Pruderyści, katolicy i zaściankowcy obruszyli się na „Lalkę”. Pewnie dotknęło ich to, że zobaczyli w niej swój obraz: zakompleksionych pijaków i ukrytych zboczeńców. To dość powszechna tonacja narzucona przez wiodące media, z nieocenionym w swojej postępowej poprawności „Tygodnikiem Powszechnym” na czele. Problem w tym, że ta właśnie „Lalka” jest wygładzona, co najbardziej widać po postaci panny Łęckiej.
Tak, bohaterka serialowej „Lalki” przeklina, rzuca ch… i k…ami. Faceci robią to samo, a do tego są przepitymi erotomanami. Wszyscy oni są żywcem wyjęci z większości porównywalnych, netflixowskich produkcji, więc nic dziwnego, że serial się obejrzał.
Ot, trochę seksu, trochę przekleństw, pożądanie i czasem w tle przemoc. Wystarczy, by zaspokoić globalny, drobnomieszczański gust klas średnich niższych — od Australii i Południowej Afryki aż po Kanadę i Islandię, poprzez Meksyk, Brazylię i Indie. To gust, który kształtowała zwulgaryzowana, a zarazem ugrzeczniona pod wymogi politycznej poprawności kultura amerykańska w wersji globalnej. Taka, by każdy zrozumiał.
Brutalny Prus
Problem w tym, że autentyczna, niewyemancypowana, starodawna Łęcka z powieści Prusa była dużo bardziej kontrowersyjną i niegrzeczną postacią.Prus w gruncie rzeczy rzucił nią na całą Polskę szlachecką, romantyczną, postsarmacką, z której sam się wywodził. Kawałek sentymentu do niej jest w Rzeckim i Wokulskim. W Łęckiej jest natomiast sama pogarda i oskarżenie: Oto, co zrobiliście z młodą kobietą. Oto, jak zniszczyliście jej potencjał.
Dama luksusowa, przywykła do luksusu, do bujania w obłokach i udawania, że nie dotyczy jej to, co wszystkich, a nawet tego luksusu nieposiadająca. Czująca się lepszą, mówiąca językami, znająca poezję i rzeźbiarzy, a tak naprawdę pozbawiona kompetencji sprzątaczki. Niepotrafiąca pokierować swoim życiem, bo nikt jej tego nie nauczył.
Oto prawdziwa Izabela Łęcka
Łęcka kiedyś wzbudzała skandal. Boy-Żeleński uznał ją za pierwszy i najlepszy w historii Polski opis kobiety luksusowej.Jej postać wzbudziła również dyskusję o „wychowaniu panien w Polsce”, w której brali udział zarówno Wańkowicz i Gombrowicz, jak i współcześnie Ziemkiewicz.
Ale jak widać, dyskusje dyskusjami, a proceder wychowywania młodych kobiet, wiedzących, jak wypada się zachować w swoim towarzystwie, ale niezdolnych do realistycznej oceny rzeczywistości, wciąż kwitnie. Tyle że zgodnie z modą na konwergencję płci dziś dotyczy to także mężczyzn.
Ci, którzy bronią serialu „Lalka” przed polską pruderią, są tego najlepszym przykładem. W innych czasach, także zgodnie z obowiązującym trendem, zabranialiby jej pracy w banku lub ożenku z człowiekiem „niższej klasy”. Chodziliby z zadartą głową pogardzając klasami niższymi, nawet jak sami byliby zrujnowani, tak jak dziś wyśmiewają tych, którzy nie lubią serialu „Lalka”, który ostatecznie jest filmowym gniotem.
