Aniołki Tuska, aniołki prezesa

Aniołki Tuska, aniołki prezesa

blank

Kobiety służą Tuskowi jako kiepska dekoracja. Stąd kariera postaci takich jak panie Mróz-Gorgoń czy pani Sobkowiak-Czarnecka, która ostatnio postanowiła pokazywać swoje dość dziwaczne talenta aktorskie. Stąd kariera wszystkich Pomasek, Gajewskich, Wcisło, cwaniar, po których od razu widać, że wyżej pewnego poziomu nie podskoczą, bo poza sprytem i bezwzględnością w wycinaniu ludzi z własnego otoczenia nie ma w nich nic innego, żadnego celu. Na tym tle Donald może błyszczeć. Taką tezę postawił Adam Gorszanow w Dobitnie.pl w tekście „Wszystkie kobiety Tuska”. Myślę, że sprawa jest dużo bardziej banalna.

Donald Tusk w tym obszarze działa w sposób, który w pełni reprezentuje równouprawnienie. Damy dobierane przez KO są reprezentatywne dla całości formacji. To Jońscy, Szczerbowie, Zembaczyńscy w spódnicy, choć trzeba przyznać, że nabór z Kłodzka poszedł trochę dalej. Aspiracją Gajewskiej, pokazującej, jak przeciwnikom będzie podrzynać gardło, gestu, który zapewne wyniosła z domu i który tam naprawdę sporo musiał znaczyć, jest zapewne bycie kimś w rodzaju Giertycha. Na dobrą sprawę nic szczególnego. Zawsze była jakaś taka część społeczeństwa, a problemem Polski jest to, że Donald oparł na niej swoje kadry.

Ktoś powie: ale Tusk wyciął także wszystkie kobiety, które sprawiały wrażenie, że ich aspiracje sięgają nieco dalej niż słynnej pani Sawickiej, która chciała robić „biznes zdrowiu”.Miały program, cele, przemyślenia, ambicje sięgające ponad to, by zostać „ministrą”, a kuzynów popakować po spółkach. Kiedyś Zytę Gilowską, potem Elżbietę Radziszewską — można by wymieniać. Ale przecież to samo dotyczyło facetów: Płażyńskiego, Olechowskiego, Gowina, Saryusza-Wolskiego. Nie byli chytrymi i ambitnymi wykonawcami, a jakimiś poważnymi postaciami politycznymi. Tusk konsekwentnie eliminuje jednostki, których ambicje przekraczają jego ambicje. Jego ambicje, które jakąkolwiek głębię tylko udają, a udaje się to w takim stopniu, jak tapecie z rybkami imitować ocean.

Tak więc braku równouprawnienia Donaldowi bym nie odmawiał. A co z jego wielkim adwersarzem? Niestety mam wrażenie, że w PiS zachodził także mało budujący proces. Prezes, nie da się ukryć, lubi naskakujące mu panie, słucha ich podszeptów, a one biegają wokół niego, eliminując konkurencję i walcząc ze sobą, czasem nawzajem. Ponieważ ten system działa, potrafiły do niego dołączać nawet bystrzejsze polityczki, eliminując oczywiście rozmaite koleżanki, które mogłyby stanowić zagrożenie. A także samców. Może ktoś się oburzyć o te słowa, ale wszyscy wiedzą, że tak jest.Tu już nawet nie ma równouprawnienia, tu jest świat z „Seksmisji” w wersji light. Samiec — twój wróg. Świta w czerwonych garsonkach pilnuje, by to one były słynnym uchem prezesa. W dużych sprawach to nie wychodzi, bo jednak mówimy o najinteligentniejszym polskim polityku, ale w małych — hulaj dusza.

Reasumując, polskiej polityce można różne rzeczy zarzucić, ale na pewno nie dyskryminację kobiet. Problem w tym, że większość inteligentnych i mających szersze ambicje kobiet sama się eliminuje, bo robią coś zupełnie innego.

Autor tekstu
Wiktor Świetlik

Wiktor Świetlik

Współtwórca Kanału i mediów Dobitnie. Redaktor naczelny Dobitnie.pl. Były szef Centrum Monitoringu Wolności Prasy i radiowej Trójki, a także pełnomocnik zarządu PAP ds. walki z deziformacją. Autor 4 książek.

Wyszukiwarka
Kategorie
Wiktor Świetlik

Wiktor Świetlik

Współtwórca Kanału i mediów Dobitnie. Redaktor naczelny Dobitnie.pl. Były szef Centrum Monitoringu Wolności Prasy i radiowej Trójki, a także pełnomocnik zarządu PAP ds. walki z deziformacją. Autor 4 książek.

blank
Pobierz artykuł w PDF
Czytaj więcej
blank