Połowa grudnia 1944 r. Wojna dla Niemiec była przegrana, ale ich kanclerz roił jeszcze o zwycięstwie. Oddziały Wermachtu i SS rozpoczęły ostatnią wielką ofensywę. Miała przynieść zwycięstwo III Rzeszy, a przyniosła klęskę. Afera Zondacrypto ma przynieść odwrócenie trendów i zwycięstwo Donalda Tuska w przyszłorocznych wyborach, a co przyniesie?
Ardeny – 1944
16 grudnia 1944 r. rozpoczęła się operacja „Wacht am Rhein” (Straż nad Renem). Niemcy już przegrywały wojnę, pozostało co najwyżej kilka miesięcy. Wiedzieli o tym wszyscy, choć niektórzy z Adolfem Hitlerem na czele liczyli na jakiś cud, Wunderwaffe czy nagły zwrot na jednym z dwóch głównych frontów wojny. W takich okolicznościach powstał straceńczy pomysł wielkiej kontrofensywy, która miała przynieść strategiczne przełamanie sytuacji. Za cel wybrano wojska sprzymierzone na froncie zachodnim, a miejscem operacji miały być tak dobrze kojarzące się Niemcom Ardeny. Hitler w swoim wzbierającym szaleństwie myślał, że zmusi w ten sposób Amerykanów i Brytyjczyków do wstrzymania działań, może do separatystycznego pokoju. Do działań zgromadzono potężne siły, jak na ówczesne możliwości Niemiec, ok. 30 dywizji, w tym crème de la crème wojsk III Rzeszy – 4 dywizje pancerne SS, a wśród nich „Leibstandarte Adolf Hitler” czy „Das Reich”. Operacja mimo początkowych sukcesów – przełamano się nawet na głębokość 80 km – zakończyła się klęską. Była to ostatnia tak duża ofensywa Niemiec, potem były już tylko lokalne lub nic nie znaczące inicjatywy.
Wspominam te wydarzenia nie dlatego by popisywać się znajomością II Wojny Światowej – są setki świetnych ekspertów, czasem podających wiedzę w naprawdę atrakcyjnej formie, jak np. Norbert Bączyk i jego podcast „Wojenne Historie”, czy Wojciech Zalewski i Łukasz Przybyło na Kanale Zero w ramach cyklu „Wojny, Kampanie, Bitwy”. Są liczne książki, filmy, artykuły, a nawet gry wojenne. Przywołuję bitwę o Ardeny, bo nie mogę oprzeć się wrażeniu, że pasuje jak ulał do obecnie rozlewającej się – głównie w mediach wspierających rząd i na platformach społecznościowych – afery Zondacrypto. Cała otoczka tej sprawy, przedziwna desperacja widoczna u niektórych polityków Koalicji Obywatelskiej i komentatorów i jakaś nadzieja, że tą akcją zatrzymają pochód prawicy po władzę przypomina właśnie mechanizmy prowadzenia ofensywy w górach na pograniczu Belgii, Francji, Luksemburga i Niemiec.
