Żadne, nawet najbardziej plugawe, wyzwisko rzucone w stronę prawicy nie będzie przez liberalno-lewicowe elity uznane za przekroczenie granic. Konserwatywna tłuszcza nie jest przez nie traktowana jako pełnoprawna część społeczeństwa. To tylko motłoch, który trzeba tresować.
Każde kolejne wybory pokazują, że wraz z rosnącym poziomem wykształceniem głosujących zwiększa się sympatia do partii obecnego premiera. Koalicja Obywatelska pozostaje partią inteligencką – w wyścigu do prezydenckiego fotela na Rafała Trzaskowskiego głosowało ponad 62,6 osób z wyższym wykształceniem, a na Karola Nawrockiego 37,4 proc – choć twarzami tej formacji są tacy ludzie jak Witold Zembaczyński, Konrad Frysztak, Klaudia Jachira, Marta Wcisło, Adam Szłapka, Arkadiusz Myrcha, Marcin Kierwiński czy wreszcie sam Donald Tusk. To wszystko politycy, którzy są zaprzeczeniem inteligenckiego etosu, którego nieodłącznymi cechami była kultura, prawość, prawda, zasady moralne oraz dążenie do podniesienia własnych umiejętności. Nie wspominając o misji, która miała polegać na wyznaczaniu standardów.
Przymioty te są politykom Koalicji Obywatelskiej całkowicie obce. Tradycyjna kultura – zarówno w wymiarze osobistym, jak i przekazu – jest przez nich postrzegana jako przeszkoda na drodze do dokonania rewolucji. Zmiany kodu kulturowego, gdyż stary ciągle trzyma nas w szponach przywiązania do narodowej i chrześcijańskiej tożsamości, z czym koniecznie trzeba zerwać.
Dlatego dla wszelkiej maści obyczajowej lewicy tak ważna zawsze była kultura. Dzięki niej można przesuwać granice, tego co dopuszczalne. Gdy dekadę temu w Teatrze Polskim we Wrocławiu do spektaklu „Śmierć i dziewczyna” zatrudniono aktorów porno, wielu uznało to za skandal.
Znaleźli się jednak także obrońcy. – Wydaje mi się, że zabieg zastosowany przez Ewelinę Marciniak [reżyser spektaklu – MS] jest świadectwem zmiany sposobu postrzegania naszej seksualności, która właśnie się dokonuje, sprawiając, że porno ze sfery obsceny przechodzi do codzienności. Warto zadać pytanie, czy nas to oburza czy raczej jeszcze próbujemy udawać, że tak się dzieje? Proces oswajania pornografii z popkulturą obserwujemy od dawna – kiedy wynaleziono kinematograf, najchętniej filmowano kobiece piersi podrygujące podczas biegu, dziś telefony mają coraz większe wyświetlacze m.in. po to, żebyśmy mogli oglądać to, co chcemy, wszędzie tam, gdzie chcemy. Różnica polega na wzroście poziomu akceptacji dla wyjścia porno z podziemia. Jego wtargnięcie do sztuki wysokiej też można rozpatrywać w tym kontekście – pisała w „Gazecie Wyborczej” Katarzyna Jewtuch, doktorantka nauk o kulturze na Uniwersytecie Wrocławskim, autorka pracy o związkach pornografii z popkulturą.
Cały tekst na stronie
https://www.tysol.pl/a155249-mariusz-staniszewski-bohaterowie-upadlych-elit#goog_rewarded
