg jeden wie kim jeszcze. Jak sam ogłosił pełnomocnikiem szefa Zondycrypto Przemysława Krala został już w maju. Jednocześnie przyznał, że pracuje dla niego za darmo, gdyż jest posłem na Sejm.

Tak czy inaczej, jako poseł-adwokat w imieniu Krala miał negocjować z prokuraturą – na którą, jak donoszą media, systematycznie naciska – na temat przyznania podejrzanemu statusu małego świadka koronnego. W istocie więc pomaga człowiekowi, który – jeśli zarzuty prokuratorskie się potwierdzą – oszukał tysiące ludzi, by uniknął kary lub dostał bardzo łagodny wyrok.

W takich śledztwach status małego świadka koronnego otrzymują raczej osoby, które chcą obciążyć głównego podejrzanego. Tu mózg przestępczej operacji ma obciążać swoich podwładnych. To oczywisty absurd, ale przecież w istocie chodzi o to, by zeznawał przeciwko prezydentowi i politykom PiS.

Rola Giertycha jest jednak na tyle dwuznaczna, że nawet w samej Koalicji Obywatelskie dostrzeżono, jak grubymi nićmi ta historia jest szyta. Skupiając całą uwagę na sobie, Giertych niszczy cały plan medialnego ataku na PiS.

Idź za pieniędzmi

Coraz częściej pojawiają się zatem pytania, czyje w rzeczywistości interesy reprezentuje Roman Giertych? Jeśli jest prawdą, że Zondacrypto powstała za pieniądze rosyjskiej mafii – a tak twierdzą politycy Koalicji Obywatelskiej – to poseł-adwokat robi wszystko, by prokuratura nigdy do ukrytych środków nie dotarła.

Jeśli Przemysław Kral będzie mógł liczyć na bardzo łagodny wyrok lub nawet go uniknąć, w żaden sposób nie będzie zainteresowany oddaniem pochodzących z oszustwa pieniędzy. Gdy sprawa ucichnie, będzie mógł po nie sięgnąć

Działalność Giertych zaczyna więc przypominać raczej zachowanie lobbysty, który korzystając z ogromnych możliwości wpływania na prokuraturę i rządzących, załatwia interesy kogoś zupełnie innego. W ten sposób obciąża ekipę Donalda Tuska, która i tak nie jest w stanie wytłumaczyć się z tego, dlaczego wcześniej nie powstrzymała działalności Zondacrypto. Musiała przecież mieć wiedzę o przestępczym charakterze przedsięwzięcia. Taką wiedzie powinny posiadać służby specjalne, ale z jakiegoś powodu pozwoliły Kralowi działać.

Bardzo to wszystko przypomina aferę Amber Gold.

Autor tekstu
Mariusz Staniszewski

Mariusz Staniszewski

dziennikarz, był m.in. wiceprezesem Polskiego Radia, prezesem TechFilm i wicenaczelnym Wprost, współtwórca Kanału Dobitnie i prezes Dobitnie Media.

Wyszukiwarka
Kategorie
Mariusz Staniszewski

Mariusz Staniszewski

dziennikarz, był m.in. wiceprezesem Polskiego Radia, prezesem TechFilm i wicenaczelnym Wprost, współtwórca Kanału Dobitnie i prezes Dobitnie Media.

blank
Pobierz artykuł w PDF
Czytaj więcej
blank