Dziwny duet
No to spójrzmy. Na początku zadziwiający duet adwokacki Roman Giertych-Jacek Dubois, gdzie pamiętajmy: mec. Giertych to równocześnie prominentny polityk KO, wiceprzewodniczący Klubu Parlamentarnego, adwokat rodziny Tusków, a mec. Dubois to zastępca Przewodniczącego Trybunału Stanu obecnej kadencji! I ci dwaj – nazwijmy to – dżentelmeni, ganiają gdzieś po Świecie Przemysława Krala, głównego rozgrywającego Zondacrypto wokół, którego jest masa niedomówień i podejrzeń o gigantyczne oszustwa na niekorzyść ponad 10 tys. poszkodowanych. Proponują swoje usługi, a w pakiecie oferują rzeczonemu zupełnie nie wiadomo w jakim trybie status tzw. „małego świadka koronnego”. Przecież o tym decyduje Sąd! I nie zmienia tej sytuacji fakt, że naszym prawniczym globtroterom towarzyszył wysoko postawiony prokurator. Tylko, że też nie wiadomo, w jakim trybie i na czyje zlecenie, bo o tej akcji nie wiedział zwierzchnik wszystkich śledczych, Prokurator Krajowy Dariusz Korneluk (inna sprawa, ze zgodnie z orzeczeniem Sądu Najwyższego piastujący tę funkcję bezprawnie). Abstrahuję też od wątpliwości formalnych dot. możliwości przyznania statusu „małego świadka koronnego” w takich okolicznościach, ale idea instytucji świadka koronnego jest taka, że skruszony przestępca zeznaje przeciw wyżej położonym w przestępczej hierarchii. A przecież Kral był de facto głównym decydentem Zondy. Czyli duet Giertych-Dubois wsparci ministrem Waldemarem Żurkiem wierzą, że wmówią sądom i przede wszystkim Polakom, że nad Kralem w przestępczej hierarchii stali szefowie PiS, Konfederacji i Prezydent Nawrocki? J jeszcze do kompletu szef Republiki Tomasz Sakiewicz? I na tej podstawie upichcą ileś aresztów dla polityków i przedstawicieli opozycyjnych mediów? A dzięki temu uda się odwrócić trendy społecznego poparcia i wygrać przyszłoroczne wybory?
Czyż to nie trąci desperacją podobną do tej, jaka zawładnęła kanclerzem III Rzeszy i jego otoczeniem? I czy w tym rozpaczliwym politycznym pędzie, szczególnie u wspomnianego mecenasa/polityka nie widać pewnych podobieństw do bezrefleksyjnego parcia do przodu szefa szpicy pancernej Joachima Peipera z 1 dywizji SS, który na czele zagonu Tygrysów wysforował się bez wsparcia tak daleko, że został bez paliwa? Sam. Ulubieniec wodza i Himmlera, przez co na wiele mógł sobie pozwolić, arogancki, ale miał przez to wielu wrogów szczególnie w Wermachcie, którzy poza nielicznymi wyjątkami bali się go krytykować. Rzecz jasna Giertych to nie Peiper, Niemiec był nazistą i zbrodniarzem, a nasz mecenas ma tylko kolegów zamawiających pięć piw. Warto jednak zauważyć, że wielu polityków KO deklaruje daleko idącą niechęć do Giertycha. Na razie anonimowo, choć i tu mamy wyłom i otwarcie krytyczną wypowiedź Sławomira Nitrasa.
W tym kontekście pojawia się jeszcze jedna kwestia. Ostatnie miesiące to intensywna narracja rządu i wspierających koalicję mediów, że kryptowaluty to nitki prowadzące do Rosji, ergo, wszyscy, którzy w jakikolwiek sposób są w to zaangażowani to Moskwa. Także Prezydent Nawrocki, bo już trzy razy zawetował ustawę rządową mocno ograniczającą obrót kryptowalut. Tu już abstrahuję, że każda kolejna ustawa była gniotem prawnym i w żaden sposób nie przeszkodziłaby działalności Zondacrypto, ale zostawmy to. Ciekawe jest co innego, skoro Zondacrypto to swąd rosyjskich pieniędzy, mafii i służb, to po co za obronę Krala bierze się mec. Giertych? Consiliere familii Tusków obrońcą eksponenta rosyjskich interesów?
Panie Premierze, nie widzi Pan tu problemu?
