Dyskusję o pojazdach bezzałogowych niemal całkowicie zdominowały dziś drony, które stały się symbolem wojny na Ukrainie. Ląd pozostał w cieniu, choć to tam ostatecznie zdobywa się teren, także tam przede wszystkim ginie żołnierz i w końcu — chroniony musi być cywil. To na ziemi żołnierz wchodzi w martwe pole, do budynku i na minę. W tę lukę wpisuje się Wilk — lekki UGV (bezzałogowy pojazd naziemny) rozwijany przez Stohid Technology — oraz koncepcja Watahy, czyli kilku takich platform pracujących jako jedno „stado”.
Może rozminowywać, prowadzić rozpoznanie, zakłócać systemy łączności dronowej. Ale może służyć też jako bezzałogowy wóz strażacki czy pojazd szturmowy policji. Wilk wpisuje się w wiodący dziś kierunek dual use, czyli wykorzystywania jednej bazy projektowej i, do pewnego momentu, projektu biznesowego do zastosowań cywilnych i militarnych. Elektryczny, 200-kilogramowy pojazd o ładowności 200 kg i prędkości maksymalnej 11 km/h. W projekcie uczestniczyła firma ELBO, zajmująca się zabudowami samochodowymi.

— Pozyskaliśmy technologię, która uchroniła wielu żołnierzy i cywilów przed śmiercią — mówi mjr dr Piotr Kisiel, prezentujący koncepcję. — Wilk jest niski, mobilny, trudny do dostrzeżenia, dzięki gąsienicom wjedzie praktycznie wszędzie — dodaje Kisiel.
Jak mówi mjr dr inż. Marcin Chodnicki, pojazd jest sterowany w podwójny sposób, poprzez łączność satelitarną i radiową. Wszystkie moduły radiowe widzą siebie, dzięki temu można na bieżąco integrować i zarządzać polem walki, a także grupowymi działaniami watahy Wilków oraz koordynować ich działania, choćby z dronami. Generał broni Jarosław Gromadziński dodaje, że kluczowa dla projektu jest struktura. — Jako użytkownik mam problem z nowym, niezintegrowanym elementem w systemie. Tu mamy do czynienia z watahą — plutonem nowej generacji.
Czyli właśnie grupą samochodów typu pick-up, „mułów roboczych wojny”, z których każdy przewozi dwa drony. — Każdy z nich może obserwować, ściągać rannego, nakierować ogień artylerii, jeden pojazd może chronić drugi, w końcu przebywać ukryty w terenie w funkcji uśpienia — mówi Gromadziński. Dowódczą rolę spełnia pojazd-matka, służący do analizy, integracji i przekazywania do sztabu danych.

Powstaje pytanie, czy Wilk i Wataha wytrzymają zderzenie z wojskowym cyklem zakupowym, który tak wiele razy już pokazał, że wszyscy by chcieli, ale się nie da.
Szczegóły programu i wystąpień spółki przedstawiono 3 września w warszawskim Hotelu Sofitel (Victoria). Istota sprawy jest poza salą: czy ten sprzęt wejdzie do pododdziałów, zanim kolejna wojna znów udowodni, że rozpoznanie na piechotę jest bardzo kosztowne.