Właściwie należałoby się obruszyć: jakim prawem amerykański ambasador miesza się w wewnętrzne sprawy Polski? Jak może ucinać kontakty z drugą osobą w państwie? Jak śmie być tak arogancki? Tyle tylko, że trudno odmówić mu racji.
Sekwencja zdarzeń była zaskakująca. Ni stąd ni zowąd marszałek Sejmu Włodzimierz Czarzasty występuje w Sejmie i wygłasza coś w rodzaju deklaracji programowej, która jest skrajnie antyamerykańska, a jednocześnie wazeliniarska wobec Brukseli. Jego przemówienie jest proste, by nie powiedzieć prostackie. Główne tezy brzmią tak: Polska jest słaba i nie ma co liczyć na specjalne relacje z USA, zresztą z Donaldem Trumpem w ogóle nie warto rozmawiać, bo jest niebezpieczny. Partnerem w rozmach z USA powinna być jedynie Unia Europejska, a nie Polska jako państwo narodowe. W sumie należy robić wszystko, by osłabić Trumpa, nawet wspierając podporządkowane Chińczykom WHO. A to wszystko Włodzimierz Czarzasty powiedział, by uzasadnić dlaczego nie poprze kandydatury Donalda Trumpa do pokojowej nagrody Nobla.
To wystąpienie w pełnej rozciągłości pokazało polityczną tożsamość marszałka Sejmu. Cóż, trudno to nazwać inaczej niż zaprogramowana przez komunizm służalczość. Czarzasty po prostu musi być czyimś wasalem. Jak nie Moskwy, to chociaż Berlina lub Brukseli. Z działalności w PZPR pozostała mu jeszcze chroniczna nienawiść do Ameryki. Imperialistycznej, kapitalistycznej i działającej z pozycji siły. Dlatego przepowiada wycofanie się USA z Europy, z czego zresztą się cieszy.
Można by pomyśleć, że nie rozumie, jakie byłyby skutki takiej sytuacji, ale przecież na tyle tępy nie jest. Doskonale zdaje sobie sprawę, że wówczas konieczne będzie ustanowienie nowego porządku w Europie. Pierwsze skrzypce będą grały Rosja, Niemcy, Francja i Wielka Brytania, czyli koncert mocarstw jak dawniej. Polska w tym układzie znalazłaby się w jakiejś strefie wpływów – niemieckiej lub rosyjskiej. To oczywiście oznaczałoby koniec ambitnej polityki naszego kraju, a więc utratę podmiotowości. Czyli katastrofę. Tyle tylko, że dla Czarzastego to stan naturalny. On musi mieć pana. Czy będzie nim Niemiec czy Rosjanin, nie ma większego znaczenia. On chce być tylko wysokim urzędnikiem kolonialnej administracji.
Można by w sumie zignorować to wystąpienie, bo Włodzimierze Czarzasty choć formalnie jest drugą osobą w państwie, to realnie władzy ma niewiele. Tyle tylko, że nikt z koalicji – ani premier Donald Tusk, ani minister spraw zagranicznych Radosław Sikorski, ani nawet żaden poseł z sejmowej spraw zagranicznych – nie odniósł się do tych słów. Nie stwierdził, że to prywatna opinia lidera Lewicy. Nie zaprzeczył, nie zniuansował.
Prezydent Donald Trump i Stany Zjednoczone jako państwo zostali określeni jako zagrożenie dla Europy i świata. Dla Czarzastego bardziej przewidywalnym partnerem są komunistyczne Chiny.
To właśnie w takim kontekście Thomas Rose, ambasador USA w Polsce ogłosił, że nie będzie się kontaktował z obecnym marszałkiem Sejmu. Nie chodziło o Nobla, ale chorobliwy antyamerykanizm. Nie tylko jednak człowieka, którego korzenie ciągle tkwią w Moskwie, ale całej koalicji.
Ambasador Rose doskonale wie, że nie może zaprzestać kontaktów z rządem. Przecież po to właśnie został do Polski wysłany. Jednak uderzenie w Czarzastego jest w rzeczywistości sygnałem dla całej koalicji. Lewica jest przecież jej filarem i wiernym partnerem Tuska, który także nie za bardzo ukrywa swój antyamerykanizm. Dla niego kierunek zawsze jest jeden – Berlin. Ponad wszystko.
Czarzasty wywołuje większy kryzys w relacjach polsko-amerykańskich niż się wydaje. Jasno wyartykułował to, co Tusk z Sikorskim starają się mówić w sposób zawoalowany. Oni chociaż udają, że próbują balansować między Brukselą i Waszyngtonem. Czarzasty wali jak cepem. Nie pozostawia pola do dyskusji. Obraża prezydenta USA, najsilniejszego polskiego sojusznika i jeszcze nie kryje samozadowolenia.
Chciał pewnie błysnąć w mediach i uwiarygodnić się u swoich wyborców. Dla nich być może nawet został bohaterem, ale pokazał prymitywną i służalczą twarz starego komucha. Obnażył też poglądy całej koalicji.
Mariusz Staniszewski