A może jednak Roman Giertych niczym Joachim Peiper wysforował się za daleko i nie ma Pan już nad nim kontroli? Tak czy tak, niedobrze… Aha i taki drobiazg: skoro jak Pan twierdzi, że od 2024 r. – a może od 2023 – wiedział Pan, iż Zondacrypto ma powiązania z Rosją, to dlaczego podległe Panu służby nic nie zrobiły w tej sprawie? Ba, jakim cudem jej szef szkolił w czasach Pana rządów kadry w Krajowej Administracji Skarbowej? I jak to możliwe, że brał udział w przygotowaniu projektu ustawy zawetowanej przez Prezydenta? Eksponent rosyjskich wpływów – o czym Pan wiedział, jak sam Pan twierdzi – współredagował Pana ustawę, Prezydent ją zawetował, a Pan później miał pretensje do Karola Nawrockiego, że sprzyja interesom Rosji? Przecież to logicznie w żaden sposób się nie klei. Ale pocieszę Pana, dowódcy niemieccy w Ardenach też czasem wydawali sprzeczne rozkazy i podejmowali irracjonalne decyzje.
Widać jednak, że dzisiejsza ofensywa nie rozwija się w zakładany sposób. Te pięści pancerne w postaci części polityków KO, prokuratury, ministra Żurka, niektórych mediów, prowadzone przez zagon mecenasów Giertycha i Dubois’a, wsparte całymi dywizjami trolli, owszem notują sukcesy, ale mieli przecież zajść dalej. Tak, jak Niemcy w grudniu 1944 r. mieli dojść do Mozy i Antwerpii. Zdobyli wprawdzie St. Vith, Houffalize czy Clervaus i kilka innych miejscowości, ale utknęli w Bastogne bronionej przez spadochroniarzy amerykańskich. I tak, jak Niemcy musieli bardzo szybko uruchamiać drugi rzut i odwody, tak już trzeciego dnia do akcji Zondacrypto musiał włączyć się Donald Tusk, który w charakterystyczny dla siebie sposób, starał się dodawać swoim czołówkom animuszu i motywować nacierających.
Ardeny 2.0.
Ta skoordynowana akcja polityczna przyniesie trochę strat środowiskom opozycyjnym, nie tylko politykom, ale też mediom i innym osobom z życia publicznego. Pewnie, jakieś kariery zostaną zahamowane, może niektóre będą złamane. I umówmy się, niektórzy sobie na to zapracowali. Znajdą się podmioty, media, organizacje, które będą przeżywały trudności, spotkają się z szykanami służb państwowych (a jakże) i kampanią odbierającą wiarygodność. Pewnie będziemy słyszeli o kolejnych aresztach, na razie zatrzymano Prezesa PKOL Radosława Piesiewicza. Lekko nie będzie. Amerykanom też nie było. Rozbita 106 dywizja piechoty, dwa pułki niemal w całości poszły do niewoli, zresztą jeńców było naprawdę sporo (na marginesie, warto przypomnieć, że Niemcy potrafili się powstrzymać od kolejnych zbrodni wojennych na jeńcach). Ale wytrzymali i po pierwszych ciosach przeszli do serii kontruderzeń. Cała operacja „Wacht am Rhein” nie tylko zakończyła się niepowodzeniem, ale pozbawiła Niemcy znacznej części ostatnich zdolności ofensywnych, nie tylko na Zachodzie i potwierdziła ostatecznie, że Niemcy przegrały wojnę.
I mam wrażenie, że podobnie będzie z operacją Zondacrypto. Pewnie trochę to potrwa podtrzymywane na siłę przez farmy trolli i usłużnych dziennikarzy, ale większych zmian nie przyniesie. Nie przesłoni też skutecznie tych najbardziej bulwersujących afer obecnej koalicji. Bo poszkodowanych Zondacrypto jest kilkanaście tysięcy i ich los nie specjalnie zajmuje Polaków, ale zmagających się ze źle działająca służbą zdrowia są miliony. Nie mam też żadnych wątpliwości, że będziemy się dowiadywali o kolejnych aferach. I tak do 8 maja, przepraszam do października 2027. No chyba, że komuś wpadnie do głowy pomysł Wunderwaffe i będzie kombinował z wyborami. Ponieważ Wunderwaffe nie istnieje, to odradzam.
I tylko ciekawe, co będzie ostatnią nadzieją, czyli mityczną ofensywą gen. Steinera…
***
FOT. Wygenerowany przez AI.
